Wysłany: 07-02-2007, 16:48 zamroziło pod wodą ??? Niemożliwe ??? A jednak!!!
Grudniowe popołudnie. Jak to zimą bywa, temperatura powietrza nie przekracza w ciągu dnia 5°C. Nie zwracając jednak uwagi na niską temperaturę i mokre skafandry, jakie posiadamy, postanowiliśmy z kuzynem zanurkować w pobliskim jeziorze. To miejsce było nam dobrze znane między innymi ze względu na bazę nurkową, która znajduje się tuż przy brzegu.
Wyjazd zaplanowaliśmy na 21.00. kilka godzin przed nurkowaniem zajechałem na na miejsce, aby upewnić się czy jezioro nie jest pokryte lodem, Jak okiem sięgnął – ani kawałka lodu. W niedługim czasie znalazłem się w domu – szykuję sprzęt. Wszystko poszło zgodnie z planem, może po za godziną wyjazdu... Na miejscu znaleźliśmy się przed godziną 23.00. No i pod wodę... Podziwiamy piękno przyrody, która przy świetle mocnych latarek wygląda przecudownie. Przejrzystość wody rewelacyjna, w końcu mamy grudzień. Jednak temperatura wody bliska 0°C nie pozwala nam dłużej nurkować jak ok. 1,5 godziny. Wspólnie i zgodnie stwierdziliśmy, że wynurzamy się po stoku w stronę brzegu. Oczom nie uwierzyłem... Bezpośrednio nad moją głową, zamiast tafli wody, widzę taflę lodu. Był to dla nas dosyć egzotyczny widok, gdyż nurkowania podlodowego nie mieliśmy jeszcze za sobą. Przez krótką chwilę byłem zachwycony, jednak zachwyt szybko minął, po tym jak pierwszy raz uderzyłem pięścią w lód. Nie drgnął ani o milimetr. Spróbowaliśmy kilkakrotnie wspólnymi siłami, ale to nic nie pomogło. Poczułem się nieswojo – delikatnie mówiąc. Popłyniemy dalej, na głęboką wodę – pomyślałem. Wiedziałem bowiem, że być możę grubszy lód jest tylko przy brzegu. Przepłynęliśmy kilkanaście metrów w jedną stronę, później w drugą. Cały czas mój wzrok był skierowany w górę – na lód. Ku mojemu zdziwieniu grubość lodu wszędzie na oko 5 cm. Z każdą kolejną minutą przyspieszał mi puls. Zdenerwowanie i panika sięgło zenitu. Na wszelkie sposoby próbujemy przebić się przez lód – bezskutecznie. Oddech coraz płytszy i szybszy. Miałem wrażenie, że nie nie mogę zaciągnąć powietrza z automatu. O dziwo żaden automat nie zamarzł. Całe życie przeleciało mi w ciągu tych 15-20 min walki o nie. Po pewnym czasie jedyna myśl to – na pewno się utopię, nie mam żadnych szans. Ze wszelkich sił starałem się uspokoić... Ponoć tylko spokój ratuje. Oddech powrócił prawie do normy. Zacząłem trzeźwo myśleć i doszedłem do wniosku, że przy lewej nodze mam nóż, który zresztą zakupiłem dzień wcześniej. Walczę... Mijają kolejne minuty, ja padam z sił, a dziurka tak mała, że nie wiem czy zmieściłbym fajkę nurkową. Przekazałem nóż kuzynowi. Teraz jego kolej. Ja już nie mam siły wykonywać kolejnych uderzeń. Teraz krótka modlitwa. Prosiłem Boga, żeby się udało. Po kilkunastu uderzeniach nasza zbawienna dziura osiągnęła wielkość ludzkiej głowy. Kuzyn walczył dalej – tym razem od góry. Nawet nie poczuł, jak rozcina sobie rękawice oraz skórę na palcu. Polało się trochę krwi. W końcu nasza zbawienie nadeszło w pełni. Wyszliśmy na lód. Poczułem się jak najszczęśliwsza osoba na świecie. Ku naszemu zdziwieniu całe jezioro skute było grubym lodem – nawet nie pękał pod naszym ciężarem. Przebraliśmy się. W tym momencie termometr pokazywał
– 15°C!!!
teraz już wiem, że popełniliśmy szereg błędów. Niech będą one przestrogą dla innych. Myślę, że najważniejszy z nich to brak asekuracji na powierzchni. Na sam koniec wypiliśmy wyłowionego z dna szampana z toastem za życie...
Wiek: 52 Dołączył: 11 Wrz 2002 Posty: 107 Skąd: warszawa
Wysłany: 07-02-2007, 18:05
A ta zima byla w 1410r? Przez 1,5 godziny jezioro pokryte zostalo 5 centymetrowym lodem, a
zbiornik mial 3 m glebokosci?Gdyby na koniec wyladowal na tafli pojazd marsjanski to tez bym sie nie zdziwil.
Tak czy owak! Fajka i noz dobra rzecz ! A nóż!
Historia mnie zmrozila.
Adam Frajtak [Usunięty]
Wysłany: 07-02-2007, 18:33
nie wiem co powiedzieć ..... Moze tylko poprosze o namiary na to jeziorko bo naprawdę chcialbym zaliczyc choc jednego podlodowego w tym roku
Ostatnio zmieniony przez Adam Frajtak 07-02-2007, 18:53, w całości zmieniany 1 raz
nam starym leszczom takie opowiastki na dobranoc, no kolego musisz bardziej lać wode,
a może to nie nad Głębokim było tylko w wannie na balkonie, o taki wątek by i owszem przeszedł
Słowa nie lądują w próżni!Często wracają do adresata! Więc uważaj bajko skrobaczu by cię nie dopadły w realu bo w gacie narobisz zanim do wody wejdziesz!
Może weszli do jeziora ze strony jeziora gdzie nie było lodu, potem wypłynęli na rejon jeziora (np. zacieniony) gdzie nie był lód, zbłądzili i myśleli że wracają a płynęli w inną stronę ?
Witam!
Teoretycznie istnieje możliwość takiego szybkiego przyrostu pokrywy lodowej. Istnieje coś takiego jak ciecz przechłodzona. Jeśli woda jest czysta i nie ma w niej zaburzeń osrodka to może osiągnąc temperaturę troszkę poniżej zera stopnia celsjusza. Wprowadzenie dowolnego zaburzenia np. zmącenie wody prowadzi wtedy do gwałtownego powstawania pokrywy lodowej. Znane są takie przykłady z Kanady. W Polskich jeziorach jednak bym się nie spodziewał wystąpienia takiego efektu.
Wchodząc wtedy do wody juz po kilunastu minutach jak na chwile sie wynurzylem była cienka warstwa lodu (chwilę wczesnie w tym samy miejscu nie było nic lodu). Nurkowalismy dalej nie spodziewajac się że tak szybko zamarznie !!! Szczerze to sam bym w to chyba nie uwierzyl jak bym tego nie przeżyl ...Dodam że temperatura powietrza od chyba miesiąca utrzymywała się w dzien koło 0stopni a w nocy schodziła sporo poniżej zera. Woda była mocno wychłodzona. Zakładając że powieżchnia ma 0 stopni to wystarczy niewielki spadek temperatury aby powieżchnia zamarzła.
[ Dodano: Czw 08 Lut, 2007 ]
Z kolei jezeli chodzi o szampana to jakis tydzien wczesniej zostawilem go na platformie
Jednak temperatura wody bliska 0°C nie pozwala nam dłużej nurkować jak ok. 1,5 godziny
...jasne
Smok [Usunięty]
Wysłany: 08-02-2007, 13:12
kunicki napisał/a:
Zakładając że powieżchnia ma 0 stopni to wystarczy niewielki spadek temperatury aby powieżchnia zamarzła.
Żeby zamrozić 1,5l wody w butelce w powietrzu o temp -18 st C potrzebuję kilka godzin.
Według opisu warunki do przechłodzonej wody też nie wystąpiły. Woda musiała by mieć temperaturę ujemną i być jeszcze cieczą.
KUNICKI to ten od DYZMY ? A nie prościej wyciągnąć przysłowiowego i gorącym płynem poustrojowym wyciąć przerębel jak palnikiem plazmowym ?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko