Wysłany: 05-02-2013, 20:05 Wpadki nurkowe, czyli coś strasznego na wesoło:)
Zupełnie niepoważna analiza gorzkich, słonych i słodkich doświadczeń.
Pozwolę sobie sparafrazować tytuł jednej z najbardziej znanych, polskich książek o nurkowaniu, autorstwa Tomasza Strugalskiego.
Ja nie zamierzam jednak poruszać tematu tak poważnego jak wypadki nurkowe. Brak mi odpowiednich kompetencji do zrobienia takiej analizy, o jaką pokusił się Tomek w swojej książce, a bez odpowiedniej wiedzy nie ośmieliłabym się zabierać za tak poważny temat.
Zamiast o wypadkach, porozmawiajmy więc o WPADKACH.
Postanowiłeś, że chcesz zacząć nurkować? Gratuluję! To twoja pierwsza wpadka!
1. Nurkowanie. Zapewne postanowiłeś zacząć nurkować po intro gdzieś w czasie wakacji lub zachwycony filmami na National Geographic. Wyobrażasz sobie cudowne uczucie nieważkości, ciepłą przejrzystą wodę, poczucie idealnej harmonii z naturą i wspaniałe widoki. Nurkowie z doświadczeniem wiedzą, że rzeczywistość wygląda zgoła inaczej. Sprzęt jest ciężki, skafandry (zarówno suche jak i mokre) śmierdzą, woda, jeśli decydujesz się na nurkowanie w Polsce, ciemna, zimna i nierzadko też śmierdząca. W ciepłych krajach jest nieco lepiej, ale tam ta cudowna i wielobarwna fauna to także rekin, który tylko czyha, żeby zeżreć jakiegoś nurka, meduzy, które parzą, koralowce, o które łatwo się pokaleczyć i podrzeć kupiony za nieziemskie pieniądze ekwipunek. Skoro jesteśmy przy finansach, warto mieć świadomość, że jeśli do tej pory na brak pieniędzy narzekałeś, to ta wygodna sytuacja ulegnie gwałtownej zmianie. Kasa z konta będzie znikała szybciej niż powietrze z butli (też nota bene drogich). Możliwe, że znasz nurków, którzy namówili cię do rozpoczęcia tego absurdalnego hobby, pokazując ci piękne zdjęcia i racząc porywającymi opowieściami o urodzie podwodnego świata. Kłamali. Zastanów się. Siedzenie pod wodą jest niebezpieczne i nienaturalne, tylko chwilowa nieuwaga psychiatrów sprawia, że nie zostało uznane za jednostkę chorobową. Zachęcanie kolejnych osób do ubierania się w niewygodny, ciężki sprzęt, za który trzeba słono zapłacić i wchodzenia pod wodę, gdzie może nas zaatakować rekin ma na celu stworzenie zbyt ogromnej liczby potencjalnych pacjentów do przymusowej hospitalizacji, przekraczającej możliwości istniejących szpitali. Wszystkich nas nie zamkną, prawda? Skoro znasz już prawdę, masz ostatnią szansę, żeby zrezygnować z tego idiotycznego pomysłu i znaleźć sobie bezpieczniejsze i przyjemniejsze hobby, na przykład lepienie wazonów z gliny czy szydełkowanie.
Jeśli jednak zamierzasz oparcie trwał w swoim postanowieniu, to znaczy, że czeka cię Wpadka Druga.
2. Szkoła nurkowania. Nie łudź się, czegokolwiek byś nie wybrał, wybierzesz źle. Tu nie ma dobrych rozwiązań. Niezależnie od tego, czy zdecydujesz się na indywidualny kurs u znanego instruktora, czy też skorzystasz z oferty jednej z większych szkół nurkowania. Kurs podstawowy składa się z trzech części- teorii, basenów oraz nurkowań na wodach otwartych. Na teorii dowiesz się o wszystkich czyhających na ciebie zagrożeniach, niebezpiecznych zwierzętach czatujących na każdym rogu, urazach ciśnieniowych rozsadzających ciało od środka, chorobie dekompresyjnej, która zmienia krew w napój gazowany, eksplodujących butlach, zabójczym tlenie i równie zabójczym azocie, morderczych sieciach rybackich, w których powoli się dusisz nie mogąc wypłynąć. Wiele osób jest jednak tak napalonych na nową pasję, że nie traktuje poważnie tych wszystkich ostrzeżeń. Drugą szansę, żeby wycofać się póki czas dają nam baseny. Dość szybko zdajemy sobie sprawę, że sprzęt jest ciężki (i nikt go nie chce za nas nosić), pod wodą każdy oddech z automatu to niesamowity hałas, a zamiast oczekiwanego uczucia nieważkości miotamy się bezsilnie między powierzchnią, a dnem. Pełnię rozkoszy części basenowej zapewnia też zrzucenie sobie ołowianego ciężarka na stopę, wymiennie z postawieniem na niej butli. Kogoś, kto nie zniechęci się pierwszymi trudnościami czeka ukoronowanie tego upiornego pomysłu, jakim było rozpoczęcie kursu nurkowania, czyli wyjazd na wody otwarte. Warto zawczasu przygotować się na najgorsze, pożegnać z rodziną, spisać testament i zadbać o domy zastępcze dla swoich kotów. Koszmar zaczyna się, kiedy w stresie składamy sprzęt, modląc się, żeby niczego nie pomylić. Jeśli masz moje szczęście, to pierwszego dnia natkniesz się na wóz straży pożarnej, który właśnie wyciągnęła topielca. Następnie czeka nas udręka ubierania się w ciasną piankę, która po drugim nurkowaniu stanie się mokrym i lodowatym koszmarem, następnie zakładanie reszty sprzętu. Na zdrowy rozum, osoba, która idąc do wody zabiera ze sobą ołów, żeby szybciej pójść na dno musi mieć poważne problemy psychiczne. Oszołomiony nowymi wrażeniami człowiek nie zauważa, że to całe nurkowanie to w gruncie rzeczy nic przyjemnego. Jest zimno, widoczność błyskawicznie spada do zera przez nasze nieporadne ruchy, wszystko uwiera, my latamy jak spławik powierzchnia – dno wzniecając chmury mułu, powietrze wydychane z automatu hałasuje, do ucha wlewa się zimna woda. Kiedy usiłujesz wykonać proste ćwiczenia, wszystko idzie źle, a zdjęcie maski omal nie kończy się gwałtowną śmiercią. W każdym kolejnym nurkowaniem kursowym odkrywasz, że jest coraz więcej problemów. Jeśli jeszcze się nie zniechęciłeś i mimo wszystko zamierzasz dołączyć do grona szaleńców, którzy wolą siedzieć pod wodą, niż wygrzewać się na plaży, to mam dla ciebie kilka rad. Warto sprawdzić, czy wybrana przez nas szkoła często organizuje wyjazdy (zarówno krajowe jak i zagraniczne), czy prowadzi sklep ze sprzętem, ile lat już działa. Na wyjazdach krajowych będziesz miał okazję zmarznąć i moknąć (szczególnie polecam namiot), popodziwiasz ciemny muł i kiedy nie będziesz miał już siły tkwić i marznąć w namiocie, przepłacisz za podrzędny pensjonat na jakimś zadupiu. Szybko też odkryjesz, że sprzęt po paru dniach nurkowania zaczyna wydawać intensywny smród, który rozprzestrzeni się w hotelowym pokoju, namiocie, samochodzie i każdym innym miejscu, w którym go zostawisz. Wietrzenie nie niweluje fetoru, pozwala mu tylko na zaczadzenie większej powierzchni. Wyjazdy zagraniczne oferują kolację dla dwojga z rekinem, nowe egzotyczne choroby, którymi wzbudzisz podziw najlepszych lekarzy w polskim szpitalu i okazję do kupienia za absurdalnie wysokie kwoty miejscowych pamiątek, produkowanych jak wszystko inne w Chinach.
Sklep ze sprzętem umożliwi ci przepłacenie za badziewie, które w spontanicznym odruchu kupisz i które dość szybko będziesz chciał komuś opchnąć przez allegro. Im więcej lat szkoła istnieje na rynku, tym więcej paszkwili będziesz mógł na ich temat znaleźć w sieci, co zapewni ci rozrywkę na długie wieczory, kiedy już wrócisz z nurkowania i zechcesz poczytać coś budującego. Upewnij się też, że kurs będzie prowadzony przez instruktora, a nie przez przypadkowego nieszczęśnika, który, złapany na nurkowisku, nie zdążył zaprotestować tylko dlatego, że w porę zakneblowano go automatem i wsadzono do wody; nim się obejrzał, już tkwił z grupą lekko wystraszonych owudziaków na jednej z podwodnych platform. W sytuacji awaryjnej nie chcesz spojrzeć w wielkie oczy i wyczytać z ruchu warg „nie mogę ci pomóc. Jestem karpiem”. Kiedy już wrócisz do domu, z dumą ściskając w dłoni swój pierwszy plastik, to zapewne popełnisz kolejny błąd i zaliczysz kolejną wpadkę...
3. Forum internetowe. Pod żadnym pozorem nie wchodź na forum nurkowe! Początkujący nurek z przeciętnego polskiego forum dowie się bowiem, że po kursie owd powinien mieć doskonałą pływalność w toni, idealny trym, z zamkniętymi oczami robić s-drille, v-drille, salta, przepływać na bezdechu 100 metrów, komunikować się światłem oraz telepatycznie, a ponadto każde, nawet najprostsze nurkowanie obliczać uprzednio na kartce, biorąc pod uwagę utratę gazu, utratę latarki, zaplątanie w sieci trałowca, który jakimś trafem zabłąkał się na jeziorze, utratę wody, pojawienie się licznej ekipy nurków, którzy stracili gaz w trakcie swojego dekompresyjnego nurkowania na 200 metrów i z którymi trzeba będzie się podzielić, nie wolno też zapomnieć o potencjalnym ataku morderczych piranii. Specyfika forum jest nieco podobna do specyfiki naszych polskich fachowców. Najpierw mieszkanie remontuje jedna ekipa, a potem przychodzi druga, a nowy majster krzywi się z dezaprobatą, żeby w końcu zadać retoryczne pytanie „kto to panu tak a fee?”. I tak w kółko. Jeśli jednak lekkomyślnie postanowisz zajrzeć na forum, przygotuj uprzednio wcześniej akceleratory nastroju, zwiększające dystans do wszystkich mądrości, z którymi się zetkniesz. Możesz na modłę śródziemnomorską otworzyć butelkę wina, patriotycznie nalać sobie czystej, buntowniczo zapalić blanta lub zjeść kilka podejrzanie wyglądających grzybków, które sprezentował ci ten zabawny sąsiad z dołu. Ostrzegałam! W najtrudniejszych chwilach pamiętaj, że to tylko internet i bądź dzielny. Możesz, jeśli jesteś obłąkanym optymistą, odnieść mylnie wrażenie, że dzięki wiedzy z forum świat nurkowania stanął przed tobą otworem (niestety, nie podejrzewasz jeszcze co to jest za otwór). Zadając z pozoru niewinne pytania wywołasz kilka pyskówek trwających dniami i ciągnących się przez wiele stron i wzbogacony o multum sprzecznych ze sobą informacji popełnisz kolejny ogromny błąd...
4.Zakup sprzętu. Sam pomysł, żeby inwestować duże pieniądze jest błędem, bo utrudni wycofanie się z hobby, jeśli odzyskasz już zdrowe zmysły i zapragniesz zostać wyplataczem koszy wiklinowych. Kolejne wpadki zaliczysz wybierając sprzęt, niezależnie od tego, na co się zdecydujesz. To trochę jak ze szkołą nurkowania, nie sposób jest dokonać idealnego wyboru, możesz jedynie balansować między większym i jeszcze większym złem. Na szczęście, na forum dowiesz się, że fatalnym pomysłem jest kupowanie: pianki (zabija), jacketu (zabija), suchego skafandra (zabija), skrzydła (zabija), butli pojedynczej (zabija), zestawu dwubutlowego nazywanego potocznie twinem (też zabija), komputera (zabija), zestawu automatów rekreacyjnych (zabija) i zestawu automatów w konfiguracji technicznej (też zabijają). Wyjątkiem są potężne latarki nurkowe, które jako jedyny element sprzętu nie stwarzają ogromnego zagrożenia dla życia nurka i wydając zaledwie 6 tysięcy możesz być pewny, że twoje bezpieczeństwo nie tylko nie zmalało, ale też i wzrosło. Pozostałe elementy nurkowego szpeju stanowią śmiertelne zagrożenie i skoro już nie da się ich uniknąć, to wybierz chociaż takie, w których będziesz mógł się bez wstydu pokazać na najsłynniejszych, polskich nurkowiskach i polansować najnowszym modelem skrzydła lub suchara, przykładowo na takich Koparkach. Nowe trendy pokazują, że ludzie odzyskali choć trochę rozumu, ponieważ w nurkowaniu odchodzi się już od wchodzenia do wody. Nowy model suchego skafandra, drogie skrzydło chwalone przez doświadczonych nurków, wszystko wypakowane z dobrego samochodu i odpowiednio zademonstrowane na powierzchni innym nurkom, pozwolą uzyskać satysfakcję z wyjazdu i zainwestowanych pieniędzy bez konieczności narażania życia pod wodą.
Obawiam się jednak, że możesz okazać się jednym z tych szaleńców, którym nie wystarczy zbielałe oko kolegów i towarzyszące temu poczucie wyjątkowości. Odnajdziesz w sobie niewytłumaczalne pragnienie, żeby nurkować – zarówno na egzotycznych wakacjach, gdzie na życie nieostrożnych ryzykantów dybią rekiny, ośmiornice i meduzy, jak i w lodowatych, ciemnych, polskich wodach; nie robiąc tego bynajmniej dla przyjemności (uzgodniliśmy już, że w nurkowaniu nie ma nic przyjemnego), ale dlatego, że musisz. Ponadto trudniej jest zdiagnozować i zamknąć pacjenta, który rzadko wychodzi na powierzchnię. Postanowisz jeździć, wydawać więcej pieniędzy, niż planowałeś na początku, szkolić się dalej, popełniać więcej błędów i ryzykować życie...
To już nie są wpadki. To szaleństwo, a ty jesteś stracony.
Do zobaczenia pod wodą!
Ten wpis ze zdjęciami i odpowiednią dedykacją na samym końcu znajduje się tu: Zanurzona w Błękicie
I zapraszam na profil fejsbukowy, gdzie jest więcej zdjęć, niepublikowanych we wpisach:) Zanurzona - facebook
Ostatnio zmieniony przez Torpeda 05-02-2013, 20:17, w całości zmieniany 3 razy
jacekplacek [Usunięty]
Wysłany: 05-02-2013, 20:35
Torpeda napisał/a:
Siedzenie pod wodą jest niebezpieczne i nienaturalne, tylko chwilowa nieuwaga psychiatrów sprawia, że nie zostało uznane za jednostkę chorobową.
Marcin13736 [Usunięty]
Wysłany: 05-02-2013, 20:54
Ach te baby! Bomba... a nie sorki- Torpeda dobre to jee!!!
yjątkiem są potężne latarki nurkowe, które jako jedyny element sprzętu nie stwarzają ogromnego zagrożenia dla życia nurka i wydając zaledwie 6 tysięcy możesz być pewny, że twoje bezpieczeństwo nie tylko nie zmalało, ale też i wzrosło
latarki tez zabijaja - mozna umrzec z glodu przy splacie rat!
poza tym zabijaja kable latarek przelozone nad/pod* wezem automatu, karabinki wpiete w latarki i akumulatorki w backupach oraz latarki glowne bez kabli.
* niewlasciwe skreslic w zal. od stanu (swiecki/zakonny)
Bul-kot [Usunięty]
Wysłany: 06-02-2013, 00:45
Torpeda napisał/a:
Ponadto trudniej jest zdiagnozować i zamknąć pacjenta, który rzadko wychodzi na powierzchnię.
Wiek: 50 Dołączył: 02 Maj 2012 Posty: 709 Skąd: Warszawa
Wysłany: 06-02-2013, 10:44
Haw napisał/a:
latarki tez zabijaja - mozna umrzec z glodu przy splacie rat!
poza tym zabijaja kable latarek przelozone nad/pod* wezem automatu, karabinki wpiete w latarki i akumulatorki w backupach oraz latarki glowne bez kabli.
No to teraz mój świat już runął w 100% . Chyba czas... zanurkować .
PS. Kto się zakłada, ze za kilka postów rozpocznie się całkowicie poważna rozmowa na temat latarek i poprawności prowadzenia przewodów od nich?
Ostatnio zmieniony przez Pawel_B 06-02-2013, 10:46, w całości zmieniany 1 raz
PS. Kto się zakłada, ze za kilka postów rozpocznie się całkowicie poważna rozmowa na temat latarek i poprawności prowadzenia przewodów od nich?
Myślę, że jednak nie..... Od jakiegoś czasu, o dziwo, większość z nas trzyma się tematu
Torpeda, wpis rewelacyjny.
Z tym że ja jednak zaczynam się poważnie zastanawiąc, czy ze mną jest wszystko w porządku, bo dla mnie nadal nurkowanie to wielkie akwarium z kolorowymi rybkami, istna sielanka; inne sprawy są nieistotne
Ale ja jestem nurkiem rekreacyjnym, a nie technicznym - może to dlatego?. Kolorowe rybki rządzą u mnie nieustająco od 8 lat.
Gosiu, po prostu też jesteś przypadkiem klinicznym. I to z urojeniami!
Haw, no jak mogłeś Nie ma ani jednej nieszkodliwej rzeczy!
Cieszę się, że się podoba Pomysł chodził mi po głowie od jakiegoś czasu, ale nareszcie miałam trochę czasu, żeby przelać myśli na papier.
Stronka jest nowiutka, bo założyłam ją dopiero w styczniu, ale jak dobrze pójdzie, to będę ją intensywnie rozwijać Pomysłów na zupełnie niepoważne felietony też się trochę znajdzie
Dołączyła: 12 Maj 2011 Posty: 2773 Skąd: jak wyżej
Wysłany: 06-02-2013, 15:38
Abo napisał/a:
Fajny blog
A ostatnio policjant zatrzymując mnie za niemanie tablicy rejestracyjnej i patrząc na kupę szpeju i samochód zalecił
Torpeda napisał/a:
znaleźć sobie bezpieczniejsze i przyjemniejsze hobby, na przykład lepienie wazonów z gliny czy szydełkowanie.
i puścił bez mandatu
a to ja miałam lepiej policjanci po zatrzymaniu mnie i wypatrzeniu w ciemnym samochodzie bialych płetw ( polecam Posejdony ) , odpytali mnie ze wszystkiego- gdzie nurkuje, ile czasu, gdzie najfajniejsze nurkowiska w okolicy, ile sprzęt kosztuje i zakonczyliśmy prawie 20 minutową rozmowę w nastroju niemal przyjacielskim ich konkluzją- ale z pani to krejzolka i....to oni jednak pójdą na ten kurs, co ich kolega namawia
Pozdrawiam Kowalewo Pomorskie
Ostatnio zmieniony przez lozerka 06-02-2013, 15:39, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 50 Dołączył: 02 Maj 2012 Posty: 709 Skąd: Warszawa
Wysłany: 07-02-2013, 13:19
Czasami pomaga i samochód paździerz . Jak jadę naszym wypakowanym po dach Suzuki Swift 1,3 GL, LPG + dziury w podłodze i bagażniku (dobrze spływa woda z zapakowanego sprzętu nurkowego - załóżmy że to specjalnie) to:
a) samochód nie ma siły na rozpędzenie się do dużych prędkości = mniej mandatów
b) Panowie Policjanci częściej dają po prostu pouczenie, bo jak można takiego "nieszczęśnika" co jeździ takim złomem jeszcze kasować.
Dołączył: 04 Sty 2012 Posty: 20 Skąd: Zielona Góra
Wysłany: 07-02-2013, 15:28
Pawel_B napisał/a:
Czasami pomaga i samochód paździerz . Jak jadę naszym wypakowanym po dach Suzuki Swift 1,3 GL, LPG + dziury w podłodze i bagażniku (dobrze spływa woda z zapakowanego sprzętu nurkowego - załóżmy że to specjalnie) to:
a) samochód nie ma siły na rozpędzenie się do dużych prędkości = mniej mandatów
b) Panowie Policjanci częściej dają po prostu pouczenie, bo jak można takiego "nieszczęśnika" co jeździ takim złomem jeszcze kasować.
Pozdrawiam, Paweł
Uśmiałem się. Na FB zdecydowanie bym to polubił Dziury w bagaże praktyczna sprawa
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko