ok jednak idąc tropem Kubusia fatalisty nikt nigdy by nie wlazł do żadnej jaskini bo na bank zabraknie tego co zostało zdublowane 2 ,3 ,4 czy ile sobie przyjmiemy razy.
Już są takie podwyższenia bezpieczeństwa, 1/3 to najniższa. Jest też 1/4 czy 1/5. Jak będzie cholernie trudno.
Też nie tak możesz rozłożyć w kilku krokach depozyty, możesz przejść na CCR. Zdublowany czy dodatkowy SM.
Jest jeszcze "odważny nurek", tyle że nie ma "starych odważnych nurków". Nurkowano w Tarach na tleniakach, Morsach i tym co było, nie było tego wiele. Ludzie szli poznawali, czy stosowali się do zasady 1/3, raczej nie koniecznie.
a konfiguracje hogarthian z 2m wężem wymyśliło padi w egipcie...?
skoro mówisz o 2m wężu to sprawdź skąd się wywodzi...
JaSBG napisał/a:
W przypadku wynurzenia awaryjnego biorca powinien byc tak czy inaczej przytrzymywany przez dawce.
niby dlaczego? jakiś upośledzony? jak chcesz go trzymać, obracać kilkoma, czy choćby jednym stage i trzymać jeszcze bojkę?
a może jeszcze mamy się trzymać za za szelki jacketu w pozycji pionowej?
JaSBG napisał/a:
W tym wypadku wystarczyloby i nawet 90cm, poniewaz podajemy nasz pierwszy AO wygodniej jest, kiedy bedzie on montowany na 150cm-ym wezu.
chętnie zobaczę jak robisz podany przeze mnie przykład na 90 cm wężu, zrobię sobie popcorn i piwko otworzę
JaSBG napisał/a:
Dla nurkow forumowych i fanatykow wirtualnego nurkowania jaskiniowego proponuje 10m weza, owinac sie tym szczelnie i wtedy bedziecie najza%$§(/&si nad woda.
to nie ma nic wspólnego z zaj*** tylko z wygodą i bezpieczeństwem, możesz nurkować sobie jak chcesz, nawet bez automatów. Swoim komentarzem pokazałeś brak wiedzy i zrozumienia podstaw. Nie trzeba nurkować jaskiniowo, żeby zrozumieć.
skoro dla ciebie wyznacznikiem zaj*** jest owijanie się wężem to polecam wąż ogrodowy w castoramie. Będzie najwięcej i najtaniej
Podałem ci konkretne przykłady, które miałem okazje nie raz realizować. Wymyślanie koła na nowo jest bez sensu.
próbowałem różnych długości węży, również 1,5; 1,80; 2 i 2,10, zostałem przy 2. O konfiguracji, rec, pół rec, róznych propozycji Tomka Stryjeckiego (octopussy, czy jakoś tak) nie wspominając.
widzę, że teraz każda konkretna wypowiedź nie po myśli oponenta wynika z "wirtualnego nurkowania". Doszliśmy do czasów, gdy jak w himalizmie, najgorsze co może się stać podczas wspinaczki to awaria aparatu fotograficznego. Dobrze, że czasem jakiś film zmontuje czy zdjęcie strzelę spod wody.
anarchista [Usunięty]
Wysłany: 20-06-2017, 11:10
wiecznychlopiec napisał/a:
a konfiguracje hogarthian z 2m wężem wymyśliło padi w egipcie...?
skoro mówisz o 2m wężu to sprawdź skąd się wywodzi...
To taki spóźniona reakcja IANTD, na DIR (DIRdolenie).
wiecznychlopiec napisał/a:
widzę, że teraz każda konkretna wypowiedź nie po myśli oponenta wynika z "wirtualnego nurkowania". Doszliśmy do czasów, gdy jak w himalizmie, najgorsze co może się stać podczas wspinaczki to awaria aparatu fotograficznego. Dobrze, że czasem jakiś film zmontuje czy zdjęcie strzelę spod wody.
Dołączyła: 02 Paź 2010 Posty: 887 Skąd: może być z Pucka :)
Wysłany: 20-06-2017, 18:49
Nurkowałam w konfiguracji rec, ale ponieważ wokół sporo nurków miało węże skonfigurowane w wersji tech, to też takie zakupiłam. I leżały. Aż do wyjazdu do Egiptu, gdzie prawie każde nurkowanie kończyło się tym, że ktoś wychodził na cudzych plecach. Też mi się to przydarzyło i po powrocie wymieniłam, zanim jeszcze puściłam pierwszą pralkę w ruch.
Jednak uważam też, że nurkowanie to zbiór doświadczeń. Zazwyczaj własnych
anarchista [Usunięty]
Wysłany: 20-06-2017, 22:37
pomorzanka napisał/a:
Jednak uważam też, że nurkowanie to zbiór doświadczeń. Zazwyczaj własnych
Nie masz szans, poznać nurkowania na własnych doświadczeniach, jest już zbyt szerokie.
Saper myli się raz, nurek czasem ma szansę.
Dołączyła: 02 Paź 2010 Posty: 887 Skąd: może być z Pucka :)
Wysłany: 21-06-2017, 03:46
anarchista napisał/a:
pomorzanka napisał/a:
Jednak uważam też, że nurkowanie to zbiór doświadczeń. Zazwyczaj własnych
Nie masz szans, poznać nurkowania na własnych doświadczeniach, jest już zbyt szerokie.pozdrawiam rc
Wiesz, co to jest historia ludzkości? Jaki okres obejmuje? I jak ten okres ma się do historii nurkowania?
A słyszałeś może, że mimo to człowiek uczy się na własnych błędach? Więc co dopiero nurek.
anarchista [Usunięty]
Wysłany: 21-06-2017, 08:25
pomorzanka napisał/a:
A słyszałeś może, że mimo to człowiek uczy się na własnych błędach? Więc co dopiero nurek.
Nurkowanie Ciebie zabije, szybciej niż chcesz. Otto Bismarck "Nie stać mnie uczyć się na własnych błędach", ucz się na cudzych błędach, popisy infantylizmu zachowaj dla Siebie.
W przypadku wynurzenia awaryjnego biorca powinien byc tak czy inaczej przytrzymywany przez dawce.
Na litość, dlaczego? Jedyne wytłumaczenia, jakie przychodzą mi do głowy. to:
- niekompetencja któregoś z nurkujących, wymuszająca wzajemne trzymanie się za fraki, żeby któryś z nich nie poleciał w dół, nie wyleciał w górę albo jeszcze czegoś innego głupiego nie wykręcił
- źle skonfigurowany sprzęt (np. brak długiego węża), uniemożliwiający swobodne unoszenie się obok siebie (lub częściej, przed sobą) w toni.
Komfort wynurzania się wisząc naprzeciw siebie na długim wężu w przypadku, kiedy obie osoby są ogarnięte i dobrze wyszkolone (bez problemów z pływalnością, swobodnie manewrujące w toni do tyłu i na boki) jest nieporównywalny w stosunku do jakiegokolwiek "trzymania się".
Do tego w takiej dwójce masz wolne cztery ręce - bez żadnych manipulacji widać przyrządy, można puszczać bojkę, napisać coś wetnotesie itp. W przypadku nurkowania deko po dojściu do głębokości zmiany gazu obie strony mają również swobodę w obsłudze stejdży. W związku z tym, również bezpieczeństwo takiego wyjścia jest wyższe, bo można swobodnie i bez utrudnień wykonać wszystkie niezbędne czynności a brak trzymania w niczem dobrze wyszkolonym nurkom nie zagraża.
Wiek: 52 Dołączył: 15 Mar 2010 Posty: 1532 Skąd: Jaworzno
Wysłany: 21-06-2017, 13:03
Yavox napisał/a:
kiedy obie osoby są ogarnięte i dobrze wyszkolone
Gdyby nie czynnik stresu miałbyś całkowitą racje. Niestety sytuacje awaryjne podnoszą poziom stresu powyżej tego co możemy przećwiczyć. Oczywiście po kilku awaryjnych wynurzeniach z wysokim poziomem stresu będziesz już w tym temacie "ogarnięty" tyle ze takich wynurzeń możesz nie zaznać w całej swojej karierze nurkowej...
Czynnik stresu to może być wskazanie, żeby do takiego człowieka bardzo blisko w czasie wynurzenia podpłynąć. Czasami warto będzie złapać go za na początku za przedramię (albo pozwolić złapać siebie), choćby po to, aby nurek z mocno przyspieszonym oddechem po OOG mógł sobie lepiej pływalność ustabilizować. W przypadku zespołu trójkowego można nawet zrobić tak, że trzy osoby mocno zacieśnają formację tak, że poszkodowany jeden łokieć wsuwa POD przedramię jednego partnera a drugi trzyma NAD ręką drugiego i w ten sposób może sobie ustabilizować pływalność (fajnie działa to również w przypadku innych problemów, np. wynurzenie w toni bez jednej maski albo vertigo).
Myślę, że po wstępnym uspokojeniu sytuacji mimo wszystko preferowałbym wiszenie i trzymanie węża blisko automatu niż żeby mnie ktoś targał za chabety No chyba, że bym wyciągał z wody przygodną osobę - to wtedy rzeczywiście stara wersja CMAS (wypłynięcie do powierzchni twarzami do siebie) może być znacznie bezpieczniejsze - ale nie dlatego, że jest obiektywnie lepsze, tylko z powodu niewiadomego poziomu umiejętności drugiego nurka. Tylko ręki za szelkę jacketu raczej mu nie przełożę, od kiedy ciasne rękawy pianki zamieniłem na pierścienie rękawic w sucharze
źle skonfigurowany sprzęt (np. brak długiego węża), uniemożliwiający swobodne unoszenie się obok siebie (lub częściej, przed sobą) w toni.
Jak dużo swobody można miec w trakcie awaryjnego wyburzenia?
Yavox napisał/a:
Komfort wynurzania się wisząc naprzeciw siebie na długim wężu w przypadku, kiedy obie osoby są ogarnięte i dobrze wyszkolone (bez problemów z pływalnością, swobodnie manewrujące w toni do tyłu i na boki) jest nieporównywalny w stosunku do jakiegokolwiek "trzymania się".
Taa, doszliśmy do pojęcia "komfortowego awaryjnego wynurzenia". O to do czego ludzi doprowadza coaching.
Czytam i czytam ... i staram się niektórych zrozumieć. Nie jestem nurkiem jaskiniowym, nie znam się na tych rzeczach. Myślę jednak że trochę za dużo rutyny przez niektórych przemawia.
Mnie na kursie wpajano, że wynurzanie się z OOG ZAWSZE powinno odbywać się w ten sam sposób - złapać zawodnika za szelkę i rozpocząć wspólne wynurzanie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że w dziurach może to wyglądać inaczej, jednak zaskoczony jestem postawą oburzeniową w tym zakresie niektórych z Was. Po co łapać kogoś za szelkę ? Bo ktoś to wymyślił dla bezpieczeństwa i skoro większość ludzi tak się uczyło to takich zasad powinno się używać. Byłbym mocno zaskoczony jakby mi taki dawca podał regulator i odwrócił sie do mnie zadkiem...
Bo ktoś to wymyślił dla bezpieczeństwa i skoro większość ludzi tak się uczyło to takich zasad powinno się używać.
zasady i procedury wpajane na owd czy aowd są trochę odmienne od tych poznawanych na dalszych kursach i zmieniają się wraz z poziomem wyszkolenia i opływaniem nurka i głebokościa oraz konfiguracją jaka jest używana.
Zastanów się po co trzymasz za szelkę drugą osobę - żebyście się nie rozdzielili bo ten drugi się
utopi, bo pływalność to pojęcia raczej mgliste na tym etapie, tym bardziej w stresie. A skoro mówimy o twinie i używaniu długiego węża to przynajmniej w założeniu nurkowie nie mają z tym problemu, nawet w sytuacji mocno stresowej i awaryjnej.
[ Dodano: 21-06-2017, 17:04 ]
esso napisał/a:
złapać zawodnika za szelkę i rozpocząć wspólne wynurzanie
możesz zaprezentować to co napisałeś z tym, że masz nad głową sufit dekompresyjny więc nie możesz wywalić się z kolega na powierzchnię. Do tego musisz zmienić stage oraz skoro jest to wynurzenie awaryjne to nie masz liny opustowej i musisz strzelić bojkę żeby cię własna łódź nie utopiła?
A skoro mówimy o twinie i używaniu długiego węża to przynajmniej w założeniu nurkowie nie mają z tym problemu, nawet w sytuacji mocno stresowej i awaryjnej.
Dobrze, że dodałeś "w założeniu". Niedawno byłem pod wodą z chłopem, który będąc w twinie (ja w mono) latał góra - dół. Jak poprosiłem go o odczytanie wiatru to było jeszcze gorzej. Jak dla mnie twin nie jest wyznacznikiem umiejętności. Podobnie jak żadna inna konfiguracja.
Co do reszty to ok, wiesz co mówisz. Masz większe doświadczenie.
Jak dla mnie twin nie jest wyznacznikiem umiejętności. Podobnie jak żadna inna konfiguracja.
nie ogarnianie swojego sprzętu to proszenie się o kłopoty... zawsze i niezależnie od konfiguracji. W sklepie jest wszystko... tylko sypać $ i brać, każdy może teraz kupić nawet reba. Jednak do dyskusji musimy przyjąć pewne założenia. Skoro dywagujemy nad optymalnymi długościami węży dla nurków technicznych w konfiguracji technicznej, podając konkretne przykłady co jak i kiedy, to nie rozważamy czy taki nurek ma wystarczającą pływalność itd. zakładamy, że ma, zakładamy, że zna procedury i nurkuje zgodnie z dobrą praktyka nurkową cokolwiek to znaczy
Jak dużo swobody można miec w trakcie awaryjnego wyburzenia?
W czasie wyburzenia (zwłaszcza awaryjnego), swobody jest niewiele. Natomiast jeżeli chodzi o wyNUrzenie, to:
- W poziomie, twarzami do siebie - swobody jest tak gdzieś z półtora metra. Wystarczająco dużo, żeby na przykład jedna z osób swobodnie mogła puścić bojkę.
- W pionie, swoboda jest mniejsza, zwłaszcza w dół - bo osoba z brakiem gazu jak trochę opadnie to nie ma przecież skąd dodać gazu do suchacza czy worka (a automat w takiej sytuacji raczej się niechętnie wyjmuje z ust żeby oralnie dodmuchać), więc znacznie lepiej nie mieć swobody w tym zakresie i precyzyjnie pilnować głębokości. Jeżeli to się zawali, to dawca zaczyna być coraz bardziej w górze a biorca zaczyna dawać pod górę z płetwy. Jak biorca ma suchy skafander, to przy pionizacji część powietrza może mu uciec zaworem upustowym, więc musi dać z płetwy jeszcze mocniej. A potem, po osiągnięciu poprzedniej głębokości, musi dodmuchać do worka i tak dalej - sprawy się zaczynają odrobinę komplikować. Dodam od razu, że przyjmuję domyślnie założenie, że każde wynurzenie (z awaryjnym włącznie) realizuje wcześniej zaplanowany profil - a nie, że jak się posypało, to bez przystanków hop do góry. No bo jeżeli zakładamy, że jak brak gazu to do powierzchni, to możemy się przekonywać jedynie dla zasady a sama dyskusja będzie miała niewiele praktycznego sensu
Jakbym miał się w Twoim pytaniu doszukiwać na siłę jakiejś ironii to bym też pewnie dopowiedział, że dla mnie swoboda przy takim awaryjnym wynurzeniu MA znaczenie. Wolę kilka/naście minut sobie wygodnie wisieć w toni, niż żeby ktoś ze mną na siłę sp...dalał do powierzchni i jeszcze mnie za coś trzymał. Zwłaszcza, że na cały profil wynurzenia zgodnie z planem mam zawsze zapas gazu dla partnera - więc nie po to kończę każde nurkowanie zawsze z tym zapasem zamiast do oporu siedzieć pod wodą, żeby w tej jednej na setki nurkowań sytuacji, na którą to jest szykowane, z niego nie korzystać.
Yavox napisał/a:
Taa, doszliśmy do pojęcia "komfortowego awaryjnego wynurzenia". O to do czego ludzi doprowadza coaching.
Nie coaching. Trenowanie różnych sytuacji i nurkowanie wyłącznie z ludźmi, którzy stosują te same procedury i którym możesz zaufać sprawia, że w sytuacjach, w których jedni panicznie myślą o przeżyciu, inni mają (lub myślą, że mają) na tyle ogarnięte, że mogą mieć w związku z nimi poprzeczkę oczekiwań zawieszoną na innym poziomie.
esso napisał/a:
Mnie na kursie wpajano, że wynurzanie się z OOG ZAWSZE powinno odbywać się w ten sam sposób - złapać zawodnika za szelkę i rozpocząć wspólne wynurzanie.
A zdajesz sobie sprawę, że to, co Ci wpajano, jest tak naprawdę narzędziem a nie celem samym w sobie? I że, jak każde narzędzie, służy do radzenia sobie w pewnych sytuacjach a może zupełnie nie pasować do innych?
esso napisał/a:
Po co łapać kogoś za szelkę ? Bo ktoś to wymyślił dla bezpieczeństwa i skoro większość ludzi tak się uczyło to takich zasad powinno się używać.
Nie chodzi o to, "że" ktoś to wymyślił. Chodzi o to, PO CO to wymyślił i DLA KOGO? Ja też znam i ćwiczyłem tą metodę (w realu raz mi się nawet mocno przydała). Miałem to na P1, miałem na P2. Nie twierdzę, że jest zła. Był moment, że nawet znając inne (wynurzanie nieprzytomnego "od tyłu" z przytrzymywaniem mu automatu, tudzież wyjście z OOG z biorcą na długim wężu) i tak bym wybrał wypłynięcie "przodem do siebie z ręką przełożoną za szelkę, z kontrolą obu inflatorów" - bo czułem się w tym sposobie bardziej kompetentny niż w innych. Teraz też bym tak pewnie zrobił w odniesieniu do przypadkowej osoby - ale nigdy bym tego nie zrobił z tymi, z którymi regularnie nurkuję, bo po poznaniu i przećwiczeniu alternatyw uważam, że są znacznie lepsze.
esso napisał/a:
Byłbym mocno zaskoczony jakby mi taki dawca podał regulator i odwrócił sie do mnie zadkiem...
Byłbyś zaskoczony nie mniej ode mnie Dlatego właśnie nawet mi do głowy nie przyszło, żeby o czymś takim pomyśleć.
esso napisał/a:
Dobrze, że dodałeś "w założeniu". Niedawno byłem pod wodą z chłopem, który będąc w twinie (ja w mono) latał góra - dół.
Dobrze, że to dodałeś, bo może i ja muszę się z czegoś wytłumaczyć. Nie nurkuję sam. Nie nurkuję z osobami, których nie znam. Nie nurkuję z tymi, których znam i których umiejętności nie jestem pewny. Zdarza mi się nie wejść do wody, kiedy partner nie dojechał - mimo, że wokół jest sporo osób, do których bez problemu mógłbym się podczepić. Wybieram taką a nie inną metodę wynurzenia w sytuacji OOG właśnie dlatego, że takie wynurzenie może mnie spotkać jedynie w towarzystwie pewnej dość wąskiej grupy osób, które sprawnie stosują tą procedurę i których umiejętności jestem pewien.
W życiu bym się nie odważył proponowania tego jako standardu komuś, w stosunku do kogo nie mógłbym przyjąć zestawu ww. założeń.
a konfiguracje hogarthian z 2m wężem wymyśliło padi w egipcie...?
skoro mówisz o 2m wężu to sprawdź skąd się wywodzi...
JaSBG napisał/a:
W przypadku wynurzenia awaryjnego biorca powinien byc tak czy inaczej przytrzymywany przez dawce.
niby dlaczego? jakiś upośledzony? jak chcesz go trzymać, obracać kilkoma, czy choćby jednym stage i trzymać jeszcze bojkę?
a może jeszcze mamy się trzymać za za szelki jacketu w pozycji pionowej?
JaSBG napisał/a:
W tym wypadku wystarczyloby i nawet 90cm, poniewaz podajemy nasz pierwszy AO wygodniej jest, kiedy bedzie on montowany na 150cm-ym wezu.
chętnie zobaczę jak robisz podany przeze mnie przykład na 90 cm wężu, zrobię sobie popcorn i piwko otworzę
JaSBG napisał/a:
Dla nurkow forumowych i fanatykow wirtualnego nurkowania jaskiniowego proponuje 10m weza, owinac sie tym szczelnie i wtedy bedziecie najza%$§(/&si nad woda.
to nie ma nic wspólnego z zaj*** tylko z wygodą i bezpieczeństwem, możesz nurkować sobie jak chcesz, nawet bez automatów. Swoim komentarzem pokazałeś brak wiedzy i zrozumienia podstaw. Nie trzeba nurkować jaskiniowo, żeby zrozumieć.
skoro dla ciebie wyznacznikiem zaj*** jest owijanie się wężem to polecam wąż ogrodowy w castoramie. Będzie najwięcej i najtaniej
Podałem ci konkretne przykłady, które miałem okazje nie raz realizować. Wymyślanie koła na nowo jest bez sensu.
próbowałem różnych długości węży, również 1,5; 1,80; 2 i 2,10, zostałem przy 2. O konfiguracji, rec, pół rec, róznych propozycji Tomka Stryjeckiego (octopussy, czy jakoś tak) nie wspominając.
widzę, że teraz każda konkretna wypowiedź nie po myśli oponenta wynika z "wirtualnego nurkowania". Doszliśmy do czasów, gdy jak w himalizmie, najgorsze co może się stać podczas wspinaczki to awaria aparatu fotograficznego. Dobrze, że czasem jakiś film zmontuje czy zdjęcie strzelę spod wody.
Z Toba pod wode raczej bym sie nie zdecydowal... Nie zycze Tobie sytuacji, w ktorej Twoj partnur podplywa z oznakami paniki, oczami przyklejonymi do szybki maski i pokazuje ze nie ma powietza i chce wyjsc. I ty w tym momencie masz jeszcze czas na puszczenie bojki..? Przytrzymywac partnera tez nie trzeba, bedzie na pewno pamietal o tym zeby sie dobrze wytrymowac....
Wiedzy faktycznie mam malo. Nurkowac nie potrafie... Czytam sobie to forum, czasem cos napisze. Zastanawiam sie dosc czesto, czy w Polsce nurkowanie rekreacyjne to siara? Kazdy pisze o sobie jako o najlepszym nurku technicznym pod sloncem.
Jako nurek rekreacyjny (VDST CMAS) mam po prostu inne podejscie do tematu. Nurkuje w roznych konfiguracjach, najczesciej jednak 2x12l i 1,5m na glownym AO wystarcza w zupelnosci. Mam tez kolegow, ktorzy uzywaja weza 2m, i sami przyznaja, ze 1,5m albo 1,8 bylo by wygodniejsze.
[ Dodano: 22-06-2017, 09:22 ]
Yavox napisał/a:
JaSBG napisał/a:
W przypadku wynurzenia awaryjnego biorca powinien byc tak czy inaczej przytrzymywany przez dawce.
Na litość, dlaczego? Jedyne wytłumaczenia, jakie przychodzą mi do głowy. to:
- niekompetencja któregoś z nurkujących, wymuszająca wzajemne trzymanie się za fraki, żeby któryś z nich nie poleciał w dół, nie wyleciał w górę albo jeszcze czegoś innego głupiego nie wykręcił
- źle skonfigurowany sprzęt (np. brak długiego węża), uniemożliwiający swobodne unoszenie się obok siebie (lub częściej, przed sobą) w toni.
Komfort wynurzania się wisząc naprzeciw siebie na długim wężu w przypadku, kiedy obie osoby są ogarnięte i dobrze wyszkolone (bez problemów z pływalnością, swobodnie manewrujące w toni do tyłu i na boki) jest nieporównywalny w stosunku do jakiegokolwiek "trzymania się".
Do tego w takiej dwójce masz wolne cztery ręce - bez żadnych manipulacji widać przyrządy, można puszczać bojkę, napisać coś wetnotesie itp. W przypadku nurkowania deko po dojściu do głębokości zmiany gazu obie strony mają również swobodę w obsłudze stejdży. W związku z tym, również bezpieczeństwo takiego wyjścia jest wyższe, bo można swobodnie i bez utrudnień wykonać wszystkie niezbędne czynności a brak trzymania w niczem dobrze wyszkolonym nurkom nie zagraża.
Jak jest awaria, to niezaleznie od tego czy nurek jest doswiadczony czy nie moze wystapic panika i niekontrolowana winda na powierzchnie. Lepiej miec delikwenta od poczatku pod kontrola niz pozniej probowac go lapac za pletwy.
Juz kilka takich sytuacji przezylem, kilka bylo spokojnych i tutaj przytzymywanie nie bylo konieczne, ale byly juz i takie gdzie pomogl kontakt wzrokowy, uspokojenie i przytrzymanie, inaczej bylo by gdzies o mnie i partnurze napisane.
[ Dodano: 22-06-2017, 09:29 ]
esso napisał/a:
Czytam i czytam ... i staram się niektórych zrozumieć. Nie jestem nurkiem jaskiniowym, nie znam się na tych rzeczach. Myślę jednak że trochę za dużo rutyny przez niektórych przemawia.
Mnie na kursie wpajano, że wynurzanie się z OOG ZAWSZE powinno odbywać się w ten sam sposób - złapać zawodnika za szelkę i rozpocząć wspólne wynurzanie. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że w dziurach może to wyglądać inaczej, jednak zaskoczony jestem postawą oburzeniową w tym zakresie niektórych z Was. Po co łapać kogoś za szelkę ? Bo ktoś to wymyślił dla bezpieczeństwa i skoro większość ludzi tak się uczyło to takich zasad powinno się używać. Byłbym mocno zaskoczony jakby mi taki dawca podał regulator i odwrócił sie do mnie zadkiem...
I tego sie trzymaj. Nurkowanie to sport partnerski, nurkowie sa w jakims stopniu nawzajem za siebie odpowiedzialni.
Jak zaczna prowadzic kursy i nurkowac z poczatkujacymi albo z nurkami, ktorzy maja problemy z plywalnoscia, to zmienia punkt widzenia.
Wiek: 52 Dołączył: 15 Mar 2010 Posty: 1532 Skąd: Jaworzno
Wysłany: 22-06-2017, 09:36
esso napisał/a:
Myślę jednak że trochę za dużo rutyny przez niektórych przemawia.
To nie tylko rutyna. Niestety sprawa wygląda tak jak niedawno sformułował to znajomy instruktor:
Każde udane nurkowanie umacnia nas w we własnej zajebistości, te nieudane o ile je przeżyjesz umacniają doświadczenie.
A co do węży w twinie to jak ktoś zwrócił uwagę: cala konfiguracja hogarthian powstała na potrzeby nurkowań jaskiniowych z przebaczeniem dla nurków o odpowiednich umiejętnościach.
Dla innych nurkowań optymalna konfiguracja byłaby nieco inna, choć z drugiej strony ta jest na tyle uniwersalna i dobra że nie warto jej modyfikować tylko dlatego ze inna jest ciut lepsza w pewnych sytuacjach.
moze wystapic panika i niekontrolowana winda na powierzchnie.
panika to w pewnych warunkach śmierć, pogódź się z tym albo nie nurkuj technicznie, zostać przy rekreacji, tez jest fajna i mniej ryzykowna. Pamiętaj, że nurkowania dekompresyjne są nieprawidłowe
JaSBG napisał/a:
Lepiej miec delikwenta od poczatku pod kontrola niz pozniej probowac go lapac za pletwy
kontrola nie polega na trzymaniu się z gościem za szelki w klinczu...
jak spanikowany koleś z płetwy wyleci z 70 bez deko do góry po 40 minutach dennego to jest trupem, jak podążysz za nim to ty też... warto przed nurkowanie po męsku porozmawiać do jakiego momentu się pomaga partnerom, nie mówiąc o wchodzeniu pod strop. Może to i trochę straszne, ale każdy ma w domu rodzinę i każdy chce wrócić. Istnieje ryzyko w nurkowaniu, że to się nie uda. Partnerstwo nie polega na głupim zachowaniu, a mowa o tym, że partner zawsze będzie ci w stanie pomóc jest po prostu kłamstwem. Nikt przecież nie może straszyć potencjalnych klientów, że mogą się zabić. Nurkowanie partnerskie zmniejsza ryzyko wypadku dla przeszkolonych i ćwiczących ze sobą nurków, tyle i aż tyle.
Pierwsza zasada ratownictwa: najpierw zabezpiecz siebie... inaczej masz 2 poszkodowanych
JaSBG napisał/a:
Jak zaczna prowadzic kursy i nurkowac z poczatkujacymi albo z nurkami, ktorzy maja problemy z plywalnoscia, to zmienia punkt widzenia.
to wtedy przestawię się na konfigurację rekreacyjną i będą obowiązywały inne procedury i zachowania
próbujesz zachowania wpajane na rekreacyjnych kursach przenieść do nurkowania technicznego, bredzisz o jakimś natychmiastowym wynurzeniu nurka mając sufit dekompresyjny nad głową. Nie rozumiesz po co strzela się bojkę.
I tego sie trzymaj. Nurkowanie to sport partnerski, nurkowie sa w jakims stopniu nawzajem za siebie odpowiedzialni.
Jak zaczna prowadzic kursy i nurkowac z poczatkujacymi albo z nurkami, ktorzy maja problemy z plywalnoscia, to zmienia punkt widzenia.
Oczywiście, że tak.
Jak zaczynasz prowadzić kursy (gdzie poziom Twojej odpowiedzialności za kursanta jest nieporównywalnie większy niż byłby za równego Tobie partnera - a jednocześnie różnica w umiejętnościach jest na początku dramatycznie duża), nurkujesz z kursantem zupełnie inaczej, niż byś nurkował z partnerem. W taki właśnie sposób nurkuję np. ze swoim dzieckiem - gdyby coś się stało, bankowo będę go chciał przytrzymać. Choć moim celem jest to, żeby jak najszybciej nauczył się tyle, żebym miał spokój, że nie muszę.
A jak zaczynasz nurkować z nurkami, którzy mają problemy - np. z pływalnością? Tu już są różne drogi do wyboru. Mnie się kiedyś wydawało, że jak będę znał dużo osób, to mi się będzie udawało dużo i często nurkować przy okazji wyjazdów zawodowych. Przez jakiś czas tak było - w sumie, to gdzie i kiedy bym nie pojechał, miałem się do kogo odezwać i było z kim wejść do wody. Kupę nurków zrobiłem w ten sposób - ale mi się znudziło.
W momencie, w którym się już nauczyłem różnych rzeczy doszedłem do wniosku, że większość tych wejść mnie po prostu wk*rwia - i przestałem nurkować z setką znajomych często, a zacząłem znacznie rzadziej ale za to bardzo wygodniej, w grupie dosłownie kilkunastu osób z wyszkoleniem kompatybilnym z moim. I porównując te nurki dawniejsze i te teraz, to... w zasadzie jest bez porównania.
Nigdy nie żałowałem tej decyzji. Nie mam zamiaru zmieniać tego sposobu i nie chcę sobie psuć tego wspaniałego czasu, jaki spędzam pod wodą - dlatego generalnie nie planuję nurkowania z początkującymi albo takimi, którzy z pływalnością mają problemy. Zdarza mi się to bardzo incydentalnie i na szczęście coraz rzadziej - oczywiście z całym szacunkiem dla tych, którzy tak lubią
[ Dodano: 22-06-2017, 10:26 ]
wiecznychlopiec napisał/a:
Nurkowanie partnerskie zmniejsza ryzyko wypadku
wiecznychlopiec napisał/a:
dla przeszkolonych
wiecznychlopiec napisał/a:
i ćwiczących ze sobą nurków
wiecznychlopiec napisał/a:
tyle i aż tyle
Tyle i aż tyle na ten temat
wiecznychlopiec napisał/a:
próbujesz zachowania wpajane na rekreacyjnych kursach przenieść do nurkowania technicznego
I tu jest źródło nieporozumienia. Dla części osób temat "długość węży w twinie" w oczywisty sposób dotyczy nurkowania technicznego i w tym właśnie kontekście się wypowiadają. Dla innych, twin to po prostu o jedną butlę więcej niż singiel i rekreacja, ale dalej rekreacja - więc żadne założenia odnośnie precyzyjnej konfiguracji sprzętowej, procedur czy umiejętności nie są w zasadzie robione. A potem porównujemy jabłka z arbuzami dyskutując o tym, jak się powinno obierać owoce.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko