Dołączył: 13 Lis 2010 Posty: 1959 Skąd: UBeckie metody Panów
Wysłany: 08-04-2013, 23:24
ptja napisał/a:
A zauważyłeś, jak duży zbiornik na powietrze w porównaniu do "gwizdałek" ma kusza Wojtka?
Tak co jednak ze zbiornika . Jeśli ryba utkwi na strzale to na pewno ucieknie . Zbiornik nie ma tutaj znaczenia . Wiesz jaką siłę ma metrowy szczupak lub sum , a o takich dużych rybach pisze ww . Taka ryba potrafi sobie flaki wyrwać aby uciec i co tutaj za znaczenie ma wielkość zbiornika ?
Taki 'grzebień' to nie jest sprzęt dopuszczony przepisami w Polsce. Nie polowałem nigdy takim szerokim 'grzebieniem' ale mogę powiedzieć, że ma to sens z bliskiej odległości bo siła sie bardzo szybko wytraca z odległością przy takim zakończeniu strzały, a trzeba pamiętać też, że się rozkłada na wiele ostrz. Typowy sprzęt dla nocnego kłusownika na szczupaki i wegorze, albo dzienne kłusowanie pod brzegami w rzece. Każdą rybę możesz tym zabić, pod warunkiem, ze dużej wsadzisz taki grzebień w mózg (sum, szczupak), albo w kręgosłup (szczupak) - czyli mocno nabita kusza. A ta kusza ze zdjęcia jest bardzo mocna.
Dawniej dużo polowałem za granicą Polski i przez pewien czas uzywałem w skałach na skorpeny trójzebów. Wadą ich było to, że na odległość wiekszą niż pół metra od wylotu z lufy wyraźnie już 'skręcały' w wodzie bo zawsze gdzieś były odstępstwa od idealnej symetrii. Potem przestawiłem sie juz tylko na strzał z pojedynki w mózg. Zaznaczam, że to że duzo polowałem nie znaczy, ze duzo ryb strzelałem. Za każda jedną skrpeną trzeba sie było napływać mnogo, a sensownej wielkosci (bo tylko takich szukałem) trafiały się bardzo rzadko - jedna, dwie na tydzień.
Strzał ma być oddany jedynie wtedy, jeżeli wie się na pewno, do czego sie strzela i jest sie pewnym, że sie trafi tam gdzie sie chce. W przeciwnym razie powinno sie odpuścić. Używam tylko pojedynczych grotów i osobiście uważam, że jako najcelniejsze, najbardziej skuteczne (przy dobrym trafieniu) powinny być jako jedyne dopuszczone prawem w Polsce. To oczywiście tylko moje osobiste zdanie. Pojedynki sa najbardziej sportowe. W tej chwili przepisy w tym względzie są mocno idiotyczne i anachroniczne:
Połowy kuszą są prowadzone:
1) kuszą z naciągiem gumowym, sprężynowym lub pneumatycznym, miotającą harpun na uwięzi, który nie może miećç więcej niż 3 ostrza rozstawione w taki sposób, aby nie wykraczały poza obwód koła o średnicy 30 mm; konstrukcja harpuna powinna umożliwiać łatwe oddzielenie ostrza od jego trzonu
Włodek K [Usunięty]
Wysłany: 09-04-2013, 00:22
kraken napisał/a:
Chcesz polować dla przyjemności trudno, ale nie siadaj ze mną przy jednym stole. Jak się widzi zdychającą postrzeloną rybę to przestaje się rozumieć co kieruje ludźmi którzy polują dla przyjemności.
Od 5,26 sek. Jakiś kutafon z kuszą zepsuł mi nurkowanie!
Widziałem dziesiątki pokaleczonych ryb. Ile ryb upolowanych kuszą nie widziałem?
Wiem, po jednej upojnej nocy na Nauczycielskim czuć było zabite ryby. Na dnie na odcinku 200 m moi goście kursanci i ja znaleźliśmy około 40 łbów ryb uciętych pod wodą.
Rano kłusoli już nie było.
Inny od kuszy był zgięty w połowie - nie ma zdjęcia, pewnie był głodny bo przez sezon w którym go widywałem na Nauczycielskim, nie urósł nic.
Innego okaleczonego przez kłusola spotykałem na Trześniowskim przez dwa lata.
Podczas pobytu jednego z klubów na Trześniowskim w dwa tygodnie zniknęła cała rodzina sumów, którą odwiedzałem wielokrotnie na przeciwległym brzegu. Z dnia na dzień było o jednego mniej - zdjęcie tylko zostało.
Dziś Trześniowskie to pustynia! Zamiast około trzydziestu szczupaków widuję trzy. Ilu nie zobaczę już bo kłusol z przyłożenia rozwalił szczupaka?
Rozróżniam, kłusownictwo to łamanie prawa, polowanie z kuszą zgodnie z prawem jest po prostu nieeleganckie.
Właśnie chcą dogodzić takim ludziom, wprowadzono nieżyciowe przepisy ograniczające mn. rozmiar grotu. Z mojego żadna ryba nie zachodzi, dozwolone zaś są tylko potrójne widelce, które tylko kaleczą ryby.
Tyle zwojowaliście obrońcy!
slawek290 napisał/a:
Skoro tutaj wątek o łowiectwie możesz opisać jak takim sprzętem ustrzelisz skutecznie szczupaka powiedzmy 5- 10 kg i suma 20 kilo ?
Moim zdaniem te ryby zdechną ze śmiechu na twój widok . Chyba że im pokarzesz przyrodzenie to też padną , bo przy pomocy takiego sprzętu i z takimi grotami i taką linką - to se możesz na okonie średnie popolować .
Dokładnie tym zestawem pozyskałem na Mistrzostwach Polski karpia ponad 25 kg.
To mogę udowodnić, bo są zdjęcia i protokoły.
Większe ryby też pozyskałem, ale na szczęście, bez świadków.
bruner napisał/a:
A ta kusza ze zdjęcia jest bardzo mocna.
Chapeau bas - choć jeden fachowiec wśród grona szyderców.
Ostatnio zmieniony przez WW 09-04-2013, 08:54, w całości zmieniany 1 raz
Włodek K [Usunięty]
Wysłany: 09-04-2013, 09:30
nuras5 napisał/a:
Włodek K napisał/a:
Dziś Trześniowskie to pustynia! Zamiast około trzydziestu szczupaków widuję trzy. Ilu nie zobaczę już bo kłusol z przyłożenia rozwalił szczupaka?
Włodek - a skąd wiesz,że spowodowali to łowcy? Może kłusole z elektrycznymi "wędkami" - oni tłuką najwięcej szczupaka węgorza itd.
Skąd wiem?
Widziałeś filmik, widziałeś fotkę?
Czy prąd rozrywa ciało ryby?
Czy prąd łamie rybę w połowie pod kątem około 70st gdy widać okaleczenia?
No właśnie stąd !
Tzw łowca rożni się od kłusownika wyłącznie tym że kłusownik usiłuje żyć z łowienia ryb nie ponosząc kosztów zarybiania - zwykła kradzież aby żyć. I tak powinna być oceniana jak kradzież bochenka chleba ze sklepu.
Łowca zabija zwierzęta dla przyjemności zabijania i próbuje do tego dołożyć gębę ochroniarza przyrody aby usprawiedliwić chęć zabijania zwierząt. To doprawdy obłudne próby odwracania kota ogonem.
Pierwsi są znacznie bardziej etyczni niż Ci drudzy polujący dla hedonistycznej zabawy.
Ale to moja opinia i nikt z nią nie musi się zgadzać.
Bo w akwenie tym w którym zrobiono fotkę i w którym widywałem większość okaleczeń od lat żaden okoliczny kłusownik nie pozyskuje ryby. Zresztą na moją prośbę. Za to wiem o tym że wchodzą tu nurkowie z kuszami, nawet w biały dzień a efekty opisałem i pokazałem.
Podam jeden z tekstów jaki było mi dane usłuyszeć. "Bo wiesz jedną, dwie rybki na wieczór upolować to nie grzech przecież". Jak się przebywa np miesiąc to pewnie z 30 szczupaków można ubić w miejscu zwanym Nauczycielski, pod zamkiem ..... czy Dziarg.
No i po sezonie nie ma szczupaków i innej ryby.
Ostatnio zmieniony przez Włodek K 09-04-2013, 09:39, w całości zmieniany 1 raz
Skąd wiem?
Widziałeś filmik, widziałeś fotkę?
Czy prąd rozrywa ciało ryby?
Czy prąd łamie rybę w połowie pod kątem około 70st gdy widać okaleczenia?
Odpowiedź na drugie i trzecie pytanie brzmi - tak!
Tłuczenie prądem, to francuska metoda łowienia, opracowana dla ochrony małych ryb. Częstotliwość i moc prądu była tak dobrana, że głuszyła ryby powyżej określonego wymiaru. Pozostałe "kopnęło", ale nie głuszyło i odpływały.
W Polsce w wodę dają tyle, ile agregat pozwoli - tłuką wszystko.
Prawie 60% tego co utłuką wypływa, ale pozostała cześć opada na dno. Ryby są poskręcane, wyproszone. czasem maja wypchnięte oczy, itp.
Koszmarny widok.
1000 łowców z kuszami przez rok nie zrobi takiego holokaustu, jak jeden agregat.
Łowca widzi do czego strzela a pozyskane ryby zjada lub rozczęstowuje.
Do tego tematu trzeba podejść racjonalnie a nie wprowadzać ekoterroryzm.
Skończysz tak jak oni - śmieszny.
ptja [Usunięty]
Wysłany: 09-04-2013, 11:44
slawek290 napisał/a:
Wiesz jaką siłę ma metrowy szczupak lub sum , a o takich dużych rybach pisze ww . Taka ryba potrafi sobie flaki wyrwać aby uciec i co tutaj za znaczenie ma wielkość zbiornika ?
tak. Nie wiem, czy bym zdecydował się na strzał do takiego szczupaka - właśnie ze ze względu na ryzyko zranienia ryby (a nie zabicia). Nie mówiąc już o tym, że na razie takie szczupaki wcześniej mnie widzą i czują, niż ja o nich pomyślę
Na suma jest trochę inna strategia (zastrzegam: znam to tylko teoretycznie): grot połączony luźno ze strzałą i wyposażony w linkę zakończoną pływakiem. Po przebiciu ryby końcówka grota oddziela się od strzały i nie powstaje dźwignia, która mogłaby rozerwać rybę. Pływak na lince pozwala odnaleźć rybę i ją dobić.
Strzała w tym przypadku nie jest połączona z kuszą.
A wielkość zbiornika ma znaczenie, bo od tego może np. zależeć, czy strzała przejdzie przez rybę do listków czy tylko rani ofiarę, która potem ucieknie.
[ Dodano: 09-04-2013, 11:55 ]
Włodku, z Twojego opisu wynikało, że masz co najmniej poszlaki, co do tożsamości osób, które kłusowały. Czy byli to nurkowie sprzętowi?
Co zrobiłeś, żeby doprowadzić do ich ukarania (to nie jest w żadnym wypadku oskarżenie wobec Ciebie, raczej ciekawość czy sprawiedliwość jest na tym świecie)?
Gdyby wtedy przyłapała ich straż rybacka i ponieśliby konsekwencje, to może jednak mniej byłoby chętnych do takiego działania? A może wystarczyłoby napiętnowanie ich publicznie?
Naprawdę warto oddzielić łowców podwodnych (czyli polujących na wstrzymanym oddechu) od kłusowników z butlą. Ilu jest łowców (wliczając w to kłusowników bez karty i polujących też nocą) w Polsce? Kilkuset? Tysiąc? Stowarzyszenie Spearfishing Poland na razie chyba nie ma nawet 200 członków.
Ilu łowców regularnie poluje? Ile są w stanie złowić ryb podczas polowania? Czy to naprawdę jest zagrożenie dla ekosystemu i masowe uśmiercanie ryb?
Ilu z tych łowców potrafi podejść dużą rybę?
Bruner, jeśli to nie jest niedyskretne pytanie: ile ryb (sztuk i kilogramów) udało Ci się złowić w ostatnim roku?
Ostatnio zmieniony przez ptja 09-04-2013, 11:46, w całości zmieniany 1 raz
Dołączył: 23 Sie 2002 Posty: 1556 Skąd: Inowrocław
Wysłany: 09-04-2013, 13:19
Włodek K napisał/a:
I tak powinna być oceniana jak kradzież bochenka chleba ze sklepu.
Chyba przeginasz -jak złodziej ukradnie Ci portfel, bo z tego żyje to też jest usprawiedliwiony? Gdzie wyznaczysz granicę?
Włodek K napisał/a:
Ale to moja opinia i nikt z nią nie musi się zgadzać.
100 % racji- ale mam nadzieję ,że działa to też w drugą stronę.
Włodek K napisał/a:
od lat żaden okoliczny kłusownik nie pozyskuje ryby. Zresztą na moją prośbę
Zaplułem klawiaturę - sorki - kłusownicy przestali łowić, bo ich poprosiłeś -:)).
Mam prośbę do Ciebie - podjedź na Powidz i poproś o to samo,OK?
WW napisał/a:
Częstotliwość i moc prądu była tak dobrana, że głuszyła ryby powyżej określonego wymiaru. Pozostałe "kopnęło", ale nie głuszyło i odpływały.
Zgadza się, to ,odpowiednio prowadzona, jest fajną metodą połowu.
Ja miałem na myśli kłusowników z akumulatorem na plecach i drutem na kiju wraz z przetwornicą.
Wystarczy wbić w google Elektryczna wędka - są oferty sprzedaży i całe schematy.
Ja miałem na myśli kłusowników z akumulatorem na plecach i drutem na kiju wraz z przetwornicą.
Wystarczy wbić w google Elektryczna wędka - są oferty sprzedaży i całe schematy.
Skuteczniejsza jest zarzutka na biegnąca przy jeziorze linię energetyczną.
To dopiero moc.
Widziałem to na własne oczy.
Dołączył: 23 Sie 2002 Posty: 1556 Skąd: Inowrocław
Wysłany: 09-04-2013, 13:35
Ja kiedyś, płynąc Łyną spotkałem taką zrzutką, a w poprzek rzeki przeciągniętą siatkę od płotu.
Z daleka poczułem mrowienie - nic nie przeżyło, ja bym też gdybym się nie cofnął.
Nuroslaw [Usunięty]
Wysłany: 09-04-2013, 14:02
Wlodek K napisał/a:
Tzw łowca rożni się od kłusownika wyłącznie tym że kłusownik usiłuje żyć z łowienia ryb nie ponosząc kosztów zarybiania - zwykła kradzież aby żyć.
Łowca zabija zwierzęta dla przyjemności zabijania i próbuje do tego dołożyć gębę ochroniarza przyrody aby usprawiedliwić chęć zabijania zwierząt.
To co piszesz to jest dopiero obłudne próby odwracania kota ogonem.
Znam kłusowników którzy polują dla przyjemności i potem nie wiedzą co robić z rybami - łowią zupełnie olewając nie tylko wymiary ochronne ale także ilości, łowiąc głównie w nocy!. Dlaczego? Bo nikt im nie chce pozwolić łowić legalnie. A jak wiadomo, wielu chciałoby legalnie. Wówczas wie że warto przestrzegać pewnych norm, by nie stracic legalności.
Jeżeli jako łowca płacę za całoroczny dostęp do jeziora. Opłaty te mogą i powinny byc kierowane na zarybianie. A jeśli rybak tego nie robi to czyja wina? Jeszcze sieciami przeciągnie.... I nie wiem kto więcej sztuk i kg ryb ostatecznie pozyska.
Toż dla Twojego hamburgera którego jadasz dla przyjemności ( no przecież nie zgłodu) krowy idą na rzeź niewiniątek - na mięso. Nie wiem kto jest gorszy, ten co pociąga za spust czy ten co wydaje rozkaz (czytaj: kupuje mięso).
Potępiaj jak najbardziej kłusownictwo - bo prawdziwy łowcy nie chcą ponosić kar za głupotę innych. W mojej okolicy łowcy bardzo lubią polować na duże ryby: suma, tołpygę, amura - samo polowanie daje dużo frajdy a zarazem te ryby i tak muszą zniknąć ze zbiornika a na wędkę nie dają się łatwo wyciągnąć lub wcale.
Czego łowca nie wyłowi, spróbuje to zrobić rybak na jesień i zimą sieciami.
Same przepisy tez należałoby zmienić, by zgodnie z doświadczeniem łowców - znieść zapisy uniemożliwiające pewne pozyskanie ryb i umożliwić uzycie sprzętu, który nie kaleczy (zlikwidować słynny trójząb na okręgu 3 cm).
Łowcy, wędkarze, mysliwi itp: tyle jest tu ochrony przyrody ile interesu by był cel do polowań. Pozostaw to samo sobie, to kłusownicy wytrzebią a nie znajdziesz osoby odpowiedzialnej i chętnej do filantropijnego finansowania hodowli.
Safarii w Kenii też na tym polega - zwierzęta są chronione. I lepiej dać ustrzelić za grube pieniądze wielkego słonia czy nosorożca chętnymu niż pozwolić mu zdechnąć w krótkim czasie z głodu, choroby, starości. Ważne natomiast by pieniądze w ten sposób pozyskane były przekazywane na ochronę tych zwierząt. Wątpie by Państwa te chciały utrzymywać tak kosztowne rezerwaty gdyby nie wpływy z prowadzonych safari.
Jeśli traktujecie ochronę przyrody w obecnych czasach jako pozostawienie jej samej sobie to jesteście chorzy. Najpierw naśmiecicie, przełowicie jeziora, zatrujecie je a potem macie je w dupie, takie chore? Toż mało które wyzdrowieje samo a większość zostaje kalekami (bez wielu gatunków).
Przekładając na język mechaników: auto jeżdżone zdecydowanie częściej jest mniej zniszczone i nie wymaga tyle wkładu by jechało niż auto odstawione na lat 10 do garażu i zapomniane.
Ostatnio zmieniony przez Nuroslaw 09-04-2013, 14:08, w całości zmieniany 5 razy
Bruner, jeśli to nie jest niedyskretne pytanie: ile ryb (sztuk i kilogramów) udało Ci się złowić w ostatnim roku?
Jarku od dawna już nie patrzę na to co robię w wodzie przez pryzmat ilości i kilogramów strzelonych ryb w sezonie. To zupełnie nie moja bajka. Dlatego to pytanie mi się nie podoba i pozwolę sobie na tak postawione nie odpowiedzieć.
Zazwyczaj polując podchodzę ryby i wypatruję wśrod tych, do których uda mi się zblizyć ryb, które mogłyby być moimi nowymi osobistymi rekordami. Często na danym polowaniu lub wyjeździe nastawiam się dodatkowo na jeden konkretny gatunek, w którym poszukuję nowego rekordu. Było w zeszłym sezonie i tak, że na tygodniowym wyjeździe polujac codziennie przez 5 - 8 godzin oddałem tylko jeden strzał ... ale okazał się on dla mnie rekordowy. Dlatego liczenie strzelonych w sezonie ryb nie miałoby sensu...bo nie strzelam znaczącego procenta z tych co mógłbym. Odpowiem natomiast z mojego punku widzenia - ubiegły sezon był dla mnie bardzo udany. Poprawiłem swój osobisty rekord w dwóch rożnych gatunkach ryb, przy czym w jednym aż dwukrotnie.
Opowiem coś. Dawniejszymi czasy na wyjazd łowiecki zaopatrywałem sie tylko w oliwę, mąkę i folię do pieczenia plus dodatki energetyczne. Teraz jak gdzieś jadę to zabieram ze sobą albo kupuję na miejscu jesli można wiekszość wiktuałów. I nauczyłem się w końcu kucharzyć coś oprócz ryb Jak sie trafi taka ryba na jaką sie nastawiałem to ją jem, a owszem, i to ze smakiem. Tą rekordową, jedyną strzeloną na tygodniowym wyjeździe jedliśmy na okrągło przez 2 dni z okładem ja, mój kolega, z którym byłem i 3 osobowa rodzina gospodarza, u którego sie noclegowaliśmy. Tylko poszczególne posiłki przyrządzaliśmy na inne sposoby. Ja na resztę dni pozostałych mi na tym wyjeździe przestawiłem się w wodzie na inny gatunek, który 'ponoć' był obecny w tym akwenie. Celowo, żeby sobie 'utrudnić' polowania. W niczym nie umniejszało to satysfakcji z nurkowania z kuszą. Inny styl polowania, inna kusza... ryby nie zlokalizowałem ani jednej z tego innego gatunku . Ale emocje nie mniejsze.
ptja [Usunięty]
Wysłany: 09-04-2013, 20:34
bruner napisał/a:
Jarku od dawna już nie patrzę na to co robię w wodzie przez pryzmat ilości i kilogramów strzelonych ryb w sezonie.
spoko, spoko Chciałem pokazać, że środowisko łowców, nawet najbardziej zawziętych, nie jest w stanie wpłynąć na ekosystem.
Nuroslaw [Usunięty]
Wysłany: 09-04-2013, 21:42
Do nurków, kłusowników, łowców, wędkarzy itp.
tak, więc na zdrowie
Ostatnio zmieniony przez Nuroslaw 09-04-2013, 21:47, w całości zmieniany 2 razy
Dołączył: 13 Lis 2010 Posty: 1959 Skąd: UBeckie metody Panów
Wysłany: 09-04-2013, 22:24
bruner napisał/a:
Taki 'grzebień' to nie jest sprzęt dopuszczony przepisami w Polsce. Nie polowałem nigdy takim szerokim 'grzebieniem' ale mogę powiedzieć, że ma to sens z bliskiej odległości bo siła sie bardzo szybko wytraca z odległością przy takim zakończeniu strzały, a trzeba pamiętać też, że się rozkłada na wiele ostrz. Typowy sprzęt dla nocnego kłusownika na szczupaki i wegorze, albo dzienne kłusowanie pod brzegami w rzece.
Wybacz WW dla mnie jesteś tylko obleśnym kłusownikiem i jeszcze się tym chełpisz .
[ Dodano: 09-04-2013, 22:33 ]
WW napisał/a:
Skuteczniejsza jest zarzutka na biegnąca przy jeziorze linię energetyczną.
To dopiero moc.
Widziałem to na własne oczy.
Nie masz czasem obowiązku tego zgłosić . Naprawdę wybacz ale oczekujesz poklasku dla Twojej .....
O ile jestem w stanie akceptować Poglądy Brunera ale nie na wszystkich zbiornikach o tyle przypadek WW należało by moim zdaniem palić żywym ogniem .
WW w którym roku tego karpia załatwiłeś ? CO zrobiłeś z mięsem , bo jak rozumiem do zjedzenia to się raczej nie nadawało ? Ale miszczem jesteś .
Wybacz WW dla mnie jesteś tylko obleśnym kłusownikiem i jeszcze się tym chełpisz .
A dlaczego obleśnym?
slawek290 napisał/a:
WW w którym roku tego karpia załatwiłeś ? CO zrobiłeś z mięsem , bo jak rozumiem do zjedzenia to się raczej nie nadawało ? Ale miszczem jesteś .
No, ... "miszcz" to się trochę inaczej pisze.
Tego karpia niestety nam zabrali.
Nawet pokazać nie chcieli, aby nie naruszyć uczuć "obrońców przyrody". Dopiero zbiorowe i głośne niezadowolone uczestników zmusiło ich do pokazania mojego karpia. Stąd fotografie.
Co do jedzenia.
Panuje błędne przekonanie, że duże ryby są niesmaczne. To nie jest prawdą.
Zapewniam, że odpowiednio zrobione są wyborne. Istnieją specjalne przepisy. Moja żona zawsze zaznacza, że sum ma mieć powyżej 30 kg., aby nadawał się do konsumpcji. Innych nie chce, więc ich nie strzelam.
Ze szczupakami i sandaczami jest podobnie. Do wigilijnego sandacza po Turawsku, oczywiście własnego uboju, potrzeba osobnika minimum 5 kg
Płat mięsa szczupaczka 2-3 kg i płat takiego 20 kg bardzo się różni zarówno w konsystencji, jak i w smaku. Podobnie jest z sandaczem. Jak mi kiedyś tłumaczył biolog, też poluje, to mięsień wielkich sztuk pracuje pod znacznie większym obciążeniem niż małych osobników i dlatego zarówno konsystencja i smak ich mięsa jest inny - moim zdaniem lepszy.
To jak ze stekiem. Taki 200 - 300 g. różni się od takiego 3-4 kg. W USA są nawet restauracje specjalizujące się w takich monstrualnych stekach. Wierzcie mi - warto.
Kto tłucze drobnicę, tego nigdy nie spróbuje i nigdy nie będzie wiedział.
Liczy się jakość a nie ilość.
Ostatnio zmieniony przez WW 10-04-2013, 07:58, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko