Strona Główna FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy    KalendarzKalendarz
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
NURKOWANIE W BUNKRACH
Autor Wiadomość
miś-magnum 


Stopień: paraDIVER
Kraj:
Somalia

Dołączył: 20 Kwi 2005
Posty: 202
Skąd: Gubin / Guben
Wysłany: 05-02-2007, 21:59   NURKOWANIE W BUNKRACH

Niedziela godzina 9.00, dzwoni budzik, pierwsze co nasuwa się na myœl to: ,,jaki ja jestem durny, nie doÂœć że od poniedziałku do soboty wstaję codziennie rano do pracy, na weekendy jeżdżę do szkoły, to teraz w pierwszy wolny od dłuższego czasu dzień, wybieram się na nurkowanie, zamiast solidnie się wyspać”. Już nie raz sĹĄsiedzi pukali się w głowę widzĹĄc mnie o 5 rano w œrodku zimy, pakujĹĄcego się do auta na nurkowanie ;-) , ale mniejsza z nimi. Po krótkiej kĹĄpieli (jeszcze w wannie) ubrałem się w ciepłe majtki ,ocieplacz do suchacza i pojechałem do „berlinka” (magazyn sprzętu u kolegi w piwnicy) tam też byliœmy umówieni o 10.00 z resztĹĄ grupy. Po sklarowaniu sprzętu, zapakowaliœmy się do naszego pomarańczowego nurkowozu i wyruszyliœmy penetrować BUNKRY ;-) .
Klimat w aucie był bardzo ożywiony, a gdy zobaczyliœmy pierwszy bunkier, już nikt nie mógł usiedzieć na miejscu. Najpierw zaczęliœmy oglĹĄdać te monstrualnych rozmiarów budowle z II wojny œwiatowej. Chodziliœmy wĹĄskimi i krętymi podziemnymi korytarzami i szukaliœmy zalanych miejsc. Po około 3 godzinach zwiedzania, znaleŸliœmy interesujĹĄce nas miejsce, duże ZALANE POMIESZCZENIE ;-) , Cieszyliœmy się jak małe dzieci z prezentów pod choinkĹĄ. Wiedzieliœmy że te opuszczone przez Niemców i rozkradzione przez Rosjan i Polaków budowle sĹĄ już bardzo niebezpieczne bez dodatkowej wody, lecz właœnie to nas tam ciĹĄgnęło. Po wstępnych oględzinach miejsca nurkowego, „gorĹĄczka artefaktów” wzięła górę nad zdrowym rozsĹĄdkiem i poszliœmy się ubrać w sprzęt. Towarzyszyły nam 2 osoby znajĹĄce teren i pomagajĹĄce się w przemieszczaniu ze sprzętem w niebezpiecznym terenie, oraz jeden nurek zabezpieczajĹĄcy, gotowy w każdej chwili do zanurzenia. Samo zejœcie do wody było dosyć trudne, przez wszechobecny gruz. Przejrzystoœć wody wynosiła około 10-30 cm. I było jĹĄ bardzo łatwo obniżyć do 0. Po spenetrowaniu pierwszego, największego pomieszczeniu i ułożeniu mapy w głowie, postanowiliœmy zapuœcić się dalej. Wypatrzyłem małĹĄ szparę w œcianie za którĹĄ było kolejne pomieszczenie. Razem z Jarkiem zaczęliœmy odgarniać stare cegły i kawałki tynku z przejœcia, zrobiliœmy na tyle dużĹĄ lukę, że mogliœmy przecisnĹĄć się przez niĹĄ w sprzęcie i penetrować dalej. Użyliœmy na wszelki wypadek poręczówki. Po przedarciu się przez zaporę naszym oczom ukazało się kolejne pomieszczenie, o rozmiarach około 5m na 5m , które było całe odarte z tynku. Po opadnięciu na dno okazało się, że cały tynk leży na posadzce, zaczęliœmy więc grzebać w tynku połĹĄczonym z warstwĹĄ osadu. Udało nam się wyciĹĄgnĹĄć parę sztuk porcelany z napisem ,, DEUTSCHE SPRENGCHEMIE” sygnowanych przez „Jehann Haviland BAVARIA” , działajĹĄcĹĄ do dziœ fabrykę porcelany. Gdy Jarek przeszukiwał podłogę, ja postanowiłem dokładniej poznać to pomieszczenie i odkryłem w nim kolejne 2 przejœcia, jedno mocna zagruzowane, a drugie możliwe do przepłynięcie, lecz to już zostawiliœmy na kolejne nurkowanie. Po dopłynięciu do miejsca w którym wchodziliœmy do wody, chłopaki na powierzchni od razu zaczęli krzyczeć żeby nie œciĹĄgać masek, bo wzburzony osad w wodzie zaczĹĄł strasznie œmierdzieć ;-) . Strasznie ciężko było wygramolić się z wody, ale daliœmy radę, ucierpiała jedynie moja rękawiczka, która przy wychodzeniu przebiła się o coœ ostrego. Po znalezieniu się już w suchej częœci budowli i opowiedzeniu chłopakom co widzieliœmy, pozostało tylko wyleŸć przez kilka wĹĄskich przesmyków i zrobić sobie kilometrowy spacerek do samochodu. Następnie przebraliœmy się w suche ubrania i do zmroku oglĹĄdaliœmy pozostałe budynki.
Teraz mogę stwierdzić że wolny, mimo porannych rozterek, spędziłem bardzo fajnie, a już samo chodzenie i oglĹĄdanie bunkrów przyniosło mi wiele radoœci. ChcĹĄcych zwiedzić starĹĄ fabrykę broni za Zasiekami, pragnę ostrzec przed licznymi nie zabezpieczonymi studzienkami ,zawalonymi stropami tuneli i wielkimi dziurami w samych bunkrach. W czasie gdy my tam byliœmy, nie wyglĹĄdało to tak strasznie, gdyż leżał œnieg ;-) . Pozdrawiam i zachęcam do zwiedzania tego obszaru.

Może opis trochę chaotyczny, bo nie byłem orłem z Polskiego, ale się starałem.
Kilka zdjęć z naszej wyprawy jest tu: http://www.shark.gubin.co...ry.php?album=29 , niestety nie sĹĄ one z pod wody, gdyż przejrzystoœć uniemożliwiała fotografowanie. Niedługo na stronie będzie też film z BUNKRÓW.
 
 
Adam Frajtak
[Usunięty]

Wysłany: 05-02-2007, 22:14   

A to nie jest przypadkiem była fabryka materiałów wybuchowych? Z tego co ja pamiętam to tam robili głównie proch I jezeli to miejsce na fotkach jest w pobliżu Brożek to nie tak dawno temu wyleciało tam w powietrze dwóch studentów
tu masz jeden z opisów z naszego forum

Oficjalnie, powojenną akcję rozminowywania Polski zakończono w 1956 roku (na Przełęczy Dukielskiej). Przez 12 lat zebrano: 15 milionów min i 60 milionów pocisków artyleryjskich. Jednak śmierć czai się w ziemi do dziś. Tylko w 2003 roku unieszkodliwiono: 28 tysięcy bomb lotniczych i pięć tysięcy min.

– Każdego roku znajdujemy kilkanaście dużych miejsc z amunicją z czasów wojny – tłumaczy major Grzegorz Szulc z Szefostwa Inżynierii Wojskowej. W latach 40., z powodu wejścia na minę lub rozkręcania niewypałów, każdego dnia ginęła przeciętnie jedna osoba. W następnej dekadzie – średnio jedna na tydzień. Teraz, co roku, podczas manipulowania niewypałami ginie około 10 osób.
Ale po ostatnim nieszczęściu władze zdały sobie sprawę, że z dawną fabryką prochu, mieszczącą się prawie w 400 tajemniczych bunkrach, rozrzuconych po 400-hektarowym lesie, nie ma żartów. Kapitan Zygmunt Moliński dowodzi trzydziestoma saperami z Głogowa, którzy jednak przyjechali tylko rozminowywać teren – czyli usunąć niewypały, których w okolicznych lasach i na terenie samej fabryki są dziesiątki – pozostałość z walk o Nysę Łużycką. Tymczasem trzej mężczyźni zginęli w wyniku wybuchu niezidentyfikowanej substancji, a nie z powodu niewypałów. Ale rozkaz jest rozkaz – żołnierze rozminowują, co im kazali.

Ekipa saperska pracuje pełną parą. Starszy sierżant Wiesław Bagiński znalazł właśnie granat moździeżowy i naboje z czasów wojny. Żołnierze pracują w zespołach czteroosobowych; dwóch przeszukuje teren, dwóch ich asekuruje. Po pół godzinie zmieniają się. Jest też trzyosobowa grupa chemików, sprawdzająca bunkry i zbierająca próbki.

Jeden z żołnierzy tłumaczy, że w fabryce robiono tylko proch i to przez niego zginęły te trzy osoby. Bunkry straszą okolicznych mieszkańców, ale też przyciągają poszukiwaczy skarbów. Część betonowych konstrukcji jest zasypana ziemią, część stoi w rzędach, niczym niezwykłe, smutne domy, o bardzo grubych murach. A wszystko zarośnięte bujną roślinnością. Tego miejsca nie było na starych mapach. Było owiane tajemnicą. Teraz, choć jest, właściwie także go nie ma. Mało kto bowiem zwróci uwagę na pozornie bezsensowną plątaninę dróg.

– Fabryka stała się dla ludzi symbolem, tak jak Strefa z książki braci Strugackich „Piknik na skraju drogi”. Tam kosmici pozostawili ślady swojej bytności, jakieś urządzenia służące nie wiadomo do czego. Tu też coś się czai. Tyle że pod ziemią. Wchodzi się zupełnie jak do Strefy, bo nikt nie wie, czy stąd wyjdzie – tak opowiada o fabryce jeden z młodych mieszkańców pobliskiego Brożka.

Tajemnica trzech zgonów

Kapitan Zygmunt Moliński pokazuje długie przesieki między drzewami. Trawa rośnie na betonowych płytach, którymi kiedyś biegły tory kolejowe. Na otwartym terenie, w którąkolwiek stronę spojrzeć – bunkry. Zawsze w polu widzenia co najmniej cztery, pięć betonowych budowli. Nie takie bojowe, ze strzelnicami. Te mają okna i bramy wjazdowe. Widać, że nie miały służyć do obrony. Wewnątrz kryją betonowe fundamenty pod jakieś maszyny, których dawno tu już nie ma. Co lepsze wywieźli Rosjanie zaraz po wojnie, a resztę zabrały nasze władze.

W tych bunkrach teraz czai się śmierć.

– Edward K., który zginął tu w kwietniu, wszedł do studzienki przemysłowej i zaczął ciąć kołnierz metalowego przewodu. Może palił papierosa, może uderzył młotkiem i powstała iskra? – kapitan Moliński pokazuje obetonowane otwory, które były świadkami tragedii. – Od tego miejsca na odcinku kilkunastu metrów grunt został podniesiony. Czyli wybuchło coś w środku.

Co – tego na razie nie wiadomo.

Według Andrzeja Gronka, prokuratora rejonowego z Żar, przyczyną śmierci Edwarda K. „było najprawdopodobniej uduszenie z braku tlenu w następstwie wybuchu, którego przyczyny i rodzaj eksplodującego materiału są w trakcie ustalania”.

Na kolejnej polanie, niczym dwie dłonie z rozcapierzonymi palcami, sterczą ściany bunkra, rozerwanego wybuchem. To tu przed rokiem zginęli studenci. – Kilkunastotonowy strop odrzuciło jak drewniany dach – pokazuje kapitan Moliński. – O, leżał tam dalej. Ale w trakcie akcji ratowniczej ściągnięto go ciągnikiem do tego dołu.

To był niezły wybuch, bo stalowe zbrojenia stropu sterczą na boki jak przerwane druty w siatce ogrodzeniowej. Co tu wybuchło, wojskowy nie wie. – Ci ludzie byli na wycieczce. Na pewno niczego nie piłowali i nie rozkręcali – dodaje kapitan. – Wiemy, że oni tylko tam weszli i zaraz coś zdetonowało. Tam nie ma nawet żadnego podziemia.

„Przyczyną śmierci Grzegorza S. w dniu 15 maja 2003 roku było uduszenie spowodowane unieruchomieniem klatki piersiowej (...) w wyniku wybuchu i zasypania gruzem, natomiast Piotra S. (...) obrażenia głowy, klatki piersiowej i jamy brzusznej spowodowane wybuchem”. Tyle z informacji prokuratora rejonowego.


Drugi z oficerów z Głogowa – kapitan Rafał Kuropatnicki – kontroluje bunkry. Nie znalazł nic rewelacyjnego. – Niewykluczone, że tu są opary nitrowe. Pod ziemią znajdowały się kiedyś zbiorniki z odpadami technologicznymi. Jakimiś substancjami, które neutralizowano gaszonym wapnem i robiono z tego nawóz azotowy. Potem rozsypywano w okolicy i dlatego tu taka obfitość roślinności – kapitan wykonuje ręką gest w stronę drzew. Rzeczywiście, gąszcz, jak w amazońskiej puszczy. A dwa, trzy kilometry dalej, w „zwykłych” lasach, drzewa nawet w połowie nie są tak bujne.

Kapitan Kuropatnicki mówi, że w ziemi czasami znajdowany jest artyleryjski proch w laskach. – No i są jeszcze przewody technologiczne pod ziemią. Nikt nie wie, dokąd biegną. Kilometry rur. Wodą tłoczono tamtędy prochy. Dlatego wodą, że to była najbezpieczniejsza metoda. Zdaniem kapitana, być może tam trzeba szukać tajemnicy śmierci trzech mężczyzn.

– Zdetonowany został pył prochowy, zalegający podłogę bunkra. Dwaj studenci weszli do środka, chodzili i uniósł się kurz. A jeden z nich podobno przyświecał sobie zapalniczką. I było po wszystkim. Natomiast w przypadku Edwarda K. eksplodował materiał wybuchowy, pozostały w rurach między zaworami – potwierdza opinię Kuropatnickiego doktor Jerzy Bil z Wojskowej Akademii Technicznej, który był w fabryce jeszcze przed saperami.

Zebrał próbki i uważa, że najniebezpieczniejsze są odcinki rurociągów z zaworami. Bo tam pozostała zawartość, która nie przedostała się do gruntu. Doktor nie ma wątpliwości, że materiały wybuchowe zamknięte w rurach zachowały swe właściwości. I nie ma nadziei, że nagle gdzieś znikną. – Jakość tych rur żeliwnych godna jest pozazdroszczenia. Biegną w kanałach z cegieł kwasoodpornych i są robione na setki lat – twierdzi Jerzy Bil.

Potwierdzeniem hipotezy naukowca z WAT mogą być ślady substancji, prawdopodobnie pochodnych nitrocelulozy – materiału wybuchowego, znalezionego przez starszego chorążego Marka Danika z jednostki przeciwchemicznej z Milicza, który robił przeglądy zaworów na przewodach technologicznych.

Życie za złom

Przez pobliską drogę przejeżdża auto na niemieckiej rejestracji. Zaraz potem kolejne. – To najkrótsza droga między przejściem granicznym w Olszynie a Zasiekami. Czasami, jak tam jest kolejka, to ludzie gnają przez las. I mylą drogę, bo tutaj jest plątanina – mówi kapitan Kuropatnicki. – Lokalne władze wystąpiły do wojewódzkich o zamknięcie przejazdu, przynajmniej na czas naszych prac. Ale kto ma tego pilnować? – pyta retorycznie saper.

Ostatnia ofiara fabryki prochu pochodziła z Tuplic. Dojazd do tej miejscowości jest równie paskudny. Droga kluczy między bunkrami, nagle z betonowej przechodzi w szutrową. Zawija, kręci się w kółko. Zmienia się w ziemny dukt. Naraz pojawiają się jakieś wały, sztuczne nasypy. O tym miejscu opowiadał wicewójt gminy Brody. – Tam były dwie leżące koło siebie strzelnice. Na czterech hektarach każdego wieczoru sprawdzali jakość wyprodukowanego prochu – mówił.

Wreszcie przejazd pod dawnym torem kolejowym. Obok jest cmentarz. Na nim – pokryta sztucznymi kwiatami mogiła 37-letniego Edwarda K. – Tu ludzie mówią, że on pracował dla kogoś. Że zbierał złom dla jakiejś firmy, ale to nieprawda. On robił dla siebie. Chciał dołożyć coś do chleba. Wiadomo, jak teraz z pracą – mówi Zygmunt Kotlarz, emeryt pilnujący punktu skupu złomu w Tuplicach. I dodaje: – Każdy wie, że na Brożku jest niebezpiecznie. Po tej eksplozji poszukiwacze dali sobie spokój. Ale pewnie wrócą…

Bo teren dawnej fabryki prochu odwiedzany był przede wszystkim przez zbieraczy złomu. W miasteczku są trzy punkty skupu. Kilogram żelaza kosztuje 25 groszy. Żeby zarobić złotówkę trzeba przynieść cztery kilogramy. – Kiedyś ludzie przynosili niewypały, ale to było dawniej. Potem żelazo z fabryki. Ale teraz, po serii wypadków, nikt za to świństwo się chyba nie weźmie – komentuje młody chłopak. – Z cennych rzeczy podobno zostały już tylko czterotonowe, żelazne drzwi. Tylko jak je zabrać?


– Tam już nikt nie wchodzi. Zresztą, tam już nie ma czego wynieść – potwierdza kobieta z domu z numerem 19, położonego tuż przy wjeździe do fabryki. – Po roku 1990 kontrola strefy nadgranicznej nie była już taka dokładna i do lasu ruszyli ludzie – mówi wicewójt Juliusz Dudziak. – Zbierali złom. Poginęła wtedy większość krat i bram.

Gmina wystawiła całą baterię tabliczek. Na dziesiątkach bunkrów wiszą czerwone napisy – „Wstęp wzbroniony. Zutritt Verboten”. Dlaczego po niemiecku? Bo granica zaraz i jeżdżą tu ludzie na wycieczki. – Są nawet oferty grupowych wyjazdów w Internecie – mówi kapitan Kuropatnicki. – Propozycje po polsku i po niemiecku. A terenu nie sposób upilnować. To 400 hektarów. Kto zapłaci strażnikom?

Gdyby postawić siatkę, to trzeba by było ogrodzić z 10 kilometrów. Na całą akcję oczyszczania gmina dostała z budżetu centralnego 300 tysięcy złotych. Ale to za mało.

Bezpiecznie już było

Mimo niebezpieczeństwa, na terenie fabryki w Brożku stale trwają jakieś ruchy. – Zaraz po wojnie stało tam wojsko – opowiada Juliusz Dudziak, wicewójt gminy Brody, do której należy teren. – Potem w kilku bunkrach były magazyny Wojsk Ochrony Pogranicza, a prawie w 130 skład firmy, zajmującej się importowanymi towarami żywnościowymi. Teraz w kilku bunkrach jest pieczarkarnia, a w innym rejonie – szlifiernia. Do lasu z obsypanymi ziemią bliźniaczymi komorami betonowymi prowadzi syn właściciela pieczarkarni, łukasz Ochryniuk. – Tu kiedyś były suszarnie prochu – mówi.

Podczas pierwszego wybuchu Łukasz był w domu, w Brożku. – Tak łupnęło, że o mało co nie wyleciały szyby. A za drugim razem siedziałem tutaj. Też huknęło, ale jakby ciszej. Pamiętam, że były tam jeszcze dwie osoby. Po ratunek pobiegła chyba siostra zabitego. Młody Ochryniuk nie uważa, żeby ten teren był jakoś szczególnie niebezpieczny. W suszarniach ani w okolicy nie ma już żadnych materiałów wybuchowych. I nie ma pojęcia, co mogło eksplodować. – Wszystko odnowiliśmy, cały poniemiecki system wentylacyjny. I to działa.

W tym momencie Łukasz przypomina sobie, że jeszcze w 1968 roku wyleciały w powietrze dwie osoby. Ale one podobno grzebały w ziemi... – Jak ktoś chodzi i długo szuka, to znajdzie. Nawet śmierć – dodaje sentencjonalnie. Saperzy wiedzą to najlepiej. Dlatego uważają, że tę bombę z opóźnionym zapłonem, jaką jest fabryka prochu, koniecznie trzeba rozbroić. I to nie tylko ze zwykłych niewypałów leżących w lesie, ale przede wszystkim z tego, co czai się w betonowych bunkrach i w przewodach, którymi płynął proch. Ale na to brakuje pieniędzy.

Doktor Jerzy Bil przyznaje, że wykonanie tego zadania przekracza możliwości finansowe nawet całego województwa. Planów kanałów nie ma, choć wiadomo, że są zagłębione na kilka metrów pod ziemią i ciągną się kilometrami. I potrzebne są specjalistyczne badania każdego odcinka kanału osobno. Dlatego, według doktora Bila, tańszą metodą będzie zasypanie studzienek piachem i ich zabetonowanie.

– I nigdy nie będzie wolno tam kopać – dodaje doktor Bil. – Zaś poszukiwaczy przygód, którzy chcieliby coś rozgrzebywać, trzeba po prostu przeganiać. To jedyny sposób na czającą się pod ziemią śmierć. Czy to zakończy problem z tajemniczymi, poniemieckimi fabrykami w Polsce? Niestety, nie. Mundurowi przebąkują bowiem, że na terenie jednostki wojskowej w Krzystkowicach koło Nowogrodu Bobrzańskiego jest podobna fabryka prochu…

ps. jakby co to faktycznie jest osobiscie sprawdzałem :22:


Jakbyś szukał fajnych miejsc to tu masz pare bezpiecznych ( do innych musisz dotrzec sam :mrgreen: ) miejscówek miejscowki

Osobiscie najbardziej podoba mi sie Prypeć w tym roku byc moze uda mi sie zrobic nura w jeziorku ktore podobno świeci samo w nocy i az strach pomyslec jakie mutanty w nim plywaja :alien: Ukraina nastepnie miasto duchów polecam zakładke Video


przed nastepna wyprawa powinniście lepiej przygotowac plan bo np. w tym konkretnym przypadku nie mieliscie do czynienia z fabryką uzbrojenia tylko z zakladami chemicznymi produkujacymi proch czyli ryzykiem bylo rozerwanie sie na dobre a nie uderzenie głową w tokarkę :mrgreen:
 
 
Bigas
[Usunięty]

Wysłany: 06-02-2007, 09:08   

Dzięki Scaner, interesujące informacje i link.

Pozdrawiam
 
 
D@rek 



Stopień: instruktor SDI/TDI
Kraj:
Poland

Wiek: 58
Dołączył: 08 Lis 2004
Posty: 1037
Skąd: Piotrków T
Wysłany: 06-02-2007, 17:07   

toś kolesiom info zafundował Scaner - no nie daj boże takich przygód.
Ale szacuneczek za eksploracje, właśnie takie dziewicze nurkowania mogą nas jeszcze czymś zaskoczyć np rozerwaniem portek przez jakiś pył podziemny.
W takie tam ojamo czy inne milnitz to każdy za odpowiednia opłata może :)
 
 
Bigas
[Usunięty]

Wysłany: 06-02-2007, 17:10   

Miłośnikom nurkowania w bunkrach polecam Forty Kowieńskie (Litwa). Część z nich jest zalana i nadaje się do nurkowania. Gdyby był ktoś zainteresowany zbiorę materiały, przetłumaczę i podeślę.

Posdrafiam
 
 
oz
[Usunięty]

Wysłany: 06-02-2007, 18:11   

Ja poproszę, może być na priv lub na mail - ozajasz@gmail.com
 
 
Adam Frajtak
[Usunięty]

Wysłany: 06-02-2007, 18:14   

Bigas napisał/a:
Miłośnikom nurkowania w bunkrach polecam Forty Kowieńskie (Litwa). Część z nich jest zalana i nadaje się do nurkowania. Gdyby był ktoś zainteresowany zbiorę materiały, przetłumaczę i podeślę.

Posdrafiam


podeślij mi tez scaner@interia.eu

[ Dodano: 06-02-2007, 18:17 ]
D@rek napisał/a:

właśnie takie dziewicze nurkowania mogą nas jeszcze czymś zaskoczyć np rozerwaniem portek przez jakiś pył podziemny.


Wlasnie dlatego planuje nura w prypeciu jeden lokales mowil ze w tym jeziorku mieszkaja owczarki niemieckie ktore zywia sie wiewiórkami :22: Ale trzeba sie spieszyc bo poluja na nie żaby w kształcie delfinów
 
 
D@rek 



Stopień: instruktor SDI/TDI
Kraj:
Poland

Wiek: 58
Dołączył: 08 Lis 2004
Posty: 1037
Skąd: Piotrków T
Wysłany: 06-02-2007, 21:05   

też poproszę darek@glon.pl

[ Dodano: 06-02-2007, 21:08 ]
scaner napisał/a:
Wlasnie dlatego planuje nura w prypeciu jeden lokales mowil ze w tym jeziorku mieszkaja owczarki niemieckie ktore zywia sie wiewiórkami Ale trzeba sie spieszyc bo poluja na nie żaby w kształcie delfinów

ja też tam chce :)
 
 
martin 



Stopień: SealTeam
Kraj:
Germany

Wiek: 51
Dołączył: 10 Mar 2002
Posty: 7224
Skąd: Nürnberg/RFN
Wysłany: 06-02-2007, 21:24   

scaner napisał/a:
w tym jeziorku mieszkaja owczarki niemieckie ktore zywia sie wiewiórkami


Take me to your dealer.... PLEASE......... :22:
 
 
Adam Frajtak
[Usunięty]

Wysłany: 06-02-2007, 21:44   

martin napisał/a:
scaner napisał/a:
w tym jeziorku mieszkaja owczarki niemieckie ktore zywia sie wiewiórkami


Take me to your dealer.... PLEASE......... :22:


nie ma sprawy wpadaj do mnie to coś skręcimy przed nureczkiem :mrgreen: a potem dam ci namiary

[ Dodano: 06-02-2007, 21:46 ]
D@rek napisał/a:


ja też tam chce :)


Da sie zrobic tylko znajdz sobie jakies wytłumaczenie przed bliskimi dlaczego świecisz w nocy :mrgreen: Niby promieniowanie jest juz ok ale nigdy nic nie wiadomo :alien:

ps. Moi się już dawno przestali dziwić :mrgreen:
 
 
Bigas
[Usunięty]

Wysłany: 07-02-2007, 07:14   

OK, skoro są zainteresowani to gromadzę materiały i zabieram się za tłumaczenie. Uprzedzam, że to trochę potrwa.

Pozdrawiam
 
 
geojacek 


Stopień: Rescue Diver PADI
Kraj:
Poland

Wiek: 62
Dołączył: 05 Mar 2006
Posty: 28
Skąd: Milanówek
Wysłany: 09-02-2007, 21:50   

Niesmiałe, też poproszę
 
 
EcikHel 



Stopień: AOWD P2 PN1 SS1 ILOk
Kraj:
Poland

Wiek: 36
Dołączył: 09 Lut 2006
Posty: 258
Skąd: Hel
Wysłany: 10-02-2007, 09:08   

ja też poproszę ecikhel@interia.pl z góry dzięki
 
 
 
kabuzjk 


Stopień: DM
Wiek: 53
Dołączył: 09 Cze 2004
Posty: 60
Skąd: Mrzeżyno
Wysłany: 01-03-2007, 14:21   

ja też proszę kabuzjk@poczta.onet.pl
 
 
 
mlodypiekny 


Stopień: PADI RESCUE
Kraj:
United Kingdom

Wiek: 51
Dołączył: 07 Lut 2007
Posty: 32
Skąd: OLSZTYN
Wysłany: 03-04-2007, 11:30   

poprosze rowniez
tomasbuilder@yahoo.com
z gory dziekuje
 
 
 
Jamko$ 

Stopień: TMX CMAS etc.
Kraj:
Afghanistan

Wiek: 56
Dołączył: 13 Kwi 2004
Posty: 32
Skąd: Warsaw DC
Wysłany: 03-04-2007, 21:04   

I ja tez bardzo poprosze: jamkos@adventurepictures.eu.
Marcin
 
 
Mateusz 


Stopień: Tec 45
Kraj:
Poland

Wiek: 37
Dołączył: 22 Sty 2006
Posty: 247
Skąd: Poznań
Wysłany: 03-04-2007, 21:28   

I ja też poprosze : sznajder1988@tlen.pl

i z góry dziękuje :)
 
 
 
Judas 



Stopień: instruktor
Kraj:
Saint Kitts and Nevis

Wiek: 52
Dołączył: 26 Lut 2002
Posty: 533
Skąd: Warszawa
Wysłany: 04-04-2007, 08:50   

ja rowniez

judas@bolandadivers.pl

THX
 
 
VooDoo_73 



Stopień: OWD+A :)
Kraj:
Poland

Wiek: 52
Dołączył: 14 Sie 2005
Posty: 320
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 04-04-2007, 09:01   

Bigas, te materiały wogóle istnieją? :)
Z pionierskim pozdrowieniem
Marcin
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Dodaj do: Wypowiedź dla Wykop  Wypowiedź dla Facebook  Wypowiedź dla Wyczaj.to  Wypowiedź dla Gwar  Wypowiedź dla Delicious  Wypowiedź dla Digg  Wypowiedź dla Furl  Wypowiedź dla Google  Wypowiedź dla Magnolia  Wypowiedź dla Reddit  Wypowiedź dla Simpy  Wypowiedź dla Slashdot  Wypowiedź dla Technorati  Wypowiedź dla YahooMyWeb
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi
umieszczanych przez użytkowników na Forum. Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24
godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.

Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych.
Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania.
Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.
Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko
FORUM-NURAS topic RSS feed