Strona Główna FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy    KalendarzKalendarz
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
Nurkowe INTRO na Dominikanie.
Autor Wiadomość
Brzydki 

Kraj:
Poland

Wiek: 51
Dołączył: 25 Sty 2008
Posty: 7
Skąd: Tomaszów Maz.
Wysłany: 25-01-2008, 18:46   Nurkowe INTRO na Dominikanie.

Witam.

Nie jestem jeszcze nurkiem (nie wiem czy kiedyś będę), ale w związku z planowanym wyjazdem do Egiptu czytam wszystko co znajdę w sieci o nurkowaniu, a od kilku dni również to forum. Zauważyłem, że dużą uwagę przywiązujecię do bezpieczeństwa i często dyskusje dotyczą mniej lub bardziej nieodpowiedzialnych czy ryzykownych zachowań.

W związku z tym chciałem opisać mojego pierwszego nurka, który miał miejsce 2 lata temu na Dominikanie i chętnie poznam Waszą opinię na temat bezpieczeństwa tamtego nurkowania.

Już przed wyjazdem planowałem odbyć nurkowe "intro" i czytałem wszystko co można na temat nurkowania, żeby całkiem zielonym nie być. Wiedziałem też, że w krajach takich jak Egipt czy Dominikana kasa jest znacznie ważniejsza niż bezpieczeństwo, dlatego z dużą nieufnością poszedłem do bazy nurkowej przy hotelu w którym mieszkałem. Kiedy zobaczyłem, że kręcą się tam sami tubylcy w wieku max 25 lat, a instynkt podpowiadał mi żeby nawet psa pod ich opieką nie zostawiać chciałem sobie darować to nurkowanie. Ale okazało się, że instruktorką (a może i szefową bazy) jest też Niemka w wieku ok. 45 lat, wyglądająca na odpowiedzialną i doświadczoną. No więc decyzja zapadła, będę z nią nurkował.

Oprócz mnie pierwszego nura miało robić małżeństwo Węgrów. Poszliśmy z tą instruktorką na płytki basen hotelowy, gdzie przez godzinkę zapoznaliśmy się ze sprzętem, z podstawowymi znakami nurkowymi i przetrenowaliśmy zalanie maski, wyjęcie z ust automatu, wyrównanie ciśnienia, podanie octopusa, itp. Nie pozwoliła mi tylko dotykać inflatora, tym będzie zajmował się instruktor podczas pierwszego nurka. Od razu skojarzyłem opowieści mojej siostry z nurkowania "intro" w Egipcie, gdzie każdy był trzymany przez instruktora i nawet przez sekunde swobody nie mieli. No ale trudno, lepiej tak niż wcale.

Na drugi dzień stawiliśmy się całą trójką o wyznaczonej godzinie żeby zanurkować w wodach otwartych, według zapowiedzi do 7m (siostra w Egipcie schodziła na 12-15, no ale trudno pomyślałem - lepiej 7m niż wcale).
Dostajemy sprzęt i po chwili wychodzi młody ciemnoskóry chłopak i mówi żebyśmy szli z nim do łodzi.

A gdzie instruktorka, ta co wczoraj?

- Nie ma jej, ale ja też jestem instruktorem.

Sam na nas 3?

- A po co więcej?

Hmm, a dokąd płyniemy?

Pokazał mi na mapie jakieś miejsce, rzuciłem tylko okiem na głębokość - powyżej 20m.

Poj.... cię? Najgłębiej byliśmy na 1m, to nasze pierwsze nurkowanie.

- No to popłyniemy w inne miejsce, na 7m.

OK, a nie powinno być więcej instruktorów?

- Nie, będzie dobrze.

Przez moment zwątpiłem czy z takim pajacem mam iść na pierwszego nurka w życiu. Z drugiej strony 7m to nie dużo, zresztą w basenie świetnie mi szło, poradzę sobie! Muszę tylko podejrzeć gdzie jest guzik od pompowania kamizelki, w razie czego z 7m będę się "katapultował", na wydechu oczywiście, w ostateczności na płetwach też jakoś dociągnę. Taki był mój plan ewakuacyjny na wypadek gdyby instruktor zawiódł. :)

Nurkowaliśmy na wschodnim wybrzerzu od strony Atlantyku (Punta Cana), tego dnia wiało mocne 4B od morza więc fala była spora. Po kilku minutach dopłynęliśmy na miejsce. Instruktor zanurkował na bezdechu i wyciągnął z dna grubą linę do której zacumował łódź. Ubraliśmy się w sprzęt, odkręciliśmy butle - zauważyłem że mój automat cały czas syczy, nacisnąłem ten guzik, ale po puszczeniu dalej to samo. Instruktor puknął nim o burtę, przestał na moment, ale po 5 sekundach znów syczy. Tego powietrza wydobywały się minimalne ilości, ale wiem że nie powinno tak być. Instruktor mówi że jest OK i żeby się nie przejmować.

Instruktor napompował nam kamizelki (zdążyłem podejrzeć jak posługiwać się inflatorem i gdzie go mam).
Pierwszy do wody poszedł Węgier, instruktor sprowadził go na dół po linie i wrócił po mnie. Niewiele się zastanawiając usiadłem na burcie i zrobiłem fikołka w tył. Gdy wpadłem do wody przypomniało mi się od razu, że maske mam na czole a automat oddechowy wogóle nie wiem gdzie jest. :) Ale nie poszedłem na dno jak kamień i po sekundzie głowe miałem już na wierzchu. Założyłem maskę, wziąłem do ust automat, instruktor spuścił trochę powietrza jacketu i sciągnął mnie na dół. Na dole trzymając się liny czekaliśmy aż sprowadzi dziewczynę, rzucało nami we wszystkie strony i powiewaliśmy na tej linie jak chorągiewki. Miałem za dużo powietrza w jackecie bo ciągle wynosiło mnie do góry i musiałem walczyć żeby przy dnie zostać. Chciałem spuścić trochę bo i tak głębiej niż na dno nie spadnę, ale spotkała mnie niespodzianka, pomimo ok. 2 minut szukania nie byłem w stanie znaleźć inflatora, w masce nie mogłem też zobaczyć gdzie on jest bo nie widziałem swojej klatki piersiowej. Czyli na plan awaryjny pozostają płetwy i ewentualna próba zrzucenia pasa, w przypadku zagrożenia nie ma mowy o szukaniu inflatora jeśli teraz mi się to nie udało. Ale ogólnie pod wodą czułem się świetnie i postanowiłem nie martwić się na zapas tylko cieszyć chwilą. Co prawda ciekła mi maska i co minutę musiałem ją przedmuchać, ale to nie był większy problem.

Zaczeliśmy od karmienia ryb bananami. Ryby nie były duże ale rozszarpywały banana po kilka na raz, przy okazji kalecząc ostrymi ząbkami skórę na opuszkach palców. Po kilku minutach zaczeliśmy pływać za instruktorem pomiędzy rafowymi pagórkami. Woda była zmącona, widoczność wg. mnie nie przekraczała 5-8m.
Na początku płynęliśmy dość wolno i trzymaliśmy się blisko siebie. Ja cały czas walczyłem z wynoszeniem mnie do góry, więc pływałem nieco pochylony głową w dół żeby na płetwach do dna dociągać. Rzucało nami mocno we wszystkie strony, ale nawet mi się to podobało.
Po kolejnych kilku minutach instruktor wyraźnie przyspieszył tempo. Starałem się go dogonić ale po chwili jego płetwy rozmyły się w mętnej wodzie i zniknął. Małżeństwo Węgrów zostało w tyle i też powoli traciłem ich z oczu. Przez moment miałem dylemat czy gonić niewidzialnego już instruktora a tym samym uciec Węgrom, czy czekać na nich a instruktor sam wróci.
Stwierdziłem, że nie wypada zostawić ich samych, poza tym nie byłem pewien czy dogonie instruktora, a po trzecie byłem przekonany że instruktor zaraz nas znajdzie.
Po dołączeniu do mnie Węgrów zacząłem płynąć w stronę gdzie zniknął instruktor, ale już spokojnym tempem żebyśmy byli blisko siebie. Po następnych kilku minutach stało się jasne że instruktor ma nas głęboko w d...

Mieliśmy jeszcze dużo powietrza, więc pomyślałem że będziemy kręcić się po okolicy dopóki nie znajdzie nas instruktor albo z powietrzem na rezerwę wejdziemy. Więc pływaliśmy sobie w trójkę gdzie dusza zapragnie co jakiś czas kontrolując zapas powietrza i wymieniając OK. Po jakiś 15 minutach pojawił się nagle instruktor, wymienił z nami OK i po chwili znów nam uciekł.
Przez kolejne 15 minut znów pływaliśmy samodzielnie gdzie nam się podobało. Głębokość w tym rejonie nie była nigdzie większa niż 7m.
Kolejny raz pojawił się instruktor, kazał nam płynąć za nim powoli zbliżając się ku powierzchni. Na tym zakończyliśmy nurkowanie.

W sumie pod wodą byliśmy przez 45 minut z czgo maksymalnie 15 minut z instruktorem. Nie wiem gdzie on był jak go nie było (podejrzewam że na łodzi), ale ponieważ nic się nie stało a wręcz swoboda jaką miałem pod wodą dała mi dużo radości, stwierdziłem że nawet nie warto z idiotą rozmawiać na ten temat.

Domyślam się że zostało tu złamanych wiele zasad bezpieczeństwa, ale chciałbym dowiedzieć się od fachowców jak powinno wyglądać takie nurkowe "intro".

Będę za kilka miesięcy w Sharm i też chciałem zaliczyć "intro" (pełny kurs chwilowo odpada). Jak to się odbywa w Egipcie i na jaką głębokość schodzą?
Będę w hotelu Dreams Vacation Resort na terenie którego też jest jakaś baza nurkowa, ale spotkałem się z opiniami, że lepiej ją omijać. Możecie polecić jakąś bazę w Sharm, najlepiej w pobliżu tego hotelu, w której można bezpiecznie zrobić "intro"?

Zamierzam też kupić ABC do zabawy na bezdechu i na powierzchni, w tym płetwy Mares Avanti Tre, czy onę będą się nadawały do pływania z butlą podczas tego intro?
 
 
train 



Kraj:
Poland

Dołączył: 16 Maj 2007
Posty: 391
Skąd: Warszawa
Wysłany: 26-01-2008, 00:08   

Przeczytałem, szanowny Brzydki sorry za to co napiszę poniżej ale wolałbym żebyś wyciągnął z tego wnioski niż wziął to personalnie do siebie.
Rozumiem że podobało Ci i ciesze się razem z Tobą ale bardzo Cię proszę zastanów się dobrze czy w ogóle nadajesz się do nurkowania.
Jak sam zauważyłeś "Domyślam się że zostało tu złamanych wiele zasad bezpieczeństwa".

Baza pojechała na całego...
Nie będę pewnie strzelał że baza zatrudnia instruktorów pewnej bardzo dużej znanej organizacji szkolącej nurków masowo, bo baza pojechała po całości zatrudniając tak nieodpowiedzialnych instruktorów. Napisałem instruktorów w liczbie mnogiej ponieważ:
a) Instruktorka nie powiedziała wam co macie robić w sytuacji awaryjnej (zgubiłeś partnera a raczej on zgubił Ciebie);
b) Instruktorka powinna mimo wszystko wytłumaczyć jak działa inflator i pozwolić go "dotknąć";
c) Instruktorka na pewno znała instruktora który z Wami nurkował więc wiedząc że to wasze intro powinna postarać się wyznaczyć kogoś kompetentnego lub przynajmniej dla Waszego bezpieczeństwa załatwić jeszcze jednego instruktora lub Dive Mastera;
d) lokalny Instruktor powinien poprosić o kogoś do pomocy;
e) Instruktor nie powinien dopuścić do korzystania przez Was na sprzęcie który potencjalnie może zawieść lub sprawiać problemy;
f) Instruktor NIGDY nie powinien się od Was oddalać a już w ogóle nie powinien znikać nie wiadomo gdzie;
d) baza pojechała bo zatrudnia owych instruktorów i jeśli nie płaciliście z góry trzeba było szukać drugiej;

Teraz Twoja kolej...:
1. Skoro czytałeś o nurkowaniu znasz potencjalne zagrożenia, a woda błędów nie wybacza;
2. Skoro widziałeś co się dzieje i jak się sprawy zaczynają trzeba było reagować na brzegu;
3. Może i wiedziałeś co robisz ale skok z łodzi bez uprzedzenia i asekuracji Instruktora jest co najmniej brawurowy.
4. W sytuacji zagrożenia (zniknął Twój partner i zarówno instruktor który miał się Tobą opiekować) natychmiast powinniście się wynurzyć (tu kłania się znajomość gdzie jest inflator i jak go obsłużyć) bądź dopłynąć do łodzi i wynurzyć się po linie;

I jeszcze jedno na zakończenie, to co zrobił ten instruktor to jeszcze rozumiem, dostał kasę, nie jego życie więc go to za przeproszeniem wali.
Zaskakuje mnie tylko to że Twoje własne życie i bezpieczeństwo masz tak głęboko w [sam się zmoderowałem].
 
 
sister 

Kraj:
Poland

Dołączyła: 02 Lis 2007
Posty: 27
Skąd: w-wa
Wysłany: 26-01-2008, 02:39   

a wg mnie ta "brzydka" historia to ewidentna podpucha.
kasztany przeciw dolarom, że ktoś postanowił kontynuować radosną twórczośc literacką pod innym nickiem i w innym dziale.
takie rzeczy tylko w erze...
:humor:
 
 
Brzydki 

Kraj:
Poland

Wiek: 51
Dołączył: 25 Sty 2008
Posty: 7
Skąd: Tomaszów Maz.
Wysłany: 26-01-2008, 03:31   

train napisał/a:
Teraz Twoja kolej...:
1. Skoro czytałeś o nurkowaniu znasz potencjalne zagrożenia, a woda błędów nie wybacza;
2. Skoro widziałeś co się dzieje i jak się sprawy zaczynają trzeba było reagować na brzegu;
3. Może i wiedziałeś co robisz ale skok z łodzi bez uprzedzenia i asekuracji Instruktora jest co najmniej brawurowy.
4. W sytuacji zagrożenia (zniknął Twój partner i zarówno instruktor który miał się Tobą opiekować) natychmiast powinniście się wynurzyć (tu kłania się znajomość gdzie jest inflator i jak go obsłużyć) bądź dopłynąć do łodzi i wynurzyć się po linie;

I jeszcze jedno na zakończenie, to co zrobił ten instruktor to jeszcze rozumiem, dostał kasę, nie jego życie więc go to za przeproszeniem wali.
Zaskakuje mnie tylko to że Twoje własne życie i bezpieczeństwo masz tak głęboko w [sam się zmoderowałem].


Przeczuwałem, że i mnie się dostanie. :)

Ad 1: Oczywiście że zagrożenia znałem, ale wiedziałem też (teoretycznie) jak się z 7m ratować. Czynność polegająca na wciśnięciu inflatora nie wydaję się zbyt skomplikowana, nie przewidziałem tylko że w założonej masce inflatora nie widać a na macanego też go nie znajdę. :) Poza tym jak już wiedziałem że na inflator nie mogę liczyć to miałem jeszcze kilka innych możliwości, przez większość czasu tuż obok były 2 osoby z octopusami + mój octo + możliwości w stylu wyjścia na płetwach czy zrzucenia pasa. Oczywiście wyjście na powierzchnie to była ostateczność, liczyłem przede wszystkim na octopusy partnerów, trenowaliśmy to w basenie i jest to manewr w moim odczuciu łatwy (jeśli tylko jest ktoś obok).

Ad 2: Na brzegu to reagowałem zgodnie z moją wiedzą w tamtym momencie. Dzięki temu nurkowaliśmy na płytkiej wodzie. Facet mógł nas pomylić z inną grupą, z którą być może umawiał się na nurkowanie w głębszym miejscu. Taka pomyłka jeszczego go nie zdyskwalifikowała, tymbardziej że po wyjaśnieniu sytuacji bez namysłu stwierdził że idziemy na 7m. Ja nie wiedziałem że wymagany jest opiekun dla każdego nowicjusza, tzn. logika podpowiadała mi że tak, ale pewien nie byłem. Nie znałem przepisów odnoszących się do tego. Zresztą o ile pamiętam, natknąłem już się na opisy nurkowań w stylu "instruktor z 3 kursantami...". Oczywiście dochodzi kwestia zaawansowania tych kursantów, ale na tamtą chwilę nie byłem w stanie stwierdzić czy 1 instruktor na 3 nowych jest w zgodzie z przepisami czy nie. Poza tym po próbach basenowych czułem się dosyć pewnie, a 7 metrów też mnie nie przerażało, z pływaniem radzę sobie nieźle. No i problemy z inflatorem wyszły dopiero na dnie, na brzegu ciągle na niego liczyłem.
Kasa wpłacona to się płynie. :)

Ad 3: Skok do wody nastąpił na polecenie instruktora, kiedy wynurzył się po mnie i był tuż obok. Tyle, że zapomniałem że maska jest na czole a nie na twarzy, a automatu ani w ustach ani w ręku nie miałem.

Ad 4: Nie zostaliśmy podzieleni na partnerów. Dziwiło mnie na początku, że jest tylko 1 doświadczony nurek, ale po zaakceptowaniu tego faktu brak podziału na pary wydawał mi się jedynym rozwiązaniem. Niby kto miał być z kim w parze? Ja z instruktorem a małżeństwo Węgrów niech się potopi? Czy ja z Węgrem na odstrzał, a instruktor bierze dziewczynę? Ja rozumiałem, że jesteśmy nierozłączną czwórką, nie było mowy o żadnych parach. Przepisów nie znałem (zresztą nadal nie znam). I rzeczywiście przez pierwsze 10-15 minut byliśmy wszyscy razem.

Nie znałem procedur co robić po zgubieniu instruktora, uznałem że zamiast ścigać jego "widmo" i dostać zadyszki lepiej będzie płynąć w spokojnym tempie w towarzystwie 2 innych octopusów pod ręką. A jemu też łatwiej będzie nas znaleźć jeśli będziemy razem.
Nie mogło być mowy o dopłynięciu do liny i łodzi, bo po kilkunastu minutach kręcenia się w labiryncie raf nie mieliśmy pojęcia gdzie jej szukać i jak daleko jest. Poza tym będąc z instruktorem czułem się zwolniony z nawigacji i nawet nie starałem się zapamiętać pozycji łodzi. Gdy zostaliśmy sami starałem się tylko nie odpływać za daleko od miejsca rozdzielenia, myślę że kręciliśmy się w promieniu 15-20 metrów od tego miejsca.

Zgubiliśmy go po kilkunastu minutach, kiedy czuliśmy się pod wodą dosyć pewnie i nie było mowy o stresie. Było płytko. Od otwartego morza i głębokiej wody odgradzał nas wał rafy, nad którym nie da się przepłynąć inaczej niż po powierzchni. W moim mniemaniu była niewielka szansa, że coś się wydarzy, a jeśli nawet była spora szansa, że sobie jakoś damy radę. Zostało jeszcze z pół godziny nurkowania, świetnej zabawy.

Przyznać się z ręką na sercu, kto z Was nie znając przepisów myślałby w takim momencie o wynurzeniu?
 
 
train 



Kraj:
Poland

Dołączył: 16 Maj 2007
Posty: 391
Skąd: Warszawa
Wysłany: 26-01-2008, 08:31   

Ad. 1. "Teoretycznie" to możemy sobie ponurkować w necie. To co wykonywałeś na basenie to były ćwiczenia, jesteś pewien że równie racjonalnie zachowałbyś w sytuacji stresowej (zagrożenie życia własne lub partnera)?

Ad. 2. Jak już słusznie zauważyłeś "Instruktor z 3 kursantami". Proszę zwróć uwagę że zrobiłeś kursu a intro. Na kursie ćwiczył byś 2 razy więcej i normalny instruktor zadecydywał by po tym jak sobie radzisz czy puści Cię na wody otwarte.

Ad. 3. Brawo. Może zapomniałeś, a gdzie instruktor, zagapił się na opalające się panienki?

Ad. 4. Dobrze to zrozumiałeś. Tylko jakoś instruktor chyba spał na szkoleniu i popłynął za rybką. Resztę tekstu nie będę komentował ale weź sobie do serca radę że na przyszłość jak masz na kogoś liczyć to licz na siebie.
 
 
Brzydki 

Kraj:
Poland

Wiek: 51
Dołączył: 25 Sty 2008
Posty: 7
Skąd: Tomaszów Maz.
Wysłany: 26-01-2008, 13:16   

sister, to nie żadna podpucha, to nurkowanie miało miejsce 2 lata temu w bazie przy hotelu Occidental Grand Flamenco w Punta Cana, i jest to mój pierwszy post na tym forum.
A dlaczego o tym napisałem?
Bo wydaję mi się, że w Polsce szkolenia nurkowe są znacznie bezpieczniejsze niż w "ciepłych krajach", ale mimo tego najdrobniejsze niedociągnięcia ze strony instruktora są na tym forum często wyolbrzymiane i piętnowane. Ja się nie znam, ale wg. mnie trochę przesadzacie czasem.
Dlatego dla kontrastu chciałem pokazać jakich instruktorów można spotkać w innych krajach. :)

train,
Ad1: oczywiście, że nie wiem jak zachował bym się w przypadku zaistaniałego zagrożenia, ale i Ty prawdopodobnie tego nie wiesz i pewnie większość na tym forum. Możesz mieć wszystko dobrze przetrenowane, ale jak się zachowasz nie wiadomo, dopóki nie spotkasz się z taką sytuacją. Ale nawet wtedy nadal nie wiadomo czy nie wpadniesz w panikę w trudniejszej sytuacji.
Wsiadając np. do szybowca zakłada się spadochrony, ale najczęściej jest tak, że ani kursant, ani instruktor nigdy nie skakali na spadochronie, nie wiadomo czy zdołają się uratować jak coś się stanie. Mimo to lecą.

Ad4: Kiedy właśnie liczyłem na siebie, dlatego starałem się zdobyć wcześniej trochę wiedzy. Gdybym miał liczyć na instruktora powinienem wpaść w panikę i się utopić gdy tylko zniknął. Jeszcze przed wyjazdem dopuszczałem możliwość że na Dominikanie z bezpieczeństwem może być różnie, dlatego chciałem sam coś wiedzieć.

Oczywiście mogłem zrezygnować, później zrezygnowałbym z nurka w Egipcie z tych samych powodów, na nurka w Polsce bym nie poszedł z braku okazji, czasu, czy braku ciekawości co takiego można pooglądać w polskich wodach przy widoczności 2m.

Mogłem też iść na tego nurka całkowicie zielony (tak jak ci Węgrzy). Oni nie widzieli nic niepokojącego w tym, że początkowo mieliśmy płynąć w miejsce o głębokości ponad 20m, myślę że do dziś nie są świadomi, że podczas tamtego nurkowania były jakieś odstępstwa od zasad bezpieczeństwa. A byli to z pewnością ludzie dobrze wykształceni, znający dobrze angielski, z pewnością dobrze zarabiający, właściwie niczego byś im nie zarzucił, poza tym że nic nie wiedzieli o nurkowaniu, ciekawość ciągnęła ich pod wodę, a za bezpieczeństwo zapłacili instruktorowi.
Ja podjąłem ryzyko pływania bez instruktora bardziej świadomie, czy to gorzej o mnie świadczy?
A co z ludźmi którzy nurkują na 150-200m, wiedzą że prawie nikt z takich starości nie dożywa. Czy są nieodpowiedzialni? Czy raczej starość w ciepłych kapciach przed telewizorem nie stanowi dla nich dużej wartości? Chciałbyś zabronić im wolnego wyboru?

Moja siostra, która miała intro w Egipcie z polskimi instruktorami narzekała na to, że nie mogła wyrównać ciśnienia w jednym uchu, a mimo tego instruktor ciągnął ją na dół, nie była w stanie dogadać się z nim na migi. Nie miała też żadnych prób w basenie, tylko od razu na głęboką wodę, za fraki i na dół.

W sumie nie chciałem sprowadzać dyskusji na temat odpowiedzialności, sensu podejmowania ryzyka, itp...
Chciałem jedynie pokazać, że w Polsce o bezpieczeństwo dba się chyba bardzo dobrze.

A po drugie zapytać o bazy w Sharm, do których można iść na "intro" nie narażając się na sytuacje podobne do tej mojej na Dominikanie.
 
 
Cezary Kędzia 



Stopień: DiveMaster PADI EAN
Kraj:
Poland

Wiek: 60
Dołączył: 08 Cze 2004
Posty: 306
Skąd: Głogów
Wysłany: 27-01-2008, 13:03   

Nurkowałem minionego lata na Punta Cana i tam jest jedna baza -praktycznie monopolista -Scuba Caribe. Jeżeli chodzi o przepisy upierdliwi byli aż do bólu. Włącznie z czasowym limitem nurkowania (45 minut) czym mnie zeźlili do granic wytrzymałości) bo kto po zapłaceniu 120 $ za 2 nurki zechce wychodzić z wody na 120 barach w butli ?Nie mogę zrozumieć by u takich formalistów tak mogło wyglądać intro.Czy kolega może sprecyzować nazwę bazy nurkowej? Chociaż w moim 42 letnim życiu widziałem wiele rzeczy to już nic nie jest mnie w stanie zadziwić.
Krótka relacja z tych nurków tutaj:
http://forum-nuras.com/viewtopic.php?t=13892
POzdrawiam
Ostatnio zmieniony przez Cezary Kędzia 27-01-2008, 13:10, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
sister 

Kraj:
Poland

Dołączyła: 02 Lis 2007
Posty: 27
Skąd: w-wa
Wysłany: 27-01-2008, 14:42   

witaj brzydki,
sorry, jeżeli cię uraziłam, ale opisana przez ciebie sytuacja wydała mi się mocno nieprawdopodobna. zwłaszcza że, jak rozumiem, chodzi o bazę niemiecką, a z tymi miałam same dobre doświadczenia - super zorganizowani i do obłędu dbający o sprzęt i bezpieczeństwo podopiecznych.
tym niemniej - niniejszym wycofuję się z zakładu.
a jakby się kto pytał - zakładam się o kasztany, bo orzechy zbieram dla wiewiórek
:ping:
 
 
Brzydki 

Kraj:
Poland

Wiek: 51
Dołączył: 25 Sty 2008
Posty: 7
Skąd: Tomaszów Maz.
Wysłany: 27-01-2008, 16:22   

to nie była niemiecka baza, pracowała tam jedna niemka, odniosłem wrażenie że była szefową ale to nic pewnego.
Nie widziałem jak powinna wyglądać baza naurkowa z prawdziwego zdarzenia, ale raczej ta taką nie była. Przede wszystkim była na terenie hotelu i prawdopodobnie dostępna tylko dla gości hotelowych. Na stanie mieli może z 10 butli i dysponowali odkrytą łódką na max 4-5 osób ze sprzętem. PADI.

Nazwy nie pamiętam ale pogooglałem i przy opisie hotelu znalazłem taki fragment recenzji:
Cytat:

We took advantage of the on site SCUBA company (Sea Pro Divers) and would not recommend it to anyone.

The staff that run it are as always, very friendly and polite. They were ready on time with all equipment ready to go but this experience has prompted my fiance and I to buy our own regulators and BCDs as there was some kind of problem with each and every piece of equipment used by us and the other divers with us.

Once on the water, the staff mostly kept to themselves. Our dive-master went over a few hand-signals to be used under the water, but didn't give us any indication of what we would be doing on the dive. There was no additional equipment brought with us so in the event of a malfunction that person would have to sit out their dives. As we all seemed to have problems with our regs at one time or another, we tended to push the limits of safety for sake of continuing the dives. There is as much blame on ourselves as the dive-masters for this decision.

The dives were relatively uninteresting with the same 4 or 5 types of fish following us for the free handouts the dive master kept with him. At one point the divemaster grabbed a relatively uninteresting fish to show us, but outside of that he mostly swam and waited for us to catch up. I am a relatively new diver but other masters I have been down with went out of their way to point out interesting locations, find cleverly hidden wildlife and in general spice up the dive to provide more to talk about in the boat between dives.

We were rushed between dives to a new site where the dive was a bit deeper requiring a break on the way back up. This wasn't mentioned by the divemaster and although we should all be aware of it, it is definitely one of those things that should be discussed before going into the water.

The dive masters didn't seem very concerned when we mentioned the issues we found with their equipment. The owner of the shop said she would look into it, but two days later, on our second set of dives, we noticed no difference.

The dives were unintersting, the equipment was faulty, and the divemasters were clearly only doing a job, rather than providing a service. I wouldn't recommend using this company at all. (Sea Pro Divers)



Wychodzi na to, że to ci http://www.seaprodivers.com/
Mają w spisie wiele hoteli, które obsługują w tym ten w którym ja byłem.
 
 
Andrzej Kosko 



Stopień: ten sam ,co przedtem
Kraj:
Poland

Wiek: 69
Dołączył: 24 Maj 2004
Posty: 1742
Skąd: Stargard Szczeciński
Wysłany: 30-01-2008, 00:57   

Opowiem,jak takie intro wyglada na Insku (nie mogę powiedziec w jakiej bazie,bo to kryptoreklama)
Po instruktażu,ubraniu w pianke i całą resztę płynie sie z delikwentem trzymajac go cały czas za inflator na głęb.3-5m. A za inflator,coby nie kombinował z (jak to określiłeś) guzikiem.
Chłopie-ciesz sie,że żyjesz
 
 
 
Brzydki 

Kraj:
Poland

Wiek: 51
Dołączył: 25 Sty 2008
Posty: 7
Skąd: Tomaszów Maz.
Wysłany: 31-01-2008, 03:38   

Andrzej Kosko napisał/a:

Chłopie-ciesz sie,że żyjesz


Cieszę się od zawsze, gdybym nie żył nie mógłbym np. nurkować na Dominikanie wtedy. ;)
Ostatnio zmieniony przez Brzydki 31-01-2008, 03:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
D@rek 



Stopień: instruktor SDI/TDI
Kraj:
Poland

Wiek: 58
Dołączył: 08 Lis 2004
Posty: 1037
Skąd: Piotrków T
Wysłany: 31-01-2008, 14:16   

Polecam kurs w Polsce przed wojażami. Wcześniejsze obycie się z naszymi wodami
sprawi że w ciepłych będziesz się bawił wodą. Co prawda w Zalewie nie ponurkujesz ale jest wiele ciekawych akwenów nie aż tak daleko. Intro zazwyczaj wygląda jak przechadzka z niewidomym po lesie, instruktor trzyma za zawory rozmachanych delikwentów.Szkoda kasy na taką zabawę.
 
 
robertg 



Stopień: poczatkujacy
Kraj:
Poland

Wiek: 46
Dołączył: 03 Paź 2006
Posty: 430
Skąd: Katowice
Wysłany: 31-01-2008, 14:25   

D@rek napisał/a:
Intro zazwyczaj wygląda jak przechadzka z niewidomym po lesie, instruktor trzyma za zawory rozmachanych delikwentów.Szkoda kasy na taką zabawę.


Ale niektorzy (np ja) rozpoczeli swoja przygode z nurkowaniem wlasnie od takiego intro w cieplych krajach :) I musze powiedziec ze calkiem milo wspominam swoje intro :)
 
 
D@rek 



Stopień: instruktor SDI/TDI
Kraj:
Poland

Wiek: 58
Dołączył: 08 Lis 2004
Posty: 1037
Skąd: Piotrków T
Wysłany: 31-01-2008, 17:11   

robertg napisał/a:
D@rek napisał/a:
Intro zazwyczaj wygląda jak przechadzka z niewidomym po lesie, instruktor trzyma za zawory rozmachanych delikwentów.Szkoda kasy na taką zabawę.


Ale niektorzy (np ja) rozpoczeli swoja przygode z nurkowaniem wlasnie od takiego intro w cieplych krajach :) I musze powiedziec ze calkiem milo wspominam swoje intro :)


ok, tylko po co zarażać się zabawą wiele razy skoro już organizm zainfekowany :)
 
 
robertg 



Stopień: poczatkujacy
Kraj:
Poland

Wiek: 46
Dołączył: 03 Paź 2006
Posty: 430
Skąd: Katowice
Wysłany: 31-01-2008, 17:56   

D@rek napisał/a:
robertg napisał/a:
D@rek napisał/a:
Intro zazwyczaj wygląda jak przechadzka z niewidomym po lesie, instruktor trzyma za zawory rozmachanych delikwentów.Szkoda kasy na taką zabawę.


Ale niektorzy (np ja) rozpoczeli swoja przygode z nurkowaniem wlasnie od takiego intro w cieplych krajach :) I musze powiedziec ze calkiem milo wspominam swoje intro :)


ok, tylko po co zarażać się zabawą wiele razy skoro już organizm zainfekowany :)


Zainfekowany organizm to fakt, ale co rozumiesz przez "zarazac sie zabawa"? Jesli chodzi o kursy w egipcie to znow sie z Toba nie zgodze ;) AOWD z wyboru zrobilem w Egipcie, bo akurat tam byla wybrana przeze mnie instruktorka :)
 
 
Brzydki 

Kraj:
Poland

Wiek: 51
Dołączył: 25 Sty 2008
Posty: 7
Skąd: Tomaszów Maz.
Wysłany: 31-01-2008, 18:32   

D@rek napisał/a:
robertg napisał/a:
D@rek napisał/a:
Intro zazwyczaj wygląda jak przechadzka z niewidomym po lesie, instruktor trzyma za zawory rozmachanych delikwentów.Szkoda kasy na taką zabawę.


Ale niektorzy (np ja) rozpoczeli swoja przygode z nurkowaniem wlasnie od takiego intro w cieplych krajach :) I musze powiedziec ze calkiem milo wspominam swoje intro :)


ok, tylko po co zarażać się zabawą wiele razy skoro już organizm zainfekowany :)


To nie do końca tak.
Chcę zobaczyć morze czerwone "od środka", na Dominikanie była "nędza" w porównaniu do Egiptu.

Nurkowanie jest fajne, ale wymaga czasu i pieniędzy.

Jest też narciarstwo, windsurfing, szybownictwo, żeglarstwo itd... (a przede wszystkim rodzina) i też wymagają czasu i pieniędzy.

Dla Was prawdopodobnie nurkowanie jest na pierwszym miejscu,
u mnie nie mieści się nawet w pierwszej trójce, dlatego dopóki moje możliwości czasowe i finansowe się nie podwoją albo i potroją, będę musiał zadowolić się odbyciem "intro" raz na kilka lat.
Ostatnio zmieniony przez Brzydki 31-01-2008, 18:45, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
D@rek 



Stopień: instruktor SDI/TDI
Kraj:
Poland

Wiek: 58
Dołączył: 08 Lis 2004
Posty: 1037
Skąd: Piotrków T
Wysłany: 01-02-2008, 08:28   

Brzydki napisał/a:
Nurkowanie jest fajne, ale wymaga czasu i pieniędzy.

Jest też narciarstwo, windsurfing, szybownictwo, żeglarstwo itd... (a przede wszystkim rodzina) i też wymagają czasu i pieniędzy.


nikt tu nie mówił że jest lekko, tanio i szybko :) wolny wybór.
 
 
kiwigirl 


Stopień: OWD
Kraj:
Poland

Dołączyła: 05 Wrz 2007
Posty: 157
Skąd: Warszawa
Wysłany: 04-02-2008, 16:21   

Brzydki napisał/a:
Chcę zobaczyć morze czerwone "od środka", na Dominikanie była "nędza" w porównaniu do Egiptu.
to się nie nastawiaj za bardzo ze na intro je zobaczysz...

w Sharmie większość nurkowisk jest "bez dna" tzn ściana i spadek po kilkadziesiąt kilkaset metrów, często sa prądy - tam cię więc nikt na intro nie zabierze. wybór miejsc na intro jest więc bardzo bardzo ograniczony...

introsów najczęsciej zabiera się w jedno z dwóch trzech miejsc gdzie jest płytko, nie ma prądów, jest miejsce na zakotwiczenie kilku(nastu) łodzi na dłużej bo przecież taki instruktor nawet jak holuje po kolei nawet po dwóch na raz klientów to potrzebuje czasu. z reguły tam tez się staje na lunch.

co to oznacza ? ze w tych miejscach jest "lipa pod wodą". są poobrywane półmartwe rafy lub ich szczątki, pokopane i podeptane, bo co chwilę jakaś łódz wpływa, wypływa z miejsca cumowanie, i wrzuca do wody kolejne hordy snurków...

wiele osób które robiły intro podczas naszych ostatnich nurków w Sharmie narzekało właśnie po wyjściu z wody ze "myśleli ze będzie coś więcej, ciekawiej, jakies dziwne dzikie zwierze wypatrzę itp itd, a tu było mniej ciekawie niż w hotelu" ... i niestety to prawda, często rafy hotelowe SĄ ładniejsze niż to co zostało np. w zatoce ras Za'atar. Tak jak obie "wylotowe" rafy na wejściu do zatoki - gdzie nurek nurkujący ma co oglądać sa fajne, tak "wewnątrz" zatoki gdzie kotwiczy równocześnie po kilkanaście łodzi na lunch i na snurki i na intro... niewiele do oglądania ostało :(
 
 
Brzydki 

Kraj:
Poland

Wiek: 51
Dołączył: 25 Sty 2008
Posty: 7
Skąd: Tomaszów Maz.
Wysłany: 06-02-2008, 19:02   

kiwigirl napisał/a:
... w tych miejscach jest "lipa pod wodą"...


mimo wszystko zaryzykuję,
lepsza lipa pod wodą
niż gołąb na dachu. :D
 
 
Nul 


Stopień: Kuchcik
Kraj:
Poland

Dołączyła: 22 Paź 2006
Posty: 367
Skąd: Kraków
Wysłany: 07-02-2008, 17:18   

Skoro już mamy tu dygresję o intro w Sharmie... Po intro w Sharmie parę lat temu stwierdziłam że nie ma po co nurkować, bo pod wodą - jak pisze kiwigirl - nic nie ma... A rafę bardzo ładnie widać od góry, wystarczy ABC - więc po co złazić na dół? Intro jako zniechęcanie kandydatów...
Nie było mniej ciekawie niż w hotelu, ale o wiele mniej ciekawie niż w Ras M. z abc.
Tak czy inaczej, Brzydki, powodzenia!
Nul
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Dodaj do: Wypowiedź dla Wykop  Wypowiedź dla Facebook  Wypowiedź dla Wyczaj.to  Wypowiedź dla Gwar  Wypowiedź dla Delicious  Wypowiedź dla Digg  Wypowiedź dla Furl  Wypowiedź dla Google  Wypowiedź dla Magnolia  Wypowiedź dla Reddit  Wypowiedź dla Simpy  Wypowiedź dla Slashdot  Wypowiedź dla Technorati  Wypowiedź dla YahooMyWeb
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi
umieszczanych przez użytkowników na Forum. Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24
godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.

Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych.
Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania.
Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.
Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko
FORUM-NURAS topic RSS feed