To ja moze szybciutko.
Podziekowania dla:
Valasa - za impreze - naprawde bylo super!!!!!!
Igora - za super Igoro - nurkobusik, transport i Twoja swieta cierpliwosc!!
Krissa - za humor i namowienie Igorka, by pojechal z nami
No i gratulacje dla Twardzieli - Arta i Adriana!!!! - Przeplyneli caly splyw, a woda miala maksymalnie +2 stopnie (brrrrr.....zimna....), a takze dla Victorii, ktora jak nikt inny kibicowala i podtrzymywala Twardzieli na duchu.
Zalujcie, ze Was nie bylo!!!!
Mania
Ostatnio zmieniony przez Mania 23-02-2004, 10:09, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 46 Dołączył: 13 Mar 2002 Posty: 373 Skąd: Zabrze/Warszawa
Wysłany: 23-02-2004, 09:45
Tak, tak "Bo taki Igor to SKARB"
Dziękuję wszystkim za trzymanie kciuków, gorący doping, za wytrwałość na mostach, za świetną zabawę i za śliwowicę z piersiówki (oczywiście z wygrawerowanym nurkiem )
Na razie tlyko kilka zdjec - czekam na reszte od Krissa.
Ale oto Twardziele - Adrian i Art oraz ich ekipa - no wiecie, lekarze, masazysci, psycholodzy, psychiatrzy (umowmy sie - kto normalny by chcial spedzic ok. 3 godziny w lodowatej wodzie) i kibice....
A tu juz zbiorka wszystkich Twardzieli - jeszcze jest im cieplo....
A tutaj Art, juz jako twardziel, po ponad 3 godzinach plyniecia. I oczywiscie Viktoria jako kibic numer 1
Jak dostane reszte zdjec wloze je do Forumowej galerii
Mania
Wiek: 46 Dołączył: 13 Mar 2002 Posty: 373 Skąd: Zabrze/Warszawa
Wysłany: 23-02-2004, 16:23
Kurcze na ostatnim zdjęciu wyglądam jakoś dziwnie - wyprostowany, bez szczególnego wyrazu twarzy patrzący gdzieś w dal - nawet Victorii daję się prowadzić w nieznane... jakiś nieobecny byłem czy co???
Wiek: 52 Dołączył: 11 Wrz 2002 Posty: 107 Skąd: warszawa
Wysłany: 23-02-2004, 21:50
Jako zawodnik z numerem startowym 23 chcialem podziekowac za superaszcza impreze organizatorom splywu, kolumnie transportowej,grupie wspierajacej, no i bocianom (ktore chyba na pewno lecialy).NIe moge rowniez zapomniec o ludziach latajacych na bojlerach.
Moze kolezanka ktora zapierala sie ze bedzie podawac napoje chlodzace z pokladu kajaka, w przyszlym roku sprobuje swoich sil na splywie?
Twardzieli przybyło nam 2 i to trzeba przyznać w niezłym stylu - zmieścili się w pierwszej dwudziestce.
Twardziele to raczej Ci co przypłyneli na końcu (ostatecznie trochę dużej płyneli w zimnej wodzie)
Ci co wyrywają do przodu niczym młode charty to raczej nie zmarzną, a nawet sie spocą
Wiek: 46 Dołączył: 26 Lut 2002 Posty: 136 Skąd: Kraków
Wysłany: 23-02-2004, 22:28
Howgh!
Kriss napisał/a:
Twardzieli przybyło nam 2 i to trzeba przyznać w niezłym stylu - zmieścili się w pierwszej dwudziestce
Twardzieli przybyło nam więcej - nie omieszkam się tu pochwalić, że ponownie udało mi się dopłynąć do trzeciego mostu
Również nasz forumowy kolega finch zyskał w tym roku miano Twardziela
Gdyby ważna była kolejność moglibyśmy być dumni z miejsc w pierwszej piętnastce.
Kriss napisał/a:
Organizacja jak zwykle okazała się perfekcyjna - a sam prezes godnie ściskał ręce wszystkim Twardym .
Cała ekipa Płetwala duże brawo i dzięki .
Zgadza się - organizacja rewelacyjna a uścisk Naczelnego Płetwala na mecie z powodzeniem rozwiewał precz zmęczenie
Wiek: 50 Dołączyła: 04 Cze 2003 Posty: 922 Skąd: Warszawa
Wysłany: 23-02-2004, 22:33
Leszek Nowak napisał/a:
Twardziele to raczej Ci co przypłyneli na końcu (ostatecznie trochę dużej płyneli w zimnej wodzie)
Ci co wyrywają do przodu niczym młode charty to raczej nie zmarzną, a nawet sie spocą
Ten, ktory ostatni doplynal dostal duzy puchar - obawiam sie, ze w przyszlym roku kazdy bedzie chcial byc ostatni.
Dziekuje organizatorom - naprawde swietna impreza.
Wspanialy byl tez pokaz "Mazury pod lodem''.
Wszystkim Twardzielom gratuluje! Naprawde bylam pod wrazeniem. W przyszlym roku postaram sie jeszcze bardziej dopingowac Niestety jestem mietka i w czynnego udzialu nie wezme. W Splywie wziely udzial 2 kobiety - Twardziele.
Od miejscowej ludnosci rzeczywiscie dostalam filizanke wyrzucona na brzeg przez Twardziela. Pojezdze troszke i caly serwis zbiore.
Dziekuje calej zalodze nurkobusa za przesympatyczna atmosfere Mam nadzieje, ze w przyszlym roku pojedzie znacznie wiecej forumowiczow! Moze nawet DiW przybeda?
Ostatnio zmieniony przez Victoria 24-02-2004, 18:52, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 46 Dołączył: 13 Mar 2002 Posty: 373 Skąd: Zabrze/Warszawa
Wysłany: 24-02-2004, 09:30
Wodzu - jak ja Ci zazdroszczę tego zdjęcia z Walasem
Co prawda uścisnąłem regulaminowo dłoń Walasa ale nie bardzo pamiętam co się działo po wyjściu z wody - nagle wszyscy cos do mnie mówili, częstowali napojami, jedzonkiem a nawet na siłę chcieli rozbierać... och - za rok znowu chcę byc z Wami
Pozdrawiam
p.s.
Wojtek - moim zdaniem długie przebywanie w ciepłej i czerwonej wodzie jest bardzo ale to bardzo szkodliwe!!! Raz w roku należy spłynąć krutyńskim nurtem i wtedy wszystko wraca do normy (tak słyszałem od znajomego znachora).
Niestety nie mam takiego zdjecia Adriana, ale jest Twardziel
Reszte zdjec wlasnie wkladam do Galerii. Czekam jeszcze na zdjecia od Victorii, zrobione jej slicznym, nowym aparatem (chociaz display nie dziala )
Mania
Wiek: 50 Dołączyła: 04 Cze 2003 Posty: 922 Skąd: Warszawa
Wysłany: 24-02-2004, 19:02
Zdjecia podrzucilam Mani, moze cos wybierze (ale ja dopiero sie ucze robic zdjecia). Display dziala, wylaczeniu winna byla osoba, ktora ustawila tryb oszczedny
Wiek: 46 Dołączył: 26 Lut 2002 Posty: 136 Skąd: Kraków
Wysłany: 08-03-2004, 01:27 Rolling on the river
Howgh!
Rolling on the river - Spływ Twardzieli 2004
Mroźny luty, w głowie coraz częściej pobrzmiewa znany refren piosenki "Proud Mary" (rozsławionej przez Ike'a i Tinę Turner):
"Big wheels keep on turning,
Proud Mary keeps on burning.
Rolling, rolling, rolling on the river."
Znakiem tego nadszedł czas na spełnienie obietnicy z przed roku: wrócić nad Krutynię i wziąć udział w kolejnym Spływie Twardzieli.
Spływ ten - dziewiąty już z kolei - w tym roku odbył się w dniach 21-22. lutego. Pomysłodawcą pierwszego Spływu był Andrzej "Balon" Tarasiewicz - instruktor zasłużony dla giżyckiego klubu Płetwal. Andrzej zginął w wypadku w grudniu 1998 roku - począwszy od czwartej edycji, Spływ poświęcony jest jego pamięci.
Tak naprawdę przygotowania do Spływu zaczęły się wcześniej. Na długo przed imprezą prowadziłem agitację wśród znajomych, aby któryś z nich również wziął w niej udział. Moje wysiłki nie poszły na marne, gdyż ostatecznie w drogę z Krakowa do Wilkasów, gdzie w tym roku była baza Spływu, wyruszyło sześć osób: Dorota i Tomek Korbiel, Michał Zięba, Robert Majdosz, Iwona i jej mąż czyli piszący te słowa. Cała szóstka związana jest w jakiś sposób (począwszy od aktywnych członków na sympatykach skończywszy) z krakowskim klubem AKP Krab, więc stworzyliśmy zgraną paczkę.
Droga na Mazury upłynęła dość szybko i bez większych niespodzianek, ekscesów czy też wypadków. Przez całą drogę w słyszałem w głowie: "Big weels keep on turning, ...".
Mając w pamięci ubiegłoroczną nocną przeprawę prze mgły - gęste niczym mityczne mgły Avalonu - wyruszyliśmy z Krakowa w piątek w samo południe. Jak się okazało decyzja ta była całkiem słuszna - na miejsce (do ośrodka AZS w Wilkasach) dotarliśmy o bardzo przyzwoitej porze czyli w sam raz na kolację.
Aby wzmocnić w nas ducha przed czekającym nas następnego dnia wyzwaniem, postanowiliśmy wznieść toast ku czci nimfy zamieszkującej Krutynię. Wiadomo przecież nie od dziś, że każdą rzeką opiekuje się jakaś nimfa, która w rzece owej mieszka. Nie znamy niestety imienia tej boginki - niektórzy twierdzą, że nosi ona imię Krutynianka. W każdym razie, nimfie widocznie przypadł do gustu nasz toast, gdyż nie stroiła nam żadnych figli podczas Spływu, przeciwnie wielce nam pomagała nie pozwalając nam wpłynąć na mielizny, tudzież zatopione pnie zalegające zdradziecko pod powierzchnią wody.
Następnego ranka nadszedł ten długo oczekiwany dzień - dzień Spływu - w głowie już bez przerwy słyszę "Rolling, rolling, ...". Jak przystało na zamierzających ubiegać się o miano Twardzieli, dzień rozpoczynamy od śniadania - prawdziwe śniadanie mistrzów (chociaż niektórzy psioczą, że kawa za blada, masło za twarde, ...). Po śniadaniu pakujemy manatki i wyruszamy do Krutyńskiego Piecka - miejsce startu. Niektórzy wybrali jazdę własnym samochodem, a niektórzy wspólną podróż autokarem, aby we wzajemnym towarzystwie dodawać sobie otuchy i próbować sobie wmówić, że woda w lutym nie może być przecież aż tak zimna.
W Krutyńskim Piecku załatwianie formalności, odbiór numeru startowego, wspólne zdjęcie jeszcze z uśmiechem na twarzach i czas wskakiwać w pianki. Dla niewtajemniczonych przytoczę fragment z regulaminu Spływu: "uczestnik w trakcie pokonywania wyznaczonej trasy spływu może być ubrany w skafander typ 'mokry'. Zabrania się stosowania skafandrów innego typu". Już w piankach - nie ma odwrotu - powtarzamy sobie w myślach znane motto nurków: "twardkim trza być nie miętkim". Pamiątkowe zdjęcie dla prasy i sponsorów. Nadszedł czas - do wody.
Nasza czwórka - żeńska część naszej ekipy postanowiła się w tym roku ograniczyć do wsparcia duchowego dla płynących - weszła do wody wśród sześćdziesięciu jeden startujących. Pierwsze wrażenie: zimna a raczej lodowata woda w butach - czy na pewno chcę się położyć w tej wodzie? No cóż - dziewczyny patrzą - nie ma wyjścia: płyniemy. Zaczęło się: przed nami niezliczona ilość zakrętów w prawo jak i w lewo, odcinki wąskie i szerokie, płycizny i głębiny, trzy mosty - dwanaście kilometrów Krutyni. Niektóre źródła pragnące umniejszyć osiągnięcia wszystkich Twardzieli podają długość odcinka osiem kilometrów - podłość ludzka nie zna granic.
Rzeka przez początkowy odcinek trasy wije się malowniczo przez lasy. Człowiek pełen energii i zapału podziwia piękne krajobrazy i kamieniste miejscami dno usłane gęsto małżami. Na usta ciśnie się "Rolling, rolling, ...", jednak fajka w zaciśniętych zębach skutecznie niweluje wszelkie próby śpiewu. Pierwszy most - owacje i krzyki świadczące, że oni są z nami, że płyniemy nie tylko dla siebie.
Kolejny odcinek. Organizm zaczyna odczuwać zmęczenie. Płetwa lewa, prawa, lewa, prawa, ... ręka prawa, lewa, ... Niczym automat, prawie bez udziału świadomości - "Proud Mary keeps on burning ..." - człowiek czuje się nieomalże częścią rzeki. Drugi most - wiwatujące tłumy (no, z tymi tłumami to może przesadzam) - damy radę.
Ostatni odcinek. Czy już mi zimno czy jeszcze nie? Czy to sitowie nie ma końca? Kolejny zakręt - zupełnie taki sam jak poprzedni - za nim następny podobny. Jak to było? Acha: "Rolling, rolling, rolling on the river".
I oto jest. Trzeci most. Ukta. Koniec. Udało się. Jestem Twardzielem. Rzeczywiście jestem twardy - mięśnie zesztywniałe z wysiłku i od zimna nie pozwalają na samodzielne zdjęcie płetw. Jestem wdzięczny za pomoc we wstaniu na nogi. Na brzegu pocałunek od żony - jak stwierdziły dziewczyny: "Chłopaki mają namiętne usta" (efekt zimna). Gratulacje, pamiątkowe zdjęcia - jest cudownie - jestem Twardzielem.
Piersiówka przekazywana z rąk do rąk, suchy ręcznik, gorąca herbata, grzaniec i ciepły bigos pozwalają dojść do siebie. Tradycyjny toast Twardzieli - szampan z masek - wprowadza podniosły nastrój. Nastrój ten szybko jednak ustępuje miejsca błogiej senności - powrót do ośrodka upływa w sennej atmosferze - aktywni są tylko kibice.
Wieczorne podsumowanie imprezy. Przeplatają się części oficjalne z nieoficjalnymi. Prezentacja sprzętu, podziękowanie gościom, sponsorom. To na co wszyscy czekali, wręczenie certyfikatów Twardziela, połączone jest z losowaniem nagród. Jako, że sponsorzy ufundowali cenne nagrody, emocje związane z losowaniem są niemałe. Każdy coś dostaje: począwszy od drobiazgów nurkowych, poprzez książki na skafandrach skończywszy. Zostają również wręczone dwie specjalne nagrody: Puchar Dla Najstarszego Twardziela oraz Puchar Dla Największego Twardziela - największym Twardzielem był uczestnik, który spędził w wodzie najwięcej czasu. Na zakończenie ceremonii odbywa się pokaz zdjęć ukazujących piękno mazurskich jezior z pod lodu.
Zwieńczeniem dnia pełnego wrażeń jest Bal Twardziela. Można się zabawić w iście karnawałowy sposób. Stoły uginają się od jadła i napitków. Na parkiet kusi muzyka zachęcająca do tańca. Z żalem jednak muszę stwierdzić, że o ile jadło i napitki cieszą się ogromnym wzięciem, tak uciechom tańca oddają się nieliczni. Dobrze to podsumował jeden z gości: "za mało kobiet, za dużo wódki".
W niedzielę zrezygnowaliśmy z kolejnej atrakcji przygotowanej przez organizatorów - z nurkowania pod lodem w zamarzniętym jeziorze - czekała nas jednak długa droga powrotna. Droga ta upłynęła nam równie szybko i przyjemnie jak podróż na imprezę. Przybywszy wieczorem z powrotem do Krakowa zakończyliśmy wielką przygodę jaką niewątpliwie jest udział w Spływie Twardzieli.
Na zakończenie chciałem podziękować organizatorom za możliwość wzięcia w tej wielkiej przygodzie. Jestem im wdzięczny za to, że konsekwentnie podtrzymują wspaniały charakter tej imprezy. Chodzi mi tutaj o brak rywalizacji między uczestnikami - chociaż Krab ma mocną ekipę i mógłby skutecznie zawalczyć o laury zarówno indywidualne jak i drużynowe - liczy się zmaganie z samym sobą, z własnymi słabościami.
Życzę im aby kolejny Spływ - będzie to dziesiąty, jubileuszowy Spływ Twardzieli - był równie udany. Aby znów, gdy przyjdzie luty, niejednemu z nas w głowie brzmiało: "Rolling, rolling, rolling on the river".
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko