Wysłany: 22-04-2012, 10:09 Korona Jezior Ziemi - relacja
Umówiłem się z chłopakami, że będę wrzucał info co się aktualnie dzieje poczas ich wyprawy. Będe dostawał SMSy i wrzucał ich treść tutaj - nie odpowiem na żadne pytania, bo nic więcej niż te SMSy nie będe posiadał - jeżeli nic sie nie pojawi to znaczy, że nie mam wiadomosci - powiedzieli, że poki zasięg bedzie będą spływały informacje.
2012.04.22 - 9:49
Siedzimy już w samolocie. Start za 5 minut. Oczywiscie mielismy troszke wiecej bagazu, ale jak powiedziala pani - "klient nasz pan". Teraz kierunek Frankfurt 2 godziny przerwy, a nastepnie start do Deli, pozniej Katmandu i Lukla - najbardziej niebezpieczne lotnisko swiata. Pozdrawiam
tak jak pisalem wrzucam cos jak dostane smsa - zadnych dodatkowych wiesci nie posiadam
2012.04.22 - 3:41
Czesc. W Delhi zaginal nasz bagaz nurkowy. Wczoraj oddali nam niekompletny, brakuje side mountow i kapturow. Dowiedzielismy sie, ze sprzet polecial na Sri Lanke. NIE PODDAJEMY SIE! Zalatwilismy zastepczy jacket, a kaptur uszylismy z karimaty...jestesmy wkur...
[ Dodano: 25-04-2012, 10:42 ]
oczywisce w poscie wyzej data powinna byc dzisiejsza
moj SMS
2012.04.25 - 9:21
"Jest jeszcze jakas szansa na odzyskanie reszty bagazu przed ruszeniem w gory?"
odpowiedź:
2012.04.25 - 10:36
"Szansa jest. My już jesteśmy w gorach a jeden tragarz zostal na dole i jak te rzeczy sie znajda to nas dogoni inna przelecza..."
[ Dodano: 26-04-2012, 20:20 ]
26.04.2012 - 15:15
"Jestesmy 3 dni drogi od Lukli mamy info, ze czesc rzeczy sie odnalazla i je nam doniosa ale nie wiemy co to jest. Dzis mamy ostatni dzien zasiegu. Pozdrawiamy"
Witam
Dwa dni temu rozmawiałam z mężem. W jednej z baz mieli dostęp do telefonu satelitarnego. Powoli wchodzą do góry.Byli już na wysokości 5000 m npm.Dzisiaj mieli nurkować. Podobno jest OK, tylko zaczęły się bóle głowy.
Pozdrawiam
Magdalena Buczyłko
Witam
Dzisiaj po 7 dniach bez kontaktu rozmawiałam z mężem. Powiedział tylko kilka zdań. Nurkowanie udało się. Były ciężkie warunki pogodowe. Nurkowanie po stoku na głębokość 36 metrów, na kołowrotku pod lodem. Lód miał pond 40 cm.Chłopaki są bardzo zmęczeni. Jutro będą w Lukli,w piątek- Katmandu, a w domu w niedzielę. Niezmiernie się cieszę że są cali i zdrowi.
Pozdrawiam
Magdalena Buczyłko
Dopiero dzisiaj mieli zasięg. Nikt nie czekał na info tak bardzo jak ja. Przecież tydzień nie wiedziałam co się z nimi dzieje. Najważniejsze że wszystko OK.
Domyślam się, że to były ciężkie 7 dni dla Ciebie.
Sam zastanawiałem się czemu tak długo nie ma wieści. Oczywiste kłopoty z komunikacją i tak nie powodują, że lżej się czeka. Dlatego mój "ps" to taki z przekąsem i wielkim "ufff!".
Czekam teraz już cierpliwie na relację, szczegóły. Jak się przebili przez lód, czy dotarł sprzęt, szczegóły nurkowania. I liczę na fajne zdjęcia
Witam
W Lukli kiepskie warunki pogodowe. Odlot samolotu przełożono jutro na 9. Od samego początku wyprawy chłopaki mają pecha. Mam nadzieję że to ostatnia przeszkoda.
Pozdrawiam
Magda
Cześć, żyjemy. Zacznę niechronologicznie od tego, że się "prawie" wszystko udało. To "prawie" to głębokość deklarowana przeze mnie - 50 metrów a osiągnięta - 36 metrów. I teraz wyjaśnienia w skrócie: Przy bardzo, ale to bardzo kiepskiej pogodzie ( śnieg i
- 20 stopni) rozpoczęliśmy akcje górską z przekonaniem, że nasz przewodnik wie dokładnie gdzie idzie. W przeddzień mówił, że jesteśmy już oddaleni maksymalnie 2 godziny drogi od jeziora. Pomylił się o cały dzień i to w takich warunkach, że...szkoda gadać. Tego samego dnia wieczorem, mocno styrani w ostrym mrozie zakładamy obóz na ok 5400 m i idziemy szukać nadal naszego jeziora. Gdybyśmy szli za instynktem Yetiego, a nie naszym przewodnikiem jezioro odnaleźlibyśmy dzień wcześniej przy super pogodzie. Ta "igła" w stogu siana ma ok 600 metrów na 200 m i głębokość ponad 60 m. Kolejnego dnia po paru godzinach bardzo ciężkiego podejścia stoimy na "naszym" jeziorkiem. Jak okiem sięgnąć...nic nie widać. Ściana śniegu i mgła. Od razu wyciągamy sprzęt i próbujemy przebić się przez lód w miejscu gdzie głębokość może wynosić ponad 50 metrów. Niestety lód ma ok pól metra grubości a nasze siły są na wyczerpaniu... Odnajdujemy miejsce ok 7 metrów od brzegu , gdzie kry lodu nakładają się od siebie. Udaje nam się tam wyrąbać dość duży otwór. Wyciągamy sprzęt i przebieramy się.
Muszę tutaj wtrącić , że po przylocie do Kathmandu okazało się , że nasz sprzęt jest zdekompletowany i najprawdopodobniej zaginął już w Indiach. Na szczęście dla nas side mounty i kaptury, bo o nich mowa - zdążyły sobie wrócić z wycieczki ze Sri Lanki. ( Próbowaliśmy "zorganizować" sobie zastępczy sprzęt, a kaptury mieliśmy uszyć z piankowej karimaty). Po zamontowaniu automatu do butli z tlenem stwierdzamy , że tlen do końca nie jest tlenem, bo powinien smakować troszkę inaczej niż te spaliny samochodowe, które były w butli. ( wcześniej nie mogliśmy sprawdzić zawartości butli. Zostały napełnione przez "profesjonalną" formę, gdy my byliśmy już wysoko w górach. Zarówno butle jak i zaginiony sprzęt przynieśli nam tragarze) Taki splot wydarzeń spowodował , że decydujemy się na nurkowanie po stoku jeziora a nie po linie opustowej jak planowaliśmy wcześniej.
Zakładam side mounta a Yeti bierze mnie "na smycz" długości 200 metrów. Umawiamy się , że w połowie długości linki zaczyna zwijać kołowrotek i wyciąga, to co po mnie pozostanie z pod lodu. Wchodzę... Woda ma przezroczystość ok 10 cm jest mętnie zielona. Pod lodem - jak to pod lodem - czarno. Światło latarka nic nie daje...Płynę po omacku, obijając się o kamienie. Ręka wyciągnięta przed siebie ma wyszukać kamienie, które mogłyby rozbić mi maskę. Czas w tak klaustrofobicznych okolicznościach przyrody mija nadspodziewanie szybko. Nagle automat zaczyna mocno bomblować. Dobrze, że mam side mounta i nie muszę się gimnastykować z zakręcaniem twina, bo byłoby ciężko. Co chwila błędnik szaleje i mam zawroty głowy, to brak punktu odniesienia. Przykładam sobie zdrętwiałą rękę do oka, pomaga. Yeti trochę spanikował, ale mu się nie dziwię. Zaczął mnie wyciągać jak szczupaka. Wsadzam oko do komputera - 36 metrów. No dobra tylko , czy te pomiary są prawidłowe ? ( o tych perypetiach na następnej relacji, bo mi teraz dzieciak płacze . Wracam po swoim śladzie, bo nie mam innego wyjścia . Różnicy w przezroczystości wody nie zauważyłem. Kciuki mam jak z drewna, nurkuję w mokrych rękawicach, za to cała reszta sucha i jest mi zdecydowanie ciepło, to zapewne adrenalina bo jestem zmarźluchem. Wypływam z dziury i wychodzę na lodowaty himalajski suchy grunt, szczęśliwy, że to już koniec mojej gehenny. To nurkowanie do przyjemnych nie należało. CDN
[ Dodano: 14-05-2012, 13:47 ]
fotka by się przydała
[ Dodano: 14-05-2012, 13:51 ]
ta szczęśliwa fotka była zrobiona przez Yetiego 2 dni później na przełęczy Mera. Przy idealnej pogodzie. Nad jeziorem widoczność w śnieżycy i mgle wynosiła ok 30 metrów. Yeti wrzuci później parę fotek.
pozdrawiamy
[ Dodano: 20-05-2012, 22:18 ]
Chcieliśmy mieć pewność ,że komputer nurkowy wskazał nam prawidłową głębokość, dlatego po wyjściu z doliny Hinku Yeti sprawdził kompa przy super pogodzie w jeziorze, położonym na wysokości ok 4500 m.n.p.m. Jezioro to parę lat temu przerwał morenę i zalało miejscowości Khare oraz Khote. Było wiele ofiar tej powodzi. Ludzie odbudowali swoje domy przenosząc je nieco wyżej. Obecnie zbiornik ten jest bardzo płytki. Jednak udało nam się ustalić , że komputer wskazuje prawidłowo głębokość, z czego jesteśmy zadowoleni
[ Dodano: 20-05-2012, 22:33 ]
i kilka fotek, bo Yeti zapomniał
[ Dodano: 20-05-2012, 22:36 ]
jezioro Hinku East ( nr 464), wysokość 5270 m.n.p.m. głębokość nurkowania 36 m. Przezroczystość wody - 10 cm
[ Dodano: 20-05-2012, 22:37 ]
przełęcz Mera
[ Dodano: 20-05-2012, 22:39 ]
test komputera w jeziorze niedaleko Khare 4500 m.n.p.m
Bojka Xdeep? To tak po oczo-rażącytm kolorze sądzę
Czym wycinaliście lód?
A tak w ogóle to gratulacje, bo przy tej organizacji i doświadczeniu w górach to duży sukces! Brawo! Jakie dalsze palny? Napiszcie więcej. Najbardziej interesuje mnie wyprawa biegunowa.
Ostatnio zmieniony przez ZielonySmok 21-07-2012, 01:50, w całości zmieniany 2 razy
Dzięki, lód wyrąbywaliśmy. Info na temat przebiegu wyprawy znajdziecie w sierpniowym National Geographic Traveller i u nas na stronie www.wyprawy.az.pl. Antarktyda będzie musiała troszkę poczekać, prawdopodobnie wybierzemy się tam w przyszłym roku przy okazji kolejnej wyprawy do Chile.
[ Dodano: 22-07-2012, 20:17 ]
Ps .Sprzęt xdeepa, northen divera i sea monstera spisał się rewelacyjnie. Będą na ten temat osobne recenzje
pozdrawiam
sierpniowym National Geographic Traveller i u nas na stronie www.wyprawy.az.pl
Dzięki za info o NGT!
Chcę przeczytać uważnie waszą relację i dlatego czekam, aż znajdę godzinkę wolnego i wejdę na Waszą stronę. Trzymam kciuki za Antarktydę.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko