Jako, że nie wszyscy mają facebooka, za to nie spotkałam jeszcze osoby, która nie lubiłaby się śmiać, to wrzucam tutaj trzeci z moich śmiertelnie poważnych felietonów o Wpadkach Nurkowych. Tym razem śmiertelną powagę rozumieć należy dosłownie, ponieważ rzecz się tyczy nurkowania technicznego.
Jak zwykle, wersję ze zdjęciami obejrzeć można na moim blogu, na którego zapraszam
Nie ukrywam, że inspiracją dla mnie były niektóre dyskusje na tym forum, a także kilka osób, które miałam okazję poznać.
Przed Wami Wpadki Nurkowe 3 - Nurkowanie Techniczne
W sam raz na wakacje. Miłej lektury!
Był ciemny, listopadowy wieczór, nieprzyjemna mżawka osadzała się wilgocią na nielicznych o tej porze przechodniach, a zimny wiatr przenikał aż do kości. Pod nowoczesny blok znajdujący się na strzeżonym osiedlu podjechał duży, czarny suv. Kierowca nasunął czapkę głębiej na czoło i wszedł do środka. Z pewnym wahaniem spojrzał na windę, ale zdecydował się pójść schodami.
Kiedy minął trzecie piętro, zrobił sobie krótką przerwę i dla zabicia czasu wyjrzał przez okno. Z aprobatą popatrzył w ciemność, po czym ruszył dalej. Stanął w końcu przed właściwymi drzwiami. Zapukał. Drzwi otworzyły się z lekkim skrzypieniem. W powietrzu unosił się zapach stęchlizny i jeziorowej wilgoci. Ze skrzynek stojących na podłodze wystawały plątaniny węży i automatów, na parapecie stał rozgrzebany akumulator do potężnej latarki, w rogu suszyły się czarne skafandry i skrzydła.
W ciemnym, zagraconym pokoju siedziało dwóch mężczyzn. Nieogoleni, w ciemnych, porozciąganych dresach wyglądali dość ponuro, ale wstali, by powitać kolegę. Nowoprzybyły wyminął leżące butle, z ledwo skrywanym podziwem obejrzał jeden ze skuterów stojących pod oknem i skierował się do stołu. Mężczyzna usiadł na wolnym krześle i nalał sobie napoju izotonicznego do szklanki. Byli już w komplecie i mogli rozpocząć spotkanie. Gospodarz chrząknął znacząco.
-Koparki – odezwał się z dumą, zaczynając rozmowę – Cztery godziny ćwiczyłem s-drill na platformie.
-Koparki – drugi znacząco spojrzał na skuter – Dwie godziny ćwiczyłem manewry.
Wszyscy z uznaniem pokiwali głowami. Trzeci poczuł, że nadeszła jego kolei.
-Byłem w Egipcie. Nurkowałem na rafie... przejrzysta woda, rybki, rafa... – umilkł nagle, czując na sobie pełne potępienia spojrzenia kolegów - Ale wcale mi się nie podobało – zapewnił gorliwie, czując, ze na policzki wypływa mu rumieniec wstydu.
-W następny weekend zamierzam ćwiczyć przepinanie stejdża...- kontynuował pierwszy, przerywając niezręczne milczenie, które zapadło po niefortunnym wyznaniu kolegi.
-Nie chciałem jechać, ale moja żona... – trzeci wciąż czuł potrzebę, żeby tłumaczyć swoje postępowanie.
-Przy okazji będę mógł przetestować nowego HIDa...- gospodarz kontynuował, udając, że nie słyszy żałosnych zabiegów swojego kolegi. Okryty hańbą nurek nabrał powietrza w płuca.
-Nosiłem czapkę na plaży! – zaryzykował desperacko. Wzrok kolegów nareszcie złagodniał.
-Nie mówmy o tym więcej. – zaproponował drugi, szukając jakiegoś rozsądnego rozwiązania.
Brzmi znajomo? Uśmiechnąłeś się ze zrozumieniem? Czyżbyś dołączył do grona nurków technicznych?
Oczekujesz pewnie, że zacznę tłumaczyć, dlaczego popełniłeś ogromny błąd, ale tym razem cię zaskoczę. Otóż, nurkowanie techniczne to najlepsze, co mogłeś wybrać!
Jest to sama kwintesencja całego nurkowania. Na czym polega nurkowanie techniczne? Możesz obwiesić się dowolnie dużą ilością butli i siedzieć tam, gdzie słońce nigdy nie dochodzi! Nikt już nie udaje, że to przyjemna zabawa i bezpieczny i oryginalny sposób na uatrakcyjnienie sobie wakacji w ciepłych krajach.
Tu wszyscy wiedzą, że to niebezpieczne i okropne hobby, w którym śmierć czyha na każdym rogu i metrze, wszystko kosztuje więcej niż najnowszy mercedes klasy E, jedyny dopuszczalny kolor to czarny, a jedyny słuszny akwen to Koparki – w przeciwieństwie do rekreacyjnego Zakrzówka, którego szanujący się nurek techniczny nie powinien nigdy oglądać na oczy, a już na pewno nie powinien do odwiedzin na wspomnianym akwenie się przyznawać. Za granicą wyznaczaną przez nurkowanie techniczne nie ma już miejsca na żarty.
Istnieje oczywiście pewna grupa, choć prawdziwi nurkowie techniczni przyznają to z niemałym wstydem, która nurkuje technicznie, ponieważ interesują ich atrakcje znajdujące się na pewnych głębokościach – tak niegodne motywacje prowadzą jednak do niewybaczalnych ustępstw, które bliższe zdają się być nurkowaniu rekreacyjnemu. Tacy ludzie skłonni są zawierzać trudną sztukę dekompresji, a tym samym swoje życie, programom komputerowym, takim jak V- lub Z- planner, zamiast w pocie czoła obliczać jedyną słuszną metodą i spisywać wszystkie obliczenia na kartce, a potem przenosić je na tabliczkę. Nie od dziś wiadomo, że prawdziwy nurek techniczny potrzebuje jedynie old schoolowych digitali, jedynego elementu, które może wyłamywać się z idealnie czarnej całości.
Nurkowanie techniczne pozwala przenosić wszystkie moje poprzednie uwagi na zupełnie nowy poziom. Tym bardziej, że współnurkowie, którzy również biorą udział w tym ze wszech miar chwalebnym procederze i unikają wszelkiej radości, którą może wywołać nurkowanie, doskonale rozumieją, na czym sedno sprawy polega.
Z drżeniem serca wiesz, że zaczniesz od głębokich nurkowań na powietrzu, w trakcie których ciśnienie parcjalne azotu sprawi, że będziesz bardziej pijany, niż na własnym wieczorze kawalerskim, a byle kuter rybacki zda się okrętem wojennym, wyposażonym w liczne działa. Upojenie co prawda minie, kiedy uznasz, że wystarczy tych podwodnych harcy i zdecydujesz się na wynurzenie, a co się z nim wiąże, długą i nudną dekompresję, w trakcie której będziesz w stanie myśleć jedynie o przepełnionym pęcherzu. Jakby tego było mało, na dekompresji będziesz trząsł się z zimna przy niezbyt ciekawej linie opustowej, ponieważ pozbawiony błogosławionego działania narkozy azotowej, szybciutko przypomnisz sobie, jakie to uczucie przebywać zbyt długo w 4 stopniowej wodzie.
Po pewnym czasie narkoza zapewne uderzy ci do głowy na stałe, ponieważ dojdziesz do wniosku, że mądrze i rozsądnie będzie nurkować jeszcze głębiej, tym razem na trzeźwo. Przyczyn takiego rozumowania nie sposób dociec, nikt bowiem przy zdrowych zmysłach nie pakuje się 100 metrów pod powierzchnię wody, gdzie jest ciemno, zimno i do domu daleko. Ustaliliśmy jednak, już w wpisie pierwszym, że nurkowanie przyciąga wyłącznie wariatów (kto inny zabierałby ołów idąc do wody?), więc kategorie normalności stosowane przez przeciętnych ludzi tu nie mają zastosowania. Kiedy już, żeby osiągnąć te wymarzone i magiczne 100 metrów, nawdychasz się odpowiedniej ilości helu (tak, dokładnie takiego, jakim napełnia się balony, które rodzice kupują dzieciom w Zoo – teraz pomyśl, jak dobry wpływ może mieć na twój mózg) dojdziesz do wniosku, że śmiertelne niebezpieczeństwo związane z głębokością to zdecydowanie za mało. Co z tego, że twój agent ubezpieczeniowy już dawno przestał odbierać telefon, a pobliski dom pogrzebowy co miesiąc wysyła ci gazetkę z aktualnymi promocjami trumien. Niepomny na tak oczywiste znaki dojdziesz zapewne do wniosku, że choć miło jest ujrzeć trzycyfrową wartość na digitalu, to jednak czarny muł na stu metrach wydaje się podejrzanie podobny do tego, jaki wielokrotnie widywałeś na dwudziestu i nierozsądnie zapragniesz jeszcze więcej wrażeń.
Nurkowanie techniczne wychodzi naprzeciw nawet najbardziej ekscentrycznym osobnikom. Możliwości masz niemal nieograniczone. Od obwieszenia się ogromną ilością butli wypełnionych różnymi gazami, po nurkowanie w dziwnych, śmiertelnie niebezpiecznych miejscach, aż do szaleńczego pomysłu, by zacząć nurkować na rebriderze. Jeśli zechcesz spróbować tego ostatniego, pamiętaj, żeby co któryś wdech wziąć z normalnego automatu i gdybyś wtedy ku swemu zaskoczeniu odkrył, że znajdujesz się (o dziwo!) pod wodą, to pamiętaj – tu się nie ma co zastanawiać, tu trzeba… wiać. Szybko. Decydując się na rebrider, urządzenie, które wykończyło więcej nurków niż rekiny, ośmiornice i morskie potwory razem wzięte, masz do wyboru kilka modeli. Przyzwyczaiłeś się już zapewne, że każdy dokonany przez ciebie wybór będzie plasował się między złym, a gorszym. Tu nie jest inaczej. Niezależnie od tego, czy zdecydujesz się wydać równowartość kawalerki w Nowej Hucie na żółtą szafkę kuchenną, czy coś bardziej stylowego, to i tak ryzykujesz życie, nawet jeśli wydaje ci się, że sielankowo spędzasz czas na basenie, testując nowe, czarne (!) płetwy.
Rebridery i obiegi otwarte z mnóstwem butli to za mało? Wciąż brakuje ci wrażeń?
Co powiesz na niezapomniane wrażenia przeciskania się w wąskich restrykcjach jaskiń, widoczność uniemożliwiającą zobaczenie czubka własnego nosa, błądzenie z dłonią kurczowo zaciśniętą na poręczówce – cienkiej lince, jedynej rzeczy, która stoi między tobą, a straszną śmiercią? Doskonale, w końcu nurkowanie już dawno zniszczyło twoje życie towarzyskie i tak nie masz lepszych planów na weekend. Pamiętasz te wszystkie piękne filmy z meksykańskich cenot? Będziesz je ciepło wspominał, tkwiąc w ciemnym szlamie w dziurze urodą przypominającej studzienkę ściekową i wydzielającą zbliżony zapach. Jedyną przyjemność odczujesz przy zanurzeniu, ponieważ zimna woda wspaniale cię ochłodzi po paru kilometrowym spacerze przez krzaczory i rowy, przez które targałeś ważący więcej niż ty sam po bożonarodzeniowej wyżerce sprzęt.
Jakbyś jednak uległ wstydliwej pokusie i pod wpływem słabości wykupił wycieczkę do egzotycznego, ciepłego kraju, to wciąż możesz wyjść z tego z twarzą. Wystarczy bowiem, że w 30 stopniowym upale konsekwentnie ubierzesz się w suchy skafander, przypniesz kilka butli i wybierzesz się na ponure wraczysko, które od lat cieszy się złą sławą w okolicy. Nurkowanie techniczne nie oznacza już mało męskiego pływania dookoła i robienia sobie niepoważnych zdjęć, a zwiedzanie wnętrza. Wiedzieć musisz, choć brzmi to nieprawdopodobnie, że penetracje wraków są znacznie bardziej niebezpieczne od jaskiniowych. Tutaj byle machnięcie płetwą lub głębszy wydech są w stanie natychmiast pozbawić cię jakiejkolwiek widoczności, nieostrożny ruch może zawalić na ciebie butwiejące regały lub inne, pozostawione na pastwę niszczącego czasu wyposażenie statku. Wewnątrz czekać na ciebie mogą rozmaite, krwiożercze bestie, które to nieprzyjazne otoczenie wybrały sobie za dom i które nieprzychylnym okiem (lub wieloma oczami) patrzą na wszelkich intruzów. Jakby tego brakowało, na zewnątrz wraku nie będziesz znacznie bezpieczniejszy. Tu czyhają na ciebie łowcy skarbów uzbrojeni po zęby, mordercze, silne prądy, które porywają pechowców w głąb oceanu, gdzie nikt ich więcej nie znajdzie oraz wielkie promy, napędzane śmiertelnie niebezpiecznymi dla wynurzający się nurków śrubami. Nie ciesz się, jeśli jakimś cudem dotarłeś bezpiecznie na pokład łodzi – wykończyć cię mogą zarówno piraci, którzy twoją łódź obiorą sobie za cel albo bardziej prozaiczna choroba morska, która niejednego twardziela zwaliła już z nóg.
Nurkowanie techniczne ma w sobie tyle uroku, co hodowanie jadowitych węży. Nic więc dziwnego, że znajdują się zapaleńcy, którym nie straszne trzycyfrowe wyniki na digitalu, mozolne obliczanie przystanków dekompresyjnych, gdzie pomyłka może kosztować życie, przeciskanie się przez ciasne dziury w zerowej widoczności, czy telepanie się z zimna przy linie, po nurkowaniu na wraku. Zapewne jesteś już na etapie człowieka, który poświęcił życie towarzyskie dla wymienionych wyżej rozkoszy i jedyną odpowiedzią, której jesteś w stanie udzielić, gdy ktoś zapyta o plany na weekend, jest „ryzykuję życie”. Moje gratulacje. Zapewne spotkamy się kiedyś – zmarznięci, zzieleniali od choroby morskiej i umęczeni od noszenia ciężkiego sprzętu… z charakterystycznym, obłąkańczym błyskiem w oku i uśmiechem ludzi, którzy żyją pełnią życia.
Z pozdrowieniami dla wszystkich moich inspiracji
Daria
Ostatnio zmieniony przez Torpeda 27-08-2013, 15:01, w całości zmieniany 3 razy
/.../prawdziwy nurek techniczny potrzebuje jedynie old schoolowych digitali, jedynego elementu, które może wyłamywać się z idealnie czarnej całości.
na szczęście rynek i tę lukę wypełnił:
wiem, pasek jest zupełnie nieakceptowalny
Bo tylko ten niebieski jest oldshoolowy, czarny to pułapka na "wanabe" tec diver.
Ostatnio zmieniony przez Jurek89 28-08-2013, 00:45, w całości zmieniany 1 raz
Motti [Usunięty]
Wysłany: 28-08-2013, 07:50
Torpeda napisał/a:
Tacy ludzie skłonni są zawierzać trudną sztukę dekompresji, a tym samym swoje życie, programom komputerowym, takim jak V- lub Z- planner, zamiast w pocie czoła obliczać jedyną słuszną metodą i spisywać wszystkie obliczenia na kartce, a potem przenosić je na tabliczkę. Nie od dziś wiadomo, że prawdziwy nurek techniczny potrzebuje jedynie old schoolowych digitali, jedynego elementu, które może wyłamywać się z idealnie czarnej całości.
Jedynie słuszna metoda z rodziny RD, to lipa. Nawet GUE twierdza marketingu nurkowego na "czarno", zaleca dekoplanery.
Torpeda napisał/a:
aż do szaleńczego pomysłu, by zacząć nurkować na rebriderze. Jeśli zechcesz spróbować tego ostatniego, pamiętaj, żeby co któryś wdech wziąć z normalnego automatu i gdybyś wtedy ku swemu zaskoczeniu odkrył, że znajdujesz się (o dziwo!) pod wodą, to pamiętaj – tu się nie ma co zastanawiać, tu trzeba… wiać. Szybko. Decydując się na rebrider, urządzenie, które wykończyło więcej nurków niż rekiny, ośmiornice i morskie potwory razem wzięte, masz do wyboru kilka modeli. Przyzwyczaiłeś się już zapewne, że każdy dokonany przez ciebie wybór będzie plasował się między złym, a gorszym.
Wiek: 55 Dołączył: 28 Maj 2009 Posty: 335 Skąd: 3-city
Wysłany: 28-08-2013, 14:39
Dobry tekst Torpeda.
W weekend przeprowadzaliśmy explorację pewnego wraku, udało się wpłynąć do nowego nieznanego wcześniej pomieszczenia i wyciagnąć naprawdę duuużo porcelanki Wtedy dopiero micha się cieszy i widzisz sens tej całej " technicznej zabawy"
Dobry tekst Torpeda.
W weekend przeprowadzaliśmy explorację pewnego wraku, udało się wpłynąć do nowego nieznanego wcześniej pomieszczenia i wyciagnąć naprawdę duuużo porcelanki Wtedy dopiero micha się cieszy i widzisz sens tej całej " technicznej zabawy"
Dzięki, Konrad
Bo tak na serio, to ja absolutnie kocham nurkować, a im trudniejsze i bardziej wymagające warunki, tym bardziej mnie kręci cała zabawa A wraki to dla mnie cała śmietanka i kwintesencja wszystkich starań i sensu dopracowywania techniki.
Wraki są dla mnie jak mucha zatopiona w bursztynie dla naukowca, który dzięki niej odkrywa zupełnie nowy świat. Ja mam nagle historię, czas zatrzymany wbrew prawom fizyki, na wyciągnięcie dłoni. Cud Einsteina:)
jedyny dopuszczalny kolor to czarny, a jedyny słuszny akwen to Koparki
Witaj torpeda- nie wiem dlaczego tak sądzisz-jedyny dopuszczalny kolor-he he to trochę nie tak.... co do Koparek to co tam fajnego- zwłaszcza dla nurka tec..... ?Max 18 i cała chmara nurków nad i obok ciebie..Słabo. Zakrzówek ja osobiście bardzo lubię tam można rec i tec jak kto woli.
[ Dodano: 08-09-2013, 11:29 ]
Torpeda napisał/a:
po nurkowanie w dziwnych, śmiertelnie niebezpiecznych miejscach, aż do szaleńczego pomysłu, by zacząć nurkować na rebriderze
Właśnie to kwintesencja nurkowania- ciągłe wyzwanie , pasja , pokonywanie swoich limitów i poznawanie ich..... szalenczy pomysł na reba hehe... tak , to raczej kwestia własnych potrzeb, bo przychodzi kiedyś ten moment na ścierzce rozwoju nurka , że chce czegoś więcej np. więcej gazu-wieksze możliwości na rebie, za mniej Kasy np.Wszystko to kwestia potrzeb-czasy denne też dłuższe...itp
A samo szkolenie na te,, okryte zła sławą jednostki,,( czego nie znasz tego się boisz)- jest po to, aby żyć-podpowiem Tobie tylko, że masz więcej czasu na usnięcie awari na rebie i spokojne wynużenie się niż na OC.
Rafik, zlituj się, przecież ten tekst jest w założeniu całkowitym ŻARTEM. Nie pisz,proszę, że tego nie zauważyłeś, bo stracę wiarę w ludzi!
Całośćmiała byćprzerysowana, jak w krzywym zwierciadle, przecież nie będziemy tu teraz rozważać procedur bezpieczeństwa, tak, jak nie tłumaczymy dowcipów o zającu "no bo przecież zwierzęta nie mówią..."
Co ciekawego jest dla nurkach tech na Koparkach? Pewnie platformy, stąd ten tłumy nurków tech na Koparkach
Wiara w ludzi mi to już dawno zanikła-prawie cała .Tak delikatną nutkę żartu można wyczuć, ale barzdiej wyczuwalna jest kpina i kiwanie głośno palcem halo halo wy jedyni słuszni -black....to zabawa zabija.. a to przecież jasne jak to, że rano staniesz znowu przed lusterkiem i uczeszesz włosy myśląć , ale dziś ślicznie wyglądam , że musimy mieć tę świadomość i wzmożoną ostrożność- bo jesteśmy jak zające na drodze
Pozdrawiam
A czytałeśpoprzednie części ? Od początku podkreślałam,że nurkowanie to nic przyjemnego, wszystko zabija, nie ma dobrych wyborów i w ogóle to jednostka chorobowa,a nie hobby I wszystko jest nie tyle delikatnym żartem, co kompletnym żartem
I piszę to z Filipin, na których nurkuję codziennie kilka razy, także technicznie, na głębokim wraku który wybitnie przypadł mi do gustu
Straszne te uzależnienia
Zdradzę tylko, że przeżyłam tu chwilę grozy - nie w czasie nurkowania na wraku, w silnym prądzie, nie poparzona przez meduzę, nie w trakcie nurkowania z rekinami... to wszystko bezpieczne!
Wylegiwałam się na hamaku i kokos huknął kilka centymetrów od mojej głowy. Wielki, z chyba ponad 10 metrowej palmy! Mało mnie nie ukatrupił.
Wniosek: kto siedzi podwodą, ten nie zginie od kokosa!
I z tym hasłem zaraz zabieram twina, stejdża i idę siedzieć głęboko, wypatrywać orleni i mant przy ściance
ptja [Usunięty]
Wysłany: 15-09-2013, 23:01
Torpeda napisał/a:
Wylegiwałam się na hamaku i kokos huknął kilka centymetrów od mojej głowy. Wielki, z chyba ponad 10 metrowej palmy!
Jesteś pewna, że to z palmy? A może jaskółka go przenosiła i upuściła, gdy przelatywała nad Tobą? (ciekawe, kto teraz zada właściwe pytanie uzupełniające? )
Wylegiwałam się na hamaku i kokos huknął kilka centymetrów od mojej głowy. Wielki, z chyba ponad 10 metrowej palmy!
Jesteś pewna, że to z palmy? A może jaskółka go przenosiła i upuściła, gdy przelatywała nad Tobą? (ciekawe, kto teraz zada właściwe pytanie uzupełniające? )
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko