Dołączył: 02 Lip 2003 Posty: 250 Skąd: HCM City (ex Sajgon)
Wysłany: 21-11-2005, 10:25 Malezja - Sipadan
Bracia i Siostry w sprężonym czynniku oddechowym!
Cóż Wam rzec mogę?
Jeśli ktoś nie był jeszcze w Malezji i nie nurał w okolicy wysepki Sipadan, ten ma już cel w życiu.
Pan Jacques Yves Cousteau się nie mylił...
Gdzie to jest?
Sipadan to maleńka wysepka umiejscowiona przy południowo-wschodnim wybrzeżu malezyjskiej części Borneo. Jest to jedyna oceaniczna wyspa w okolicy. To m.in. decyduje o jej wyjątkowości. Spróbujcie wyobrazić sobie sześćsetmetrowy słup wystający z morskiego dna i kończący się wyspą...
Jak się tam dostać?
Pierwszy etap podróży to Kuala Lumpur. Jak tam dotrzeć, pozostawiam Waszej wyobraźni. Stamtąd natomiast są dwie możliwości.
Pierwsza - lot do Kota Kinabalu, nocleg w mieście i następnego dnia rano przelot do Tawau, gdzie powinni odebrać Was przedstawiciele bazy nurkowej.
Druga – bezpośredni lot do Tawau, nocleg w mieście i następnego dnia oddanie się w ręce przedstawicieli wybranej bazy nurkowej.
Opcja pierwsza jest obsługiwana przez Malaysia Airlines, druga przez lokalnego low costa Air Asia i ze względu na koszty przez nas polecana. Najtańszy bilet na trwający prawie trzy godziny lot można kupić już od 149.90 RM (czyli około 135 PLN). Przy okazji zakupu biletu przez stronę internetową Air Asia można sobie ze zniżką zarezerwować w Tawau hotel. Minus tej opcji, to ograniczony do 15 kg bagaż + 7 kg podręcznego na osobę. Za każdy kilogram nadbagażu kasują bez litości. Przy dłuższej wyprawie i wielkich bagażach korzystniejsza może się okazać opcja pierwsza.
W każdym przypadku konieczne jest spędzenie nocy w którymś z miast tranzytowych. Bazy nurkowe odbierają swoich gości z Tawau tylko w godzinach porannych. Po zapakowaniu bagaży do busika czeka Was półtoragodzinna jazda do Semporny (używają niewłaściwej strony drogi!), a stamtąd już tylko niecała godzina szybką łodzią do wybranego ośrodka na jednej z wysp, lub lagun w pobliżu Sipadan.
Pakiety nurkowe.
Prawie nie ma tam gości, którzy nie nurkują. O tym, jak niezwykły jest pomysł rezygnacji z nurkowania niech zaświadczy fakt, że cena pobytu bez „pakietu nurkowego” jest tylko 20% niższa niż pełna. W sumie się nie opyla. Do grudnia zeszłego roku można było wybrać resort na samym Sipadan (były ich trzy), lub na jednej z okolicznych wysepek, z których na Sipadan można dopłynąć szybką łodzią (nikt nie używa innych) w 25 do 35 minut. Niestety w grudniu rząd Malezji na okres kilku lat zamknął wyspę dla ruchu turystycznego celem jej naturalnej regeneracji. Obecnie na wyspie stacjonuje jedynie niewielki, ale uzbrojony po same zęby garnizon wojskowy. Został natomiast wyznaczony kilkusetmetrowej szerokości pas plaży na której można odpocząć między nurami. Wszyscy skwapliwie korzystają z tej możliwości.
Zwykle nurasom są proponowane pakiety pobytowe. Obejmują odbiór z lotniska/hotelu, transport do ośrodka dnia pierwszego i procedurę odwrotną dnia ostatniego, zakwaterowanie, wyżywienie (trzeba dopłacić tylko za napoje alkoholowe i gazowane), przynajmniej trzy nury pod opieką miejscowych DM, jednego z partnurem w pobliżu bazy przed zachodem słońca i za dodatkową opłatą nocne. Prawdziwi twardziele mogą więc wykonać do 5 nurów w ciągu doby. Przy pobycie dłuższym niż 6 dni nie pobiera się dodatkowych opłat za sprzęt nurkowy. Przy krótszym za brakujące elementy trzeba co nieco uiścić. Niestety nie jest tanio. Zamknięcie resortów na Sipadan spowodowało praktycznie podwojenie cen w pozostałych ośrodkach. Za tygodniowy pobyt będziecie musieli zapłacić od 680 do 1400 USD na twarz + ewentualne opłaty za sprzęt.
Po przejrzeniu ofert zdecydowaliśmy się spędzić nasz czas z Borneo Divers, którzy swoją bazę mają na wyspie Mabul. Jako jedyni wykazali się gotowością do negocjacji ceny.
Z perspektywy czasu możemy z czystym sumieniem polecić ich każdemu chętnemu.
Organizacja dnia.
Śniadanie serwowane jest od 7 rano, bo już o 8 następuje odcumowanie łodzi i wyprawa na Sipadan na dwa pierwsze nury. Łodzie są niewielkie (max do 12 osób), dwusilnikowe i faktycznie bardzo szybkie. Około 8.30 pierwszy nur, potem godzinna przerwa na kawkę, herbatkę, owoce, malajski, śniadaniowy zapiekany makaronik (wszystko przywiezione na łodzi z bazy). Przy okazji można pooglądać nurczynki z innych baz, pokarmić miejscowe gady i ssaki, lub ponegocjować z armią możliwość oddania kilu serii ze stojącego zaraz za plażą karabinka Minimi. Co piąty nabój w taśmie zapalający. Pełna profeska. Niestety chłopaki byli niezłomni. Albo użyłem za słabych argumentów.
Około 10.30 drugi nur i powrót do bazy. Zwykle około 12.30 jest się w swoim domku. Od 12 serwowany jest lunch. Po lunchu przerwa do 14.30, kiedy to wyrusza się na trzeciego nura. Tym razem zawsze w okolicy Mabul. Po trzecim nurze czas na wypełnienie logów przy ciasteczkach i napojach ciepłych i zimnych, dostępnych w bazie.
Około 17.30 dla wytrwałych tzw. sunset dive przy rafie na wprost ośrodka. Wcale zacne miejsce pełne życia i głębokie na około 25m. Tego nura robiło się bez DM w systemie partnurskim.
Od 19 serwowano kolację. Info dla smakoszy – fantastyczne azjatyckie i europejskie jedzenie! Wszystkie posiłki w formie stołu szwedzkiego. Bardzo niebezpieczna dla łakomczuchów forma. Wiem z doświadczenia...
Po kolacji można wybrać się na nocnego nura. Robili to wyłącznie Japończycy. Niesłychanie twarda rasa...
Po zachodzie słońca ze względów bezpieczeństwa zabronione jest wychodzenie poza teren ośrodka.
Dlaczego Sipadan?
Niejaki Jacques Yves Cousteau twierdził, że Sipadan to jedno z najlepszych miejsc nurkowych na świecie. Wokół wysepki znajduje się płytko położona rafa o kilkakrotnie większej od niej powierzchni. Jej prawie pionowe ściany schodzą do około 60 metrów, aby kilkanaście/kilkadziesiąt metrów dalej opaść na oceaniczne dno, czyli około 600 metrów. Powiadam Wam, jest gdzie powalczyć.
Przeglądając rankingi światowych forów nurkowych faktycznie można go znaleźć zawsze w pierwszej trójce. My podpisujemy się pod tymi opiniami obiema rękami. To były nasze najlepsze nury w życiu!
Obfitość życia wokół wyspy jest powalająca. Przy pierwszym zanurzeniu wpadłem między trzy żółwie (do tej pory widziałem jednego w Egiptowie i podobno był to wielki fart), a przy drugim mało nie okraczyłem rekina rafowego. Jest tam wszystko: miękkie korale, twarde korale, dziesiątki żółwi i rekinów rafowych, stada barakud i wszelkich innych ryb, krewetki, langusty, mureny, kraby, ślimaki, rozgwiazdy, ukwiały, ośmiornice, kraby...
Jednak to z czego wyspa słynie najbardziej, to tzw. macro life. Rozliczne stworzonka, których wielkość rzadko przekracza 2.5 cm zachwycają różnorodnością form i kolorów przyciągając rzesze fotografików. Waldo, chłopie, Ty się lepiej zacznij pakować...
Każde nurkowanie odbywało się w prądzie. Jest to jeden z powodów dla których nie jest to miejsce wskazane dla bardzo początkujących. Prądy są czasami bardzo silne i bardzo pokręcone i można zostać poniesionym w siną dal. Przy odrobinie szczęścia i umiejętności można jednak czerpać z ich obecności wiele frajdy. Jednym z naszych ulubionych miejsc nurkowych było Baracuda Point. Zaczyna się od zejścia na 35 metrów przy koralowej ścianie i stopniowo zmniejszając głębokość dochodzi się do swoistej dolinki znajdującej się na około 18 metrach. Zdarzyło się nam pomknąć ową dolinką w prądzie o prędkości około 2 m/s. To było 10 minut niezapomnianej jazdy, w której musieliśmy jedynie uważać na zachowanie bezpiecznej odległości od mijanych korali i żółwi. Nasz DM prawie cały ten odcinek odbył w pozycji „siad rozkroczny”, tyle, że głową do dołu. Było wiele radości.
Nie wiem ile jest innych miejsc, gdzie można poleżeć na piaszczystym dnie obok rekina, albo na skalnej półce na wprost wielkiego żółwia. Nawiasem mówiąc nurkowanie z żółwiami jest niesamowite. Są ich tam setki i można je spotkać wszędzie. Właściwie powinienem napisać, że nie ma możliwości uniknięcia spotkania z nimi. Śpią wciśnięte pod rafy lub pod koralowe półki, „wiszą” w toni, pływają między koralami, żerują przy koralowych ściankach, medytują spoczywając na każdej nadającej się do tego powierzchni. One są jakby z innej czasoprzestrzeni. Przemieszczają się niespiesznie oglądając swój świat nieprzytomnym wzrokiem spod półprzymkniętych powiek i zdają się nie zwracać na niego najmniejszej uwagi. Pamiętając o ich długowieczności przestaje to dziwić – nasza kilkuminutowa obecność w ich polu widzenia jest doprawdy nieistotna w odniesieniu do setek lat życia.
Wybraliśmy się tam niestety w nie najlepszym czasie. Właśnie zaczęła się pora deszczowa. Podobno normalnie widzialności pod wodą sięgają 40 metrów. My musieliśmy się zadowolić w najlepszym wypadku dwudziestoma pięcioma. Prawie każdej nocy padał deszcz, ale dni były słoneczne, lub w najgorszym wypadku zachmurzone.
Temperatura powietrza powyżej 30 stopni, wody 29-30 stopni. W prądach czasami znacząco chłodniejsza, ale zabraliśmy ze sobą nasze pianki siódemki, więc jakoś nas to nie wzruszało. Alicja w końcu nie narzekała, że marznie...
Wiek: 62 Dołączył: 03 Mar 2004 Posty: 107 Skąd: Warszawa
Wysłany: 21-11-2005, 12:45
Uff! Ale się kolego rozpisałeś! Byłem tam równo rok temu i raz padał mały deszczyk! Aż nie mogę uwierzyć , tam cały czas padało. Natomaiast z tym niebezpieczeństem po zmroku to jakieś strachy na wyrost , chodziliśmy tam późno w nocy i nigdzie nie czułem tak bezpiecznie... Pozdr. Acha na nocne chodziły też inne narody (tym polacy) Pozdr.
Dołączył: 02 Lip 2003 Posty: 250 Skąd: HCM City (ex Sajgon)
Wysłany: 22-11-2005, 13:23
To będzie próba generalna. Jak się uda dorzucę kilka innych obrazków.
Niestety nic nie widać. Muszę popracować nad metodologią .
nemo127 napisał/a:
Byłem tam równo rok temu
No to pięknie! A jak się grzecznie pytałem kto był i mógłby pomóc to gdzie się podziewałeś? Trzeba było samemu skrobnąć krótką i zgrabną relację to byś się nie musiał nudzić . Bo ja krótko chyba nie potrafię...
Wiek: 62 Dołączył: 03 Mar 2004 Posty: 107 Skąd: Warszawa
Wysłany: 22-11-2005, 13:59
Sorry! Ale jakoś się nie wczytałem. Na pewno bym Ci odpowiedział na w miarę wyczerpująco. Niestety zanosi się na to ,że już nigdy tam nie pojadę (i chyba większość polaków) bo zlikwidowaniu baz na Sipadanie ceny zwariowały. Może nawet powodzenie będzie miała ochydna platfoma na przeciwko Mabulu. Byłeś w jaskini "żółwi"? Pozdr.
Byłeś w tym samym czasie co moi znajomi (może poznałeś np. Adama Wysoczańskiego z Diving Extreme?) Pozdr.
Dołączył: 02 Lip 2003 Posty: 250 Skąd: HCM City (ex Sajgon)
Wysłany: 22-11-2005, 17:06
Niestety nie spotkaliśmy żadnych rodaków . Za to całe mnóstwo Angoli i Rosjan. Oni są wszędzie. Nawet w kanapkach.
Wspomnienie Jaskini Żółwi wciąż powoduje niezamierzoną pracę mięśni żuchwy. Nie byłem! Poprzedniego dnia spędziłem dwie godziny w przerażjąco zimnej komputerowni (otwarcie jednego okienka w poczcie trwało kilkanaście minut!) usiłując wysłać na Forum jakąś relację na gorąco i następnego dnia uszy odmówily mi posłuszeństwa. Efekt żaden, i dodatkowo jeden dzień szlag trafił! I to był właśnie dzień Jaskini Żółwi. Alicja była i do tej pory pieje z zachwytu .
.
maczaty [Usunięty]
Wysłany: 22-11-2005, 18:13
Misteres, jakieś zdjęcia zapodaj i nie męcz narodu
Dołączył: 02 Lip 2003 Posty: 250 Skąd: HCM City (ex Sajgon)
Wysłany: 24-11-2005, 10:14
Dobra Chłopaki, dobra... W końcu chyba wiem jak to zrobić .
Tak mieszkaliśmy.
Można jednak było mieszkać tak... (ośrodek na lagunie niedaleko Mabul - zdzierali strasznie)
... albo tak... (to na plaży po sąsiedzku, podobno śmierdziało rybami)
... albo tak. To sławna platforma wiertnicza. "Apartamenty" znajdują się w poustawianych na niej kontenerach mieszkalnych...
Rano pakowaliśmy się do takiego oto wehikułu.
Sipadan. Cóż rzec więcej? Żal, że to już za nami...
Tzw. Drop Point. Praktycznie na samej plaży jak widzicie. Możecie nie wierzyć, ale pod nurami już 60 metrów.
Żeby nie było, że kitowałem z tymi żółwiami.
Jeden z naszych ulubionych modeli. Nie reagował na "Nemo, do nogi" .
Przedstawiciel "macro life". Niebrzydki, nieprawdaż?
To dowód na to, że nie kitowałem również pisząc o stojącym na plaży Minimi. Alicja zgodziła się odpowiednio zaaranżować... Wolałem nie ryzykować bezpośredniej konfrontacji karabinu z aparatem...
Wracając przez Kuala Lumpur można nasycić oczy m.in. takim widokiem.
Wiek: 41 Dołączył: 15 Maj 2005 Posty: 615 Skąd: Poznań
Wysłany: 24-11-2005, 10:42
Po pierwsze: FN Minimi * NIE jest karabinkiem. Już od biedy możesz go nazwać po prostu RKM (ręcznym karabinem maszynowym), karabinek to jest np Onyks, albo inna M15A4
Po drugie: Szczerze wątpie, że co piąty nabój jest zapalający. Na 100% jest to nabój z pociskiem smugowym.
Po trzecie: Zazdroszczę ślicznych wakacji.
* - FN Minimi, przyjęty do USArmy pod nazwą M249 jest określany mianem SAW (Sqad Automatic Weapon)
Pozdrawiam
The_PiotREX
PS. Wiem, że to forum nurkowe, a nie rusznikarskie, ale brednia pozostaje brednią i trzeba takie rzeczy prostować. Bo potem czyta się w gazetach o karabinach MP5 (przykład z tygodnika Newsweek)
maczaty [Usunięty]
Wysłany: 24-11-2005, 11:50
Misteres napisał/a:
Dobra Chłopaki, dobra...
Trailer bardzo nam się podobał - teraz czekamy na danie główne (trzema fotkami spod wody się nie wykręcisz ).
Dołączył: 02 Lip 2003 Posty: 250 Skąd: HCM City (ex Sajgon)
Wysłany: 24-11-2005, 14:17
The_PiotREX napisał/a:
Po pierwsze: FN Minimi * NIE jest karabinkiem.
Przepraszam, że trochę nie na temat, ale po chwili zastanowienia (i pierwotnym wyparciu się własnego nazewnictwa) upierałbym się jednak za określeniem "karabinek". W/g współczesnych trędów w armii amerykańskiej broń zasilana standardowym nabojem NATO 5.56 mm x 45 nazywana jest właśnie "karabinkiem". Z podziałem na sub-, standard, snajperski i właśnie maszynowy. Po Polsku wersję maszynową określa się zdaje się "bronią wsparcia".
Zdaje się że istnieje silna tendencja do określania mianem "karabinka" każdej broni automatycznej (półautomatycznej?) zasilanej nabojem pośrednim.
Masz rację Mistress.
IMO kryterium stanowiącym o tym czy broń jest karabinkiem, czy karabinem jest właśnie rodzaj amunicji przez nie używany a nie sposób zasilania broni.
5,56x45 lub wg nomenklatury cywilnej .223 Remington, to typowy nabój pośredni podobnie jak amunicja do AK-47 (7.62x39).
Amunicja karabinowa to np. 7.62x54 do Mossina czy 7.62x51 czyli cywilne .308Win do HK G3.
O tym M249 można sobie poczytać tutaj jak również o wszelkim innym szpeju jakiego używają amerykańcy.
lub, jeśli uważacie artykuły mojego autorstwa za tendencyjne to możemy powołać się choćby na Wikipedie:
Ręczny karabin maszynowy - broń strzelecka zespołowa, karabin maszynowy strzelający amunicją karabinową lub pośrednią z podstawy dwunożnej. Najlżejszy rodzaj zespołowej broni maszynowej, stanowi główną broń drużyny piechoty.
Jeśli serio chcecie dyskutować na ten temat, będzie mi miło wymienić opinię i wiedzę (ze szczególnym naciskiem na to drugie!), ale załóżmy Panowie nowy watek w Hyde PArku, a nie róbmy OT tutaj, dobrze?
Ponadto, to co jest na zdjęciu nie wygląda mi na Minimi Serio, jakos nie chciałem się czepiać, ale naprawdę mi to nie wygląda... Ale nie mogę rozpoznać na 100% co to jest.. Ale może po prostu źle widze (monitor sie zepsul i używam takiego starego 14" ) i pozostaje mi wierzyć, że kolega ma rację i rzeczywiście jest to Minimi, ale nie wygląda...
Ooo! kolega Airsoftowiec! Miło poznać. No to jest tutaj nas kilku w takim razie
Słuszna uwaga z założeniem nowego wątku w HydeParku, bo odjechaliśmy od tematu na maksa. No to zakładam niniejszym temat luźny o broni TUTAJ . Skoro jest nas ze 4 osoby mające coś do powiedzenia w kwestii broni to możemy spróbować.
Dołączył: 02 Lip 2003 Posty: 250 Skąd: HCM City (ex Sajgon)
Wysłany: 25-11-2005, 09:59
To może żeby powrócić do tematu (bo nam się dygresja nieco wymknęła spod kontroli ) dorzucę jeszcze trzy fotki wygrzebane z twardziela.
Żółw był nie jeden, o czym niech zaświadczy poniższe zdjęcie.
Tych sympatycznych stworzeń było nie mniej niż żółwi. Trochę płochliwe co prawda, ale zdarzały się i bardziej opanowane. Albo leniwe. Albo nieświadome. Albo śpiące.
Coś się chyba znowu porąbało ze zdjęciami Przepraszam.
maczaty [Usunięty]
Wysłany: 25-11-2005, 11:54
Misteres napisał/a:
Coś się chyba znowu porąbało ze zdjęciami Question Exclamation Sad Przepraszam. Embarassed
Może wrzuć na stary dobry imageshack? Po załadowaniu foty dostajesz gotowy link do wklejenia na forum i syćko gra i bucy
Edit: foty już widać i są OK.
Dzięki w imieniu własnym i wszystkich niedourlopowanych
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko