Jedną z najciekawszych propozycji w programie szkolenia płetwonurków PADI jest naszym zdaniem kurs "Rescue Diver".
Ciekawy program, urozmaicony zekres ćwiczeń "ladowych" i "wodnych", cheć zdobycia dodatkowej wiedzy na temat radzenia sobie z własnymi problemami i problemami innych - to najczęściej wymieniane powody, dla kótrych studenci decydują się na rozpoczęcie tego szkolenia.
Bardzo chętnie słuchamy uwag wszystkich osób, które mogą wnieść coś nowego do poprawienia sposobu szkolenia na tym i każdym innym poziomie.
Jak się okazało można zrobić taki kurs w dwa dni... !?
Niektórzy z naszych gości opisując swój "Rescue" potrafili zrobić to w kilku zdaniach: "wiesz, kilka ćwiczeń na basenie - takie tam holowanie i uspokajanie. Potem podobne na wodach otwartych. Trzeba było załatwić papierek, że ma się przeszkolenie z zakresu pierwszej pomocy i po wszystkim..." ???
Nie chciało nam się wierzyć, że za dwie godziny zajęć basenowych i 45min na wodach otwartych, ktoś mógł zapłacić 800pln !!! (kwestię instruktora, który takie "szkolenie" poprowadził pozostawiamy bez komentarza...)
Na naszym Forum jest wiele osób, które robiły ten kurs. Jest też kilku instruktorów, które takie kursy prowadzą.
Może ktoś ma ochotę przybliżyć tajną wiedzę z zakresu "jak zostać nurkiem ratownikiem..."?
Poniżej DiveClub i Radegast - nierozłączna egipska para...
Stopień: zdolny ale leniwy
Wiek: 55 Dołączył: 30 Gru 2002 Posty: 790 Skąd: LA
Wysłany: 15-08-2003, 20:54 Re: Rescue Diver
Dorota i Wojtek napisał/a:
Jak się okazało można zrobić taki kurs w dwa dni... !?
Te no.. standardy pozwalaja przeciez
Piotr N. [Usunięty]
Wysłany: 18-08-2003, 12:01
Było piękne, słoneczne, czwartkowe przedpołudnie. Nasza łódź delikatnie kołysała się na falach a wiatr smagał spalone słońcem ciała łagodząc żar lejący się z nieba. Snuliśmy się leniwie po pokładzie wspominając nurkowania z ostatnich dni. Nawet najmniejsze oznaki nie zwiastowały nadciągających dramatycznych chwil jakie pojawiły się niebawem...
Dorota i Radegast popłynęli wraz z grupką osób uczestniczących w programie DSD. Po powrocie Radegast zakomunikował, że jeszcze na chwilę wraca w okolice rafy. Chciał popłynąć sam. Odradzaliśmy mu tego pomysłu ale upierał się, że rafa jest płytka około 6m i że w zasadzie będzie w pobliżu łodzi i nie długo wraca...
Radegast jest odpowiedzialnym i świadomym nurkiem więc zaczęła nas niepokoić sytuacja gdy po kilku minutach od planowanego wypynięcia nie pojawił się na powierzchni wody.
Postanowiłem rozpocząć poszukiwanie Radegasta...
Poprosiłem Wojtka aby towarzyszył mi na powierzchni i był moim kontaktem z łodzią.
Na łodzi wyznaczyłem jedną osobę do obserwowania powierzchni morza i w razie gdyby Radegast wynurzył się ja będę pod wodą aby osoba dała znać Wojtkowi, że wszystko jest w porządku a ten poinformuje mnie. Mieliśmy umówiony sposób kontaktu.
Osoba ta miała również za zadanie poinformowanie dwóch osób, które wyznaczyłem do pomocy w razie gdyby się okazało, że będę holował Radegasta do łodzi i będzie trzeba wciągnąć go na pokład.
Kapitanowi poleciłem skontaktowanie się z komorą hiperbaryczną w El Gounie aby pozostali w pogotowiu i wyznaczyli miejesce gdzie nasza łódź miałaby dotrzeć aby grupa ratownicza przejęła Radegasta od nas.
Po zorganizowaniu akcji rozpocząłem poszukiwania...
Wiedząc w przybliżeniu gdzie Radegast miał się udać oraz korzystając z dobrej widoczności miałem ułatwione zadanie. Radegast wyłonił się po około 5 minutach poszukiwań. Leżał za małym zaułkiem, przy rafie na głębokośći około 5m twarzą w kierunku dna.
Sprawiał wrażenie jakby coś oglądał z bliska. Podpłynąłem aby zobaczyć co go tak zaciekawiło. Popukałem go w ramię... nie zareagował... Pomachałem ręką przed maską aby mnie zobaczył.... nie zareagował...
Aby nie dać ponieść się nerwom i emocjom na ułamek sekundy zatrzymałem się aby pomyśleć nad dalszą częścią akcji...
Usiadłem okrakiem na butli Radegasta i rozpoczęliśmy wynurzanie się. Pamiętając o tym aby nie doprowadzić do urazu płuc jedną ręką chwyciłem za brodę i automat i odchyliłem do tyłu aby udrożnić drogi oddechowe.
Musiałem również kontrować nasze wynurzanie gdyż byliśmy bezpośrednio pod małą pułeczką rafową i wychodząc pionowo w górę nabiłbym nieprztomnemu nurkowi guza...
Na powierzchni szybko pozbyłem się balastów oraz masek i sprawdziłem Radegastowi oddech... nie oddychał... Szybko podałem dwa oddechy i zawołałem w kierunku łodzi o pomoc.
Rozpoczęłiśmy holowanie. Co 5 sekund podawałem oddech i po woli pozbywałem się sprzętu. Dość silny prąd dokładnie z kierunku w którym płynęliśmy a do tego mała ale złośliwa fala bardzo utrudniały holowanie. Walczyłem o to aby woda nie zalała twarzy Radegastowi. Po kilkunastu minutach holowania podczas których nie wiele przybliżyliśmy się do łodzi poprosiłem Wojtka o pomoc.
Wojtek pchał Radegasta a ja go ciągnąłem nieustannie podając oddech co 5 sekund.
Wyczerpany po dopłynięciu do łodzi jeszcze raz powtórzyłem osobom wyciągającym w jaki sposób mają ode mnie odebrać Mateusza i co z nim dalej zrobić.
Podałem ręce Radegasta osobom na łodzi aby był w pozycji tyłem do łodzi. Umożliwiało to od razu położenie go na plecach. Sam wszedłem pod Radegasta żeby mogli wciągnąć go po mnie i nie uszkodzić kręgosłupa.
Zaraz po tym znalazłem się na pokładzie.
Położyliśmy Mateusza w miejscu widocznym na Wojtka zdjęciu. Sprawdziłem oddech i tętno... Nie było...
Rozpocząłem masaż serca i sztuczne oddychanie.
Prowadząc resuscytację przez moją głowę przelatywały mi tysiące myśli... Przypomniał mi się dzień kiedy poznałem Mateusza na spotakiu Forum Nuras... Przypomniało mi się jak powiedzieliśmy do siebie, że w końcu możemy się poznac bo tyle o sobie słyszeliśmy...
W myślach miałem wszystkie te dni kiedy razem nurkowaliśmy... Przed oczami miałem zawsze uśmiechniętą i radosną twarz Mata...
Powtarzałem sobie krzycząc w myślach, że nie mogę go stracić... to dodawało mi sił...
Po 5 minutach, które trwały jak wieczność Mat odzyskał akcję serca ale nie miał jeszcze oddechu. Po chwili znów stracił akcję serca ale na szczęście na krótko... zaraz potem znów ją przywróciłem a razam z nią pojawił się też oddech.
Od razu podałem mu tlen i ciągle kontrolując udaliśmy się w kierunku brzegu gdzie kapitan był umówiony na spotkanie z ekipą ratowniczą ze szpitala w El Gounie...
Tak zakończył się mój egzamin na stopień Rescue Diver...
kijanek [Usunięty]
Wysłany: 18-08-2003, 21:24
Dwudniowy Rescue? Czemu nie; jeżeli tylko są spełnione dwa podstwowe warunki; to znaczy kursy na poprzednie stopnie były robione "po bożemu" i instruktorzy są przygotowani, to jak najbardziej... Wróciłem właśnie z takiego kursu (choć korzystając z przedłużonego weekendu dołożyłem jeszcze jeden dzień na FMA czy też - jak to się według nowego programu nazywa - EFR.
Kurs był w pełnym tego słowa znaczeniu "intensywny" (dwa bite dni od 9 do 9; pięć sesji "wodnych"; może raczej wodno-lądowych), to znaczy czuję wszystkie mięśnie, z których istnienia jeszcze niedawno nie zdawałem sprawy.
Program oczywiście "by PADI", ale liczne polskie "urealnienia":
Zapytaj dyspozytorkę pogotowia o nazwisko, przedstaw się i powiedz, że na formularzu wypadku odnotowałeś godzinę zgłoszenia... Teraz jest szansa, że nie zignoruje twojego telefonu.
Upewnij się czy zepół wyjazdowy ma tlen, czy też to tylko karetka "transportowa". Zapytaj czy mają tlen w szpitalu (jesteście pewni, że to absurdalne pytanie?)...
Co to jest defibrylator? To urządzenia ratujące życie, ale w Polsce praktycznie zakazane poza szpitalami i zespołami wyjazdowymi (zakaz obsługi przez nie-lekarzy).
Jeżeli kierujesz akcją ratowniczą, to czy pamiętałeś o wyznaczeniu osoby do pilnowania otwartego samochodu przeznaczonego do transportu poszkodowanego? Złodziej nie śpi. Zabezpiecz komputer nurkowy ofiary zanim go ukradną.
Czy pamietasz, że w dni wolne od pracy szybciej można się dostać do komory dekompresyjnej jadąc samochodem do Gdyni niż czekając na zgodę na użycie smigłowca do transportu poszkodowanego?
Wyznacz osobę do kontroli tłumu gapiów i OCHRONY prowadzących reanimacje przed nieprzewidywalnymi reakcjami widzów.
Jeżeli prosisz o coś osoby postronne (np. o wykonanie telefony), to pytaj o imię (będą się wstydzić uciec jeżeli się przy wszystkich przedstawili) a najlepiej wyzancz dwie osoby - będą się nawzajem pilnowali.
Wymuś na izbie przyjęć zaznaczenie na karcie (najlepiej na czerwono), że chodzi o wypadek nurkowy, poproś o rozmowę z lekarzem (weź jego nazwisko!), upewnij się, że wie co w takim wypadku robić (w razie czego zostaw wydrukowany, standardowy schemat postępowania), podaj numer do komory, ale na wszelki wypadek zawiadom też Instytut Hiperbarii gdzie odwiozłeś poszkodowanego...
Ten kurs uczy dopiero systematcznego myślenia "na zapas" - rzeczywiście warto go zrobić. I kupić porzadny zestaw ratunkowy zamiast tego g...a, które z niewiadomych powodów nazywają samochodowymi "apteczkami".
Moje ulubione ćwiczenie: holowanie nieprzytomnego nurka z jednoczenym sztucznym oddychaniem - po kilkudziesięciu metrach byłem gotowy się z nim zamienić miejscami.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko