Stopień: IANTD Instr. Trainer
Wiek: 55 Dołączył: 04 Maj 2004 Posty: 96 Skąd: Warszawa
Wysłany: 12-03-2008, 00:17 Floryda 2008
Witam wszystkich.
W dniach 21.02.-02.03 po raz kolejny wybraliśmy się na Florydę. Tym razem w mniejszym, 2 osobowym składzie – Tomek Stachura i ja. Celem naszego wyjazdu była „obejrzenie końca liny” w kilku znanych nam jaskiniach i paru nowych. Wyjazd był krótki, ale intensywny. 10 nurkowań, wiele godzin w wodzie i wiele kilometrów w jaskiniach.
Rozgrzewka
Pierwszego dnia zaczęliśmy do rozgrzewki i towarzyskiego nurkowania na skuterach w Manatee Springs. Celem było 6000 stóp (2000 m) w głąb na skuterach. Jednak po 4000 stóp przerwałem nurkowanie. Zmęczenie podróżą i walka z pożyczonym skuterem, który był źle wytrymowany zmęczyły mnie na tyle, że przestałem czerpać przyjemność z nurkowania i powiedziałem sobie dość.
Przebyty dystans 8000 stóp. Głębokość 30m. Gazy 2x19 EAN 32 do 250 bar, stage 80 cf i do dekompresji tlen. Skutery – Tomek – X scooter, ja - Predator. Alex – Aquazepp, reszta uczestników – nie pamiętam. Czas łącznie z deco 90 min. Deco z głowy.
Kolejne dwa dni spędziliśmy nurkując w Eagles Nest.
Eagles Nest downstream. Plan 1500 stóp do końca liny na skuterze i powrót. Na 1200 stopach, po pokonaniu restrykcji na 89m jeden z naszych kolegów przerywa nurkowanie. Wracamy, ale ogromny zapas gazu pozwala nam jeszcze na wycieczkę do końca liny w Lockwood Tunel -700 stóp w jedną stronę. W sumie zrobiliśmy dużo więcej niż planowaliśmy (3800 stóp łącznie zamiast 3000) więc nurek udany.
Przebyty dystans 3800 stóp, głębokość max 89m, przeciętna 75m. Czas na dnie 33 minuty. Gazy – 2x 19 z 12/50, stage 80 cf, i 3 gazy deco, EAN 32, 50 i 100%. Skutery, Tomek –X-scooter, ja Gavin, Alex – Predator, Dawe (gościnnie z nami) chyba silent. Łączny czas 150 minut. Deco z głowy.
Eagles Nest upstream. Plan 2000 stóp do Kings Challange – ogromnej komnaty na końcu liny, poskuterowanie w Kings Challange i powrót. Plan zrealizowany. Bardzo udane nurkowanie.
Przebyty dystans 4000 stóp. Max głębokość 83m. Przeciętna 75. Czas na dnie 40 minut. Gazy – 2x 19 z 12/50, stage 80 cf, i 3 gazy deco, EAN 32, 50 i 100%. Skutery, Tomek Gavin, Alex – Predator, ja – w końcu na swoim X. Łączny czas 180 minut. Deco z głowy.
Koparki
Dzień czwarty – Diepolder Sink III. Po roku starania udało się nam uzyskać dostęp do tej niezwykłej jaskini. Jest to ogromna komnata z dnem na głębokości od 70 do prawie 90m, i sufitem między 50 a 60. Szerokość około 60m. Długość nieco ponad 200m Białe skały, przejrzystość wody … niewiarygodna. Z około 130 m widzieliśmy powieszoną na poręczówce latarkę !!!
Tym razem bez skuterów. Plan to powolne opłynięcie całej komnaty wzdłuż obydwu ścian. Max głębokość 83m, przeciętna 70. Czas denny 30 minut. Gazy – 2x 19 z 12/50 i 3 gazy deco, EAN 32, 50 i 100%. Łączny czas 150 minut. Deco wydłużone o 20 minut z racji na trzecie głębokie nurkowanie w serii i ciężkie wyjście pod górę.
Po nurkowaniu cieszymy się jak dzieci. To się nazywa „power dive” . A jednocześnie tak łatwe jak koparki.
Dzień piąty
Przerwa. Pakujemy samochód na 3 dni i przenosiny się na północ do cave country w okolice Ginnie. Grand Voyager ledwo wytrzymuje 4 twiny 2x19 , 9 stagey 80cf i 2 skutery. Myślałem że mocniejsze robią te samochody
Dalej i dalej
Dzień szósty.
Ginnie Springs. Plan –doskuterować do Henkels Restriction na 3000 stóp, zostawić skutery i popłynąć do końca głównej liny na 3800 stóp. Prawie się udało i prawie nie zrobiło nam różnicy. Po 30 minutach byliśmy na 3000 stóp, zostawiliśmy skutery i zaczęliśmy poznawać jaskinię od drugiego końca. Jednak przeciskanie się przez nieco węższe partie z dużymi zestawami szło wolniej niż myśleliśmy więc na 3650 stóp popatrzyliśmy chwilę w głąb i zawróciliśmy. W drodze powrotnej przez Henkels restriction znaleźliśmy tablicę pamiątkową poświęconą Chrisowi i Chrissiemu Rouse – bohaterom książki Last Dive. Powrót bez problemów.
Przebyty dystans – 7300 stóp. Głębokość – prawie cały czas 30m Czas na dnie 85 minut. Gazy 2x19 do 250 z EAn 32, stage 80 cf , O2 na dekompresję. Łączny czas 120 minut. Skutery X i gavin. X padł na 5 minut przed wyjściem, ale w pierwszą stronę walczył z dużym prądem, więc krótszy czas pracy nie dziwi.
Drugie wieczorne nurkowanie poświęcamy na sesję foto. 70 minut w jaskini i 20 minut na deco, bez skuterów. Kręciliśmy się do 800 stóp od wejścia i robiliśmy setki zdjęć.
Dzień siódmy.
Znów Ginnie. Tym razem plany na dłuższego nurka. Skuterami do Henkels i potem 40 minut na końcu by dojść do końca jaskini – boczną liną od Henkels na 4000 stóp. Niestety po dojściu na 2900 stóp i odpięciu skuterów dwukrotnie wybieramy złą linę boczną i po 40 minutach zabawy lądujemy na linie głównej 3600 stóp od wejścia. Wracając znajdujemy właściwą linę boczną , ale zapas gazu nie pozwala na zapuszczenie się w ten korytarz. Wracamy do skuterów i płyniemy do wyjścia.
Łączny dystans – około 8000 stóp (przez błądzenie trudno dokładnie policzyć). Czas na dnie 105 minut. Głębokość 30m. Łączny czas 145 minut. Gazy te same co poprzednio plus dodatkowo jeszcze jeden stage. Skutery tak samo. Mały X dzielnie poradził sobie z dwoma stagami w silnym prądzie Ginnie. Padł w drodze powrotnej dokładnie w tym samym miejscu co poprzednio, ale powrót z prądem, nawet bez skutera, trwa bardzo krótko.
Wieczorem sesja foto, tak jak poprzedniego dnia.
Tego dnia spotkaliśmy też w Ginnie znanego nam jedynie wirtualnie z forum Maćka Pawlaka.
Pogadaliśmy trochę o tym jak się to robi na Florydzie, wymieniliśmy się plotkami z kraju i ze świata. Miłe spotkanie. Niesyty odmienne plany nie pozwoliły nam razem zanurkować.
Maćku, dziękujemy za film z JB. Ładna jaskinia, na pewno przy następnej wizycie wybierzemy się tam, gdzie była kamera.
Pod prąd
Dzień ósmy.
Rose Sink. Nowo udostępniona jaskinia w Columbia County, jakieś 25 mil na północ od Ginnie. Nurkowanie możliwe tylko z przewodnikiem. Nas na nurkowanie zaprosił nas tam Lamar Hires – znany nurek i właściciel firmy Dive Rite. Jest to nasze pierwsze nurkowanie w jaskini która jest syfonem – czyli zasysa wodę. Wpływamy z prądem wracamy pod. Zespół 4 osobowy. Lamar i jego kolega na Optimach, my na 2x19. Plan 2000 stóp w głąb (bez skuterów) i powrót z zaliczeniem małej pętli. Jaskinia ciemna, mulista, inna od reszty – przypomina nieco Peacock III, w której nurkowałem z Izą 2 lata temu. Z racji na prąd, droga w głąb jest łatwa. po 30 minutach osiągamy 2000 stóp i zawracamy. Droga z powrotem, do butli z EAn 50 to już 43 minuty. Potem jeszcze dekompresja w trakcie której zwiedzamy korytarz boczny a następnie siedzimy na tlenie pod warstwą rzęsy w towarzystwie dziwnych ryb.
Łączny dystans – 4600 stóp (600 w korytarzu bocznym). Czas na dnie 73 minuty, głębokość max 45 m, przeciętna około 40. Łączny czas z deco 105 minut. Deco z głowy weryfikowane na komputerze. Gazy 2x19 do 250 z TMX 25/25, EAN 50 i 100%.
Wieczorem powrót na południe
Koparki po raz drugi
Dzień dziewiąty.
Jeszcze raz Diepolder Sink III. Plan – sesja foto. Planowany czas denny 40min, głębokość – starać się płytko ( i tak było 80) i robić dużo zdjęć.
Plan zrealizowany. Dzięki wstrzymywaniu oddechu przy modelowaniu zużyłem bardzo mało gazu – zaledwie połowę z 2x 15 do 250 bar.
Nurkowanie bardzo udane, dużo fajnych zdjęć. Czas zgodnie z planem 40 min. Głębokość max 80 m, przeciętna 65. Gazy na plecach 12/50 (ja w 2x15), Tomek i Alex w 2x19, plus 3 gazy deco EAN 32, EAN 50 i 100%. Łączny czas 150 minut. Deco z głowy, celowo przedłużone z racji na czekający nas następnego dnia wieczorem lot samolotem. Lot pokazał, że dekompresja była tak samo udana jak całe nurkowanie.
Podsumowanie
Udało nam się zobaczyć parę ciekawych miejsc, zdobyć doświadczenia w głębokich jaskiniach, sprawdzić jak działa ratio deco 1:3 przy długich czasach dennych i niekorzystnych profilach jaskiniowych i wreszcie wykorzystać skutery do tego, do czego zostały wymyślone. Trochę nauki, trochę doświadczeń, trochę zabawy .
Wszystkie nurkowania oczywiście na obiegu otwartym. Nie była to żadna wyprawa, ekspedycja ani eksploracja, po prostu głęboka rekreacja.
Podziękowanie dla Tomka za znakomite wspólne nurkowania i dla Alexa, bez pomocy którego ten wyjazd nie byłby nawet w połowie tak udany.
Kilka zdjęć z wyjazdu można obejrzeć tutaj: Zdjęcia z Florydy
Wszystkie zdjęcia z pod wody autorstwa Tomka Stachury.
Robert Klein
Ostatnio zmieniony przez Robert Klein 12-03-2008, 00:23, w całości zmieniany 1 raz
Stopień: IANTD Instr. Trainer
Wiek: 55 Dołączył: 04 Maj 2004 Posty: 96 Skąd: Warszawa
Wysłany: 12-03-2008, 13:56
Konrad Dubiel napisał/a:
Ale żeby nurka w jaskini na ponad 80m nazwać koparkami to już szczyt!
Wyobraź sobie koparki wepchnięte trochę głębiej pod ziemię i przykryte kamienną płytą. Takie "Koparki pod lodem". Nie ma tylko maszyn, BMW, itd. Widoczność lepsza i dziennie mogą tam zanurkować 2 osoby z przewodnikiem.
Po prostu najłatwiejsze nurkowanie z całego wyjazdy. Sam byś to tak nazwał, gdybyś tam był z nami.
Konrad Dubiel napisał/a:
I czemu nie na edo? Bez flaszek chyba by się zmieścił do samolotu.
W samolocie był już skuter, 8 automatów, itd. A rebreather nie był tam potrzebny. Na obiegu otwartym nurkuje się przyjemniej, 2x19 do 250 daje naprawdę duże możliwości a koszt wszystkich gazów na osobę za cały wyjazd nie przekroczył 500 USD.
Hej,
Zapraszam na relację z wyjazdu Roberta i Tomka do Gdańskiego Trytona.
Po Opisie na Forum, Tomek przedstawi w jaki sposób zorganizować podobną wyprawę.
Tematem spotkania będą - " Mniej Znane Jaskinie Florydy"
Prezentacja będzie wypełniona zdjęciami oraz praktycznymi radami jak zorganizować wakacje na drugim kontynencie.
Serdecznie zapraszam 14 marca o godz 18.00 w Centrum Nurkowym Tryton.
Proszę o wysyłanie zgłoszeń na www.cn-tryton.pl.
Temat jest chodliwy i obawiam się o wolne miejsca.
Bylo bardzo milo sie spotkac. Szkoda, ze nie udalo nam sie lepiej zgrac, moze nastepnym razem. Dla mnie ten wyjazd byl dosyc wyjatkowy, glownie ze wzgledu na ilosc awarii - pamietacie jak pierwszego dnia walnela mi kryza i moj suchar zamienil sie w mokry skafander. Dwa dni pozniej walnal mi prawy zawor na manifoldzie, dobrze, ze przed penetracja ciasnego i siltowatego tunelu a nie w trakcie. Na sczescie milalem drugi DS i drugi set 104s, wiec awarie zbytnio nie wplynely na moj rozklad nurkowan - nie musialem polowo rozbierac zaworu, choc Jose (wasz partnur z Rose sink) bardzo swiezbily lapy zeby zobaczyc co sie rozszczelnilo w srodku...
Ciesze sie, ze film sie podobal. Mielismy krecic nastepny, ale przy obecnym stanie widzocznosci w zrodlach ktorymi jestesmy zainteresowani nie ma to sensu. Wracam na FL w przyszly czwartek ale raczej nie licze na poprawe widocznosci, moza za 3-4 miesiace cos sie zmieni.
No i oczywiscie caly wyjazd zostal przycmiony smiercia Marka w Ginnie. Nie wiem czy go poznaliscie, byl w grupie nurkow ze Szwajcari, ktorzy nurkowali z Larrym w EN i mieszkali w Cadillac obok mnie. Fajny chlopak, zawsze wesoly i ciagle rozmawiajcy przez swoja komorke...Ehh
Stopień: IANTD Instr. Trainer
Wiek: 55 Dołączył: 04 Maj 2004 Posty: 96 Skąd: Warszawa
Wysłany: 14-03-2008, 14:19
MRP napisał/a:
choc Jose (wasz partnur z Rose sink)
Cytat:
Bylo bardzo milo sie spotkac. Szkoda, ze nie udalo nam sie lepiej zgrac, moze nastepnym razem. Dla mnie ten wyjazd byl dosyc wyjatkowy, glownie ze wzgledu na ilosc awarii
No miałeś pecha. My wręcz przeciwnie. Nie pamiętam tak bezawaryjnego wyjazdu. Jedne co się spieprzyło to wężyk od manometru stageowego EAN 50 w Eagles Nest. Walnął gdy odkręciłem 50 na deco. Na szczęście przy takiej ilości stagey problemem była jedynie decyzja od którego przekręcić automat. I to tyle awarii na ten wyjazd.
Mieliśmy też szczęście z pogodą i wyborem jaskiń. Na listopad tez już wybrałem - DPII, Emeral, Indian i koniecznie Crystal Beach. Mam nadzieję, że się uda.
MRP napisał/a:
choc Jose (wasz partnur z Rose sink) bardzo swiezbily lapy zeby zobaczyc co sie rozszczelnilo w srodku
Zainteresował go obieg otwarty? Czy w Ginnie też tak kopał?
Z Markiem to smutna wiadomość. Nie poznaliśmy ich, rozminęliśmy się w EN o jeden dzień. Słyszałem, że znów rebreather. Zastanawiam się, czemu jak ludzie zakładają na plecy CCRa to zaczynają szaleć i przestają myśleć. ;-(. Napisz coś więcej na priv.
Dziwi mnie twoja dyplomacja. Czy tak trudno napisac, ze dziury s a w lesie w krzakach jak we F rancji albo komercha i kontrola jak w Miltitz?
Boisz,sie, ze pojedziemy i narobimy chlewu?
PS lakonicznie bo pisze z komorki - wlasnie jestesmy w Miltitz (tylko niech ci znow nie przyjdzie do glowy...).
Bo jutro kolejny kejw dajw
Mania:Flo to kwestia czasu - niedaleko mieszka daleka krewna, wypadaloby ja odwiedzic no nie
Moge Ci odpowiedziec na Twoje pytanie tylko w moim ograniczonym zakresie znajomosci florydzkich dziur. Nie wiem co nazywasz komercha, ale wiekszosc z tych, ktore ja nawiedzilam znajduje sie albo na terenie prywatnym (Ginnie) albo na terenie parkow stanowych. Za wejscie trzeba placic (chociaz do Ginnie 3x tyle co do parkow stanowych. Przy czym Majki - nie wiem jakie masz kwity, ale nie wszystkie sa uznawane, niestety
No i jeszcze jest Wakulla, ale prawo na jej teren wejscie ma tylko WKPP.
Mania
Ostatnio zmieniony przez Mania 15-03-2008, 21:17, w całości zmieniany 1 raz
Aaaa i jeszcze jedno. Moze to i komercha (no bo trzeba placic), ale wszystkie maja calkiem fajna infrastrukture dla nurkow.
Ginnie kosztuje bodajze 30 $ za dzien nurkowy, Peacock 10, Manatee tez chyba 10 (tego ostatniego nie pamietam dokladnie).
Jak tam jest w tej Ameryce; mozna cos z partyzanta pyknac?
Majki,
Wszysto zalezy od miejsca. Tak jak Mania napisala wiekszosc zrodel na FL lezy albo na terenie czyjejs posiadlosci albo w parkach stanowych. W obu wypadkach aby nurkowac wymagana jest zgoda wlasciciela - w wiekszosci prypadkow wiaze sie to z jakas oplata i pokazaniem odpowiednich kwitow (miejsca komercjalne), ale czasami uscisk reki i moze piwo wystarczy (na przyklad zrodla na polu farmera). W innych stanach jest mniej komercjalnych operacji zarzadzajacych zrodlami bo nurkowanie jaskiniowe jest tam mniej popularne (e.g. Missouri, zimna woda). Aby tam nurkowac wystarczy tylko uzyskac zgode lokalnego szeryfa lub wlascicela gruntu, a czasami nawet nic nie jest potrzebne - z reguly nie ma tam zadnych oplat zwiazanych z nurkowaniem. Niestety wielu wlascicieli zrodel w USA coraz bardziej niechetnie patrzy na nurkownie jaskiniowe ze wzgledu na konsekwencje prawne jezeli ktos zrobi sobie kuku na ich terenie.
Jesli chodzi o kwity to NSS, NACD, GUE i w wiekszosci miejsc IANTD sa OK. O innych nie wiem, nie sa nawet wyszczegolnione na formularzach.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko