Ciekawy jestem Waszych (lub też zasłyszanych) doznań pod wpływem narkozy azotowej, jakieś dyskusje z dorszem, zwolnione tempo i takie tam shizy - zapraszam
Zaproszone osoby: 1
Wiek: 42 Dołączyła: 09 Mar 2008 Posty: 533 Skąd: Kraków
Wysłany: 29-12-2009, 22:30
nowy dział - jakże ciekawy!
może będzie można czasem sobie humor poprawić
bez konieczności użycia narkozy..
no i nowy post - równie bardzo ciekawy.
szukanie azotka może być inspirujące..
kiedyś jako nastolatka bardzo pragnęłam się upić, by zobaczyć "jak to jest".
długo się nie udawało, bo albo brakło alkoholu albo zasypiałam przed czasem.
w końcu kiedyś wyszło i najbardziej spodobało mi się takie unoszenie na schodach, jakby latanie..
by latać pod wodą nie trzeba azotka, aczkolwiek z mojego skromnego doświadczenia trzydziestoczterdziestokilko mogę powiedzieć, że tam wtedy cieplej jest i weselej i wracać do domu się nie chce..
ale każdy fajny nur to wracać się nie chce, więc na ile to azot a na ile samo nakręcanie się, to nie wiem..
fizjologiczna narkoza istnieje, tak czy siak. to fakt. ale to na ile ją kontrolujemy, lub na ile pozwalamy się w niej pławić?
hardcor'ów nie było żadnych, najwyżej ta niechęć powrotu i trzymania się planu.. tak tam faaajnie było.......
Na 21m zaczęły mnie dość ostro wargi piec: nic tylko zajada w szybkim tempie się robi. Pierwsze podejrzenie padło na jakiegoś tajemniczego użytkownika mojego automatu. Ponieważ jednak nie przypominałem sobie, żebym go kiedykolwiek pożyczał, wniosek stał się jasny: EAN50 wywołuje u mnie zajady... Cóż, zmartwiło mnie, że takie nowe uczulenie jakieś dostałem, że nigdy do końca swojego organizmu się nie zna... Ogólnie kicha i w depresji resztę deko odbyłem
A prawda jaka była? Na Abille przepłynąłem przez chmarę bełtw. Raz, że na tej głębkości azot znieczula(przynajmniej się nie marznie) a dwa, że około 21m akurat była termoklina i wracało mi czucie w zmarznięte oparzone wargi
kiedyś słyszałem że jakiś koleś w obecności instruktora wypluł automat i zaczął się śmiać ,ale dostał płetwą liścia i szybko ten automat wsadził spowrotem.Co zabawniejsze po wyjsciu z wody nic nie pamiętał
No właśnie zaniki pamięci sa ponoć dosyć częste.
BTW na Abilce to słyszałem historię jak to znajomy opadł centralnie przy wraku ale zobaczył go zupełnie z drugiej strony, więc zawiązał kołowrotek i heja w długą .... reszta nie wiedziała o co mu chodzi i jak zareagować bo już kawałek odpłynął i nie było go sensu gonić, a strach było za tą linkę szarpać - co by mu kolowrotka nie wyrwać - więc zaczekali aż wrócił - po wynurzeniu oznajmił że widział wrak ale po przeciwnej stronie niż reszta. (nie podaje personaliów więc mam nadzieję, że uczestnicy mi wybaczą )
Ja np. czasem mam takie objawy, że źle odczytuje "zegary" np. na jednym wraczku ujżałem na kompie 58m i się przeraziłem bo wiedziałem że tam akurat max głębokość to 54m a ja przy samym dnie przecie nie pływam ... jak wylazłem to "zegar" pokazał 52m ...
Ostatnio zmieniony przez Miły Maciej 30-12-2009, 08:48, w całości zmieniany 1 raz
płynąc kiedyś przy poręczówce na 45 m zacząłem sobie zdawać sprawę, że płynę gdzieś gdzie nikt, nigdy, przede mną nie dotarł:D po chwili uświadomiłem sobie głupotę własnych myśli i sam z siebie zacząłem się śmiać:) tylko partnet patrzył na mnie jak na idiotę:D
Tak w ogóle fajnie było by posłuchać opowieści pewnego Człowieka - tubylca znad Hańczy, który juz może pierwszej młodości nie jest ale lubi se zanurać "trochę" głębiej na powietrzu ...
Ten Gość to mój Idol - coś jak Sheck Exley z resztą nie tylko mój, moich przyjaciół również
Wiek: 48 Dołączył: 23 Sie 2006 Posty: 882 Skąd: Płock
Wysłany: 30-12-2009, 10:13
Parę lat temu na dnie Canionu w Dahab trochę mnie złapało. Nic wielkiego, ale mało stamtąd pamiętam oprócz tego, że klęknąłem na dnie i gapiłem się w górę tak długo, że DM musiał się trochę po mnie wrócić i szarpnąć, żebym się "ocknął" .
Wiek: 58 Dołączyła: 15 Gru 2008 Posty: 35 Skąd: warszawa
Wysłany: 30-12-2009, 11:41
A mi się zwidziało, że wpływam do jakiegoś wiru ze świecącego planktonu i że już się stąd nie wydostanę. Ponieważ wcale mnie to nie zmartwiło uznałam że pora się wypłycić
czasem mam takie objawy, że źle odczytuje "zegary" np. na jednym wraczku ujżałem na kompie 58m i się przeraziłem bo wiedziałem że tam akurat max głębokość to 54m a ja przy samym dnie przecie nie pływam ... jak wylazłem to "zegar" pokazał 52m ...
Maciek
Tez tak miewałem.
Teraz własnie wklejam szkla +1.5 na dół maski
A dlaczego się od razu poddawać, na narkozę ma wpływ wiele czynników. Wydaję mi się, że zamiast rezygnować z przyjemności odbycia głębszego nurkowania warto najpierw zastanowić się nad przyczyną problemu i nad ewentualnym przeciwdziałaniu takowych problemów w przyszłości.
Na swoim przypadku mogę powiedzieć, iż wpływ azotu na mój organizm poniżej 30m też wywoływał zjawisko "narkozy" - duży niepokój, strach i urojone usterki ( nie będę się wdawał w szczegóły ). Zamiast rezygnować z głębszych nurkowań zaczynałem stopniowo przyzwyczajać się do głębokości a z moim divepartnerem ustalaliśmy szczegóły danych nurkowań tak aby były bardziej dostosowane pod moją osobę. Jednocześnie schodząc na większe głębokości układałem sobie wszystko na spokojnie w głowie bez zbędnego myślenia o "niepotrzebnych głupotach"..
I tak na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, iż nie trzeba sobie odpuszczać od razu lepiej powalczyć - ale oczywiście z głową..
Ostatnio zmieniony przez Diverfrompoland 30-12-2009, 19:00, w całości zmieniany 1 raz
jacekplacek [Usunięty]
Wysłany: 30-12-2009, 19:55
sQba napisał/a:
Jeżeli macie takie problemy, to może powinniście pomyśleć o bardziej płytkich nurkwaniach?
Niektórzy uważają, że trimiks ogranicza narkozę. Tak słyszałem.
Wiek: 58 Dołączył: 09 Mar 2008 Posty: 3897 Skąd: Łódź/Gliwice
Wysłany: 30-12-2009, 21:26
Byłem parę (no parenaście) razy ciut głębiej niż 40 m. Najgłębiej zszedłem wraz z prowadzącym nurkowanie instruktorem, asekurować pewną Australijkę, którą narkoza złapała na 40 m. Swoją drogą robiła wtedy dziwne rzeczy - na powierzchni nic z tego nie pamiętała. Mnie sieknęło raz, jakieś 1,5 roku temu, o dziwo na "zaledwie" 33 m, w trakcie kursu WM1. Podobno z dodawania 3+3 wyszło mi 8... Podobno, bo jakichś 7 min czasu dennego, to nie bardzo pamiętam. Wniosek jeden. Jak najszybciej przerzucić się na TMX i zapomnieć o nurkowaniach "powietrznych".
P.S. Tak mi przyszło do głowy, że analizując jej sposób pływania, to istotną rolę mogła odegrać także retencja CO2...
Ostatnio zmieniony przez hubert68 30-12-2009, 22:25, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko