Wysłany: 27-02-2004, 19:33 "ZA WĄŻ" czy "ZA PUSZKĘ".
itajcie,
Ostatnio ciągle obijam się o problem, która metoda podawania automatu partnerowi jest bardziej poprawna?
"ZA WĄŻ" czy "ZA PUSZKĘ".
Okazuje się, że istnieją dwa obozy, silnie zwalczające się nawzajem. (podobno jeden taki, o mało co, by nie ukończył kursu na instruktora PADI z tego powodu )
Na razie mi wyszło, że:
Poprawne są dwie metody:
1. Trzymać za wąż i nic więcej nie robić (ratowany musi sam sobie radzić z bypass'em)
2. Trzymać za puszkę, ale wtedy przy pierwszym podaniu należy na krótko wcisnąć bypass w momencie, gdy poszkodowany węźmie automat do ust - na wszelki wypadek.
Prawdopodobnie wyszły z mody:
- podawanie octopusa (jeżeli jest to możliwe podajemy II st., z którego oddychamy)
- duszenie bypass'u tuż po wyjęciu automatu z ust i niesienie bąblującego automatu do ust partnera
Czy ktoś zna wiarygodne opracowanie na ten temat? Może inne propozycje?...
P.
I
PS
Czy w PADI nadal obowiązuje ten dziwny zwyczaj myszkowania po kieszeniach partnera w poszukiwaniu octopusa (w sytuacji awaryjnej oczywiście)?
Dajesz za wąż, swój automat na najlepiej długim 2 m wężu.
Wciśnij bypass w wodzie o temp. 2-4'C to zobaczysz jak się partner ucieszy. Nie dość, że automat zamarznie (lub też nie, ale stawiam, że tak) to jeszcze pewnie zobaczy tylko bąble o ile jeszcze będzie miał maskę na twarzy.
O myszkowaniu w kieszeniach nigdy nic nie słyszałem, ale to chyba nie ten sport
Wysłany: 27-02-2004, 21:22 Re: "ZA WĄŻ" czy "ZA PUSZKĘ".
I napisał/a:
"ZA WĄŻ" czy "ZA PUSZKĘ".
A jak uczono Cię na kursie podstawowym ?
I napisał/a:
Prawdopodobnie wyszły z mody:
- podawanie octopusa (jeżeli jest to możliwe podajemy II st., z którego oddychamy)
- duszenie bypass'u tuż po wyjęciu automatu z ust i niesienie bąblującego automatu do ust partnera
Czy mam rozumieć, że bezpieczeństwo jest uzależnione od mody ?
I napisał/a:
Czy w PADI nadal obowiązuje ten dziwny zwyczaj myszkowania po kieszeniach partnera w poszukiwaniu octopusa (w sytuacji awaryjnej oczywiście)?
Zanim napiszesz kolejne rewelacje, poznaj najpierw "zwyczaje" panujące we własnej organizacji i u konkurencji ...
Dajesz za wąż, swój automat na najlepiej długim 2 m wężu.
Wciśnij bypass w wodzie o temp. 2-4'C to zobaczysz jak się partner ucieszy. Nie dość, że automat zamarznie (lub też nie, ale stawiam, że tak) to jeszcze pewnie zobaczy tylko bąble o ile jeszcze będzie miał maskę na twarzy.
Sądzisz, że to takie oczywiste?
Technika jest następująca:
Bypass trzeba nacisnąć na krótko, tylko aby opróżnić puszkę automatu z wody. Nie potrzeba ani wielkiego przepływu, ani dużych ilości powietrza.
Nie ma więc "demonicznych bąbli" zrzucających maskę, o których piszesz, a zamarznięcie automatu jest mało prawdopodobne.
Bawiliśmy się tak ostatnio pod lodem, temp. wody 1 st C, zamarzł tylko automat, którego właściciel usilnie dusił bypass od razu po wyjęciu go z ust - i to dopiero przy trzecim, czy czwartym podaniu.
A co powiesz o takim argumencie:
"Zestresowanej osobie bez powietrza (często niedoświadczonej) dobrze jest czasami pomóc, opróżniając za nią puszkę automatu z wody. Dla zwiększenia bezpieczeństwa."
waldo napisał/a:
A jak uczono Cię na kursie podstawowym ?
Właśnie w tym sęk, na każdym kursie uczyli inaczej, i to uznani instruktorzy.
waldo napisał/a:
Czy mam rozumieć, że bezpieczeństwo jest uzależnione od mody ?
...
Zanim napiszesz kolejne rewelacje, poznaj najpierw "zwyczaje" panujące we własnej organizacji i u konkurencji ...
Nie denerwuj się, to tylko gra słów .
Naprawdę chodzi mi o to, że standardy szkoleń cały czas ulegają pewnym zmianom.
Np. kiedyś podobno PADI propagowało, że gdy partner sygnalizuje "brak powietrza", ratownik powinien odpiąć i podaj swój octopus - teraz, że raczej powinien oddać automat, z którego oddycha, a octopusem zająć się później.
Pozdr.
I
PS
A'propos "myszkowania":
Rozmawiałem z ludźmi, którzy robili kurs PADI w ciepłych krajach. Twierdzili, że ich uczono, że w sytuacji awaryjnej trzeba samemu odszukać octopus partnera... Wyglądało jakby mówili na serio.
A'propos "myszkowania":
Rozmawiałem z ludźmi, którzy robili kurs PADI w ciepłych krajach. Twierdzili, że ich uczono, że w sytuacji awaryjnej trzeba samemu odszukać octopus partnera... Wyglądało jakby mówili na serio.
W PADI, tak jak i w innych organizacjach, uczy sie reagowania na sytuacje awaryjne na kilka sposobow. Odszukanie octopusa partnera jest jednym z nich. Wybow tego sposobu zalezy od wielu czynnikow.
Rozmawiałem z ludźmi, którzy...Twierdzili, ... że w sytuacji awaryjnej trzeba samemu odszukać octopus partnera...
W PADI, tak jak i w innych organizacjach, uczy sie reagowania na sytuacje awaryjne na kilka sposobow. Odszukanie octopusa partnera jest jednym z nich. Wybow tego sposobu zalezy od wielu czynnikow.
pzdr
Jan
Abstrahując od faktu, że ludzie traktowali ten sposób jako PODSTAWOWY w sytuacji braku powietrza.
Mógłbyś powiedzieć na czym polega to ćwiczenie i jak szerokie zastosowanie ma w praktyce?
OK...już parę razy widziałem, jak ludzie uczeni w ciepłym i przezroczystym, mieli swoich partnerów w głebokim... poważaniu. Ale ich i tak nie byłoby jak "dorwać".
Abstrahując od faktu, że ludzie traktowali ten sposób jako PODSTAWOWY w sytuacji braku powietrza.
Mógłbyś powiedzieć na czym polega to ćwiczenie i jak szerokie zastosowanie ma w praktyce?
W praktyce - niewielkie, gdyz sytuacja jest bardziej hipotetyczna niz realna. Ma ona zastosowanie w przypadku, kiedy:
-nurkowie cwiczyli ja wczesniej we wlasciwy sposob
-sa stosunkowo blisko siebie
Polega to na wyrwaniu octopusa z zaczepu parnera zamiast wyrywania mu automatu z japy i po wlasciwym uchwyceniu sie, bezpieczne zakonczenie nurkowania.
Co jest w tym takiego nadzwyczajnego ?
W praktyce - niewielkie, gdyz sytuacja jest bardziej hipotetyczna niz realna.
...Polega to na wyrwaniu octopusa z zaczepu parnera zamiast wyrywania mu automatu z japy i po wlasciwym uchwyceniu sie, bezpieczne zakonczenie nurkowania.
Co jest w tym takiego nadzwyczajnego ?
Gdy nurkowie są blisko siebie i coś ćwiczyli razem, to standardowe postępowanie jest bardziej optymalne.
Właśnie tego nie rozumiem w PADI. Programy są ograniczane do absolutnego minimum, natomiast w ramach zajęć praktycznych wykonuje się czysto hipotetyczne ćwiczenia, zamiast symulować rzeczywistość.
Ale wracając do tematu, może masz jakieś zdanie nt. który ze sposobów podawania automatu jest optymalny i dlaczego obozy "prowężowców" i "propuszkowców" zwalczają się wzajemnie?
Gdy nurkowie są blisko siebie i coś ćwiczyli razem, to standardowe postępowanie jest bardziej optymalne.
Właśnie tego nie rozumiem w PADI. Programy są ograniczane do absolutnego minimum, natomiast w ramach zajęć praktycznych wykonuje się czysto hipotetyczne ćwiczenia, zamiast symulować rzeczywistość.
W rzeczywistosci nurkowie nurkuja, a nie nawzajem sie ratuja.
W kazdej federacji cwiczy sie sytuacje hipotetyczne, ktore zajmuja wieksza czesc szkolenia, a zdarzaja sie bardzo rzadko. Cwiczy sie je nie tylko, zeby w razie potrzeby sobie potrafic pomoc, ale po to, zeby miec swiadomosc, ze takiej pomocy sobie potrafia udzielic, co bezposrednio wplywa na bezpieczenstwo (mniejszy stres)
I napisał/a:
Ale wracając do tematu, może masz jakieś zdanie nt. który ze sposobów podawania automatu jest optymalny i dlaczego obozy "prowężowców" i "propuszkowców" zwalczają się wzajemnie?
Pzdr
Uwazam, ze lepsza metoda jest podawanie zestresowanemu nurkowi automatu za waz, a nie za puszke, choc nie wykluczam sytuacji lekkiego wydmuchania wody. Sadze, ze zalezy to troche od wielkosci jego oczu i doswiadczenia obu nurkow. Zupelnie inaczej zachowuja sie nurkowie w stresie po 100 nurkowaniach, a inaczej po 10.
No więc to było tak:
- Na jednym podstawowym "bąbluj automatem, żeby instruktor zobaczył" (za puszkę).
- Na drugim "nie bąbluj".(za puszkę).
- Na trzecim średnim "za wąż i już".
- Na ostatnim podlodowym "za puszkę, a bypass krótko, żeby nie zamrozić".
W nurkowaniu rekreacyjnym z wiekszosci sytuacji kryzysowych masz kilka rozwiazan i powinienes, jako ratujacy, wybrac najbardziej wlasciwa. W nurkowaniu technicznym masz w wiekszosci wypadkow tylko jedna procedure awaryjna w danej sytuacji.
Wiec moze sprobuj technicznie, bedzie prosciej....
Uwazam, ze lepsza metoda jest podawanie zestresowanemu nurkowi automatu za waz, a nie za puszke, choc nie wykluczam sytuacji lekkiego wydmuchania wody. Sadze, ze zalezy to troche od wielkosci jego oczu i doswiadczenia obu nurkow. Zupelnie inaczej zachowuja sie nurkowie w stresie po 100 nurkowaniach, a inaczej po 10.
Spróbuję zebrać argumenty za "puszką":
- ratowany i tak ma już dużo problemów, nie musi pamiętać o bypassie
- komfort dla ratowanego
- ratownik zwykle jest mniej zestresowany niż ratowany (jest w stanie wykonać bardziej skomplikowane zadania)
- niektóre automaty mają nietypowo umieszczony przycisk bypassu
- dodatkowo, nietypowe automaty symetryczne są zaskakująco trudne do "przedmuchania", dla mniej wprawionych
- lepiej jak każdy obsługuje własny sprzęt
- nie ma większego znaczenia, że bypass jest zasłonięty, gdyż ratujący go i tak uruchomi, gdy tylko ratowany naciśnie na rękę trzymającą automat
- nikłe prawdopodobieństwo zamarznięcia
Uwaga dodatkowa: zwykle istnieje potrzeba użycia bypass'u tylko przy pierwszym podaniu (w przypadku oddychania z jednego automatu).
W nurkowaniu rekreacyjnym z wiekszosci sytuacji kryzysowych masz kilka rozwiazan i powinienes, jako ratujacy, wybrac najbardziej wlasciwa. W nurkowaniu technicznym masz w wiekszosci wypadkow tylko jedna procedure awaryjna w danej sytuacji.
Nie szukam Jedynie Słusznej, tylko optymalnej.
Na dowód przytoczę argumenty za "wężem":
- łatwiej tego sposobu nauczać
- większa prostota - mniej potencjalnych błędów
- teraz większość nurków tak jest nauczanych (wystarczy, że wszyscy PADI i część CMAS)
- pewniejszy chwyt
- odsłonięty bypass
- ratownik zwykle jest mniej zestresowany niż ratowany (jest w stanie wykonać bardziej skomplikowane zadania)
Czasami ratownik jest zestresowany bardziej
I napisał/a:
- lepiej jak każdy obsługuje własny sprzęt
- nie ma większego znaczenia, że bypass jest zasłonięty, gdyż ratujący go i tak uruchomi, gdy tylko ratowany naciśnie na rękę trzymającą automat- nikłe prawdopodobieństwo zamarznięcia
Snujesz bardzo teoretyczne rozwazania. W prawdziwym zyciu bywa czesto inaczej.
Stopień: zdolny ale leniwy
Wiek: 55 Dołączył: 30 Gru 2002 Posty: 790 Skąd: LA
Wysłany: 28-02-2004, 08:26
Podaj ten co masz w ustach za waz i trzymaj go skierowanego ustnikiem w dol. Jak sie nie naleje to nie trzeba bedzie prykac purge-a (w UK to nazywaja "bypass"?). A jeszcze lepiej upewnij sie, ze partner nie ma problemu z poradzeniem sobie z zalana puszka w sytuacji awaryjnej, zanim z nim zanurkujesz.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko