Naprawdę nie wyobrażam sobie zejścia na 10m bez dodawania powietrza do suchego ( i zatrzymania się tam w toni), może nie jestem idealnie wyważony, może nie jestem tak wspaniale wyszkolony, ale ja wciskam przycisk dodawczy już na 2-3m
Tak się przyglądam dalej tej dyskusji i zauważam pewną prawidłowość:
hubert68 napisał/a:
....
Pieruńsko nudny trening. Ale skuteczny. Choć pewnie, gdybym nie był przyzwyczajony do powtarzania tysiące razy uderzeń i kopnięć z trningów karate, to pewnie bym nie zdzierżył...
....Tą historię często opowiada się zawodnikom karate trenującym kata czyli formy. Wyczyść podstawy a potem progres zaskoczy samego coebie i wszystkich dookoła.....
Wydaje mi się hubercie, że bardzo teoretyzujesz, obawiam się że Twoje dywagacje mają się do rzeczywistości tak jak wspominany przez ciebie trening kata ma się do prawdziwej walki
pewnie masz dużo racji, ale... walczyłeś kiedyś w tej formule?
uwierz, że bez wielu godzin spędzonych na macie, litrów potu i niemałej ilości krwi podczas treningów nie wyszedłbyś do tej klatki, a jeżeli... to tylko raz...
to co pisze Hubert może się wydawać przerostem formy nad treścią - nie wiem, nie widziałem co robił Hubert, ale na pewno mu to nie zaszkodziło
taj jak godziny treningów nie zaszkodzą zawodnikom free mma - natomiast brak treningów w tej formule na pewno grozi większym lub mniejszym kalectwem
kata? - na pewno uczy dyscypliny, panowania nad pozycją, oddechu i jeszcze wiele innych - nie lekceważyłbym...
W dokładnie takiej jak w linku to nie - takie rzeczy to tylko w Brazylii
Ale moje doświadczenie (i nie tylko moje) wskazuje że trening kata ma się nijak do prawdziwej walki. Spójrz sobie na trening zapaśników, judoków, czy właśnie zawodników mma (albo poczytaj o tzw. paradoksie kano) - tam sparing to sparing a nie pit-pitu w powietrze kontra wyimaginowana horda przeciwników Zawodnik trenujący głównie kata z takimi wojownikami nie ustoi i 15sekund (czy w ogóle "karateka" - wystarczy spoojrzeć na historię mma, obejrzeć sobie pierwsze gale UFC z lat 90-tych organizowane na zasadzie konfrontacji sztuk walk: zasadniczo wygrywali graplerzy).
Ale to temat poboczny,chciałem zwrócić tylko uwagę na fakt, że porównania których użył hubert, świetnie oddają to co prezentuje: podejście teoretyczne. Naprawdę nie uwierzę że chłop jego rozmiarów stale kontroluje kontroluje pływalność w zakresie od powierzchni do 10m TYLKO płucami (w twinie, suchym itd.) - przepraszam, doczytałem że jednak naciska przycisk dodawczy 1 raz na sekundę (choć nie wie kiedy ... sic!). Zakładając, że nie manipuluje tutaj nami i nie dodaje w tym czasie do skrzydła to ..... gratuluję szybko-inflującego zaworu dodawczego
trenujący głównie kata z takimi wojownikami nie ustoi i 15sekund
ano nie przeczę
rush napisał/a:
pierwsze gale UFC z lat 90-tych
no bracia Gracie wymiatali, ale wtedy to co oni robili to w ogóle była nowość, kto słyszał np. o bjj w Polsce? - garstka ludzi... teraz to już przemysł i masowa niemalże produkcja
Wiek: 58 Dołączył: 09 Mar 2008 Posty: 3897 Skąd: Łódź/Gliwice
Wysłany: 26-10-2010, 17:09
Rush, może to i temat poboczny ale... do II wojny światowej trening kata był jedyną formą treningową karate, to-de, ryuku kempo itd. Myślisz, że tamci ludzie nie umięli walczyć? Natomiast napewno nie odnaleźliby się w realiach warki sportowej, nie wiem jak "urealnionej", jak choćby MMA...
klon napisał/a:
to co pisze Hubert może się wydawać przerostem formy nad treścią - nie wiem, nie widziałem co robił Hubert, ale na pewno mu to nie zaszkodziło
Dziękuję.
W każdej dziedzinie "wyszlifowanie podstaw" przynosi doskonałe rezultaty i warto na to poświęcić czas. Procentuje to z nawiązką.
Marcin13736 [Usunięty]
Wysłany: 26-10-2010, 18:11
Fajnie się pogaduchy rozkręcają, ale może już czas zamknąć temat. Stał się już trochę "stary i nie aktualny" ( czyt. TEMAT POSTU).
Rush, może to i temat poboczny ale... do II wojny światowej trening kata był jedyną formą treningową karate, to-de, ryuku kempo itd.
Judo i jego twórca Kano to koniec XIX, że o zapasach i boksie nie wspomnę – tak więc odpowiednią metodykę treningową w sportach walki znano już od dawna (patrz paradoks Kano).
hubert68 napisał/a:
Myślisz, że tamci ludzie nie umięli walczyć?
Nie wiem, chińsko-japońskie nazwy nie robią na mnie żadnego wrażenia. Wiem natomiast że dla kasy znajdzie się wielu którzy będą uczyli bele czego podpierając się autorytetem skośnookich mistrzów, izraelskich czy rosyjskich komandosów a nawet … kosmitów . A co gorsz znajdzie się jeszcze więcej takich którzy dadzą się na to nabrać.
A jak przychodzi do konfrontacji mistrza „czi” z „chamską”, brutalną siłą popartą sportową metodyką treningową to wychodzi szydło z worka .
hubert68 napisał/a:
Natomiast napewno nie odnaleźliby się w realiach warki sportowej, nie wiem jak "urealnionej", jak choćby MMA...
To jest stary wykręt różnych miszczów, że sportowe zasady ich ograniczają. W podlinkowanej wcześniej walce z „Rio heroes” zasad prawie nie ma. Co więcej przez pierwszych kilka UFC także nie było (można było uderzać w krocze, „wydłubywać” oczy) i jakoś miszczowie się tam nie garneli, a ci którzy się zdecydowali dostali bęcki i tyle. Wspólczesne MMA stoi aktualnie na szczycie „drabiny ewolucji” sztuk i sportów walk i tyle w temacie – nie ma tam już miejsca na „magiczne” sztuczki skośnookich miszczów – jest tylko ciężki trening, oparty w znacznej mierze na sparingach, a nie na kata.
hubert68 napisał/a:
klon napisał/a:
to co pisze Hubert może się wydawać przerostem formy nad treścią - nie wiem, nie widziałem co robił Hubert, ale na pewno mu to nie zaszkodziło
W każdej dziedzinie "wyszlifowanie podstaw" przynosi doskonałe rezultaty i warto na to poświęcić czas. Procentuje to z nawiązką.
Ważne żeby oprócz szlifowania podstaw trzeba jeszcze znaleźć czas na szlifowanie aplikacji w praktyce.
A wracając do nurkowania, to znalazłem ciekawy wątek na zaprzyjaźnionym forum , zacytuję kilka kluczowych wypowiedzi Wojtka Filipa:
Cytat:
Głęboki wdech/wydech odpowiada sytuacji jakbyś odrzucił/zabrał 2kg balastu. Szybko okaże się, że regulacja pływalności w zakresie + - 1m nie wymaga żadnej ingerencji w gaz z SS czy z jacketu. …
Kolejność manewrów w czasie zanurzania (niezależnie od poniższego stale obserwuj głębokościomierz):
1. prawa ręka w dół
2. lewa ręka łokciem do góry trzyma inflator, którego nie podnosimy powyżej linii oczu (inaczej w lewym rękawie zbierze się ok 2l gazu nad zaworem, co utrudni zanurzenie, spowoduje przeważenie itp.) .
3. robisz pełny wydech i zaczynasz wypuszczać gaz z jacketu
4. jeżeli głowa znalazła się ok. 1m pod wodą robisz wdech, zmieniasz pozycję na poziomą - powinieneś się zatrzymać bez większego kłopotu.
5. rozpocznij dalsze zanurzanie przez wydech, po chwili dodaj trochę gazu do SS
6. jeżeli chcesz zwolnić, dodaj gazu do jacketu
7. po osiągnięciu zakładanej głębokości wypuść nadmiar gazu z SS i wyrównaj pływalność jacketem
Ćwicz na głębokości do 5m.
Wynurzenie - niezmienna kolejność (stale obserwuj głębokościomierz):
1. wydech
2. wyprost nóg i zrzucenie gazu ze skafandra (wyrównanie do ciśnienia otoczenia)
3. zrzut gazu z jacketu
Owszem wyrwane z kontekstu, ale chyba daje pewne wyobrażenie o możliwościach kontroli głębokości oddechem.
Hubercie, jak się mają do tego Twoje rewelacje o regulowaniu pływalności samymi płucami do głębokości 10m z maksymalnie jednosekundowym naciśnięciem przycisku dodawczego ?
Obawiam się (utrzymując zaczętą przez Ciebie konwencję porównań do sztuk walk), że tak jak twierdzenia miszczów bezdotykowych nokautów do rzeczywistości
I jeszcze o kontroli pływalności
P.S. Niektóre filmiki są długawe, ale w wolnej chwili naprawdę warto obejrzeć.
A jak przychodzi do konfrontacji mistrza „czi” z „chamską”, brutalną siłą popartą sportową metodyką treningową to wychodzi szydło z worka
ulica ma to do siebie, że walczysz tak jak Ci "pozwoli" przeciwnik i albo się w tym odnajdziesz albo przyjmiesz bęcki...
niewielu znam ludzi, którzy potrafiliby, używając jedynie tradycyjnych systemów, wyjść zwycięsko ze starcia z kolesiami na czynnie trenującymi bjj pięć razy w tygodniu a w wolnych chwilach napieprzających się na ulicy...
niestety albo zmieszasz style i nauczysz się z tej mieszanki korzystać albo lepiej przejść na drugą stronę ulicy profilaktycznie...
ale fajny OT nam wyszedł
pozdr
[ Dodano: 27-10-2010, 20:15 ]
Miły Maciej napisał/a:
Ja po wódzie lepszy jestem w dżudzie
nie ma jak to klasyka Macieju, nie...?
Ostatnio zmieniony przez klon 27-10-2010, 20:16, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 58 Dołączył: 09 Mar 2008 Posty: 3897 Skąd: Łódź/Gliwice
Wysłany: 27-10-2010, 20:36
Rush jpońskie sztuki walki mają bardzo często przyrostek do (ju-do, aiki-do, iai-do,karate-do) oznaczający dosłownie droga ale w takim sensie jak angielskie way czyli również sposób, metoda lub też jutsu/jitsu (ju-jitsu) oznaczające sensu stricte sztukę walki. W tym pierszym wypadku celem było doskonalenie samego sibie przekształcone po zderzeniu się kultury japońskiej ze światem zachodnim w doskonalenie się w rywalizacji sportowej. Trenujący sztuki "do" z reguły na palcach jednej ręki mogli policzyć, ile razy w ciągu cłego życia skorzystali ze swojej sztuki...
Ale czy potrafili? Pamiętam trening z jednym "skośnookim". Miałem wtedy jakieś 25 lat, facet był dobrze po 60tce. I demonstrując na mnie techniki okazał się szyszy ode mnie! Co z wstyd. Dziadek mnie wyprzedza! Następny po mie był aktualny Mstrz Europy. Z takim samym efektem... A z historii: twórca współczesnego karate Gichin Funakoshi, w wieku lat 80, jednym uderzeniem obezwładnił młodego napastnika... To było drugi raz, kiedy wykorzystał swoje umiejętności.
celem sprostowania: ai-ki-do
swoja droga zerknijcie na dowolne forum poswiecone sztukom walki. takich dyskusji sa miliony, szczegolnie w odniesieniu do wspomnianego aikido . prawda jest taka, ze chuliganowi z ulicy moze naklepiesz, ale w mma raczej nie ma szans. jesli ktos chce nauczyc sie bic, to IMHO sa skuteczniejsze metody niz trening sztuk walki. to ze jestem w stanie wklepac chuliganowi po wielu latach treningu jest tylko niewielkim dodatkiem do tego czego sie w tym czasie naucze...
btw, zawsze lepiej przejsc na 2 strone: zawsze koles moze miec pukawke albo kolegow, a nawet jesli nie, to zadzwoni po policje i mamy klopoty... czyli jak juz bijemy to zabierzmy i telefon ;D
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko