Wiek: 62 Dołączył: 24 Maj 2004 Posty: 3728 Skąd: Katowice
Wysłany: 15-06-2011, 14:53
hubert68 napisał/a:
w 1992 roku, czyli niecałe 20 lat temu, stwierdzono, że dla nitroksu nie ma miejsca w nurkowaniu rekreacyjnym, bo to zbyt niebezpieczne.)
To prawda, miał miejsce taki epizod. Do rozwinięcia pozostaje kwestia "stwierdzono". Co za ono?
Z tego co mi wiadomo, to DEMA w owym 1992 roku zakazała poruszania tematu "bezpiecznego powietrza" w czasie trwania imprezy, w związku z czym legendarny Michael Menduno urządził niezależnie konferencję na temat nitroksu w czasie trwania całej imprezy. W rzeczywistości formalne szkolenia nitroksowe odbywały się już od 1985 roku. Zdaje sie za całym epizodem stały interesy operatorów turystycznych, którzy nie byli zainteresowani zmianami organizacyjnymi i inwestycjami związanymi z wprowadzeniem nitroksu do oferty. Jak zwykle poszło o kasę, a najlepszym uzasadnieniem jak zwykle są kwestie bezpieczeństwa.
Wiek: 58 Dołączył: 09 Mar 2008 Posty: 3897 Skąd: Łódź/Gliwice
Wysłany: 15-06-2011, 15:02
llopezor napisał/a:
Widziałem nowoczesnych i współczesnych instruktorów co ciężko zakrapiają w czasie szkolenia często z kursantami a później nie wchodzą do wody z kursantami zostawiając ich samych sobie pod wodą dając za zadanie wykonywanie mało skomplikowanych pseudo ćwiczeń na 3-5 metrach samemu w tym czasie wygrzewając się na plaży.
Jeśli twierdzisz, że to absolutnie karygidne, to zgadzam się z Tobą.
llopezor napisał/a:
Do jakich wniosków dojdziemy tak dyskutując w sprawie PN2 vs AEANx ?
Trochę w temacie jesteśmy... Czy warto szukać kursu było nie było nurkowań deco, w organizacji, która w sytuacji awaryjnej rozważa wypłynięcie z 20, czy nawet więcej metrów z wyplutym automatem? Trzy lata temu powiedziałbym Ci, że takie wypływanie to szalenie ważna umiejętność, dziś, że to dobra droga, by zrobić sobie kuku. Dlatego proponuję szkolenie w organizacji "technicznej". Ja mogę powiedzieć, że porządne szkolenia techniczne przeszedłem w GUE i TDI, także w IANTD.
[ Dodano: 15-06-2011, 15:04 ]
TomM napisał/a:
Jak zwykle poszło o kasę, a najlepszym uzasadnieniem jak zwykle są kwestie bezpieczeństwa.
Oczywiście - zwykle idzie o kasę. Ale czy wyobrażasz sobie coś podobnego dzisiaj?
Wiek: 49 Dołączył: 12 Sie 2008 Posty: 136 Skąd: Wrocław
Wysłany: 15-06-2011, 16:35
jacekplacek napisał/a:
Co do ilości "technicznych". Owszem, jest sporo i ciągle przybywa. Przybywa, bo jeżeli kiedyś było 100 nurków i 1% został "techniczny", to teraz jest 1000 nurków i dalej 1% staje się "techniczne" - ale ogólna liczba wzrasta a zgodnie z matematyką, jest też większy odsetek tak rozsądnych jak i przygłupów.
Tak z ciekawości - to statystyki poparte jakimś źródłem czy takie sobie gdybanie w formie kategorycznych stwierdzeń? Skąd wiadomo ze proporcja technicznych do nietechnicznych jest stała? Bo teoretycznie większa dostępność sprzętu i szkoleń technicznych może powodować wzrost tego stosunku.
Ostatnio zmieniony przez wojtek_r 15-06-2011, 16:35, w całości zmieniany 1 raz
jacekplacek [Usunięty]
Wysłany: 15-06-2011, 16:55
wojtek_r napisał/a:
Tak z ciekawości - to statystyki poparte jakimś źródłem czy takie sobie gdybanie w formie kategorycznych stwierdzeń? Skąd wiadomo ze proporcja technicznych do nietechnicznych jest stała? Bo teoretycznie większa dostępność sprzętu i szkoleń technicznych może powodować wzrost tego stosunku.
Czyste gdybanie dla pokazania proporcji. Obserwując to co jestem w stanie zaobserwować - czyli wokół mnie - wzrost liczby "technicznych" jest dużo mniejszy i nie przekłada się wprost proporcjonalnie do ogólnej liczby nowowyszkolonych nurków. Myślę, że spora w tym wina niedouczonych instruktorów, straszących sloganami w stylu "lepiej On niz Ty", czy stwierdzeń typu "gdzie zaczyna się nurkowanie techniczne, kończy się partnerstwo". Fałszywe mity i poglądy skutecznie blokują rozwój tej dziedziny nurkowania.
Natomiast mitem i poglądem nie jest to, co pisał tu TomM: skala ryzyka rośnie i trzeba zdawać sobie z tego sprawę. Jak również z tego, że są metody i możliwości by skutecznie je redukować.
Wiek: 58 Dołączył: 09 Mar 2008 Posty: 3897 Skąd: Łódź/Gliwice
Wysłany: 15-06-2011, 16:56
Wojtku chyba gdybanie. Nie mniej popatrz ile osób rozpoczyna przygodę z nurkowaniem - np. na koło 90 osób w moim zakładzie radioterapii mam co najmniej 8 nurków, w tym jedna dziewczyna co zrobiła część basenową kursu OWD miesiąc temu i teraz jest w Egiptowie... Nurkowanie stało się sportem masowym. Więc myślę, że teraz stosunek rekreacyjni/techniczni pozostaje podobny...
Każdy nurek starej daty potwierdzi że to coś absolutnie niespotykanego na szkleniach w dawnych czasach.
młodszy bardziej jesteś to ci kitu nawciskali:)
llopezor napisał/a:
Do jakich wniosków dojdziemy tak dyskutując w sprawie PN2 vs AEANx ?
pewnie do zadnych, oprócz tych, ze AEANX to ostatni stopień nurkowań rekraacyjnych, który warto zrobic, zeby odpowiedzieć sobie na pytanie czy się nadaje i czy chcę podejmować ryzyko nurkowań technicznych, i to tyle, ponadto to bardzo wartościowy kurs jeśli jest dobrze przeprowadzony.
Wiek: 62 Dołączył: 24 Maj 2004 Posty: 3728 Skąd: Katowice
Wysłany: 15-06-2011, 22:16
jacekplacek napisał/a:
są metody i możliwości by skutecznie je redukować.
Są metody i możliwości, aby PRÓBOWAĆ je redukować.
Najskuteczniejsza metodą owej redukcji jest nieprzekraczanie limitów tzw. rekreacyjnych.
Nie ma żadnej gwarancji, że zrealizowanie najpoprawniejszego profilu nie skończy się chorobą ciśnieniową, nawet bardzo poważną. Ryzyko rośnie skokowo wraz z przekraczaniem kolejnych limitów: 30 min > NDL , 60 min > NDL, 90 min > NDL, 120 min > NDL. Nurkowania saturowane to już inna bajka. Zakres szkoleniowy, stosunkowo dobrze poznany kończy się poniżej limitu 30 min > NDL, nikt szkoleniowo nie robi nurkowań poza tym limitem niezaleznie od stopnia i głebokości. Powyżej już zaczyna się "szara strefa", gdzie mogą zdarzyć się przygody mimo wszelkiej staranności.
grzegorz napisał/a:
to bardzo wartościowy kurs jeśli jest dobrze przeprowadzony
To najtrudniejszy i najważniejszy kurs w karierze nurka rekreacyjnego zmierzającego w kierunku technicznym.
Ostatnio zmieniony przez TomM 15-06-2011, 22:18, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 62 Dołączył: 24 Maj 2004 Posty: 3728 Skąd: Katowice
Wysłany: 16-06-2011, 09:36
Chodzi mi tylko o to, aby uprawiać nurkowanie świadomie. Jeśli chcemy nurkować dekompresyjnie, to czyńmy to świadomie. Nie ma żadnej gwarancji na udaną dekompresję, nie ma patentowanych niezawodnych profili. Trzeba zaakceptować, że może się "coś" stać.
Czasem pierwszym objawem PFO u nurka z jakimś już doswiadczeniem nurkowym jest DCS typu II. Znany mi jest przypadek chłopaka, który pracował jako przewodnik nurkowy w pewnej bazie. Nurkował sporo, po kilka razy dziennie, jak to przewodnik. Po około roku pracy postanowił odbyć szkolenie techniczne, ściągnął sobie instruktora. Pierwsze nurkowanie kursowe było sukcesem. Ale już z drugiego wyszedł z porażeniem połowiczym. Niestety, jak sie potem okazało, miał PFO. To skrajny przypadek ciężkiego urazu w czasie kursu, jedyny osobiście mi znany szkoleniowy.
A zatem nie podoba mi sie postawa niektórych typu "mamy taki postęp w wiedzy dekompresyjnej, mamy takie nowoczesne metody planowania, że nic sie nie stanie". To zwyczajnie nieprawda i podejmując decyzję o uprawianiu nurkowania "ponadrekreacyjnego" trzeba świadomie zaakceptować tą możliwość. Bo potem mogą być takie sytuacje, z jaką zetknąłem się ostatnio: "Kiedy mi to wreszcie przejdzie? Jak to tydzień sprężeń, ale ja nie mam czasu, muszę pracować. Jak to kilka tygodni, albo miesięcy? Przecież tak się nie da żyć. Zróbcie coś".
jacekplacek [Usunięty]
Wysłany: 16-06-2011, 10:07
TomM napisał/a:
A zatem nie podoba mi sie postawa niektórych typu "mamy taki postęp w wiedzy dekompresyjnej, mamy takie nowoczesne metody planowania, że nic sie nie stanie". To zwyczajnie nieprawda i podejmując decyzję o uprawianiu nurkowania "ponadrekreacyjnego" trzeba świadomie zaakceptować tą możliwość.
Bo to skrajnie kretyńska postawa. Osobiście nie znam nikogo, kto by taką wykazywał. Nawet w sporach o metody, partnerstwo: po prostu nigdy nie spotkałem się z takim idiotyzmem. Wręcz przeciwnie: bywa, że jest to nadmiernie akcentowane.
Mówisz "po przekroczeniu zakresów NDL": nie mogę się z tym zgodzić. Ryzyko, w tym ciężki DCS czyha i tutaj. Nurkowanie nie jest bezpiecznym sportem. Podobnie jak jazda na rowerze, motorem, wspinaczka, czy prozaiczne wyjście do sklepu po bułeczki...
Wiek: 62 Dołączył: 24 Maj 2004 Posty: 3728 Skąd: Katowice
Wysłany: 16-06-2011, 21:08
jacekplacek napisał/a:
ciężki DCS czyha i tutaj
DCS czyha, to prawda, ale w zakresie nurkowań rekreacyjnych w limitach NDL raczej nie ciężki. Oczywiście kwestia co to znaczy "ciężki". Jak komuś drętwieje palec, spuchła oponka na brzuszku, zrobiła się wysypka na piersiach albo boli ramię to dla mnie jest lekki. Jak ktoś traci równowagę, wymiotuje, nie słyszy, nie rusza nogami, szcza pod siebie lub umiera to jest ciężki.
Wiek: 58 Dołączył: 09 Mar 2008 Posty: 3897 Skąd: Łódź/Gliwice
Wysłany: 16-06-2011, 21:27
Ja całkowicie zgodzę się z faktrm, że nurkując dekompresyjnie musimy się liczyć z faktem, że "coś się stanie", od choćby z powodu przytoczonego przez Ciebie PFO. (Chociaż niedawno brałem udział w rozmowie, gdzie Kolega stwierdził, że kiedy zaczął nurkować dekompresyjnie, Jego Żona zmusiła go do zrobienia badania pod kątem PFO, oboje są nurkami, On instruktorem GUE). Zgadzam się Tomku całkowicie, że powinniśmy nurkować świadomie. Ale każda działalność człowieka związana jest z ryzykiem, nawet przejście na pasach, a drugą stronę ulicy. Że nurkowanie dekompresyjne jest bardziej ryzykowne? Jest. Dlatego powinniśmy zrobić wszystko, by to ryzyko minimalizować. Więc oczywiście nie, jak zresztą napisałeś
TomM napisał/a:
"mamy taki postęp w wiedzy dekompresyjnej, mamy takie nowoczesne metody planowania, że nic sie nie stanie". To zwyczajnie nieprawda i podejmując decyzję o uprawianiu nurkowania "ponadrekreacyjnego" trzeba świadomie zaakceptować tą możliwość.
ale "mamy taki postęp w wiedzy dekompresyjnej, mamy takie nowoczesne metody planowania, że ryzyko DCS jest bez porównania mniejsze, niż to, które narażeni byli nurkowie, wykonujący analogiczne nurkowania 20 czy 30 lat temu". Czy z tym zdaniem Tomku się zgodzisz?
jacekplacek [Usunięty]
Wysłany: 16-06-2011, 21:57
TomM napisał/a:
DCS czyha, to prawda, ale w zakresie nurkowań rekreacyjnych w limitach NDL raczej nie ciężki. Oczywiście kwestia co to znaczy "ciężki". Jak komuś drętwieje palec, spuchła oponka na brzuszku, zrobiła się wysypka na piersiach albo boli ramię to dla mnie jest lekki. Jak ktoś traci równowagę, wymiotuje, nie słyszy, nie rusza nogami, szcza pod siebie lub umiera to jest ciężki.
Ciekawe ile jest przypadków neurologicznej postaci: wszystkich i jaki w tym jest procent technicznych? A ile lekkich w tych samych kryteriach?
TomM, każda organizacja stopniuje zakres głębokości, przeciętnie o 10m: OWD =18-21, AOWD=30m, Deep=40m. Służy to oswojeniu, poznaniu siebie, nabraniu doświadczenia, umiejętności oceny samopoczucia, analizie coraz większego ryzyka... Na każdym z tych etapów jest czas i miejsce, kiedy mówi się adeptom o zagrożeniach, metodach ich ograniczenia. Gdzieś tam jest czas na naukę ratownictwa, pomocy tlenowej, kierowania akcją ratowniczą. Potem przychodzi czas na wstęp do nurkowań technicznych: ograniczona dekompresja, niewielka głębokość - znowu: by dać czas na naukę i samopoznanie, umieć realnie szacować ryzyko. I znowu są kolejne stopnie, coraz wyższe limity: a na każdym z nich - podkreślane ryzyko. Dzięki takiemu stopniowaniu, można w jakimś stopniu ocenić, czy się nadajemy do tego, czy np. zdrowie nie pozwala. Jest czas na poprawę kondycji, zrzucenie wagi: nic nie dzieje się pochopnie.... Tzn tak jest w prawie wszystkich organizacjach i nie koniecznie ta droga jest jedynie słuszna. Bo np. GUE uważa, że świeżak po OWD może w kilka dni zostać technicznym nurkiem trimiksowym z jednoczesnym przeskokiem z 18m na 51m... I co: mają jakiś dramatyczny wskaźnik wypadkowości? Pewnie nie, a teoretycznie nie mieli kiedy ocenić, jak reagują na dekompresję.
hubert68 napisał/a:
Kolega stwierdził, że kiedy zaczął nurkować dekompresyjnie, Jego Żona zmusiła go do zrobienia badania pod kątem PFO, oboje są nurkami, On instruktorem GUE)
W GUE nie ma PFO. Bardzo ładnie poradzono tam sobie z tą przypadłością. W formularzu medycznym jest pytanie: czy masz PFO i jak odpowiesz "tak", nie możesz być członkiem GUE. To bardzo prosty i skuteczny sposób, pozbycia się tego groźnego schorzenia i żaden członek GUE go nie ma. No bo gdyby miał, napisałby nieprawdę w formularzu medycznym a to nie sztuka skupić sobie kłamców
Ostatnio zmieniony przez jacekplacek 16-06-2011, 22:00, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 63 Dołączył: 13 Sie 2007 Posty: 2478 Skąd: Trójmiasto
Wysłany: 16-06-2011, 22:17
Niestety , ani GUE ani wysłanie przez żonę na badania , nie wykluczą w 100 % posiadania PFO. Niestety nawet echo przezprzełykowe z kontrastem i próbą Valsavy nie zawsze uwidacznia obecność PFO . Moze akurat w momencie badania nie uaktywnić się przepływ.
Dlatego nie można powiedzieć nic na pewno i wszystko co związane z dekompresją i organizmem jest bardzo osobnicze.
Chodzi mi tylko o to, aby uprawiać nurkowanie świadomie. Jeśli chcemy nurkować dekompresyjnie, to czyńmy to świadomie. Nie ma żadnej gwarancji na udaną dekompresję, nie ma patentowanych niezawodnych profili. Trzeba zaakceptować, że może się "coś" stać.
100% zgoda, nie zauwazylem zreszta zeby ktos w tym watku napisal inaczej
jacekplacek napisał/a:
W formularzu medycznym jest pytanie: czy masz PFO i jak odpowiesz "tak", nie możesz być członkiem GUE.
hehe no wlasnie, jesli bedzie wypadek tym spowodowany to sie nie liczy na konto GUE. brakuje tylko punktu: w razie uczestniczenia w wypadku nurkowym w chwili tuz przed nastaniem wypadku dobrowolnie rezygnuje z czlonkostwa w GUE .
Wiek: 58 Dołączył: 09 Mar 2008 Posty: 3897 Skąd: Łódź/Gliwice
Wysłany: 16-06-2011, 22:49
piotrkw napisał/a:
Niestety , ani GUE ani wysłanie przez żonę na badania , nie wykluczą w 100 % posiadania PFO.
Miałem nie podejmować dyskusji z Panem Piotrem ale pisze bzdury z zakresu medycyny...
Źródło: Polski Przegląd Neurologiczny, 2008, tom 4, supl. A, "Próba TCD na PFO — znaczenie kliniczne i ograniczenia" Autory Grzegorz Kozera, Walenty M. Nyka, Katedra i Klinika Neurologii Dorosłych Akademii Medycznej w Gdańsku
Cytat:
"Złotym standardem” w diagnostyce PFO pozostaje
echokardiografia przezprzełykowa (TEE, transesophageal
echocardiography) z użyciem kontrastu, pozwalająca na
bezpośrednie uwidocznienie przecieku pomiędzy prawym
i lewym przedsionkiem oraz zobrazowanie ewentualnych
współistniejących anomalii przegrody międzyprzedsionkowej.
Czułość i specyficzność TEE w diagnostyce
PFO sięgają około 100%
jacekplacek napisał/a:
W GUE nie ma PFO. Bardzo ładnie poradzono tam sobie z tą przypadłością. W formularzu medycznym jest pytanie: czy masz PFO i jak odpowiesz "tak", nie możesz być członkiem GUE. To bardzo prosty i skuteczny sposób, pozbycia się tego groźnego schorzenia i żaden członek GUE go nie ma. No bo gdyby miał, napisałby nieprawdę w formularzu medycznym a to nie sztuka skupić sobie kłamców
Nie Jacku, to nie tak. W rozmowie uczestniczyło ponad 10 nurków, z czego połowa instruktorów (w High Springs, więc domyśl się z jakiej organizacji ). Nie wszyscy byli zgodni co do tego, czy robić takie badanie rutynowo. Ponadto PFO jest przeciwwskazaniem do nurkowania wyłącznie dla osób, które przeszły epizod DCS II typu (neurologiczny). Wykonanie badania podałem jako przykład działań być może zmniejszających ryzyko DCS, być może tylko zwiększających dobre samopoczucie nurka ale podejmowanych w ramach "świadomego nurkowania", o którym tu mówimy.
Wiek: 62 Dołączył: 24 Maj 2004 Posty: 3728 Skąd: Katowice
Wysłany: 16-06-2011, 22:58
hubert68 napisał/a:
ryzyko DCS jest bez porównania mniejsze, niż to, które narażeni byli nurkowie, wykonujący analogiczne nurkowania 20 czy 30 lat temu". Czy z tym zdaniem Tomku się zgodzisz?
Być może. Może, ponieważ około 1990 roku nurkowania na 50-55 m na powietrzu realizowane były (przez czołówkę, ale patrzmy na najlepszych, a nie ma dokonania zaścianka nurkowego ze strefy sowieckiej) z dekompresją na EAN36 od 30 m i tlenie od 6 m wg tabel powietrznych, bo inna metodyka stała się dostępna dopiero od projektu Wakulla Billa Stone'a.
Wg obecnych metod była dość zachowawcza, a chociaż deep-stopy weszły do praktyki nurkowej nieco później, to jednak głebokie przepięcie na nitroks i bardzo zachowawcza płytka dekompresja od 12 m były bardzo efektywne.
Dziś powszechne stosowanie mieszanek helowych i nasycenie lekkim gazem w połączeniu ze skróconą dekompresją (bo przecież nie powietrzną) nie obniża w rzeczywistości ryzyka DCS.
Zwróć uwagę, że postęp w nurkowaniu wiąże m.in. się ze skróceniem dekompresji.
Wiąże się to nieuchronnie ze zmniejszeniem marginesu bezpieczeństwa, na drobny błąd, czy stan zdrowia, dyspozycję w danym dniu itd. Dobrą praktyką jest bardzo świadome sterowanie zachowawczością dekompresji - wynikające z rozumienia mechanizmów. Przy godzinnym przystanku na 6 m dołożenie 5 min nie wnosi niczego, dopiero dołożenie 30 lub 60 minut coś zmienia istotnie. Doskonale o tym mówi twój mistrz (jak sądzę) JJ. "Dołóż drugie tyle, dokąd nie jesteś całkowicie pewny, że możesz sobie na to pozwolić".
Wiek: 63 Dołączył: 13 Sie 2007 Posty: 2478 Skąd: Trójmiasto
Wysłany: 16-06-2011, 23:09
hubert68 napisał/a:
Czułość i specyficzność TEE w diagnostyce
PFO sięgają około 100%
A co ja napisałem
piotrkw napisał/a:
badania , nie wykluczą w 100 % posiadania PFO
Czyli ile to jest około ? 95-97-99 % ??
Gdyby było 100 % , jak zauważył mój znamienity kolega, nie użyto by stwierdzenia " około".
I niestety ale na to samo pytanie w Klinice Kardiologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego również odpowiedza "około" . Z praktyki. Rozumiem, że kolega jest Kardiologiem ???
Bo ja nie jestem, stąd wypowiedź po konsultacji ze specjalistą zajmującym sie tym na codzień.
Wiek: 58 Dołączył: 09 Mar 2008 Posty: 3897 Skąd: Łódź/Gliwice
Wysłany: 16-06-2011, 23:31
piotrkw napisał/a:
Czyli ile to jest około ? 95-97-99 % ??
No tak, znowu ignorancja... Nie ma w medycynie testu, o którym ktokolwiek by napisał, że ma 100% czułość i 100% swoistość. Z punktu widzenia lekarza, TEE jest niezwykle wiarygodnym badaniem, poza tym, w przypadku wątpliwości można podjąć decyzję o badniu inwazyjnym. Pytanie tylko, o medyczny sens takiego postępowania, innymi słowy, po co wykonywać badanie, jeśli ktoś ze stwierdzonym PFO, nie zdecyduje się na leczenie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko