W zeszłym roku jechaliśmy z większą częścią naszej ekipy ponurkować na Sparmannie, zatrzymaliśmy się na posiłek, po wyjściu z lokalu jakieś kobiety podbiegły z krzykiem, informując nas, że mężczyzna rozwożący posiłki na telefon, zasłabł w samochodzie.
Faktycznie gość był nieprzytomny, nie oddychał, ponieważ wśród nas chyba wszyscy mieli za sobą wspomniane szkolenie akcja przebiegła bardzo sprawnie, część z nas zajęła się organizacją (wezwanie pogotowia, zabezpieczenie dojazdu karetki itp..), część wyciągnęła gościa z samochodu, dwójka bezpośrednio prowadziła resuscytację krążeniowo-oddechową, była maseczka, rękawiczki itp.. jak na kursie. Karetka przyjechała bardzo szybko, ratownik obejrzał pacjenta i coś bąknął, że "po zawodach", ale pociągnęli akcję dalej. Ponieważ byliśmy już niepotrzebni przekonałem kolegów, żeby nie czekać na efekt akcji ratunkowej, pojechaliśmy dalej z myślą, że może się udało.
Ogólnie rzecz biorąc byłem zbudowany działaniem moich kolegów, szybkością podejmowanych decyzji i faktem, że coś robiliśmy, a nie staliśmy wśród gapiów, nie było to doświadczenie straszne i nie należy tego demonizować.
Chyba najważniejsze jest, żeby zacząć działać, dalej już idzie samo.
Wiek: 58 Dołączył: 09 Mar 2008 Posty: 3897 Skąd: Łódź/Gliwice
Wysłany: 05-09-2011, 18:08
Gratuluję wszystkim, którzy podjęli akcję. Tomku nie wykluczam lekarzy. Jako lekarz "w pracy" reanimowałem 2 razy, jako przypadkowy świadek znacznie więcej, nawet nie pamiętam ile.
Ale chciałbym przytoczyć zdarzenie. Moja koleżanka, dostała się na studia medyczne za piątym podejściem. Na trzecim roku, stała w kolejce, ze swoją koleżanką z liceum, już lekarką. Ktoś zasłabł. Ludzie zaczęli wołać: "lekarza, lekarza". I ta młoda lekarka była tak zszokowana zdarzeniem, że zaczęła wołać z innymi. Dopiero sprowokowana, przez tą moją koleżankę, razem z nią zaczęła udzielać pomocy...
Dlatego zgadzam się z twierdzeniem, że ci z Was, którzy teraz wypowiadają się w kategoriach: napewno i natychmiast, w praktyce nie powinni być tacy pewni siebie...
Wiek: 62 Dołączył: 24 Maj 2004 Posty: 3728 Skąd: Katowice
Wysłany: 05-09-2011, 19:52
hubert68 napisał/a:
Tomku nie wykluczam lekarzy
Skoro tak, to mnie się zdarzyło. Stricte w pracy jakieś 5? razy.
Poza pracą co najmniej tyle samo, z tego raz w wypadku nurkowym.
Ofiara ostatecznie nie żyje. Uraz ciśnieniowy.
Masz rację. Zapytam, kto z Was ma jakiekolwiek doświadczenia w ratowaniu umierających (niezależnie od przyczyny) ludzi. Np. kto w swoim życiu, choćby 1 raz prowadził resuscytację krążeniowo-oddechową czy choćby sztuczne oddychanie usta-usta?
Co prawda kilka razy z racji wykonywanego zawodu jak i kilka razy zupełnie przypadkowo zastanej sytuacji. Smutnym jest jednak to, że tylko w dwóch przypadkach zakończyło się to sukcesem.
[ Dodano: 06-09-2011, 15:19 ]
TomS napisał/a:
"Ocena miejsca wypadku: zatrzymaj się, pomyśl, działaj".
Myślę, że to jest kluczowe w podjęciu pomocy.
Emocje nie są najlepszym doradcą i działanie na spontan może czasem przynieść więcej złego aniżeli brak jakiegokolwiek działania.
Ostatnio zmieniony przez Wieśkonur 06-09-2011, 15:21, w całości zmieniany 1 raz
I ta młoda lekarka była tak zszokowana zdarzeniem, że zaczęła wołać z innymi.
Jakoś mnie to nie dziwi, bo sam kiedyś znalazłem się w podobnej sytuacji i zajęło mi z pół minuty nim dotarło do mnie, że mimo bliskości szpitala coś trzeba zacząc robic.
Jechałem samochodem przez miasto i na przejściu dla pieszych upadł starszy człowiek. Wyskoczyliśmy z auta z kumplem, z którym wracałem z nurkowania, powoli robiło się już zbiegowisko, a że cała sytuacja zdarzyła się praktycznie przed szpitalem, to ktoś tam pobiegł po lekarza.
Facet był nieprzytomny i oddech był bardzo bardzo płytki (praktycznie ledwie wyczuwalny), natomiast puls dośc słaby ale w miarę regularny. Gdy początkowe nierozgarnięcie minęło, przystąpiliśmy do sztucznego oddychania z użyciem maski a w następnych minutach z zestawem tlenowym.
I choc człowiek ten nie odzyskał przytomności, to dobrze zrobiliśmy bo ekipa ratunkowa przybiegła po dośc długim czasie. Spakowali gościa na nosze i pobiegli do szpitala
Totalnym zaskoczeniem nastomiast była reakcja przechodniów - jakaś kobieta zabroniła nam dotykac tego człowieka bo... "pogotowie jest już w drodze" a częśc gapiów głośno zastanawiała się czy mamy odpowiednie umiejętności.
I to w nurkach lubię - zawsze jakimś sumptem mają przy sobie tlen i maski
Maskę mam zawsze, bo po prostu leży w schowku na apteczkę. A tlen? Cóż... akurat wracaliśmy z nura więc był pod ręką. Zaręczam Ci, że obecni tu lekarze również biorą tlen na nurkowania.
Ostatnio zmieniony przez piotr_c 07-09-2011, 22:45, w całości zmieniany 1 raz
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko