[quote="jacekplacek"]
Podanie początkującemu nurkowi jakiegoś autorytatywnego interwału kontroli partnerskiej uważam za bardzo dobry pomysł: nie tylko wyrabia dyscyplinę, ale pomaga w nabraniu wyczucia odległości, czasu, pozwala na szybkie nauczenie się szacowania gazu własnego i partnerów.[quote]
To prawda, potwierdzam.
tak byłam uczona i z perspektywy moich nurków kursowych- mam wrażenie, że nierzadko spoglądałam częściej niż 5 min z myślą: czy aby na pewno jest tyle ile potrzeba, czy aby tym razem jak machnęłam płetwą, zaryłam w mule lub miałam inne przygody - tego gazu nadal jest wystarczająca ilość etc...
Im więcej nurów, tym większa swoboda i luz w kontrolowaniu gazu. Bo zaczynam dostrzegać, ile tego gazu zużywam, w jakich warunkach etc...choć oczywiście to nadal obszar moich obserwacji i wnikliwej analizy.
Oczywiście zbyt duży luz, jak zresztą we wszystkim co robimy, może mieć fatalne skutki. Ale o tym już pisali w tym wątku.
Dla mnie, skoro nadal rozmawiamy o sprawdzaniu gazu, ważne jest również takie myślenie: mój gaz to to co mam na swoich plecach i plecach partnura. Zdarzyło mi się, że zapytany partnur o gaz- podał swój a moim nie był zainteresowany....albo mnie zapytał ale swojego nie pokazał. I wtedy płyń człowieku i goń i proś.....
Ostatnio zmieniony przez żona nurka 05-09-2012, 16:43, w całości zmieniany 1 raz
Na początku pozwolę sobie na podziekowanie Pawel_B za fajny opis pierwszych nurów na Bałtyku. Akurat tak się składa, że choć na morzach róznych już nurkowałem, w róznych jeziorach też, nie tylko w Polsce ( ach, Attersee ), to w Bałtyku po raz pierwszy miałem okazję zanurkować w tym miesiącu i powiem, że była rewelacja. Choć określiłbym to tak - wizura z Hańczy połączona z falowaniem Morza Adamańskiego w czerwcu albo Czerwonego w październiku. Wiała 6-tka. Ale tym niemniej nurkowanie super, choć lekki hardcor.
Myślę że każdy akwen ma swoje zasady. Bywalcy Bałtyku może mnie skorygują, ale :
- prądy to w zasadzie prądziki, kudy im do prądów w Indonezji ( wstępujacych, zstępujących itp ), wiejących tak, że trzeba się trzymać rafy a pod prąd niepodobna popłynąć albo do prądów na Thistlegorm'ie, gdzie kiedyś prawie odrywało mnie od opustówki ( nie zawsze tak jest ).
- fale krótkie, trzeba było uważać, żeby nie dostać dziobem RIB'a w łeb przy wynurzaniu, ale kudy im do fal na Zanzibarze, kilkumetrowych.
Mój problem na Bałtyku to była wizura, a było tak: widzę że mój buddy zanurza się obok mnie, ja się zanurzam z lekkim problemem bo fale, 12Kg balastu w sucharze ( w jeziorze spoko, ale tu zasolenie trochę większe, a waże ok 100kg ). Wypuszczam z jacketu i suchara co się da ( kolejny problem, w jeziorze z brzegu łatwiej wypuścić powietrze z jacketu i suchara ). Na 5 m nie widzę mojego buddy, więc płynę tam gdzie wg mnie powinna być opustówka na wrak ( w sumie przedszkolny jeśli chodzi o Bałtyk, nurkowaliśmy na "Groźnym" ) . Po minucie dalej nie widzę buddy'ego więc się wynurzam i okazuje się, że jestem jakieś 20-30m od bojki. Oni też się wynurzyli, nurkowaliśmy we trzech, ale się nie widzieliśmy z powodu fal. Powinienem wypuscić bojkę, pewnie by mnie wtedy zauważyli, na szczęście szyper RIB'a mnie widział i dał im znać że jestem.
Gdzie był błąd ? Szyper powiedział, żeby zanurzać się od razu. Może przecenił nasze umiejętności orientacji. Na drugim nurze po wejściu do wody podpłynęliśmy do bojki na powierzchni i się zanurzyliśmy. I nie udało nam się zgubić, choć widocznośc była na 2-3 metry.
Natomiast w kwestii dyskusji o partnerze/buddy powiem tak - ja najczęściej nurkuję ze swoją ekipą. I wtedy jest super, nie sprawdzamy sobie powietrza wzajemnie co 5 minut ( ja swoje sprawdzam, partner(ka) swoje ) i nie pokazujemy sobie co chwila "ok". Wystarczy że co mniej więcej minutę spojrzymy na siebie. Na "Groźnym" pytanie o powietrze padło raz, po opłynieciu wraku dookoła, po jakichś 50-ciu minutach. Mieliśmy po 110 mniej więcej. "ok" było tylko na 5-ciu metrach przy zejściu.
Ja po prostu wiem, że mój buddy zużywa mniej więcej tyle samo, a jak będzie miał 100 bar to mi sam pokaże.
Inaczej się sprawa przedstawia podczas nurkowania z przypadkowymi partnerami. Mniej więcej 50% ma partnera w d... O ile w Egipcie mogę sobie na to pozwolić, to np. w Bałtyku wolałbym chyba zanurkować sam. Przynajmniej nie muszę się stresować o partnera, który mi nagle znika. Co z tego że on/ona jest super nurkiem jeśli chodzi o pływalność. Jeśli mi zniknie i popłynie gdzieś to ja się muszę wynurzyć. A on/ona pewnie się nie wynurzy i mam stres i zepsute nurkowanie. Naprawdę wolę świeżych nurków ( oczywiście w łatwiejszych wodach ) niż takich partnerów którzy się gubią. Miałem taką akcję na Hańczy, podczas mojego pierwszego tam nurkowania. Gość, obnurkowany tam ma max miał prowadzić i po 5-ciu minutach zniknął. Owszem, technicznie był super, ale wogóle nie zwracał uwagi na partnerów. Wtedy byłem mocno nieopierzony, ale teraz naprawdę wolałbym zanurkowac tam sam niz z takim partnerem. Przynajmniej mam jedną osobę mniej do martwienia się.
jacekplacek [Usunięty]
Wysłany: 19-09-2012, 10:19
ladowny napisał/a:
Bywalcy Bałtyku może mnie skorygują, ale :
- prądy to w zasadzie prądziki, kudy im do prądów w Indonezji ( wstępujacych, zstępujących itp ), wiejących tak, że trzeba się trzymać rafy a pod prąd niepodobna popłynąć
Wprawdzie nie "bywalec", ale parę razy byłem Na Zatoce prądy raz są, raz ich nie ma a czasem są bardzo silne. Zależnie od miejsca i wiatrów. Natomiast pionowych nie spotkałem, ale czytałem gdzieś opis (Sebastiana Popka chyba), że też się zdarzają.
ladowny napisał/a:
Wypuszczam z jacketu i suchara co się da ( kolejny problem, w jeziorze z brzegu łatwiej wypuścić powietrze z jacketu i suchara ). Na 5 m nie widzę mojego buddy
Nurkowanie jest sportem partnerskim a zanurzenie jest częścią nurkowania. jak można w czasie zanurzenie olać partnera i go zgubić?
ladowny napisał/a:
Szyper powiedział, żeby zanurzać się od razu. Może przecenił nasze umiejętności orientacji.
Jak cholera przecenił. Co jeszcze miał zrobić za Was? Machać płetwami? Szyper jest od prowadzenia łódki i ew. sygnalizowania zagrożeń. Ocena, czy warunki nie przerastają Waszych umiejętności na pewno nie należy do Niego.
ladowny napisał/a:
Oni też się wynurzyli, nurkowaliśmy we trzech, ale się nie widzieliśmy z powodu fal.
Mam nadzieję, ze dało Ci to wystarczającą nauczkę, by zwracać uwagę na partnerów przez całe nurkowanie a nie tylko w jego wygodnych dla Ciebie fragmentach.
ladowny napisał/a:
Miałem taką akcję na Hańczy, podczas mojego pierwszego tam nurkowania. Gość, obnurkowany tam ma max miał prowadzić i po 5-ciu minutach zniknął. Owszem, technicznie był super, ale wogóle nie zwracał uwagi na partnerów.
To była zwykła pipa, nie nurek. Gdyby "technicznie" miał przynajmniej blade pojęcie o podstawach, nie zgubiłby Was.
Ostatnio zmieniony przez jacekplacek 19-09-2012, 10:21, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 50 Dołączył: 02 Maj 2012 Posty: 709 Skąd: Warszawa
Wysłany: 19-09-2012, 10:43
jacekplacek napisał/a:
Gdyby "technicznie" miał przynajmniej blade pojęcie o podstawach, nie zgubiłby Was.
Niekoniecznie Jacku. Naprawdę bywają nieźli technicznie nurkowie, którzy za nic nie odnajdują się z partnerstwie. Jest to pewnie kwestia kilku nakładających się czynników - szkolenia, charakteru, podejścia do partnerstwa i nurkowania. Nie generalizował bym .
jacekplacek [Usunięty]
Wysłany: 19-09-2012, 11:06
Pawel_B napisał/a:
jacekplacek napisał/a:
Gdyby "technicznie" miał przynajmniej blade pojęcie o podstawach, nie zgubiłby Was.
Niekoniecznie Jacku. Naprawdę bywają nieźli technicznie nurkowie, którzy za nic nie odnajdują się z partnerstwie. Jest to pewnie kwestia kilku nakładających się czynników - szkolenia, charakteru, podejścia do partnerstwa i nurkowania. Nie generalizował bym .
W tym co piszesz, jest totalna sprzeczność wynikająca pewnie z ilości i kręgu obserwacji. Nurek mający opanowane techniczne podstawy, wie co się wokół dziej, potrafi się w każdej chwili zatrzymać, ma orientację kto i gdzie jest, potrafi potrzebującego nurka asekurować a w razie rozdzielenia zespołu, wie to prawie natychmiast. Zdarzało mi się wynurzać w poszukiwaniu partnera, ale to były z góry ustalone praktycznie solowe nurki, gdzie dwóch równorzędnych wchodziło razem do wody i jedyne co ich łączyło to kierunek płynięcia - np. przy fotografii.
Natomiast wielokrotnie widze takich pseudo "dobrych technicznie" gnających bez ładu składu i sensu, nie kumających co się wokół dzieje. Pawle, to nie są dobrzy nurkowie. Bardzo łatwo sprowokować u nich sytuację "zagubienia" gdzie ja doskonale takiego gościa widzę a on mnie nie. Najfajniej kiedyś opisał mi taką zajebistość Włodek: gość dobre pół godziny nie zauważył, że Włodka nie ma a na koniec opierdzielił Go, że się nie pilnował
Ps. A to, że ktoś się w partnerstwie "nie odnajduje" nie oznacza, że nie umie. Wiele osób nie lubi nurkować partnersko. Ale nie zganiają na to swoich braków technicznych.
Ostatnio zmieniony przez jacekplacek 19-09-2012, 11:09, w całości zmieniany 1 raz
Najfajniej kiedyś opisał mi taką zajebistość Włodek: gość dobre pół godziny nie zauważył, że Włodka nie ma a na koniec opierdzielił Go, że się nie pilnował
Ja podobną sytuację miałam parę lat temu na kursie, nie trwała pół godziny, ale....pierwszy nurek w jeziorze, płynę z instruktorem, zamuliłam szorując kolanami po dnie....nagle nie ma go...i nie ma...i nie ma....założyłam, że jak muł opadnie może coś będzie widać, więc czekam....czekam....po dobrych kilku minutach przypływa, a na brzegu opierdziela, że się zgubiłam...
Włodek K [Usunięty]
Wysłany: 19-09-2012, 22:41
żona nurka napisał/a:
jacekplacek napisał/a:
Najfajniej kiedyś opisał mi taką zajebistość Włodek: gość dobre pół godziny nie zauważył, że Włodka nie ma a na koniec opierdzielił Go, że się nie pilnował
Ja podobną sytuację miałam parę lat temu na kursie, nie trwała pół godziny, ale....pierwszy nurek w jeziorze, płynę z instruktorem, zamuliłam szorując kolanami po dnie....nagle nie ma go...i nie ma...i nie ma....założyłam, że jak muł opadnie może coś będzie widać, więc czekam....czekam....po dobrych kilku minutach przypływa, a na brzegu opierdziela, że się zgubiłam...
To trochę inaczej było. Ale pies drapał
Żono nurka najprawdopodobniej zostałaś celowo wpuszczona w maliny po to aby Ci pokazać że nie pilnujesz partnerstwa
Rzecz w tym że w grupie partnerskiej NA NURKOWANIU gubią się obaj partnerzy bo partnerstwo jest WZAJEMNE
Nurkowanie szkoleniowe nie jest prawdziwym nurkowaniem
To taka sztuka dla nauczenia się sztuki nurkowania
Rzecz w tym że dobrym partnerem nie może być nurek który wciąż jest wpatrzony w siebie i swoje potrzeby.
Jest tak najczęściej wtedy gdy współistnieją różne problemy:
- ma problemy z kontrolą pływalności, pozycją czy trymem,
- ma problemy z technikami przemieszczania się się,
- ma problemy ze sprzętem,
- ma problemy z techniką oddychania pod wodą,
jest z tych tytułów w stresie,
- ma narcystyczne zapędy, uważa że świat ma się kręcić w koło niego.
- ma złe nastawienie do partnerstwa lub nie umie go realizować.
Części można się nauczyć zaś reszta to w sumie decyzje nurków.
[ Dodano: 19-09-2012, 22:43 ]
żona nurka napisał/a:
a na brzegu opierdziela, że się zgubiłam...
Ja bym opierdzielił jeszcze za nie zastosowanie właściwej procedury
Rzecz w tym że dobrym partnerem nie może być nurek który wciąż jest wpatrzony w siebie i swoje potrzeby.
Jest tak najczęściej wtedy gdy współistnieją różne problemy:
- ma problemy z kontrolą pływalności, pozycją czy trymem,
- ma problemy z technikami przemieszczania się się,
- ma problemy ze sprzętem,
- ma problemy z techniką oddychania pod wodą,
jest z tych tytułów w stresie,
No Włodku, to jakbyś opisał mnie pod wodą przynajmniej te parę lat temu.
Nad każdym z tym zagadnień powoli i stopniowo pracuję...
Wtedy, podczas tego 1 nurkowania, kiedy stresu było tyle co wody w jeziorze, ostatnia rzecz, o jakiej bym pomyślała to wzajemne partnerstwo... z instruktorem....
tzn. oczywistym było, że on jest moim partnerem, ale żebym ja....
Moje "partnerstwo" wyglądało mniej więcej tak: instruktor pokazuje brak gazu, na co ja mu grzecznie odpowiadam, że ja mam i że jest ok i płynę dalej....od razu dodaję: ochrzan oczywiście dostałam
No, ale słusznie mówisz: kurs to taka sztuka sztuki:)
[ Dodano: 19-09-2012, 23:50 ]
A tak z zupełnie innej strony: pozdrawiam z Łagowa, a dokładniej z Gronowa
jacekplacek [Usunięty]
Wysłany: 20-09-2012, 00:05
Cytat:
A tak z zupełnie innej strony: pozdrawiam z Łagowa, a dokładniej z Gronowa
A może jakiś wspolny nureczek jutro?
Włodek K [Usunięty]
Wysłany: 20-09-2012, 00:20
żona nurka napisał/a:
No Włodku, to jakbyś opisał mnie pod wodą przynajmniej te parę lat temu.
Nad każdym z tym zagadnień powoli i stopniowo pracuję...
Nie mam pojęcia Nie widziałem Ciebie pod wodą
żona nurka napisał/a:
Wtedy, podczas tego 1 nurkowania, kiedy stresu było tyle co wody w jeziorze, ostatnia rzecz, o jakiej bym pomyślała to wzajemne partnerstwo... z instruktorem....
tzn. oczywistym było, że on jest moim partnerem, ale żebym ja....
Czy dobrze kumam że ta historia odbyła się na pierwszym nurkowaniu?
Jeśli tak, to był to bardzo poważny błąd w sztuce instruktora stwarzający poważne zagrożenie dla kursanta. Tak to oceniam z tego co zrozumiałem. Nigdy nie dopuszczam do sytuacji zgubienia się nurka przez dozowanie doświadczenia i pełny pressing.
żona nurka napisał/a:
A tak z zupełnie innej strony: pozdrawiam z Łagowa, a dokładniej z Gronowa
No ładnie w mojej okolicy grasujecie a ja nic (no prawie nic) nie wiem. No i nie w Gronowie ale obok
Jutro znaczy dziś mam plan puścić się z kursantami, w sobotę z warsztatowiczami, w piątek też coś się będzie działo mokrego.
Zatem może?
Dzięki, Chłopaki za propozycję nurów...
Ja tu służbowo na statek....od 8 do 17.00 dziś i jutro.... mundurek i praca, praca...
będzie jeszcze okazja, bo w grafiku kilka wypadów...mhmmm...na ten prawie koniec świata mam.
[ Dodano: 20-09-2012, 07:33 ]
[quote="Włodek K"]
Czy dobrze kumam że ta historia odbyła się na pierwszym nurkowaniu?[quote]
dokładnie tak, na PIERWSZYM.....
Cytat:
no racja, ale najpierw trzeba kogos USWIADOMIC, ze taka procedura istnieje....
Wiek: 48 Dołączył: 23 Sie 2006 Posty: 882 Skąd: Płock
Wysłany: 20-09-2012, 10:44
jacekplacek napisał/a:
Nurek mający opanowane techniczne podstawy, wie co się wokół dziej, potrafi się w każdej chwili zatrzymać, ma orientację kto i gdzie jest, potrafi potrzebującego nurka asekurować a w razie rozdzielenia zespołu, wie to prawie natychmiast.
Kurde, jak to człowiek z wiekiem wiele się o sobie dowiaduje... A ja głupi myślałem, ze chociaż jakieś podstawy podstaw mam...
Pod wodą przy większej ilości nurków (3,4,5) lub przy słabej widoczności nie zawsze wiem co się wokół mnie dzieje i nie mam pełnej orientacji kto i gdzie jest.
jacekplacek napisał/a:
Natomiast wielokrotnie widze takich pseudo "dobrych technicznie" gnających bez ładu składu i sensu, nie kumających co się wokół dzieje. Pawle, to nie są dobrzy nurkowie. Bardzo łatwo sprowokować u nich sytuację "zagubienia" gdzie ja doskonale takiego gościa widzę a on mnie nie.
W ciągu ostatniego półrocza (około 40 nurów) zdarzyło mi się dwa razy nie zauważyć że spierdzielił mi partner. Raz dyndał on nade mną "doskonale mnie widząc, a ja jego nie" i nie udało mi się go wypatrzeć aż do decyzji o wynurzaniu, a drugi raz w słabej widoczności partnur w sekundę odbił od platformy na której ja coś tam ćwiczyłem i popłynął do brzegu. W obydwu sytuacjach spuszczenie ich z oczu trwało nie więcej jak 10-15s i to wystarczyło, żebym nie miał szansy na udzielenie pomocy w przypadku problemów.
Czy zatem jedynym sposobem na skuteczne partnerstwo jest NIE TRACIĆ Z OCZU PARTNERA ? Nawet na chwilę. Nie żadne tam "trzeba zerkać na partnera co chwilę", albo "kiedy spojrzymy w bok musimy widzieć jego światło". Nic z tych rzeczy. Musimy go widzieć cały czas!!!!
Czyli: podczas nurkowania w naszej głowie i oczach nie ma miejsca na nic innego niż partner.
Czy o to chodzi?
Ja myślę, że nie. Partnerstwo to nie branie odpowiedzialności za głupotę innych. Tak uważam. Choć często nie stosuję się do tej zasady.
Nadal uważam, że jest wielu świetnie przygotowanych technicznie nurków, którzy są koszmarnymi partnerami.
Ja wiem o co Ci chodzi Jacek, ale tu powraca kwestia wyboru: Z kim wolę zanurkować? Z nurkiem zaraz po OWD, który rozumie dlaczego nurkujemy jako para, czy z nurkiem HD PRO TECH Adv PORN Trimix PADI, który naszą obecność może zauważy przy czwartym dźgnięciu nożem....
Ps.
A propos głupoty:
Dzisiaj mija dokładnie rok od mojego 8-godzinnego "wypoczynku" w stalowej psychodelicznej konserwie przez bezduszność tylko zwanej zwyczajnie komorą.
jacekplacek [Usunięty]
Wysłany: 20-09-2012, 11:20
Grotto8 napisał/a:
ja głupi myślałem, ze chociaż jakieś podstawy podstaw mam...
Pod wodą przy większej ilości nurków (3,4,5) lub przy słabej widoczności nie zawsze wiem co się wokół mnie dzieje i nie mam pełnej orientacji kto i gdzie jest
Zespół 3 osobowy jest trudną formacją. 4 i więcej osób, dla większości nurków - praktycznie nie do opanowania. Dlatego zespoły składają się z maksymalnie 3 osób a pięcioosobowy po prostu dzielimy, bo inaczej zamiast zespołumamy do czynienia z pięcioma nurkami solo - nikt nie wie kto, kogo ma pilnować.
Przy słabej widoczności stosuje się techniki nie pozwalające na rozdzielenie zespołu, lub rezygnujemy z nurkowania - na wyjeździe jest dość innych rozrywek, by skupiać się wyłącznie na marznięciu, zalewaniu auta i niszczeniu - drogiego skądinąd - sprzętu nurkowego.
Grotto8 napisał/a:
Czy zatem jedynym sposobem na skuteczne partnerstwo jest NIE TRACIĆ Z OCZU PARTNERA ? Nawet na chwilę. Nie żadne tam "trzeba zerkać na partnera co chwilę", albo "kiedy spojrzymy w bok musimy widzieć jego światło". Nic z tych rzeczy. Musimy go widzieć cały czas!!!!
Dokładnie TAK! Z partnerem albo widzimy się kątem oka, albo widzimy Jego światło: na zasadzie "nie ma światła = nie ma partnera = kłopoty" - jedną z najskuteczniejszych metod zwrócenia uwagi partnera w ciemności, jest właśnie przydławienie dłonią światła swojej latarki.
Partnerstwo wydaje się trudne wyłącznie nurkom, którym o tym wiele mówiono, ale nie uczono. Dla tych, którzy zamiast pustej gadki, mieli rzetelną naukę, jest to proste i naturalne.
Grotto8 napisał/a:
Ja wiem o co Ci chodzi Jacek, ale tu powraca kwestia wyboru: Z kim wolę zanurkować? Z nurkiem zaraz po OWD, który rozumie dlaczego nurkujemy jako para, czy z nurkiem HD PRO TECH Adv PORN Trimix PADI, który naszą obecność może zauważy przy czwartym dźgnięciu nożem....
Nie obrażajmy nurków PADI - znam też dobrze wyszkolonych. Nurek, którego trzeba dźgać by zauważył naszą obecność, nie jest dobrym nurkiem. To tak jak z seksem - nie sądzę, że uznasz kochankę za dobrą, jeżeli będzie myśleć wyłącznie o sobie. A jak dołoży się do tego brak techniki... tragedia
Włodek K [Usunięty]
Wysłany: 20-09-2012, 20:14
Syrenka_013 napisał/a:
no racja, ale najpierw trzeba kogos USWIADOMIC, ze taka procedura istnieje....
Właśnie się okazało że uświadomienia nie było. Nic jeszcze nie było! Ale było opieprzenie za nie swoje błędy. Żona nurka nie popełniła żadnego błędu. Bo aby go popełnić trzeba najpierw wiedzieć jak się to robi. Jak się nie wie to nie ma błędu po stronie ucznia. Za to jest błąd po stronie dającego instrukcje. Trudno go nazwać nauczycielem. Ale ja tam się nie znam za bardzo więc mogę się mylić.
[ Dodano: 20-09-2012, 20:16 ]
Grotto8 napisał/a:
Pod wodą przy większej ilości nurków (3,4,5) lub przy słabej widoczności nie zawsze wiem co się wokół mnie dzieje i nie mam pełnej orientacji kto i gdzie jest.
Mam tak samo w ciemnym pokoju bez latarki. Kilka kółek i nie wiem gdzie jestem
[ Dodano: 20-09-2012, 20:22 ]
jacekplacek napisał/a:
Partnerstwo wydaje się trudne wyłącznie nurkom, którym o tym wiele mówiono, ale nie uczono. Dla tych, którzy zamiast pustej gadki, mieli rzetelną naukę, jest to proste i naturalne.
Dzisiaj na drugiej lekcji OWD nurkowie sporo kłopotów mieli właśnie z utrzymaniem partnerstwa. Wisieć w toni już umieją +- 0,5 do 1 m i takie różne sztuczki robią już dość przyzwoicie. Ale się uczą partnerstwa i się nauczą do końca kursu tak jak kontroli pływalności na trochę lepszym poziomie (to dopiero piąta godzina w wodzie więc wiele wymagać nie można). Czy zastosują zasady partnerstwa to już inna para kaloszy.
Ostatnio zmieniony przez Włodek K 20-09-2012, 20:24, w całości zmieniany 1 raz
Czy zatem jedynym sposobem na skuteczne partnerstwo jest NIE TRACIĆ Z OCZU PARTNERA ? Nawet na chwilę
Jeśli jednoczesnie chcesz utrzymywać idealnie horyzontalny trym, nie ruszać się (żeby nie zwiekszyć zużycia) i żeby wyglądać jak nurek z obrazka jakiejś ekstremistycznej federacji
aaaa oprócz tego nie zgubić partnera no to Grotto musisz wydać 2t baksów na HiDa
i pływać z nim nawet na pedalskim szuwarowym nurkowaniu w jasny słoneczny dzień
Tylko że wtedy juz nie opłaca się jechac na szuwarowe nurkowanie bo i tak nic nie zobaczysz bo zakres ruchu głowa nie pozwoli - z reszta chyba nawet nie wolno sie tak za bardzo poruszac - trzeba wyglądać. W takim wypadku bierzesz twina, dwa stage, skuter, kołowrotek i swojego Hida i jedziesz gdziekolwiek (byle by duzo widzów było) i sobie wisisz nad platformą.
Dzisiaj na drugiej lekcji OWD nurkowie sporo kłopotów mieli właśnie z utrzymaniem partnerstwa. Wisieć w toni już umieją +- 0,5 do 1 m i takie różne sztuczki robią już dość przyzwoicie. Ale się uczą partnerstwa i się nauczą do końca kursu tak jak kontroli pływalności na trochę lepszym poziomie (to dopiero piąta godzina w wodzie więc wiele wymagać nie można).
Cześć,
ło kurcze, na drugim nurku w piątej godzinie nauki umieja wisieć w toni z tolerancja do 0,5 - 1m. To robi wrażenie - zarówno talent uczniów, zdolności dydaktyczne nauczyciela jak i długość tych nurkowań. Ja pamiętam na swoim kursie wysysanie 15l butli w ok 40 min., wisieć - wiszę od biedy, spalanie mi spadło, ale niestety nie aż tak. Ale mimo wszystko czuję kompleksy i palącą zazdrość.
Ostatnio zmieniony przez TomKur 20-09-2012, 22:34, w całości zmieniany 1 raz
jacekplacek [Usunięty]
Wysłany: 20-09-2012, 22:54
TomKur napisał/a:
Włodek K napisał/a:
Dzisiaj na drugiej lekcji OWD nurkowie sporo kłopotów mieli właśnie z utrzymaniem partnerstwa. Wisieć w toni już umieją +- 0,5 do 1 m i takie różne sztuczki robią już dość przyzwoicie. Ale się uczą partnerstwa i się nauczą do końca kursu tak jak kontroli pływalności na trochę lepszym poziomie (to dopiero piąta godzina w wodzie więc wiele wymagać nie można).
Cześć,
ło kurcze, na drugim nurku w piątej godzinie nauki umieja wisieć w toni z tolerancja do 0,5 - 1m. To robi wrażenie - zarówno talent uczniów, zdolności dydaktyczne nauczyciela jak i długość tych nurkowań. Ja pamiętam na swoim kursie wysysanie 15l butli w ok 40 min., wisieć - wiszę od biedy, spalanie mi spadło, ale niestety nie aż tak. Ale mimo wszystko czuję kompleksy i palącą zazdrość.
Zauważ, ze mało który kurs CAŁY daje 5 godzin w wodzie.
Jak się ćwiczy, żeby nauczyć, zużycie gazu nie ma wielkiego znaczenia, bo maks głębokość nie przekracza 5-6m a większość jest jeszcze płycej
Poza tym, Włodek ma na prawdę ogromne doświadczenie i nie przypominam sobie spotkania z Nim, bym sam się czegoś nie nauczył
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko