szkoda chłopaków
to takie nurkowanie ale w odwrotną stronę.
Marcin13736 [Usunięty]
Wysłany: 07-03-2013, 08:59
Nie ma na razie dobrych wieści. Trzeba czekać kilka dni, aż ekipa z IV będzie zmuszona do powrotu. Na chwilę obecną mają zostać i wypatrywać zaginionych...
kompletnie się nie znam na wspinaczce, ale mąż koleżanki powiedział takie zdanie "nie należy się chwalić wejściem, bo większą sztuką jest zejść "
i doskonale go rozumiem, mimo że góry są mi obce...
w nurkowaniu zanurzenie to także nie kłopot,
cholerny kłopot to bezpiecznie wrócić na powierzchnię z głębokiego i długiego nurka.
No, ale w radio już słyszałem, że szczyt zdobyty, tylko zdobywcy nie wrócili. To tak jakby zdobyć Rów Mariański z kamieniem u szyi. Wszystkie rekordy pobite, tylko nurek nie wrócił.
No, ale w radio już słyszałem, że szczyt zdobyty, tylko zdobywcy nie wrócili. To tak jakby zdobyć Rów Mariański z kamieniem u szyi. Wszystkie rekordy pobite, tylko nurek nie wrócił.
Moim skromnym zdaniem, każdy przy odrobinie "motywacji" ze strony osoby trzeciej jest w stanie "zdobyć" Rów Mariański, a już wejść na Mount Everest nie bardzo.
Kiedys nurkowałem z rosjanka-instruktorem. Ona przed nurkiem mówiła : Będę mieć cię na oku ty masz mieć mnie. Jak złamiesz zasade i pójdziesz zbyt głęboko ja ryzykować nie będe i pomacham ci pa pa pa. Opowiem twojej rodzinie jaki byłeś bohaterski i co się stało."
A tu ??? Czy mieli być razem ale jednak nie byli ??? Czy gdyby szli razem to wróciliby wszyscy czy nikt ??? Czy może komuś się spieszyło i nie oglądał się za siebie a ktoś poprsotu skręcił nogę ???
To chyba będą trudne momenty dla kilku osób.
A tu ??? Czy mieli być razem ale jednak nie byli ??? Czy gdyby szli razem to wróciliby wszyscy czy nikt ??? Czy może komuś się spieszyło i nie oglądał się za siebie a ktoś poprsotu skręcił nogę ???
To chyba będą trudne momenty dla kilku osób.
Takie wyprawy to już najwyższa szkoła jazdy, zejście samo w sobie jest ekstremalnie trudne, tu "moralność" jest ciut inna niż w zwykłym świecie.
Polecam "Dotknięcie pustki" - bardzo fajna lektura.
No, ale w radio już słyszałem, że szczyt zdobyty, tylko zdobywcy nie wrócili. To tak jakby zdobyć Rów Mariański z kamieniem u szyi. Wszystkie rekordy pobite, tylko nurek nie wrócił.
Nie do końca dosłuchałeś. Na szczyt weszły 4 osoby, dwie zagineły podczas powrotu. Tak więc porównanie jest słabe.
tak ku rozwadze tym, którzy myślą, że wiedzą, co oceniają...
Daleki jestem od krytykowania wyprawy, odniosłem sia raczej do sytuacji w mediach, no ciut się pomyliłem, bo myślałem, że szczyt zdobywali tylko ci co zginęli.
Faktem jest, ze teraz może zacząć się nagonka na słuszność takich wypraw, ale póki nie zacznie się poszukiwanie winnych na siłę to nie powinno to być jakieś wielkie poruszenie. Nie powinniśmy tu mieć powtórki z "wyczynów" pewnego kitsurfera.
Dołączyła: 12 Maj 2011 Posty: 2773 Skąd: jak wyżej
Wysłany: 07-03-2013, 16:16
Voltek, ja bardziej odnosiłam się do tego, co napisał Henry
Przyjmowanie za punkt odniesienia naszych zwykłych sytuacji przy ocenie ludzi działających w tak ekstremalnych warunkach - to nieporozumienie.
gazeliusz [Usunięty]
Wysłany: 07-03-2013, 16:26
Na wysokości 8 tys metrów moralność nie ma nic do rzeczy.. To nie jest miejsce i czas na chwilę zastanowienia, wzniosłe czyny i bohaterskie decyzje.. Tam nie ma bohaterów.. Nie ma fizycznej możliwości aby komuś pomóc iść, wziąć go pod ramię czy ciągnąć po śniegu.. Jak wiecie niektórzy nie mają siły iść na własnych nogach a co dopiero z kimś.. Idzie zespół ale na takiej wysokości i po tak długim czasie jaki tam spędzili jest tylko jedna szansa na przeżycie, jak najszybciej w dół. Widzę dużą analogię pomiędzy himalaizmem a nurkowanie, jak już ktoś wspomniał wcześniej.. To trochę tak jak nurkowanie na 200 metrów z partnerem. Można zanurkować razem ale już pomóc sobie na takiej głębokości nie sposób.. Często na portalach w komentarzach przewija się pytanie "a dlaczego nie ruszyli im na pomoc".. Kto? Kiedy? Ekipa ratunkowa może ruszyć z 4 tys na 6 tys. Albo z 5,5 tys na 7 tys . Ale nie na 8 tys metrów.. Z doliny? A aklimatyzacja? Bez szans.. Dobrze jest samemu doświadczyć co to znaczy nie móc przejść kolejnych 20 metrów bez zatrzymania gdy szczyt jest przed nami 50 metrów, po prawie płaskim terenie.. Pozwala nam to spojrzeć z innej perspektywy na wyczyny takich ludzi.. Oni doskonale znają ryzyko, godzą się na nie i podejmują wyzwanie.. Wg mnie należy im się szacunek tak czy inaczej, wrócili czy nie.. Bo podjęli wyzwanie..
Włodek K [Usunięty]
Wysłany: 09-03-2013, 15:47
Cytat:
Mount Everest do 1997 wierzchołek zdobyło 676 osób, w tym czasie zginęło 148 wspinaczy (to 22% zgonów zwykle młodych zdrowych ludzi)
Osobiście nie rozumiem i nie pochwalam takich mega wyczynów a zwłaszcza peanów na cześć zmarłych podczas tej zabawy.
To jakieś poplątanie pojęć.
Bo zdobywanie takich szczytów to działanie bardzo wysokiego ryzyka przypominające samobójstwa, w tym przypadku z 50 procentową szansą na przeżycie. W innych dochodzi do 100% przeżycia chość statystyka z Mount Everestu jednak jest porażająca.
Czy skuteczny samobójca, nawet ze szczytnymi ideami, też zasługuje na pochwałę czy szacunek?
Co myśleć o ludziach podejmujących tak skrajne ryzyko gdy mają dla kogo żyć?
Czy zdobycie jakiegoś szczytu zezwala i jest warte aby podejmować tak skrajne ryzyko?
Jak nazwiemy człowieka który np. kajakiem zechce np opłynąć przylądek Horn w największych sztormach albo wejdzie pod lód bez żadnej asekuracji na nawigację naturalną?
Czy podjecie wyzwania przekraczającego możliwości jest działaniem nagannym czy należy je witać z aplauzem?
Ja rozumiem że ktoś ma przekonanie iż idzie w góry bo one tam są.
Potrafię zrozumieć tą pasję zmagań ze sobą. Bo nie ze szczytem bo on zawsze pokona maluczkiego ludka.
Nawet potrafię zrozumieć fascynujące spotkanie z przerażającą wielkością i pięknem gór.
Ale dlaczego stawiać tych ludzi jako wzór do naśladowania?
Takie tam myśli mam gdy słucham i czytam o tym zdarzeniu.
Już widzę gromy jakie posypią się na mnie w tej kwestii.
Cóż, biorę je na klatę
ptja [Usunięty]
Wysłany: 09-03-2013, 16:14
Włodek K napisał/a:
Już widzę gromy jakie posypią się na mnie w tej kwestii.
Mi nie przeszkadza, że komuś to imponuje.
Co do samych zdobywców: volenti non fit iniuria.
Ale i nie czuję się gorszy przez to, że nie mam takiego pociągu do ryzyka i planuję umrzeć ze starości
Mount Everest do 1997 wierzchołek zdobyło 676 osób, w tym czasie zginęło 148 wspinaczy (to 22% zgonów zwykle młodych zdrowych ludzi)
Nie, to nie tak. Zdobyło 676 osób i one wszystkie wrodziły. Natomiast zginęło 148 spośród wszystkich, którzy się na ten szczyt wybrali, a było ich wiele,wiele więcej. Śmiem twierdzić, że zgonów nie było nawet 5% i nikt tam nie wybiera się by polec czy na chybcika jak pewien kajciarz imbecyl co to bił się z rekinami. Z drugiej jednak strony, to lezą tam dla swojej przyjemności, wiec za bohaterów ich nie mam.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko