Wiek: 48 Dołączył: 07 Maj 2004 Posty: 74 Skąd: Gdynia
Wysłany: 10-11-2004, 12:47 Kłopoty ze sprzętem w PRL-u
Znalazłem ciekawy artykuł o tym jak nurkowie radzili sobie z brakami sprzętowymi w okresie PRL-u. Jest w nim m.in. o tym jak zrobić płetwy z "pantofli tenisowych i płata sztywnej gumy" i temu podobne. Polecam.
...ci wspaniali mężczyźni na swych bąblujących automatach...
Swoją drogą ciekawe, czy Szanowni Pionierzy żyją i co robią - niezły dokument mógłby powstać z ich wspomnień... W końcu wyrąbywali ścieżki przez dżunglę i za to szaconek.
PS. a Herr Słodowy beztrosko rozmieniał swe wynalazcze ego na misia Yogi...
Dołączył: 23 Sie 2002 Posty: 1556 Skąd: Inowrocław
Wysłany: 11-11-2004, 04:37
Mogę przeszukać swe archiwum- w końcu zaczynałem nurkować w połowie lat 70
Ale nie było tak źle- tylko pianki sami kleiliśmy. W automaty robione z blaszanych kubków nie wierzcie -pływało się na Morsach, Kajmanach , a Marlin był niedościgłym marzeniem.
Był jeszcze MAZA- czyli popularnie "zardzewiała śmierć" - prawie chałupniczy wyrób 2 kolegów ze Śląska.
Głębokościomierze były kapilarne -dokładność wskazań~przy większych głębokościach+/- 5-8 m.
Sami wykonywaliśmy jedynie monopłetwy- inne można było dostać.
Wiek: 60 Dołączył: 10 Sie 2004 Posty: 271 Skąd: EdenSport
Wysłany: 11-11-2004, 09:57
Oj, oj, oj...
Maza, to automacik faktycznie robiony przez dwóch ludzi ze Śląska. Co do stwierdzenia, że jest to "zardzewiała śmierć", to absolutnie się nie zgodzę! Posiadam w swoim archiwalnym "zbiorze" od 18 lat, mój pierwszy,własny, prywatny automat pod tymże tytułem i jest w idealnym stanie do dziś. W momencie, kiedy około 12 lat temu, zamarzła mi "Manta", na głębokości prawie 30 metrów i temperaturze wody 2,3 st.C ( no!- ciekawe, czy ktoś wykombinuje jak to możliwe), to Maza dotrwała do końca bezproblemowo. Byłem na tamte czasy tak szczęsliwy z posiadania tego automatu, że nie pozbędę sie go z własnego muzeum nawet wtedy, jak za darmo, w ramach promocji, będą rozdawać cybernetyczne płucoskrzela, chowane do kieszeni atomowo podgrzewanych kalesonów...(czy tam jądrowo-jak kto woli).
Płetwy były faktycznie osiągalne ale tylko z demobilu tzw. "komandoski" z takimi odjazdowymi sznurówkami, które wiązało się jak w tradycyjnych butach. Później można było przywozić ze Związku Radzieckiego chyba najlepsze na świecie gumowe, kaloszowe płetwy "akfanafty". Następnie na tej samej formie były robione nasze rodzime "sprinty" ale to już nie było to...
Głebokościomierze robiło się faktycznie samemu- proste kapilary z wężykiem z kroplówki.
Nóż nurkowy robiony przez siebie, mam również do dzisiaj. Kowal walczył z piórem od resora załatwionego za butelke wódki prawie tydzień, potem 3 tygodnie osobistej obróbki pilnikiem, nastepna "vistula" poszła na żywicę w celu uformowania uchwytu, póżniej pochwa na nogę - z rury PCV ( nastepny "mózgotrzep" za pół metra rury PCV w kolorze żółtym), gumowa wykładzina z samochodu na wykończenie pochwy noża i jest!
Pierwszego "krogulca" kupiłem w komisie za równowartość 6 miesięcznych wypłat i byłem w swoim rejonie pierwszym posiadaczem własnego, suchego skafandra. To nic, że spłacałem go do czasu, kiedy "trendy" się diametralnie zmieniły i już wczyscy byli cywilizowanie "przyodziani". Ja miałem swojego "krogulca"!
Oj!-to były czasy... Możnaby tak "klachać" godzinami...
Może więc stworzyć dział Historii Polskiego Nurkowania?- może jakieś zdjęcia, jakieś opowiastki, jakieś nowości z tamtych lat? Z tego co widzę, to jest tutaj trochę ludzi, którzy pomogą pociągnąć ten temat.
Dołączył: 23 Sie 2002 Posty: 1556 Skąd: Inowrocław
Wysłany: 11-11-2004, 14:49
Cytat:
Co do stwierdzenia, że jest to "zardzewiała śmierć", to absolutnie się nie zgodzę!
Wyjątkowo dobrze konserwujesz, albo masz wyjątkowy egzemparz. Mieliśmy w klubie 3 Mazy i wszystkie trzy pordzewiały, ale dalej na nich nurkowaliśmy.
Noże też sami robiliśmy, do chwili, kiedy na Węgrzech nie zaczęli robić Piratów- olbrzymia kosa z wielką piłą z jednej strony, z aluminiową rękojeścią i w plastykowej , żółtej pochwie.
Akwanafty - były rzeczywiście dobre, ale ja wolałem Sprinty- DDR-owskie z dodatnią pływalnością.
Ciekawa była technika pływania na Morsach- pływało się pochylonym na stronę węża wydechowego- gdy podał wodę przeoływała dalej i można było unkiknąć zachłyśnięcia.
O rany-łza się w oku kręci! Ja mam jeszcze jedną parę Akwanawtów-ostatnia.....
Na basen i do rekreacji-super.Może rzeczywiście pogrzebać w starych zdjęciach i w Albumie zrobić osobny dział,np.Old Divers i ich wynalazki?
Pozdrawiam,Andzrej
Wiek: 60 Dołączył: 10 Sie 2004 Posty: 271 Skąd: EdenSport
Wysłany: 11-11-2004, 15:43
nuras5 napisał/a:
Wyjątkowo dobrze konserwujesz, albo masz wyjątkowy egzemparz. Mieliśmy w klubie 3 Mazy i wszystkie trzy pordzewiały, ale dalej na nich nurkowaliśmy.
To fakt, ze staram się utrzymać jego "formę" na bieżąco i nie mam z nim problemów.
Mogę nawet stwierdzić, że co najmniej raz w roku, jest na podwodnej wyprawie, coby sie nie odzwyczaił a do niedawna nurały na nim jako dodatkowym, moje dzieciaki.
nuras5 napisał/a:
Noże też sami robiliśmy, do chwili, kiedy na Węgrzech nie zaczęli robić Piratów- olbrzymia kosa z wielką piłą z jednej strony, z aluminiową rękojeścią i w plastykowej , żółtej pochwie.
Akwanafty - były rzeczywiście dobre, ale ja wolałem Sprinty- DDR-owskie z dodatnią pływalnością.
Sprinty były bardziej miękkie i mnie osobiście to nie pasowało.
nuras5 napisał/a:
Ciekawa była technika pływania na Morsach- pływało się pochylonym na stronę węża wydechowego- gdy podał wodę przeoływała dalej i można było unkiknąć zachłyśnięcia.
Istotnie! Jak automat podawał wodę, co było bardzo częstym przypadkiem, trzeba było się przechylić na lewą stronę, czyli w kieruku wydechowego zaworu, tzw. "kaczego dziobu" umieszczonego w puszce automatu przy zestawie butlowym na plecach. Wężem wydechowym spływała woda do puszki automatu i na zewnatrz, więc można było spróbować, ile jej zostało jeszcze w karbach węża wdechowego...
Ej! to były czasy!
Dołączył: 19 Lip 2004 Posty: 973 Skąd: Connecticut, USA
Wysłany: 12-11-2004, 02:12
Czesc!
A ja pamietam wyginanie 'nad gazem' rurek na fajki, przyklejone do piora pletwy trampki po tym jak gumowy kalosz sparcial, produkcje gleboksciomierzy z manometru do wody i pudelka po kremie (bodaj "Ewa"), kuchenne noze, LOT-owskie kamizelki ratunkowe jako substytut kamizelki wypornosciowej, moj automat Royal Mistral La spirotechnique z niskim trzycyfrowym numerem fabrycznym, trzybutlowa 'szafa' przerobiona z gasnic ppoz, przedpotopowa pianka firmy...Pirelli (ta sama!), ktora sklejalem i zszywalem po kazdym nurkowaniu.
pozdr
tomek
nevada [Usunięty]
Wysłany: 12-11-2004, 12:26
Z tym starym sprzętem nurkowym jest chyba tak samo jak z innymi starociami - wydaje się, że mają swoją duszę. Ja sam na swój pierwszy automat wybrałem Mantę Pro i czekam z niecierpliwością kiedy pierwszy raz z nią zanurkuję
Poszperalismy trochę w archiwum i oto kilka fotek z "tamtych" czasów...
może jakiś suchacz...
no i absolutny luksus...
a tu opis i efekty wypadku rozerwania butli:
...i jeszcze trochę ciekawostek
...czy to aby nie rebreather...?
a tu co nieco dla miłośników foto...
ktoś kto dla Klubu Rozbark powinien znaczyć naprawdę dużo...
tutaj z "maszyną" do nawigacji (wbudowany miernik predkości i kierunku)
tutaj Ci, którzy na fotkach powyżej mieli trochę mniej lat (nie liczymy Doroty )
Powyższe zdjęcia pochodzą z materiałów jednego z najstarszych Klubów Nurkowych w Polsce - bytomskiego "Rozbarku"
Jeżeli interesują Was inne sprzęty z tamtych czasów, zapraszamy do odwiedzenia Muzeum Nurkowania, które mimo, że ciągle jest w fazie tworzenia warte jest odwiedzenia (w muzeum można zobaczyć m.in. prace naszego forumowego Kryzysa)
Muzeum powstało z inicjatywy jednego z najstarszych członków Klubu - można je znaleźć na tyłach Muzeum Chleba w Radzionkowie ( 1 godzinę drogi od "Koparek" )
piękne są
aż młodość mi się przypomniała prenatalna, bo - choć oficjalne biografie to przemilczają - na pierwszy kurs nurkowania zapisałem się do LOKU-u gdzieś w VI klasie podstawówki. Kursu nie skończyłem, ale specyficzny zapaszek tych skafandrów cały czas mam jak Grenouille zapisany w mózgu... Magiczna sprawa dla takiego szczawia...
Wiek: 58 Dołączył: 17 Mar 2002 Posty: 152 Skąd: Warszawa
Wysłany: 24-11-2004, 14:34
[quote="maczaty"]...ci wspaniali mężczyźni na swych bąblujących automatach...
Swoją drogą ciekawe, czy Szanowni Pionierzy żyją i co robią - niezły dokument mógłby powstać z ich wspomnień... W końcu wyrąbywali ścieżki przez dżunglę i za to szaconek.
Polecam wycieczke do Ryśka Gałacha do Łodzi. Warto Go posłuchać
Słuchajcie kochani forumowicze pisze bo zachwyt mnie rozpiera ze znaleziska jakie wyszperałem w bibliotece .
Nawiązuje on do czasów tu opisywanych i wspaniale zilustrowanych. Książeczka to "Podwodne Przygody" autorstwa P.Burcharda (W-wa, 1960). Może większość forumowiczów już zna tą pozycję ale jeśli ktoś tego nie czytał to polecam bardzo, bardzo. Jest to opis pierwszych nurkowań w Polsce. Doskonałe opowiadania jak to się wszystko zaczęło: obozy na Morskim Oku z automatami Cousteau-Gagnan, pierwsze rekody głebokości, początki konstrukcyjne pierwszych polskich automatów (same żywe legendy), ciekawa fabuła i ciekawe opisy doznań pierwszych nurków. Cytat niniejszej pozycji :"Odkąd jednak poznaliśmy aqualungi, zarzuciliśmy klasyczny sprzęt. Hełm rdzewieje na strychu u Kowalskiego, ubiór i węże parcieją bezużytecznie. Ostrowski i Czyżewski już pracują nad zaworem do aparatu swobodnego. Pierwszy z nich jest fizykiem atomowym, drugi elektronikiem. Mają dostęp do precyzujnych obrabiarek. Toczą, frezują, wiercą otwory, piłują, szlifują. Mierzą, dopasowują dziesiątki drobnych części.
W grudniu odbyła się pierwsza próba nowego aparatu na krytym basenie. Coś nie działało tak jak trzeba, ale dało się nurkować. Coś potem jeszcze poprawili, coś przerobili.
Aparat gotów.
W styczniu odbywała się ogólnopolska wyprawa grotołazów do jaskini Bystrej. Otwór jej jest zawsze zalany wodą. Grotołazi zakopiańscy zainstalowali silną pompę elektryczną, wyssali wodę i utorowali drogę w głąb jaskini. W dalekich odnogach są jednak jeziora, których nie da się w żaden sposób odpompować. Jedno z tych jezior, rokujące szczególnie duże nadzieje na odkrycie nowej drogi, postanowiliśmy atakować w naszym nowym aparacie.
Ktoś będzie nurkował w tym syfonie? Pierwszeństwo
ma oczywiście Czyżewski, główny konstruktor.
Była ta gładka studnia skalna, wymyta w litym wapieniu a barwie stali. Woda stała pięć metrów poniżej krawędzi studni, jasnobłękitna, przejrzysta. Jak
daleko docierało w głąb światła reflektorów, widać było ciągle gładkie ściany, bez żadnej szczeliny czy bodaj występu. Głębiej panował zielony mrok. Kalana syfonu, przegięcie, które prowadziła na pewno do dalszych niezbadanych korytarzy, musiało zaczynać się bardzo głęboko."
Gdy ją zdobędziecie miłego czytania - pokazuje ona nurkowamie z całkiem innej strony rzecz by można ekstremalnej. Jak mało wtedy wiedziano o aspektach nurkowania, medycyny nurkowej itd. Teraz to nabrałem szacunku do sprzętu jaki posiadam !
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko