Wysłany: 13-12-2004, 21:40 Pierwsza Pomoc dla nurka - czyli coś mnie ugryzło! cz.II
Skoro już poznaliście pierwsze potwory i ich wilczy apetyt ukierunkowany na ludzkie mięso czas zacząć się naprawdę bać oto kolejne monstrumy nie odpuszczające żadnemu nurkowi...
tym razem postraszymy Was:
Banda 1.
-okrutną skrzydlicą
-przerażającą skorpeną
-i niesamowicie spokojną w swojej potworności rybą kamień...
Banda 2.
to w zasadzie solistka:
-poznajcie wredną płaszczkę
Zaczynamy wiec...
Skrzydlice, skorpeny i ryby kamień posiadają kolce jadowe w płetwach grzbietowych i brzusznych, po których może spływac jad z gruczołów jadowych.
Zazwyczaj reakcja na ukłucie objawia się zaczerwienieniem lub bladością, opuchlizną i pojawieniem się pęcherzy. Rany mogą być naprawdę bardzo bolesne, a w niektórych przypadkach (ryba kamień) nawet śmiertelne.
Co robić:
-zanurzamy ranę w gorącej wodzie (najlepiej do granicy wytrzymałości), co może bardzo szybko złagodzić ból przy ukłuciu przez skrzydlicę, w wypadku skorpeny będzie to sposób mniej skuteczny, natomiast w wypadku ryby kamień, może nie mieć wpływu na uśmierzenie bólu, ale powinno się go zastosować tak czy owak, gdyż może on zwolnić lub dezaktywować działanie niektórych toksyn.
-jeżeli osoba wykazuje objawy zatrucia, jest osłabiona, wymiotuje, ma problemy z oddychaniem lub traci przytomność, należy natychmiast wezwać pomoc
Rany kłute tych ryb goją się bardzo długo, konieczne jest leczenie aktywnym środkiem antyseptycznym (sulfadiazene, bacitracin). Dostepne też jest antidotum na ukłucia ryby kamień.
Ukłucia płaszczki
Zranienia są powodowane przez kolce podobne do sztyletów, które kryją się pod ogonem. W zależności od gatunku może być tych "sztyletów" aż cztery. Rany są zarówno głębokie, jak i zatrute - "ostrza" są wypełnione toksyną.
Zranienia mogą być bardzo bolesne, mogą krwawić, powodować osłabienie, wymioty, bóle głowy, omdlenia, krótki oddech, paraliż, zapaść, a nawet śmierć. Najczęściej rany powstają w okolicach nóg - po przypadkowym nadepnięciu na zwierza.
Co robić:
-zanurzenie rany w gorącej wodzie (temperatura do granicy wytrzymałości), może gwałtownie złagodzić ból, ale rana powinna być trzymana w wodzie o tej temperaturze od 30-90 minut, należy jednak uważać, aby nie spowodować dodatkowych komplikacji związanych z oparzeniem...
-jeżeli kolec został w ranie należy go wyjąć
-wyszorować ranę wodą z mydłem. Nie szyć i nie zamykać rany - można w ten sposób "zaszyć" w ranie bakterie, które spowodują poważne infekcje
-nałożyć opatrunek i udać się do lekarza. Jeżeli w ciągu 12 godzin nie będziemy w stanie skontaktować sie z lekarzem, należy osobie poszkodowanej podać antybiotyk (doxycykline, ciprofloxacine) w celu zwalczania bakterii Vibrio*.
-można podać środki przeciwbólowe
Vibrio - bardzo niebezpieczny, choć niezwykle mały zwierz (stąd tajemnicza nazwa-bakteria), który może doprowadzić do poważnych komplikacji zdrowotnych ze śmiercią włącznie - opis w pierwszej cześci Pierwszej Pomocy...
...no i to by było na tyle - za niedługo będzie jeszcze straszniej - będzie m.in. o okrutnych "wszach morskich"...
Wiek: 62 Dołączył: 24 Maj 2004 Posty: 3728 Skąd: Katowice
Wysłany: 14-12-2004, 00:21
A co, tez wrzucę 0.03 PLN. A co!
Cóż to owe tajemnicze Vibrio. Brzmi zaraźliwie. Po polsku to przecinkowiec, najbardziej znany jest przecinkowiec cholery. Ta rodzina bakterii ma cechę wspólną, mianowicie tolerują, a nawet wymagają słonej wody. W kontekście mrożących krew w żyłach opowieści znaczenia nabierają dwa przecinkowce: Vibrio parahaemolyticus oraz Vibrio vulnificus. Ten pierwszy bliski jest cholerze, wywołuje otóż tzw. "strugę", czyli "zemstę sułtana/faraona" czyli wiadomo co. Normalnie medycyna przewiduje problem po spożyciu surowych ryb lub ostryg, ale także "zanieczyszczonej" żywności pochodzenia morskiego.
Natomiast ta druga bakteria żyje w ciepłej słonej wodzie, jest typowym "halofilem" czyli wymaga soli. Infekcja następuje przez moczenie otwartej rany w słonej wodzie A więc nie tylko straszliwe ukąszenia morskich potworów, ale zwyczajne skaleczenie może stanowić problem. Statystycznie poważnie infekcje V.vulnificus są dość rzadkie, ocenia się udokumentowane przypadki na około kilkaset rocznie na świecie, to nie jest dużo. Czynnikiem ryzyka jest upośledzona odporność (choćby udar słoneczny!) lub przewlekłe choroby wątroby.
Co do leczenia, to doksycyklina lub cefalosporyny. Akurat perfloksacyna czy ciprofloksacyna nie bardzo...
Co tam jeszcze - aha - te opisane aktywne środki przeciwbakteryjne to nasz stary sulfatiazol (już wycofany) i zasypka z Biseptolem (u nas nie ma, jest maść Bactroban).
Skoro zbieramy po trzy grosze , to i ja swoje dorzucę.
Dorota i Wojtek napisali:
Cytat:
Co robić:
-zanurzamy ranę w gorącej wodzie (najlepiej do granicy wytrzymałości),
Alternatywą dla tego sposobu jest również oddziaływanie na miejsce ukłucia gorącym (również tak mocno jak się da) strumieniem powietrza. Czasami jest to sposób bardziej praktyczny, np. gdy używamy suszarki.
Pozdrowienia, Mirka
Ostatnio zmieniony przez Mirka Żytkowska 14-12-2004, 12:29, w całości zmieniany 1 raz
Czasami jest to sposób bardziej praktyczny, np. gdy używamy suszarki.
...to fakt - swego czasu zastanawiałem się po co łysemu fotografowi wielka suszara - zakładałem, że chodzi o jakieś zabiegi foto...
...później okazało się, że koleś lubi robić makro skrzydlic i woli się zabezpieczać - oprócz suszarki, ma jeszcze akumulator stosowny - na łodziach innych niż safari bardzo rzadko można znaleźć pracujące agregaty...
TomM - dzięki za Twoje interesujące 3gr.
Może w ramach tzw. "chwil wolnych" zechciałbyś przygotować "polską apteczkę na straszne potwory" ? Taki zestaw naszych krajowych odpowiedników, albo skuteczniejszych nawet piguł?
Wiek: 62 Dołączył: 24 Maj 2004 Posty: 3728 Skąd: Katowice
Wysłany: 14-12-2004, 12:04
Macie rację, rzeczywiście taki spis byłby przydatny. Ale to nie jest taka banalna sprawa. Mój punkt widzenia zawsze będzie nielaicki. Z punktu widzenia normalnego człowieka niektórych leków nie ma sensu zabierać, bo określenie wskazań do ich zastosowania może być trudne. Niemniej wspólnymi siłami możemy wypracować jakieś stanowisko.
Z innej bajki frapuje mnie problem "gorącej wody" lub "suszarki". Oczywiście jest to jak najbardziej zalecane, tylko technicznie trudne. Poszkodowany wychodzi na łódź z bólem, rozumiem, że gorąca woda jest do podgrzania w kuchence na łodzi. Z suszarką trochę gorzej, to chyba dopiero w pokoju hotelowym, prawda? Czy macie własne doświadczenia ze stosowaniem gorącej wody celem inaktywacji toksyn białkowych? Jak to wygląda w praktyce?
Infekcja następuje przez moczenie otwartej rany w słonej wodzie A więc nie tylko straszliwe ukąszenia morskich potworów, ale zwyczajne skaleczenie może stanowić problem. Statystycznie poważnie infekcje V.vulnificus są dość rzadkie, ocenia się udokumentowane przypadki na około kilkaset rocznie na świecie, to nie jest dużo
O kurna! to ja to chyba miałem właśnie czyli jestem kilkasetpierwszym!
A było to tak. Początek października. Egipt. Dahab. Caves
Po nurkowaniu udawałem się właśnie na desaturację na poduchy a tu nagle bum! Auć! walnąłem piszczelem w dechę drewnianą. Lekkie otarcie naskórka, nic poważnego nawet krew nie leciała. Potem przez cały pobyt, kilkanaście nurów, rana zabepieczana Acutolem niestety się powiększała do tego stopnia, że na lotnisku przed powrotem wzbudzałem już niemałą sensację wśród znajomych moją skwierczącą i bulgoczącą ropą.
Po powrocie noga już solidnie bolała, więc niechętnie udałem się do lekarza, który obejrzał mojego spuchniętego kulasa i z sadystycznym uśmiechem wycisnął mi ze 3 litry ropy. Po odzyskaniu przytomności moim oczom ukazała się dziura tak z 2x2cm o głębokości ok 0,5cm czyli w sumie niezły basen z mięsnym dnem.
Pan lekarz powiedział, że to wszystko popaprało się dzięki szczelnemu pokryciu z Acutolu, opowiedział historię, jak to kiedyś przez 6 godz. wydłubywał ten plastik z rany poparzeniowej, zaaplikował antybiotyk, tydzień zwolnienia i żyję! Teraz, to już nie wiem, czy to ten akutol czy jakieś cholerstwo mnie zaatakowało. Nauka jest taka, żeby nie lekceważyć nawet niewinnie wyglądających otarć.
Czy macie własne doświadczenia ze stosowaniem gorącej wody celem inaktywacji toksyn białkowych? Jak to wygląda w praktyce?
Niestety, albo na szczęście niewielkie...
przyp.1 Stone Fish (ryba kamień) - mimo zastosowania bardzo gorącej wody ból nie ustąpił - być może nastąpiło ograniczenie działania toksyn...? Poszkodowany przewieziony do szpitala zanim cokolwiek zmieniło się w jego stanie. Miejsce było bolesne przez kilka dni.
przyp.2 Lion Fish (szkrzydlica) poszkodowany przejął się strasznie i zarządał wrzątku, którym się oparzył... . Nie stwierdzono u niego żadnych dodatkowych komplikacji (poza oparzeniem)
Sposób z gorącą wodą jest naszym zdaniem raczej dalece idącym półśrodkiem - choć w pewnych sytuacjach jedynym możliwym do zastosowania, niż sposobem właściwego leczenia. Jeżeli w perspektywie mamy wielogodzinny transport do punktu gdzie pomocy może udzielic lekarz - lepiej grzać - niż nic nie robić...
Inną kwestią jest możliwość miejscowego zastosowania takiego środka zaradczego. Na łodziach zazwyczaj są normalne naczynia kuchenne - o ile rana znajduje się na palcu - wszystko gra - wsadzam palec do garnka... co zrobić, jeżeli miejsce zranienia jest bardziej niedostepne...?
W wypadku łodzi safari, możemy skorzystać z gorącego natrysku - choć ten nie zawsze jest gorący...
Wydawać by się mogło, że optymalną może być suszarka z własnym zasilaniem... (albo przynajmniej z długim przedłużaczem - na łodziach są przecież akumulatory), ale kto ciągnie za sobą taką suszarę...
Wiek: 62 Dołączył: 24 Maj 2004 Posty: 3728 Skąd: Katowice
Wysłany: 14-12-2004, 12:33
Akutol nie atakuje Jak była ropa w ranie, to i bakterie być musiały. A jakie i czy był to nasz bohater Vibrio tego juz sie nie dowiemy. Ale elegancko można ocenić, że nie jest to niemożliwe... Dodatkowa sprawa jest taka, że nasze społeczeństwo nie ma kontaktu z bakteriami Vibrio, nawet w naszym morzu, bo jest tylko słonawe i zdecydowanie za zimne. Nie mamy więc żadnej odporności swoistej na te bakterie, najwyżej nieswoistą (ropienie jest objawem działania owej nieswoistej odporności). Miejscowi są zdecydowanie bardziej odporni, bo są narażeni wielokrotnie i odporność swoista ma szansę się wytworzyć. A więc powinniśmy szczególnie uważać. Podatność Europejczyków na "zemstę" czyli "strugę" (ten ostatni kolokwializm wymyślony przez mojego kolegę na doświadczeniach własnych szczególnie oddaje stan faktyczny owej zemsty) jest znana, papranie sie ran w słonej wodzie jest mniej znane. Większość ludzi uważa, że to z powodu soli jako takiej, a nie bierze się pod uwagę, że to ciepłowodne słone środowisko jest rezerwuarem drobnoustrojów naszej odporności nieznanych.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko