Odpowiedź:
Zdaniem prawników, to ze na screenshocie jest odniesienie do gue (info@gue.com for general information and registration, oraz decoplan@gue.com for technical support (registered users) oznacza, że GUe jest wlascicielem
Wyślij swoich prawników na kurs języka angielskiego. I czytania ze zrozumieniem.
dla ułatwienia:
1. info@gue.... - na maila info@gue.com kierować zapytania ogólne i rejestrację
2. decoplan@.... - na maila decoplan@gue.com kierować zapytania do obsługi technicznej (dla zarejestrowanych użytkowników)
Wg Twojej interpretacji - to co się znajduje na mojej stronie internetowej, na której jest napis typu info marekm@hot.pl oznacza, że właścicielem tej strony jest hot.pl ????????
zabierek napisał/a:
W latach 1997 – 99 on miał prawa i tak jak napisałeś – to oznacza, ze w tych latach on miał prawa. Natomiast obecnie ten zapis to jest zachowanie praw osobistych, a nie majątkowych. Wskazuje się w ten sposób autora programu, a nie właściciela praw autorskich.
Cytuję z help-a:
"The program Decoplanner is fully owned by its developer who retains all rights. In recognition of the input, testing, guidance and extensive help given by the others in the development team, The developer has agreed to allow Global Underwater Explorers non-exclusive rights to distribute Decoplanner exchange for a small donation to the GUE. "
Program Decoplanner jest pełną własnością jego wytwórcy i przy nim pozostają wszelkie prawa. W uznaniu do wkładu, testowania, przewodnictwa i znacznej pomocy udzielonych przez innych członków zespołu (członkami zespołu były personalnie osoby będące właścicielani GUE - ale nie GUE jako firma - gwoli wyjaśnienia) - Twórca zgodził się udzielić Global Underwater Explorers nie-wyłącznego prawa do dystrybucji Decoplannera w zamian za małe dotatcje dla GUE."
Tak więc jednoznacznie GUE - nic nie ma do własności (żadnej ani majątkowej ani materialnej) programu Decoplanner. Kropka.
89 USD - jako "mała" dotacja. No, No ....
zabierek napisał/a:
Polska ustawa o prawie autorskim zawiera w zasadzie wszystkie rozwiązania Traktatu WIPO tak wiec jego ratyfikacja nic nie zmieniła. Ponadto Traktat przewiduje, że poszczególne państwa mogą mieć jeszcze dalej idącą ochronę praw autorskich
Dalej idącą - tak. Sprzeczną - nie. Oznacza to, że krajowe prawodawstwo może wprowadzić regulacje o obszarach nie regulowanych traktatem, natomiast nie może ustanawiać regulacji sprzecznych z postanowieniami traktatu. Jeśli takie postanowenia istnieją w chwili ratyfikacji traktatu - to tracą one moc prawną z urzędu.
zabierek napisał/a:
Ustawa o prawie autorskich i prawach pokrewnych z 1994 roku z późniejszymi zmianami
Zgodnie z ustawą zabronione jest jakiekolwiek zwielokrotnianie jakimkolwiek środkami w jakiejkolwiek formie (artykuł 74 punkt 4 ustawy).
Dotychczasowe orzecznictwo i piśmiennictwo wskazuje na to, że obejmuje to także internet.
Abolicja z tego roku obejmuje jedynie programy zainstalowane do tego czasu. Nadinterpretacja jest to, że można teraz legalnie zainstalować nielegalny program powstały przed 1994.
Piszesz bzdury - artykuł 75 pkt 2 wyraźnie zezwala na wykonanie kopii zapasowej oprogramowania w uzasadnionych przypadkach. To, że Decoplanner nie jest sprzedawany na nośniku a jedynie w formie do pobrania z serwera - jest takim przypadkiem. Zresztą kupienie programu na CD/DVD - też jest takim przypadkiem. Zaś art. 76 mówi wprost, że umowy sprzeczne z art. 75 są z mocy prawa nieważne. Kropka.
Marek Macner napisał/a:
A rzeczywistość jest jak zwykle "brutalna i pełna zasadzek": na serwerze nigdy nie był (i nie jest) dostępny program DecoPlanner. Jest tam zbiór o wiekości ca 4.5 MB o nazwie decoplan.zip, który się nie rozpakowuje (co widać z innych postów) - czyli śmieci, a pobrało go do tej pory ponad 100 osób. Ogólnie więc wypadałoby najpierw nabić a później strzelać. Ślepaki robią dużo hałasu, a szkody żadnej.
(...)
Jeśli mam dowolny program - to mogę sobie zrobić jego kopię zapasową. Kopię tę mogę umieścić w jakimś bezpiecznym miejscu - np na dobrym serwerze, któretgo obsługa zapewnia backup, zasilanie, ochronę, itp. - tak aby owa kopia była dostępna wtedy, gdy mi będzie potrzebna. Muszę ją jakoś z tego serwera pobrać - to i link do niej sobie robię. Mam ją chronić? A po co? Kto mi coś takiego może nakazać - w końcu jest to moja własność.
Inną sprawą jest użytkowanie - niezakupionego programu - tu każdy sobie jest "panem" i decyduje co mu wolno, a co nie - pamiętając, że nieznajomość prawa nie zwalnia od jego stosowania.
Co do traktatu - to wyraźnie pisze, że rozpowszechnianie dotyczy rzeczy materialnych. Jak się to ma do oprogramowania w inernecie? Program zyskuje materialną postać na nośniku. Zatem na serwerze jest w materialnej postaci - ale tylko tam i to w jednym egzemplarzu. Pobieranie go z serwera nie ma postacji materialnej. Dodatkowo - niektóre kraje - a USA jest tutaj liderem nie ratyfikują wielu traktatów i u nich obowiązuje prawo lokalne.
Tym razem wniosek o czytanie ze zrozumieniem kieruję do Ciebie. Jeśli zrobię zbiór o wielkości powiedzmy równej obrazowi płyty z MS Windows zapisany w środku dowolnymi śmieciami i nazwę ten zbiór MS_WINDOWS.ISO (czyli obraz płyty CD), umieszczę na ftp-ie i dam do niego udnośnik na stronie www z opisem że jest to windows - to co, zrobiłem Windowsy i je rozpowszechniam??????
zabierek napisał/a:
Podsumowując:
Twoja błędna i naciągana interpretacja zapisów prawnych nie zwalnia Cie, tak samo jak tych, którym wygodnie jest w nią wierzyć, z odpowiedzialności.
Od oceny czy interpretacja jest błędna, czy nie - jest sąd. A tam bywa różnie. Dla przykładu: kiedyś występowałem jako strona w sądzie i przedstawiłem w uzasadnieniu nie jakąśtam książkę czy kwartalnik, a wyrok Sądu Najwyższego w dokładnie identycznej jak mojej Firmy sprawie - i co - i nic - sędzia stwierdziła, że dziś to ona orzeka a nie Sąd Najwyższy i będzie dokładnie na odwrót.
Wiek: 64 Dołączył: 27 Sie 2004 Posty: 571 Skąd: Kraków
Wysłany: 07-02-2005, 20:51 Problemy z Ego
A może by tak zakończyć tą dyskusję?
Zacząłem śledzić ten wątek mając nadzieję na nauczenie się czegoś nowego.
Tymczasem, jak widzę, przeradza się w wojnę dwóch Guru - w wojnę o wyższość,
o to, który jest be, a który jest cacy, w wojnę na wyższym poziomie niż spór PADI kontra CMAS....
I powoli dochodzę do wniosku, że żaden z Was nie powinien być Instruktorem,
bo zamiast uczyć otwartości i przyjaźni, uczycie zawiści, nienawiści i wzajemych podchodów....
Może spotkacjie się przy piwie (lub na ringu) dajcie razem w szyję lub w mordę,
uzgodnijcie wspólne zdanie i to przekażcie na Forum....
Według mnie będzie tak lepiej, dla Nas wszystkich.....
bo zamiast uczyć otwartości i przyjaźni, uczycie zawiści, nienawiści i wzajemych podchodów....
Tomasz
Pokaż mi jedno moje zdanie (w tej dyskusji lub na tym Forum) potwierdzające Twoją tezę.
A co do zakończenia - jestem za. Lub do wydzielenia z tej dyskusji - kawałków rzeczywiście dotyczących "problemów z deco" i umiszczenia ich w osobnym wątku - bo one są tak naprawdę ciekawe i warte dyskusji.
Co do prawa, tego co wolno i nie wolno - każdy swój rozum ma i robi co mu ten rozum dyktuje.
Adam Frajtak [Usunięty]
Wysłany: 07-02-2005, 21:05 DECO
Witam
Panowie czy dobrze rozumiem chodzi o to że program jest sprzedawany przez GUE za 89 dolców ale licencja jest tak napisana żeby jak ktoś nie daj Bóg zrobi sobie ku-ku stosując ten sofcik to ni chu chu nie dojdzie kto jest jego wlascicielem?
zabierek [Usunięty]
Wysłany: 07-02-2005, 21:34
Interpretacja kancelarii prawniczej to cos wiecej niz "zdaje mi sie" studenta prawa.
Nie bede dluzej z toba dyskutowal. Tak jak pijakowi nie da sie powioedzec, ze jest pijakiem, ćpunowi, że jest ćpunem, czy złodzijowi, że jest złodziejem.
Kazdy ma cos takiego jak moralnosc. Widac moralnosc niektorych jest daleka od przyjetej, przynajmniej w normalnym, cywilizowanym swiecie. Czasy PRLu gdzie "podpier...dolenie" (prosze admina o niewycinanie tego stwierdzenia:)) było normalna procedurą wejścia w stan posiadania juz mineły. Dobrze by bylo, zebyś to zauważył.
Wyślij swoich prawników na kurs języka angielskiego. I czytania ze zrozumieniem.
dla ułatwienia:
1. info@gue.... - na maila info@gue.com kierować zapytania ogólne i rejestrację
2. decoplan@.... - na maila decoplan@gue.com kierować zapytania do obsługi technicznej (dla zarejestrowanych użytkowników)
Wg Twojej interpretacji - to co się znajduje na mojej stronie internetowej, na której jest napis typu info marekm@hot.pl oznacza, że właścicielem tej strony jest hot.pl ????????
Marek, taki zapis wskazuje, ze GUE jest wlascicielem
Marek Macner napisał/a:
Piszesz bzdury - artykuł 75 pkt 2 wyraźnie zezwala na wykonanie kopii zapasowej oprogramowania w uzasadnionych przypadkach. To, że Decoplanner nie jest sprzedawany na nośniku a jedynie w formie do pobrania z serwera - jest takim przypadkiem. Zresztą kupienie programu na CD/DVD - też jest takim przypadkiem. Zaś art. 76 mówi wprost, że umowy sprzeczne z art. 75 są z mocy prawa nieważne. Kropka.
No tak, tylko moje pytanie jest czy aby na pewno wykonales NIEZBEDNA kopie???? I to tylko dla siebie????
Marek Macner napisał/a:
Tym razem wniosek o czytanie ze zrozumieniem kieruję do Ciebie. Jeśli zrobię zbiór o wielkości powiedzmy równej obrazowi płyty z MS Windows zapisany w środku dowolnymi śmieciami i nazwę ten zbiór MS_WINDOWS.ISO (czyli obraz płyty CD), umieszczę na ftp-ie i dam do niego udnośnik na stronie www z opisem że jest to windows - to co, zrobiłem Windowsy i je rozpowszechniam??????
Wedlug pismiennictwa - jako ze nie ma w Polsce orzecznictwa w tej kwestii - tak, rozpowszechniasz w ten sposob Windowsy.
Marek
Sama tez nie jestem bez winy. I mysle, ze zasadnicza wiekszosc z nas ma w tej kwestii liczne grzeszki na sumieniu. Moj instynkt mowi mi, ze Zabierek ma racje. Sprawa jest oczywiscie mocno skomplikowana i mozna toczyc dlugie debaty prawnikow - ktorzy zreszta duzo na ten temat dyskutuja - chocby dlatego, ze prawo nie nadaza za rozwojem internetu. Ale udostepnianie innym programu, ktory nie jest - jak napisal tomkozd - ani freewere ani sharewere pewnie jednak nie powinno miec miejsca.
Myslales by to jednak po prostu zdjac ze swojej strony i juz???
Nie byloby wtedy po prostu przedmiotu tej dyskusji.
Mania
PS. A co do orzecznictwa Sadu - no coz sedzina byla absolutnie w mocy prawa - w Polsce nie obowiazuje prawo precedensu.
Marek, taki zapis wskazuje, ze GUE jest wlascicielem...
Skrzynki mailowej a nie programu. Czytaj to co było poniżej. GUE ma niewyłączne prawo do dystrybucji za opłatą a nie jakiekolwiek prawo własności!!!!!!!
Mania napisał/a:
No tak, tylko moje pytanie jest czy aby na pewno wykonales NIEZBEDNA kopie???? I to tylko dla siebie????
A jak myślisz?
Mania napisał/a:
Marek Macner napisał/a:
Jeśli zrobię zbiór o wielkości powiedzmy równej obrazowi płyty z MS Windows zapisany w środku dowolnymi śmieciami i nazwę ten zbiór MS_WINDOWS.ISO (czyli obraz płyty CD), umieszczę na ftp-ie i dam do niego udnośnik na stronie www z opisem że jest to windows - to co, zrobiłem Windowsy i je rozpowszechniam??????
Wedlug pismiennictwa - jako ze nie ma w Polsce orzecznictwa w tej kwestii - tak, rozpowszechniasz w ten sposob Windowsy.
Maniu - przeczytaj jeszcze raz to co napisałem. To co zrobiłem to MS Windows????????? Nasze sądy wydają "różne" wyroki, ale takiego na pewno nie wydadzą.
Mania napisał/a:
Myslales by to jednak po prostu zdjac ze swojej strony i juz???
Nie byloby wtedy po prostu przedmiotu tej dyskusji.
To się stanie niebawem. Zostanie zastąpiony przez program TecRec Dive Planner mojej produkcji, zawierający to co ma Decoplanner, V-planner, GAP - za darmo i z gwarancją (to do postu scannera). AAAAAaa - to nie była reklama.
zabierek [Usunięty]
Wysłany: 07-02-2005, 22:10
Marek Macner napisał/a:
To się stanie niebawem. Zostanie zastąpiony przez program TecRec Dive Planner mojej produkcji, zawierający to co ma Decoplanner, V-planner, GAP - za darmo i z gwarancją (to do postu scannera).
Co nie zmienia faktu, ze to Twoje Do It Left po mojemu nabralo innego znaczenia:
Do It Left - Fuck the Right
Wiek: 62 Dołączył: 24 Maj 2004 Posty: 3728 Skąd: Katowice
Wysłany: 07-02-2005, 22:23
Maniu, czyżby pod twoimi postami pojawił sie nowy podpis? Czy ja taki mało spostrzegawczy jestem... Liczba gwiazdek jakoś mi się nie rozwija dobrze
Panowie - Tomku i Marku - please
Dajcie sobie spokój. To można ciągnąć bez końca. GUE właścicielem spornego programu nie jest, bo jest nim autor. Udostępnienie tego programu na stronie moim zdaniem legalne nie jest, ale złodziejem jest używający programu pozyskanego w ten sposób. Udostępniający co najwyżej ma współudział w tej zbrodni. Przecież nie okrada właściciela, co najwyżej pozwala to zrobic innym. A właściwie nie bardzo, bo zip jest uszkodzony, ale to przypadkowe.
Antagonizm między wami, Panowie zupełnie niepotrzebnie narasta. Wytaczacie ciężkie działa, ale po co właściwie... Przyznaj, Tomku, że prawa własności nie są wcale takie jednoznaczne, raczej pokrętne. GUE nie będąc właścicielem pobiera "drobną" opłatę za dystrybucję () w wysokości 89 USD. W zamian nie otrzymujesz wcale umowy licencyjnej, w której rzeczone GUE jest stroną. Marku - jak by nie patrzeć, dystrybucja tego programu chronionego copyrightem bez umowy z właścicielem praw nie może byc legalna. Tomku - zwróciłeś uwagę i poprzestań na tym. Marku - przecież możesz chyba usunąc sporny plik - po pierwsze i tak nie działa, a po drugie - sprawa jest wątpliwa.
Osobista przepychanka zaczyna chyba podpadać pod interwencję moderatora, nieprawdaż...
[/quote]
Skrzynki mailowej a nie programu. Czytaj to co było poniżej. GUE ma niewyłączne prawo do dystrybucji za opłatą a nie jakiekolwiek prawo własności!!!!!!!
[/quote]
Biorąc to na logikę to stwierdzenie iż GUE ma nie wyłączne prawo do dystrybucji za opłatą nie upoważnia nikogo do rozpowszechniania tego programu bez zgody właściciela. jest to tak jakbyś był jednym z dystrybutorów jakiegoś programu, co nie przekłada się przecież w prawo własności do tego programu.
Drogi Moderatorze - z ostatniego postu:
Może byś tak podzielił tą dyskusję na:
- "Zadagnienia prawne dotyczące rozpowszechniania programów w internecie"
i
- "problemy dekompresyjne",
bo jak widzę z wiadomości otrzymanych na PW i maila - dość znacznej liczby czytających nie interesuje ten pierwszy, za to ten drugi - tak.
[ Dodano: Wto 08 Lut, 2005 ]
Andrzej napisał/a:
Biorąc to na logikę to stwierdzenie iż GUE ma nie wyłączne prawo do dystrybucji za opłatą nie upoważnia nikogo do rozpowszechniania tego programu bez zgody właściciela. jest to tak jakbyś był jednym z dystrybutorów jakiegoś programu, co nie przekłada się przecież w prawo własności do tego programu.
W kwestii formalnej - wniosek za daleko idący:
to, że ktoś ma nie-wyłączne prawo do czegoś oznacza, że:
a) ktoś inny może mieć takie samo prawo,
b) ktos inny może mieć prawo szersze - np do darmowego rozpowszechniania,
c) ktoś inny może mieć prawo węższe - np do posiadania na własny użytek,
d) osoba posiadająca prawo nie-wyłączne nie ma monopolu.
Stwierdzenie, że jeśli ktoś ma prawo nie-wyłączne - to sam ten fakt nie upoważnia innych, nie posiadających takich praw do rozpowszechniania - jest prawdziwe.
Problem jest jednak taki, że ja nie rozpowszechniam, bo:
1. Doradzanie jak zainstalować jakiś program nie jest rozpowszechnianiem, tylko usługą informatyczną i do jej wykonania usługodawca nie musi być właścicielem programu, który doradza jak zainstalować. Nie ma też prawa ani obowiązku do sprawdzania, czy ten, któremu usługę świadczy "legalnym" posiadaczem programu jest czy nie - od tego są odpowiednie służby.
2. na moim serwerze nie ma i nie było programu Deco Planner, co do którego GUE posiada nie-wyłączne prawo rozpowszechniania za opłatą. Był zbiór o nazwie decoplaner.zip zawierający śmieci i nie dający się rozpakować, czyli nie był w strukturze rozpoznawalnej przez programy typu un-zip, a jest zbiór decoplaner.txt zawierający kod źródłowy programu dekompresyjnego, który po pobraniu każdy, kto potrafi i ma czym może sobie skompilować do postaci wykonywalnej na jego komputerze. Kod ten nie jest chroniony jakimikolwiek prawami ograniczającymi dystrybucję, pod warunkiem posostawienia zapisu, kto jest jego autorem - co też w tym zbiorze się znajduje.
3. co do "zamiaru rozpowszechniania" - to ksiądz w spodniach też nosi, ale żeby zaraz oskarżać o gwałt???
W związku z powyższym ponawiam to co napisałem w tej dyskusji "po drodze": jak się nie czyta ze zrozumieniem to później się strzela z nienabitego karabinu. Poza hukiem - efekt żaden. Co najwyżej można wpaść w "okopy Świętej Trójcy", z których później nie ma jak wyleźć, bo nie wypada.
Z mojej strony to EOT w sprawie "prawnej", a co do rzeczywistych zagadnień deco - chętnie dalej podyskutuję.
Dołączył: 23 Sie 2002 Posty: 1556 Skąd: Inowrocław
Wysłany: 08-02-2005, 13:59
Panowie, nieśmiało przypominam, że jest to forum nurkowe, a nie prawne.
Już musiałem podzielić temat, mam prośbę - odpuście trochę, mniej wycieczek osobistych- szkoda, żeby tyle Waszego zaangażowania i pracy włożonej w tą dyskusję wylądowało w koszu.
zabierek [Usunięty]
Wysłany: 08-02-2005, 14:11
Marek Macner napisał/a:
2. na moim serwerze nie ma i nie było programu Deco Planner, co do którego GUE posiada nie-wyłączne prawo rozpowszechniania za opłatą. Był zbiór o nazwie decoplaner.zip zawierający śmieci i nie dający się rozpakować, czyli nie był w strukturze rozpoznawalnej przez programy typu un-zip,
Juz sie wycofujesz z legalnosci propagowania programu, ktorego screenshot zamiesciles na forum i ktory jest Decoplanerem 2.0.39?? Blad archiwum nie oznacza, ze nikt sobie z rozpakowaniem tego nie poradzil:)
Jezdzisz po cienkim lodzie, a teraz sie zapetliles sam w swoich wywodach.
Niespecjalnie uwazna analiza twoch wypowiedzi prowadzi juz do wniosku, ze kilka razy miales zupelnie inne zdanie na ten sam temat.
Cytuję z help-a:
"The program Decoplanner is fully owned by its developer who retains all rights. In recognition of the input, testing, guidance and extensive help given by the others in the development team, The developer has agreed to allow Global Underwater Explorers non-exclusive rights to distribute Decoplanner exchange for a small donation to the GUE. "
Tak więc jednoznacznie GUE - nic nie ma do własności (żadnej ani majątkowej ani materialnej) programu Decoplanner. Kropka.
89 USD - jako "mała" dotacja. No, No ....
Chociaż uważam, że ta dyskusja zeszła na poziom, który nie pasuje do tego forum i pewnie dałoby się na jej postawie zmontować jakiś procesik o zniesławienie, to jednak trudno powstrzymać się od komentarza.
IMHO Marek ma tutaj 100% rację. Pragnę zwrócić uwagę na znaczenie słowa donation czyli: darowizna, datek. Oznacza ono że autor programu (w tej wersji) wyraźnie określił, iż GUE ma prawo (nie na wyłączność) do dystrybucji Decoplanera w zamian za mały datek (a nie opłatę licencyjną).
Z powyższego zapisu wynika IMO, że GUE żądając konkretnej sumy za to oprogramowanie złamało postanowienia umowy zawartej z autorem. "Donation", z definicji oznacza datek a datek to sprawa dobrowolna. Należałoby się więc zastanowić w jakiej roli występuje GUE w tej sytuacji?
Pewnie znacie program do wypełniania PITów firmy IPS? to właśnie ta sytuacja. Autor sugeruje, aby użytkownik korzystający z programu wpłacił dowolną kwotę na np. dom dziecka. W tym programie z tego co pamiętam też nigdzie nie ma napisane, że to freeware czy shareware, bo być nie musi.
Co do wersji programu, to wiążące są zapisy z tej konkretnie wersji która jest w posiadaniu Marka i zapisy z wszelkich późniejszych nie mają się nijak do tej starej. To po prostu zupełnie inny produkt tak jak stare i nowe Megane (idąc tropem samochodowym)
Pzdr
KrzyHo
P.S.
wydaje mi się, że o tym czy ktoś jest złodziejem decyduje tylko prawomocny wyrok sądu, więc każde użycie tego epitetu bez takiej podstawy jest w najlepszym wypadku nadużyciem i osobiście nie użyłbym go na publicznym forum.
Wiek: 60 Dołączył: 05 Mar 2003 Posty: 504 Skąd: Warszawa
Wysłany: 08-02-2005, 18:57
Cytat:
Z powyższego zapisu wynika IMO, że GUE żądając konkretnej sumy za to oprogramowanie złamało postanowienia umowy zawartej z autorem. "Donation", z definicji oznacza datek a datek to sprawa dobrowolna. Należałoby się więc zastanowić w jakiej roli występuje GUE w tej sytuacji?
Podobnej do Marka - tylko Marek nie bierze kasy .Błąd.
Czy ktoś pozyskał od GUE ten program , zapłacił i może nam napisać jaki jest tytuł płatności i jaka forma pokwitowania tej wpłaty ?
Cytat:
W tym programie z tego co pamiętam też nigdzie nie ma napisane, że to freeware czy shareware, bo być nie musi.
Jest zapisane .Dodatkowo ogranicza się ilość "wypełnień" i zastrzega się ,że nie służy on do profesjonalnego wykorzystania.
Pzdr-Kriss
(...) może nam napisać jaki jest tytuł płatności i jaka forma pokwitowania tej wpłaty ?
Zakup jest następujący: wchodzisz na stronę typu sklep internetowy, wypełniasz co i ile szt chcesz kupić. podajesz adres, nr karty, data ważności, itp. i tyle.
Po czym dostajesz maila z adresem/usr/passwd - wg których masz sobie pobrać program z manulalem w pdf-ie. Jedynie co masz na "oryginalnym" papierze (nie na e-mailu) - to obciążenie na wyciągu z karty kredytowej. Tyle. Po "drodze" przez kilka formularzy - ani słowa o umowie, zobowiązaniach, itp.
Adam Frajtak [Usunięty]
Wysłany: 08-02-2005, 20:31 problem prog....
Panowie nie dajcie sie zwariować bijecie piane juz prawie tydzien i nic z tego nie wynika a sedno sprawy tkwi w tym ze w USA za podanie klientowi goracego napoju bez ostrzezenia na kubku moze skonczyc sie procesem w sadzie przykladow nie trzeba przytaczac bo pewnie dla kazdego europejczyka znane sa absurdalne orzeczenia amerykanskich sadow wiec licencja na Decoplannerze jest niczym innym jak proba zabezpieczenia sie przed ewentualnymi procesami osob ktore sobie maga krzywde zrobic posogujac sie tym programem daltego nic z tej licencji nie wynika a juz na pewno nie kto jest wlascicielem tego softu a kto wylacznym dystrybutorem i kto ma prawo do sprzedazy TEGO SOFTU a nie jakis wyimaginowanych datkow.
Tak czy inaczej jasne jest ze wlasnosc inteletualna w postaci programow prawo w cywilizowanych krajach chroni i nie wolno rozpowszechniac ani softu ani mp3 filmow i tak dalej ktorch sami nie stworzylismy. Rodzaj nosnika tez nie ma znaczenia ponewaz czesto licencje wrecz podkreslaja ze licencja obejmuje prawo do korzystania z programu a nie przenosi prawa do nosnika ( DVD, CD)
Ale zupelnie inna sprawa jest to czy wlasnie te przepisy nie stoja w sprzecznosci z ludzka natura i dlatego mozna powiedzic ze prawa autorskie do wlasnosci intelektualnej sa najczesciej lamane Tak sobie wymyslilem ze skoro ludzie w swojej naturze maja podgladanie i uczenie sie nasladujac pozostalych czlonkow spoleczenstwa tak przeciez uczymy sie mowic i skoro zupenie naturalne jest wykorzystywnie doswiadczen i madrosci czlonkow naszej spolecznosci to czy wykorzystanie doswiadczen i wiedzy informatyka zapisanej w postaci programu nie wydaje nam sie tak naturalne ze nawet nie zauwazamy kiedy lamiemy przepisy prawa do ktorych byc moze jeszcze nie doroslismy? Dla mnie zupelnie prosta jest ocena sytuacji w ktorej ukradne sasiadowi mercedesa to kradziez ale jezeli skopiuje ( teoretycznie) jego mecedesa i bedzie identyczny nawet bedzie zawieral te same wady konstrukcyjne to niby ktos stracil bo ja mam mesia a diler go nie sprzedal hmmmmm ale czy to jest kradziez?
Tak czy inaczej jasne jest ze wlasnosc inteletualna w postaci programow prawo w cywilizowanych krajach chroni i nie wolno rozpowszechniac ani softu ani mp3 filmow i tak dalej ktorch sami nie stworzylismy.
eee... nie mogą się do końca zgocić z moim przedmówcą
Istnieją programy np: OPEN SOURCE'owe, gdzie możesz je rozpowszechniać do woli, ba, nawet możesz je modyfikować, wprowadzać jakieś ulepszenia, pod warunkiem że, będzie zawarta informacja na temat jego autora/autorów, listy modyfikacji i nie będziesz pobierał za to żadnych pieniążków.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko