Wiek: 50 Dołączył: 15 Lip 2004 Posty: 213 Skąd: Warszawa
Wysłany: 26-03-2005, 21:49
Tak się składa, że mam automat Dive Rita i z zaciekawieniem czekałem na test Scubatecha i w momencie jak zobaczyłem zdjęcia mocno się zdziwiłem, ponieważ mój 2st. wygląda zupełnie inaczej niż ten na zdjęciu. W zasdzie wygląda identycznie jak tx50, nawet kierownica wydechu jest właśie taka jak w tx50. To samo dotyczy bebechów 2st.
Natomiast moje octo DR wygląda tak jak Scubatech prezentowany przez Was.
muszę jeszcze sprawdzić 'zrywalność'
w poprzednim rozwiązaniu zsuwa się po ustniku
Tomku - wiele zależy od zastosowanej gumy - celowo proponujemy gumkę nie za grubą - w razie draki, przy szarpnięciu wychodzi spod zacisku. Dwa małe węzełki nie stanowią tu problemu. W wypadku gumy typu "nauka skoków bungee w weekend" - sprawa się komplikuje. Splotów jest dużo, a sama gruba guma, raczej przeszkadza niż pomaga, a szarpnięcie może spowodować zderzenie z gościem, który szarpnał ...
Naszą gumkę zaciskamy dodatkowym, niezależnym zaciskiem.
Voodoo napisał/a:
Natomiast moje octo DR wygląda tak jak Scubatech prezentowany przez Was
Dive Rite robi kilka automatów - testowany przez nas Scubatech to odpowiednik RG1200ST/RG1200SS (SG=Ist, SS=IIst) - Jest to konstrukcja sprzed 2 lat.
Jako "typowe" octo Dive Rite proponował wtedy RG1215 - bez regulacji siły otwarcia grzybka. Oprócz tych dwóch podobny był jeszcze RG2000. W nim zastosowano pneumatyczne odciążenie i standardowo oringi z Vitonu.
W miedzyczasie pokazało się kilka nowości - więc trudno powiedzieć jaki konkretnie masz automat
simar napisał/a:
moze przelozenie kierownicy z innego sprzeta by pomoglo?
pewnie by pomogło - problem jak ją zamocować - ta scubatechowa mocowana jest na "rurze" ustnika i dwóch małych zatrzaskach. Całość da się złożyć do kupy tylko wtedy, kiedy kierownica jest odpowiednio twarda - inaczej zatrzaski nie zaskakują. Efekt duża twardość=duża ktuchość...
wygląda to tak:
oto miejsce mocowania kierownicy
albo pod trochę innym kątem
tak po prawdzie to nie ma tam się za bardzo o co zaczepić - ciężko przerobić też inną kierownicę - najlepszym wyjściem byłoby zrobić nową...
tutaj sama kierownica
a tak do się skłąda do kupy
Dla porównania TX
widać wyraźny "kołnierz" na który zakłada się kierownicę
kierownica w TX jest gumowa, czyli bardzo elastyczna
Niby nic szczególnego - taka sobie kierownica... tymczasem to właśnie jest owa zmora fotografów... Pomijając komfort trzymania w ustach automatu, problem zaczyna się kiedy zatrzymać się i zacząć spokojnie oddychać...
Popatrzcie
Oto nasz Scubatech
Jeżeli ktoś tego nie widzi to podpowiemy, że bąble mogą całkowicie zasłonić pole widzenia u stojącego w miejscu nurka (i zrób tu makro zęba rekina ). Problem znika kiedy tylko zaczynamy płynąć - bąble grzecznie wędrują za głowę...
tak bąbluje dłuższa kierownica w TX
Cóż... bąble naszego Scubatech'a nie zrobiły na nas dobrego wrażenia... Pełni najgorszych obaw wzięliśmy się do dalszych testów, i tu niespodzianka...
...o niej już wkrótce
nevada [Usunięty]
Wysłany: 27-03-2005, 10:25
"tak po prawdzie to nie ma tam się za bardzo o co zaczepić - ciężko przerobić też inną kierownicę - najlepszym wyjściem byłoby zrobić nową... "
Miał być test roczny, aż tu naraz (z tzw. formalnych względów) zrobił się trochę dłuższy...
Zanim przejdziemy do szczegółów tej jego części - trochę informacji przypominających (dla tych, którym się nie chce czytać tego co stronę wcześniej... )
Testy nieoficjalnie zaczęliśmy na początku 2004 roku.
Oficjalna data to 1 maja 2004
Nie zmiania to faktu, że na automatach Scubatech'a zrobiliśmy blisko 700 nurkowań z łącznym czasem pracy automatów pod wodą sięgającym blisko 34 000 minut czyli ponad 560 godzin... Automaty pracowały niemal codziennie z wyjątkiem 3 miesięcznej przerwy pomiędzy styczniem, a marcem b.r.
W początkowym okresie testu byliśmy grzeczni... chcieliśmy "wyczuć sprawę" czyli zaprzyjaźnić się z nowym sprzętem.
Po 150 nurkowaniach postanowiliśmy zmienić nieco reguły gry: początkowo zakładaliśmy, że będziemy robić normalne serwisy co 150 nurkowań - taką też informacje przekazaliśmy Tomkowi Stopyrze - właścicielowi firmy Scubatech.
Jako, że po upływie wspomnianej ilości nurów niewiele udało nam się w automatach zepsuć - jedyne co, to rozwaliłem kierownicę wydechu, zwalając na kiepski materiał . postanowiliśmy zmienić trochę sposób testowania nie mówiąc niczego Tomkowi :
podnieśliśmy poprzeczkę i zrezygnowaliśmy całkowicie z serwisowania testowanego sprzętu w myśl zasady "zobaczymy kiedy się rozpadnie". Żeby nie było, że "eee tylko tyle...", to dodatkowo przestaliśmy się wogóle przejmować tzw. "poprawnym obchodzeniem się ze sprzętem" - przez kolejnych 500 nurkowań nie płukaliśmy automatów, a jedynie wrzucaliśmy do skrzynki ze sprzętem.
Na szczęście dla sprzętu, a na nieszczęście spodziewających się zobaczyć jak pięknie wyglądają kryształy soli wypełniające wszelkie wolne przestrzenie, codzienne nurkowania mają pewną zaletę - kryształy nie mają kiedy się wytworzyć - automaty w pewnym sensie "są czyszczone" przez każde kolejne zanurzenie w wodzie...
Nie zmienia to faktu, że sól i słońce konsekwentnie robiły swoje...
Jeżeli ktoś pamięta nasze testy noży - to przypomni sobie łatwo, jak to najlepsza nierdzewna stal, rdzewiała już po kilkunastu nurach w M. Czerwonym, a gumowo-silikonowe osłonki rozpadały się w rękach...
UWAGA!
Powyższe postępowanie należy jednoznacznie uznać za dalece niewłaściwe - nie można z nas pod żadnym pozorem brać przykładu. Brak normalnej konserwacji sprzętu może prowadzić do niebezpiecznych konsekwencji związanych z awarią sprzętu pod wodą. Nasze testy robiliśmy na własną odpowiedzialność, całkowicie niezgodnie z zaleceniami producenta sprzętu.
Wracamy do warunków testu:
Wszystkie nurkowania wykonaliśmy w Morzu Czerwonym. Zakres temperatur wody to 20-31st, temperatura powietrza odpowiednio 9-45st. (na słońcu przekraczała 65st) W czasie nurkowań automaty bardzo często leżały na pełnym słońcu (zapominaliśmy o nich przez tzw. "przypadek").
Zdecydowana większość nurkowań odbyła się w przedziale głębokości 15-30 metrów. Około 60 nurkowań odbyło się do granicy 40 metrów . W czasie zaledwie kilku nurkowań podglądaliśmy co nawali na głębokości 50 metrów.
Poniżej Dorota obgryza ustnik Scubatech'a na gł. 47m
95% nurkowań wykonanych było na powietrzu wzbogaconym w tlen w przedziałach 24-40%.
Pewnego razu wpadliśmy nawet na pomysł, żeby jakoś zamrozić nasze Scubatech'y, ale jakoś zrezygnowaliśmy...
No dobra - pora zerknąć co tam w środku piszczy (warto pamiętac, że równolegle pracowały Ist z komorą suchą - wyposażony w opisywany wcześniej ICE-kit i jeden z komorą mokrą) - obydwa to automaty membranowe.
Mokry jest wyraźnie krótszy od suchego
od spodu mokry ma dziurkę, a suchy gumkę...
zaczęliśmy rozbierać od strony wlotu powietrza - generalnie wszystko było ok,
Jak widać na powyższym zdjęciu konstrukcja bardzo przypomina stosowane przez wielu producentów rozwiązania, trzy z czterech zastosowanych tu o-ringów były uszkodzone lub mocno zdeformowane
Mógł to być efekt niedokładnego montażu - nie rozbieraliśmy automatów przed rozpoczęciem testów. W drugim automacie nie było tego typu problemu.
Filtr I st. wygląda jak na taki przerób całkiem przyzwoicie, choć wyraźnie widać ślady działania słonej wody (zielone plamki)
ku naszemu zdziwieniu filtr z automatu z suchą komorą wygląda niemal jak nie używany (choć sucha komora nie ma tu praktycznie znaczenia)
Tak całkiem przy okazji pragniemy przypomnieć, że jednym z powodów "niewydolności" naszego automatu może być silnie zabrudzony/skorodowany filtr. Takie "przytkanie" automatu możemy sprawdzić w prosty sposób: zakładamy automat na butlę, otwieramy zawór butli, i bierzemy kilka intensywnych wdechów patrząc równocześnie na wskazówkę manometru. Jeżeli wskazówka w czasie wdechu wyraźnie opada, a później wraca na swoje miejsce - może to być sygnał świadczący o powyższych dolegliwościach... Kontrola przy użyciu elektronicznego miernika powietrza np. wbudowanego w komputer nie zawsze pozwala na takie badanie - niektóre kompy mają pewną "bezwładność" i trudno jest wychwycić efekt chwilowego spadku ciśnienia
Obydwa pierwsze stopnie mają obrotowe głowice. O ile na początku nurkowań obracały się całkiem swobodnie, o tyle po przekroczeniu 500 nurów był wyczuwalny lekki opór.
Zdejmujemy głowicę (śruba mocująca puściła praktycznie bez oporu
Generalnie wszystko wygląda ok, ale jak się dokładnie przyglądnąć to można tu i tam dostrzec drobinki soli
...a tu głowica z suchego
może to przypadek, ale błyszczy się jakoś bardziej no i śladów korozji mniej
Spójrzmy na drugą część automatu
wyraźnie widoczny jest osad powstały na styku z pracującą głowicą - w środku ciągle siedzi grzybek (widać jego hm... "ogonek"?)
w suchym wygląda to tak
no to czas spojrzeć na grzybki: pierwszy mokry, drugi suchy
Rozkręćmy trochę z drugiej strony czyli szukamy membrany...
w mokrym nie chciała puścić śruba regulująca ciśnienie międzystopniowe i "odkęciło się" więcej - poniżej po lewej pokrywa sprężyny za którą ukrywa się nasza śruba regulująca, a po lewej znaleźliśmy membranę (membrana to to czarne kółko, na którym leży srebrne kółko i na zewnątrz ma białe kółko - membraną automatu membranowego nie jest osłonka transmitera - w Apeksach osłonka jest przezroczysta )
Zasadniczo w poniższym miejscu przewala się woda i to co w niej pływa - stąd na fotce trochę (wyjątkowo niedużo) jakiś farfocli...
poniżej ta sama okolica w suchaczu
różnica jest wyraźna nawet na "niedoświadczone oko" - w automatach z suchą komorą ciśnienie wody przenoszone jest przez transmiter siedzący sobie właśnie w suchej komorze - żeby dostać się do membrany w suchaczu trzeba odkręcić
pokrywę transmitera (to ta po lewej z czarną gumką, która w Apeksach jest przezroczysta ) - trasmiter po prawej
tu ładniejsza fotka pokrywki
a tu miejsce ze śruba regulującą ciśnienie międzystopniowe ( praktycznie w tym miejscu zaczyna się automat z komorą mokrą )
ta sama śruba w mokrym
po wykręceniu śruby regulacyjnej (w suchaczu luzik, a w mokrym trza było sposobem możemy zobaczyć sprężynę, która w suchym ma się znacznie lepiej...
...niż w mokrym
Przy wyjmowaniu membrany okazało się, że plastikowy pierścień zabezpieczający jej brzegi nieco się rozmnożył...
natmiast membrana mimo agresywnego słonego środowiska wygląda na tylko trochę poprzyciskaną
tu od strony mokrej:
a tu z drugiej strony
W międzyczasie wykręciła się śruba regulująca ciśnienie
Gdyby umiała mówić, powiedziałaby pewnie "chcę do suchacza..."
Pod membraną obydwa automaty wygladają podobnie
mokry pierwszy
Po rozebraniu okazało się, że generalnie automat jest zdrowy - wymienione "uszkodzenia" to normalny proces zużycia części, które w czasie normalnej pracy automatu są wymieniane w czasie corocznego serwisu.
Ciekawi byliśmy jak zachowają się te elementy, którym korozja dała o sobie znać najbardziej. Wszystkie części wylądowały w myjce ultradźwiękowej, a powyjęciu te najbardziej nas interesujące mają się tak:
wyczyszczone elementy z mokracza
i z suchacza
Wiemy, że podobne testy robione były w Polsce - ciekawi nas czy ktoś może porównać stopień skorodowania - jeżeli taki po naszych krajowych wodach wogóle wystąpił?
Mokry składa się z 38 kawałków (zdjęcie przed czyszczeniem)
Suchy z 43
Żebyście nie zasypiali przed monitorami, o IIst Scubatech'a napiszemy już niebawem...
PS.
Zagadka:
na fotce suchego uciekł nam jeden element - ktoś ma jakiś pomysł co czmychnęło?
Wiek: 51 Dołączył: 10 Mar 2002 Posty: 7224 Skąd: Nürnberg/RFN
Wysłany: 02-08-2005, 22:32
Dorota i Wojtek napisał/a:
Filtr I st. wygląda jak na taki przerób całkiem przyzwoicie, choć wyraźnie widać ślady działania słonej wody (zielone plamki)
Na moj smak (i po wygladzie komory HP) mokry dostal wode na "wdechu".
nuras79 [Usunięty]
Wysłany: 07-08-2005, 17:27
Witajcie uzywam tego automatu bardzo krótko i jestem zadowolony z niego , jest dobrze skonstruowany i podaje dobrzse powietrze , cena rozsądna i sprzed godny polecenia,
pozdrawiam Egipt
Wysłany: 25-08-2005, 23:32 Czy ktoś to miał pod lodem ?
Z oczywistych powodów DiW nie mogli sprawdzić zachowania automatu w bardzo zimnej wodzie, chociaż jak pisali - mieli zamiar go zalodzić. Czy komuś zdarzyło się nurkować z badanymi automatami pod lodem ? Albo zalodzić go pod termokliną ?
Jestem ceikaw bo przy odrobinie uwagi nawet zupełnie tropikalny mares się nie zalodził, ale warto by było mieć jakiś minimalny zapasik mocy , a szukam automatu który by się nieco bardziej nadawał na polskie wody niż wspomniany mares (okazjonalnie także zimą).
Mieliśmy ich kilka, na poniższych fotach 2 sztuki, które przeszły całą "drogę przez mękę" - pozostałe potraktowaliśmy bardziej ulgowo .
Zanim zaczniecie wbijać mniej lub bardziej zdziwione spojrzenia w nasze super zdjęcia , chcemy przypomnieć, że o części "problemów" lub problemów pisaliśmy kilka stron wcześniej - warto czasem tam poszperać...
ok.
Zdjęcie nr 1,, a na nim dwa II st z których zlazła farba (dla niepewnych swojej oceny: z jednego bardziej, z drugiego mniej... )
Zdjęcie nr 2 wajha do regulacji wspomagania zjawiskiem Venturiego (to ten mały kawałek plastiku, z napisem z boku DIVE i PRE DIVE )
Zdjęcie nr 3 ta sama wajha widziana w czeluściach automatu (takie małe, prostokątne w dziurze z której zasysamy powietrze... )
Tak przy okazji można podziwiać na powyższym pełną długość kierownicy wydechu...
Bierzemy się za dłubanie w środku...
Oto "śrubo-tuleja", w której osadzone jest gniazdo IIst (to małe plastikowe,białe)
a tu również to co dociska się do gniazda - czyli grzybek (równie małe plastikowe, ale tym razem niebieskie )
...teraz rozwalimy kawałek z drugiej strony: oto pokrętło dociskające grzybek (to małe niebieskie),a przy okazji regulujące tzw. "opory otwarcia grzybka"
teraz śrubka...
i wreszcie trasmiter
a za nim reszta mechanizmu ręcznego regulacji oporów
Przypomnijmy, że ten model automatu nie posiada pneumatycznego odciążenia IIst (tak jak np. najdirowiejszy Apeks)
poniżej puszka z widoczną dźwignią otwierającą grzybek
teraz dźwignia i jej mmmechanizm wraz z całym grzybkiem (grzybek leży pierwszy z lewej - ten długi)
a tu jego powierzchnia (po tej powierzchni przepływa powietrze, które chwilę później trafia do naszych otworów gębowych )
no i wreszcie całość z jednej i drugiej strony:
Jak widać korozja nie oszczędziła również IIst testowanego automatu - nie wpłynęło w większym stopniu na jego funkcjonalność.
W zasadzie już jesteśmy spóźnieni do pracy, więc o tym jak to się stało, że opisywane automaty zaczęły podawać wodę na 49m - napiszemy trochę później.
Wiek: 57 Dołączył: 08 Maj 2003 Posty: 683 Skąd: Warszawka
Wysłany: 26-08-2005, 09:44
Cytat:
W zasadzie już jesteśmy spóźnieni do pracy, więc o tym jak to się stało, że opisywane automaty zaczęły podawać wodę na 49m - napiszemy trochę później.
jak w serialu, przerwali w najlepszym momencie (i jeszcze podniesli napięcie) - znaczy sie przerwa na reklamę
a ponieważ mam taki sam AO to jestem żywotnie zainteresowany co będzie w nastepnym odcinku
Sandii
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko