Wiek: 62 Dołączył: 05 Mar 2006 Posty: 28 Skąd: Milanówek
Wysłany: 09-03-2006, 17:35 Thistlegorm
23.11.2003. SHARM EL SHEIKH .EGIPT. Półwysep Synaj, godzina 2.00 w nocy.
Pobudka ,o tej porze dla 14-sto latka to duże wyzwanie , ale perspektywa nurkowania na najpiękniejszym wraku Morza Czerwonego podrywa Mikołaja, jak nigdy do szkoły.
Wystarczyło 15 minut i już czekaliÂmy na busa majĹĄcego podwieÂć nas do portu w Sharm el Sheikh , niestety nasz hotel był najbardziej oddalony , a co za tym idzie , byliÂmy ostatnimi, którzy dotarli na statek, po długim oczekiwaniu i kilku nerwowych telefonach.
Zaraz po naszym wejÂciu na pokład statek odbił od przystani (czekali tylko na nas)
SprawdziliÂmy czy jest nasz sprzęt i zaczęliÂmy szukać miejsca do spania, niestety, zostały tylko miejsca pod gołym niebem. Dopłynięcie do wraku THISTLEGORM trwa 4-5 godzin więc warto jednak trochę się przespać, ale jak to zrobić gdy nad tobĹĄ przepięknie rozgwieżdżone niebo nie zakłócone Âwiatłami wielkiego miasta. OstatniĹĄ takĹĄ noc przeżyłem chyba 20 lat temu na Mazurach. RozsĹĄdek i lekka mgła zrobiły jednak swoje , zasnęliÂmy.
Tuż przed Âwitem , po długich poszukiwaniach , obudził nas nasz instruktor i przewodnik, Polak ze Szczecina, Roman.
Teraz kawa , odprawa za 20 minut , zaraz po Rosjanach (byliÂmy jedynymi Polakami)
Nasze umiejętnoÂci zostały sprawdzone dwa dni wczeÂniej , więc teraz tylko plan nurkowania i rys historyczny
Thistlegorm to angielski statek zbudowany w 1940 r. PłynĹĄł z Cape Town do Afryki Północnej z zaopatrzeniem dla armii brytyjskiej.
6 paÂdziernika 1941r. został wypatrzony i zbombardowany przez niemiecki bombowiec stacjonujĹĄcy na Krecie. Trafiony w skład amunicji eksplodował , przełamał się na dwie częÂci i osiadł na głębokoÂci 16-33m. Zginęło 9 osób w bezpoÂredniej eksplozji, reszta załogi uratowała się, ponieważ po przejÂciu równika statek był mocno rozgrzany i załoga wolała przebywać na pokładzie tej 128metrowej jednostki o wypornoÂci ponad 5000 ton.
Wrak został odnaleziony przez Jacquesa Cousteau w 1956 roku i eksplorowany przez niego przez dwa kolejne lata , plotka głosi iż pozostałe wyprawy Calypso finansowane były ze znalezionego złota na tymże wraku. Ponownie odkryty dla nurków pod koniec lat 80 , stanowi jeden z najpiękniejszych wraków Âwiata dla amatorskiego nurkowania.
Breefing zakończony, nieopodal widać 3 statki na kotwicy, niestety, nie będziemy sami,
ale przynajmniej odpada mozolne poszukiwanie wraku za pomocĹĄ GPS , gdyż nie jest on oznaczony żadnĹĄ bojĹĄ. Dobijamy do innych statków, rosyjski instruktor w pełnym sprzęcie nurkuje z cumĹĄ na wrak,(dzisiaj jego kolej) my klarujemy sprzęt, ostatnie uwagi, sprawdzanie zaworów, ciÂnienia, latarki, aparat fotograficzny, lampa.
Palaki pierwyje..........OK.!
Roman, Mikołaj, ja, 7 Rosjan i rosyjski instruktor na końcu.
Schodzimy po linie , powolutku , wyrównujĹĄc ciÂnienie w uszach, już po 3-4 m ukazuje się zarys statku, jest przeogromny, robi wrażenie, po prostu zapiera dech w piersiach.
Jeszcze 2-3m i widać go w pełnej krasie, ten widok każe zatrzymać mi się przez chwilę, na szczęÂcie inni robiĹĄ to samo więc nie robię zatoru.
Nasza cuma przywiĹĄzana jest do relingu około 1/3 od dziobu ,tuż obok niej dÂwig i torpeda w swoim łożu ,dopływamy do wind kotwicznych, 16 m, pytam Mikołaja czy wszystko O.K.?O.K.
Opływamy dziób wokół i płyniemy wzdłuż lewej burty, potem odbijamy trochę aby zobaczyć odrzuconĹĄ wybuchem lokomotywę , 22-25-28m .To największa dotychczas głębokoÂć Mikołaja. Wszystko dobrze? Dobrze, dobrze odpowiada w migowej mowie nurków, popatrz ponad lokomotywę. RzeczywiÂcie, jest na co popatrzeć-ogromna , ponad 100 szt., ławica barakud, lekki dreszcz, ale to nie strach, to emocje , podniecenie, rodzaj euforii , że jestem tutaj, widzę to wszystko i jest tu ze mnĹĄ mój syn.
Wracamy w stronę wyrwy w statku, po drodze podziwiamy czołg leżĹĄcy do góry gĹĄsienicami, nagle straszne zamieszanie , spokojnie dotychczas pływajĹĄce ryby uciekajĹĄ w popłochu , czyżby........., nie to tylko tuńczyki polujĹĄ , a jest na co popatrzeć.
Mikołaj jest już na rufie i próbuje zasiĹĄÂć za sterami działka p-lot .Bardzo fajnie wyglĹĄda więc robię mu zdjęcie, lampa nie błysnęła, ponawiam, znowu nic. Co jest? Dopiero 18-te zdjęcie, niestety aparat zastrajkował w takim momencie.
Opływamy rufę , widać Ârubę okrętowĹĄ , a przy niej Mikołaj!
Dopływam i ja , ale po odczycie z komputera grożę mu palcem.
Dotychczas bardzo zdyscyplinowany i nigdy nie przekraczajĹĄcy swoich norm znajdował się na 31 m.
Potem już spokojnie do naszej cumy , a jest ich już 6, powolne wynurzenie do 5 metrów, tam 3 minuty postoju (dekompresji) i wyjÂcie na statek.
Teraz 1.5 godziny przerwy przed 2 nurkowaniem , aby z krwi wydostał się azot.
Narada-tym razem nurkowanie w ładowniach , szczegółowy plan nurkowania , sprawdzenie sprzętu , może teraz aparat się nie zatnie. KolejnoÂć schodzenia taka sama , tylko na dole jest nas więcej (jest już 7 statków). SchodzĹĄc po linie widzimy ogromne warkocze wydychanego przez innych nurków powietrza. Do Ârodka wpływamy przez odkrytĹĄ ładownię dziobowĹĄ ,
poczĹĄtkowo nic ciekawego, powyginane blachy zaroÂnięte przez morskie stworzenia, półmrok. Zapalamy latarki , wszyscy grzecznie podĹĄżajĹĄ za instruktorem .Tu skrzydlica o jadowitych kolcach , tu bardzo ciekawa Âkrokodilefish , tam nieodłĹĄczne stado lucjanów, ryby które widywaliÂmy tutaj niejednokrotnie , jakże inaczej wyglĹĄdajĹĄ w Âwietle latarki.
Przepływamy do następnej ładowni-jest pełna samochodów Morris , stan całkiem, całkiem jak na 62 lata w słonej wodzie. Kilka zdjęć i czekamy aż poprzednia wycieczka opuÂci ładownię z ciężarówkami Bebford . Opony jak nowe , szyby prawie czyste, ładunki na skrzyniach , amunicja do dział , pancerzownice, kalosze , po co Anglikom kalosze w Afryce? Znowu oczekiwanie , ale było warto. Cała ładownia motocykli BSA , niestety wyglĹĄdałyby na pewno idealnie gdyż tylko skórzane siodełka przegniły, reszty dokonali nurkowie ÂzbieraczeÂ, ale i tak była to najciekawsza ładownia.
Teraz czas na apartamenty kapitańskie. Niestety kilka postojów spowodowało , że strzałka mojego ciÂnienia w butli znalazła się w pozycji REZERWA.
Decyzja instruktora była jednoznaczna  góra , ale Mikołaj miał jeszcze powietrza na około 20 min.
Trudno podjĹĄć takĹĄ decyzję , a jeszcze trudniej wyłożyć jĹĄ na migi pod wodĹĄ.
Koniec końców Mikołaja przejĹĄł w parze Roman i razem popłynęli do mesy kapitańskiej.
Oddałem mu aparat , a sam tuż przy pokładzie (co okazało się bardzo istotne) dopłynĹĄłem do naszej cumy. Byłem mile zaskoczony , gdyż tylko na naszej linie dyndała zapasowa butla z zaworami umieszczona w miejscu dekompresji. Powolutku rozpoczĹĄłem wynurzanie trzymajĹĄc się jednĹĄ rękĹĄ liny, za chwilę to nie wystarczyło, a na 5 m. przez 3 min. wisiałem jak chorĹĄgiewka na dużym wietrze. PrzejÂcie od cumy do trapu też było nie lada wyczynem.
Zrzuciłem i sklarowałem sprzęt, a teraz pozostały już tylko nerwy i oczekiwanie.
Trwało to wieki , ale w końcu sĹĄ . Tyle, że nie na naszej łodzi . Kapitan podał im rzutkę i zostali scholowani. Okazało się, że na dole prĹĄd wody bardzo się wzmógł i po wyjÂciu z ładowni nie byli w stanie dopłynĹĄć do naszej cumy, łapali pierwszĹĄ z brzegu , oni i 5 Rosjan. Rosyjski instruktor zamykajĹĄcy całĹĄ stawkę nie zdołał nawet tego uczynić. KoniecznĹĄ dekompresję wykonał w toni a prĹĄd wyniósł go około 1,5 km od naszej łodzi. Na szczęÂcie momentalnie został zauważony przez innĹĄ łódÂ, która odtransportowała go do nas.
Końcówka była dramatyczna , ale tak piękne nurkowanie pozostawi trwały Âlad i często będziemy wracać do niego we wspomnieniach. Obydwaj dotknęliÂmy Âruby okrętowej, co zgodnie z obietnicĹĄ instruktora, ma nam zapewnić powrót w to miejsce. Kto wie ? Może przypłynę tu jeszcze raz, aby pokazać to młodszemu synowi, kiedy zdobędzie już potrzebne na takĹĄ wyprawę uprawnienia.
Wiek: 48 Dołączył: 29 Kwi 2005 Posty: 74 Skąd: Warszawa
Wysłany: 09-03-2006, 22:49
Ciekawy opis; parę słów ode mnie
31 metrów było z tego co pamiętam jedynie osiągalne przy śrubie a i tak trzeba było się nieźle namęczyć.
Na samym wraku na prawej burcie w części dziobowej na pokąłdzie był fajny przedmiot przypominający trochę kształtem torpedę, tyle że miała na przedzie stateczniki.
Długo kombinowałem co to mogło być i w końcu okazało się była to przecinarka do min. Ciekawy patent.
P.S. Wrak naprawdę robi wrażenie, tyle że na drugim nurku jak się spędzi trochę czasu w ładowniach zaleca się w celu skrócenia deco wziąść nitrox.
czy macie zdjęcia z tej wyprawy bo bardzo chciałbym je zobaczyć
Napewno nie tylko ja :P jak by dało rade je wysłać na maila damianecik@wp.pl to bym był bardzo
wdziędczny albo jezeli te zdjęcia są na jakieś stronce to podać LINKA
Z góry gzdęki POZDRO DLA WSZYSTKICH
Wiek: 50 Dołączyła: 04 Cze 2003 Posty: 922 Skąd: Warszawa
Wysłany: 08-04-2006, 09:47
EcikHel napisał/a:
czy macie zdjęcia z tej wyprawy bo bardzo chciałbym je zobaczyć
Hejka,
Zdjecia z nurkowania na wraku Thistlegorm znajdziesz w relacji Janusza z naszego wyjazdu do Egiptu http://www.tanienurkowanie.pl/relacje.php?id=7 Mam tez film z tego roku, ale to juz raczej musialabym Ci plytke dac/wyslac.
czy macie zdjęcia z tej wyprawy bo bardzo chciałbym je zobaczyć
Napewno nie tylko ja :P jak by dało rade je wysłać na maila damianecik@wp.pl to bym był bardzo
wdziędczny albo jezeli te zdjęcia są na jakieś stronce to podać LINKA
Z góry gzdęki POZDRO DLA WSZYSTKICH
Niestety, z tej wyprawy nic nei ma, z aparatem było coś nie tak, z resztą, GeoJacek lepiej Ci to wyjaśni ^^"
Szkoda tylko, ze nikt nie pomyslal, ze na to nurkowanie nie powinno sie zabierac dzieci. 14 latek to dziecko, a Thiestlegorm ma wlasnie to do siebie, ze potrafi byc barzo trudnym nurkowaniem.
Dobrze, ze nic sie nie stalo, ale powiem szczerze - brak wyobrazni rodzica mnie przeraza.
A co by bylo gdyby nie udalo mu sie - podobnie jak instruktorowi zlapac i utrzymac sie na linie kotwicznej?
Pomyslales chociaz przez chwile o mozliwych scenariuszach, ktore moglyby powaznie wplynac na zycie twojego dziecka? I jeszcze zupelnie swiadomie zostawiles go pod woda pod opieka kogos innego?
Powiem szczerze - moim zdaniem wykazales daleko idacy brak odpowiedzialnosci za wlasne dziecko. Mozna by wiec pokusic sie o stwierdzenie - skoro tak lekko podchodzisz do odpowiedzialnosci za zycie dziecka to jaki moze z ciebie byc partner nurkowy?
A z formalnego punktu widzenia BSAC ta opowiesc nie powinna sie znalezc w dziale opowiadania nurkowe, tylko wypadki nurkowe. Poniewaz naruszono wiele zasad bezpieczenstwa (chociazby zle planowanie gazu - jakim cudem bedac na statku pozwoliles sobie na sytuacje REZERWA powietrza?), nie znalezenie wlasciwej opustowki, wyrzucenie na otwarte morze przez prad - to wszystkie jest juz WYPADKIEM nurkowym.
Mania
Droga Maniu,
nie podałaś w profilu swojego wieku, więc nie wiem jak dawno temu skończyłaś 14 lat, ale sądząc z Twojej wypowiedzi masz ten wiek już dawno za sobą.
Częściowo zgadzam sie z Tobą- 14 latek jest jeszcze dzieckiem, zauważ jednak, że jest to również osoba, której zaczynasz dawać coraz większą niezależność.
Coraz mniej musisz sie nią opiekować i pod tym względem możesz jej ufać (w większości przypadków).
Dziękuję Ci za troskę , jednak demonizujesz spokojne nurkowanie, które było naprawdę przyjemną przygodą.
I proszę, nie mów o wypadkach jeśli nic sie nie stało.OK?
Miki
Wiek: 62 Dołączył: 24 Maj 2004 Posty: 3728 Skąd: Katowice
Wysłany: 09-04-2006, 04:09
To jest opis wypadku nurkowego. Jeśli tego nie rozumiesz, to lepiej zweryfikuj swój stosunek do nurkowania. W opisie mamy "rosyjskiego instruktora" w akcji - faktycznie w marnych bazach takie obrazki są na porządku dziennym. Co nie oznacza, że to jest normalne i że tak ma być. Czy to było zaplanowane i przeprowadzone zgodnie z planem nurkowanie? A może typowe nieplanowane "pedalenie", które przekroczyło granicę bezpieczeństwa?
Wiek: 62 Dołączył: 05 Mar 2006 Posty: 28 Skąd: Milanówek
Wysłany: 09-04-2006, 08:42
Albo ja to zle opisałem, albo nie doczytaliście.Mikolaj był pod opieką polskiego instruktora (Staff Instruktor), który zajmował się tylko nim, (rosyjska grupa miała swojego)Myślę, że był bardziej bezpieczny niż ze mną. Mikołaj w tym momencie miał AOWD zdobyte wcale nie w egipcie i wiele nurkowań w logbooku.
Rezerwa w moim mniemaniu to 50 atmosfer więc bez paniki.Nurkowanie było zgodnie z planem, tylko ja musiałem wrócić trochę wcześniej.
Wiek: 44 Dołączył: 22 Mar 2004 Posty: 374 Skąd: warszawa
Wysłany: 09-04-2006, 10:57
nie przejmuj się ja tam widze fajną wyprawe nurkową w twojej opowieści jak kroś szuka dziury w całym to zawsze znajdzie możesz zawsze włączyć ignorowanie danych ludzi
Wiek: 51 Dołączył: 10 Mar 2002 Posty: 7224 Skąd: Nürnberg/RFN
Wysłany: 09-04-2006, 12:15
Mysle ze zrozumielismy dobrze:
1.) Maly byl na 31m. IMO to jest glebokosc, na ktorej 14'sto latek nie ma nic do szukania, niezaleznie czy z rodzicem, czy "instruktorem".
2.) Zostawiles malego po "opieka" kogos, kogo poznales tydzien temu w warunkach urlopu. Gdyby sie cos stalo, mogl bys stanac przed rodzina bez poczucia winny, przeciez zostwiles malego z "wykwalifikowanym opiekunem"?
3.) Rozpoczeles wynurzanie majac w flaszce tyle gazu, ile planowales miec na koncu nurkowania - na powierzchni.
Mania i TomM maja calkowicie racje: to bylo nieplanowane pedalenie, co gorsze ryzykowales zycie wlasnego dziecka.
gogolek napisał/a:
nie przejmuj się ja tam widze fajną wyprawe nurkową w twojej opowieśc
Jazda na nartach, poza wyznaczonym szlakiem, w terenie zagrozonym lawina tez jest fajna wyprawa. Tylko niekoniecznie nalezy robic ja w szortach z 14'sto letnim dzieciakiem.
Martin, zrozum, część racji ma każdy ale na pewno nie TomM.
To NIE był wypadek, jeśli pojęcie wypadku podstawiacie do sytauacji, w których "coś" może się stać (ale nie stało), to zastanawiam się kiedy zaczniecie wchodzić do wody z myślą, że to już koniec, bo z definicji już mamy wypadek.
Ps: Mam nadzieję, że wiesz co to znaczy "pedalenie", więc pomyśl zanim napiszesz, ponieważ nie widzę tu sensu jego zastosowania.
Wiek: 44 Dołączył: 22 Mar 2004 Posty: 374 Skąd: warszawa
Wysłany: 09-04-2006, 13:06
zapytaj się 14 -letniego mistrza polski w narciarstwie co on na ten temat ma ci do powiedzenia chyba myśle że takie żeczy to już w wieku 10 lat robił wszystko zależy od przygotowania i umiejętności. a poza tym nie jeden 14 latek jest lepszym nurkiem od starszego człowieka z podobnym starzem nurkowym !!! dlaczego !!!! bo młody człowiek szybciej przyswaja wiedze
a więc niech żyje młodości hiihhihihiihhi
a i nie bieżcie tak wszystkiego do serca bo i tak wszyscy skończymy 2m pod ziemią
geojacek - jesli twoim zdaniem to bylo spokojne i mile nurkowanko to ja bede wszystkich przestrzegac przed nurkowaniem z toba - poniewaz nie widzisz wypadku nurkowego nawet gdy ten sie juz wydarzyl.
Skoro twoj syn ma badz wtedy mial 14 lat wiec mogl miec - przynajmniej wedlug PADI do najwyzej JUNIOR advanced open water. Takiemu dzieciakowi nie wolno nurkowac na glebokosc, na ktora z nim nurkowales. Jego limit glebokosci to wg PADI 21 metrow. Tak wiec nie mial W OGOLE prawa nurkowac na Thiestlgormie, poniewaz tam srednia glebokosc nurkowania to 24 - 27 metrow. Wiec juz od poczatku przekroczyles wszystkie standardy.
Zaczales sie WYNURZAC majac 50 bar???? W dodatku z ponad 20 metrow? Czlowieku, minimalna nawet utrata gazu i wyladowal bys na powierzchni z choroba dekopresyjna - bo po prostu nie mialbys wozduchu. To znaczy tylko jedno - ryzykowales nie tylko swoje zycie, ale co wazniejsze zycie swojego dziecka. W dodatku - co Martin podkreslal - zostawiajac swoje dziecko pod opieka NIEZNANEGO czlowieka....Nie mowiac juz o tym, ze nawet egipskie prawo dotyczace nurkowania mowi, ze masz miec 50 bar po WYNURZENIU sie - czyli na powierzchni.
Filavandaro - masz jeszcze duuuzo do nauczenia i jak sie nauczysz to bedziesz wiedzial, ze to BYL WYPADEK. Niemoznosc dotarcia do wlasnej liny opustowej, wyrzucenie instruktora na otwarte morze, wyjscie na nie swoja lodke (a co gdyby jej tam nie bylo?) - to wszystko jest wypadkiem. Oznacza, ze nurkowanie nie bylo zaplanowane i jego losami toczyl przypadek.
A poza tym - owszem mam 14 lat za soba. Mam tez za soba wyksztalcenie pedagogiczne, wiec wiem, ze to wiek, w ktorym robi sie najwieksze glupoty. I dlatego wymaga kontroli rodzicielskiej. Tej kontroli tutaj zabraklo.
Ciekawe czy ojciec zostawilby syna na przyklad wlasnie w gorach, na paru tysiacach metrow - zeby sam schodzil....
Przykro mi, ale to wszystko pokazuje tylko daleko idaca nieodpowiedzialnosc - co i tak jest eufemizmem.
Mania
Wiek: 51 Dołączył: 10 Mar 2002 Posty: 7224 Skąd: Nürnberg/RFN
Wysłany: 09-04-2006, 13:21
gogolek napisał/a:
wszystko zależy od przygotowania i umiejętności
Dokladnie. Tyle ze 14'sto latek, moze fizycznie jest w stanie wykonac takie nurkowanie, psychicznie mu jeszcze duzo do tego brakuje. Nie bede wypowiadal sie na temat, jakie konsekwecje ma nasycanie rozwijajacego sie organizmu azotem - ne ten temat bylo juz wiele dyskusji.
IMO dzieci moga nurkowac - tyle ze plytko, krotko, na w miare tlustych mieszankach i z partnerem, ktory jest w stanie przewidziec kazda reakcje i potrafic na nia zareagowac.
Potem już spokojnie do naszej cumy , a jest ich już 6, powolne wynurzenie do 5 metrów, tam 3 minuty postoju (dekompresji) i wyjÂcie na statek.
I jeszcze jedno - 3 minuty dekompresji? Jako AOWD nie masz uprawnienia do nurkowan dekompresyjnych. Tym bardziej nie ma ich JUNIOR AOWD.
Kolejny zlamany standard.
Na Thiestlgormie dosc latwo przekracza sie czas dekompresyjny, zwlaszcza jesli nurkuje sie na powietrzu - wlasnie ze wzgledu na dosc duza srednia glebokosc. 3 minuty na 5 metrach to nie jest wystarczajacy przystanek deco....
martin napisał/a:
IMO dzieci moga nurkowac - tyle ze plytko, krotko, na w miare tlustych mieszankach i z partnerem, ktory jest w stanie przewidziec kazda reakcje i potrafic na nia zareagowac.
No wlasnie - a jak ma zareagowac partner - ojciec, ktoremu zostalo 50 bar????
Mania
[ Dodano: 09-04-2006, 13:38 ]
Podobna historia, ktora sie zdarzyla pod koniec marca. Wtedy instruktor zareagowal tak, jak powinien w istocie zareagowac wasz instruktor:
Wyprawa na thistlegorm. Czlowiek okolo 50 lat, PADI IDC, jego zona Rescue diver ok 30 lat - a wiec oboje majacy znacznie wyzsze kwalifikacje niz twoje geojacku. Ich corka - jak twoj syn - lat 13 - 14, Junior AOWD. Rodzice chca wziac corke na to nurkowanie, instryktor na lodzi odmawia. Wowczas tata mowi, ze wezmie corke na wlasna odpowiedzialnosci. Instruktor na to - OK, ale bede sprawdzal stale twoja glebokosci, ze nie przekraczasz 21 metrow. Jesli przekroczysz powiadomie o tym PADI.
Facet zrezygnowal i corka nie zanurkowala na wrak.
Wiek: 44 Dołączył: 22 Mar 2004 Posty: 374 Skąd: warszawa
Wysłany: 09-04-2006, 13:46
a może poprostu był to przystanek bezpieczeństwa a nie deco ??myśle że każdy może zrobić przystanek bezpieczeństwa na 3-5m!! czy tylko wybrani i doświadczeni nurkowie mogą taki przystanek robić ?????????
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko